Małżeństwo....

13.10.08, 12:39
Witam wszystkich.
Jesteśmy małżeństwem od 3 lat.Wszystko jest niby w porządku ale.. Odczuwam
brak ciepła, uwagi, zainteresowania, rozmów. Mąż przesiaduje przed komputerem.
Czasami wiele godzin siedzimy w tym samym pokoju zamieniając tylko kilka słów.
Wszelkie moje propozycje odnośnie przyszłości np oszczędzania, wyjazdów,
dekoracji mieszkania, są na ogół negowane..
Mąż nie wychodzi z żadnymi propozycjami wspólnego spędzania czasu. Woli
siedzieć przed komputerem.
Woli zostać w domu niż spędzić np tydzień ze mną i córką na wsi u moich rodziców.
W sumie nigdy razem nigdzie nie byliśmy dłużej niż 3 dni..Zawsze obiecywał
tylko, że na gdzieś się wybierzemy...
Nie mam pojęcia jak trafić do męża. Często mówię mu, czego brakuje mi w naszym
związku, zachęcam, żeby mówił o tym czego on oczekuje ode mnie. Nie przynosi
to jednak żadnych rezultatów.
Do tego mąż całkiem otwarcie potrafi flirtować z innymi kobietami. Aktualnie z
jedną lub dwiema. Prawi im komplementy, sugeruje chęć spotkań, wysyła po
kilkanaście sms-ów..
Kiedy mówię, że mi się to nie podoba, odpowiada, że to normalne, że faceci
tacy są. Kiedy pytam do czego przez takie działanie dąży, mówi, że do niczego,
a przecież w końcu znajdzie się jakaś dziewczyna, która będzie równie chętna
do flirtu jak on i co wtedy?..
Mam czasem wrażenie, że o mnie już nie kocha. Jednocześnie czuję, że sama się
od niego odsuwam, bo jego czyny nie idą w parze z zapewnieniami o wielkiej
miłości do mnie..
Mąż nigdy nie był wylewny i dość szybko stał się wobec mnie chłodny ale teraz
to na prawdę mnie uwiera i wręcz boli, bo bardzo go kocham a jednocześnie
czuję się bardzo w tej miłości niespełniona..Przez to bywam marudna i
zrzędliwa, po prostu nie czuję się szczęśliwa...
Nie wiem tylko czy to moje przewrażliwienie, przesadyzm i może tak właśnie
wyglądają małżeństwa, czy istotnie mam prawo tak źle się czuć..


    • anika305 Re: Małżeństwo.... 13.10.08, 14:08
      Początek wyglądał typowo mąż przed kompem,brak potrzeby okazywania uczuć itp,
      ale te flirty z kobietami?
      Faceci tacy nie są....
      też mam wrażenie, że Cie nie kocha albo ma jakiś kryzys...
    • vickydt Re: Małżeństwo.... 13.10.08, 14:58
      skrzyżowanie lenia z przedstawicielem parzystokopytnych sobie
      wzielas. Ja rozumiem, ze ktos moze nie potrzebowac bodzcow i
      siedziec tępo przed kompem, bo ma IQ żaby, ale flirtowac tak, by
      zona to widziala, nie baczac na ból, jaki jej sprawia, to już tylko
      tępa świnia potrafi. Jeszcze dorobi do tego parszywą ideologię.
    • rlena Re: Małżeństwo.... 13.10.08, 15:26
      Juz wpadlas w pulapke obwiniwnia siebie, bardzo kobiece ;) Nie, nie
      presadzasz. Zachowanie Twojego meza jest frustrujace i wiekszosc z
      nas bylaby ",marudna" w takiej sytuacji. Troche za "lekko" brzmi dla
      mnie to co piszesz o flirtowaniu meza. Jego postepowanie w tym
      obszarze, to ewidentny brak szacunku do ciebie i dla waszego
      zwiazku. Nie kazdy zonaty mezczyzna tak postepuje! Z tego
      wszystkiego o czym piszesz wyglada ,ze twoj maz jest pobawiony
      inicjatywy i samodyscypliny. Trzy lata malzenstwa, to nie duzo, i
      ciagle jestescie na etapie docierania sie. Nie godz sie na
      kompromisy, ktore by w najmniejszym stopniu dperecjonowly ciebie i
      pozbawialy wasz zwiazek godnosci, to ZAWSZE do was powroci, tylko ze
      z podwojnie niszczaca sila. Mozna dyskutowac o kolorze scian w
      pokoju, albo o rodzaju pomidorow w ogrodku, ale nie o tym "do czego
      flirtowanie meza doprowadzi" i w zwiazku z tym, czy jest pozadane.
      Nie jest, bo to dla ciebie bolesne (dla kazdej z nas!),i nie jest,
      bo to czyni wasze malzenstwo slabszym i.. banalniejszym.

      Po trzech latach i jednym dziecku moze przyjsc przesilenie i
      zmeczenie. Moze twoj maz w taki sposob radzi sobie ze stresem.
      Jednak to co nas w takiej sytuacji niszczy, to nie sa problemy per
      se, ale sposob w jaki na nie reagujemy.

      • beata214 Re: Małżeństwo.... 16.10.08, 14:41
        Skąd ja to znam...Te oficjalne flirty to przesada, ale mój też był tak
        "zainteresowany" wszystkim jak piszesz, i co? Okazało się, że miał kochankę,
        której problemy pochłaniały jego uwagę.Więc może bacznie się mu przyglądnij. A z
        tym otwartym flirtowaniem to wiesz-najciemniej pod latarnią! Nie daj się!!!
        • marzeka1 Re: Małżeństwo.... 16.10.08, 15:20
          "Kiedy mówię, że mi się to nie podoba, odpowiada, że to normalne, że faceci
          tacy są."- nie, faceci tacy nie są, to tylko pan usiłuje wmówić ci, że to nic takiego, a ty zdajesz się wierzyć w jakieś swoje poczucie winy.
    • kaz-oo Re: Małżeństwo.... 16.10.08, 18:40
      To nie jest ani przesadyzm, ani przewrażliwienie. Masz prawo oczekiwać od męża
      uwagi, czułości,wsparcia i wierności nie tylko 3 ale także 30 lat po ślubie.
    • kag73 Re: Małżeństwo.... 17.10.08, 12:34
      przede wszystkim nie badz marudna i nie zrzedz. Zmien przyzwyczajenia, pokaz mu,
      ze masz swoje zycie, ze potrafisz tez bez niego.
      Po co przesiadujesz z nim w jednym pokoju, umow sie z przyjaciolka, wloz cos
      ladnego i powiedz mu, ze wychodzisz.
      Miej swoje plany. Niech sie zacznie zatsanawiac gdzie jestes, jezeli np. po
      powrocie z pracy nie zastanie Cie w domu.
      • triss_merigold6 Re: Małżeństwo.... 17.10.08, 12:53
        A jakie ona może mieć plany z dzieckiem uczepionym ręki? Pan mąż na
        sugestię, że właśnie wyszła na romantyczną kolację z zabójczyo
        przystojnym nieznajomym zabije ją śmiechem.
        Krótka piłka, wzięła wadliwy egzemplarz i albo pan ulegnie
        modyfikacji - w co nie wierzę - albo będzie nieszczęśliwą,
        niedocenianą kobietą.
      • karolciaa23 Re: Małżeństwo.... 18.10.08, 12:37
        kag73 napisała:
        > Miej swoje plany. Niech sie zacznie zatsanawiac gdzie jestes, jezeli np. po
        > powrocie z pracy nie zastanie Cie w domu
        uważam że to świetny pomysł może kiedy będziesz mu obojętna to się
        opamięta.pozdrawiam
    • bo_to_zla_kobieta_byla Re: Małżeństwo.... 28.10.08, 19:08
      Miałam identyczną sytuację z tym,że nie mamy dziecka ani nie byliśmy małzeństwem!
      Wielokrotne rozmowy z nim o tym,żebyśmy zaczęli razem spędzać czas, żebyśmy
      więcej ze sobą rozmawiali kończyły się tym,że on twierdził,że spędzamy razem
      czas będąc razem w domu, w sensie,że on siedzi przy kompie a ja np.w kuchni;-)
      wiecznie był zmęczony żeby gdzies wyjsc a kiedy ja wychodziłam to tak jakby był
      szczęsliwy,że będzie mogl sobie w spokoju posiedziec!
      w końcu miałam dosyć wyjechałam do rodziców(mieszkali 400 km dalej) i czekałam
      na jego ruch.
      niby tęsknił,niby przyjechał po mnie(po dwóch miesiącach!!!)
      a już następnego dnia po moim powrocie komputer był ważniejszy ode mnie!
      i do tego rozmowy przez telefon z kolezanką z podstawowki(ah ta nasza-klasa!),z
      którą okazało się,że umie rozmawiać a przy mnie sprawiał wrażenie b. zamkniętego!
      teraz wróciłam na stałe do rodziców, zostawiłam pracę, jego, tamto życie i
      buduje tutaj swoje życie od nowa!
      wiesz może ciężej jest,gdy jest się małzeństwem i ma sie dziecko, cięzko jest
      zaczynac wszystko od nowa, ja cały czas za nim tesknie i go kocham ale wiem,że
      czas goi rany, i teraz sie wycierpie ale znajde sobie faceta, z którym bedzie mi
      naprawde dobrze, dla którego bede ważniejsza od tv czy interentu,który będzie
      wiedział,że czasem należy przytulić, pocałować ,pogadac....(wow istnieją tacy?;-))
      a nie bede cierpiała do końca zycia z facetem,który potrzebuje kobiety tylko do
      sprzatania,zmywania,gotowania i seksu a o przytulaniu pamięta tylko przed
      seksem(i to tez nie zawsze;-))
      może łatwiej jest iśc na terapię ale gdy facet nawet nie ma zamiaru sie zmieniać
      to warto sie zastanowić jak dalej żyć....

      ja jeszcze nie jestem szczęsliwa
      ale dąże do tego
      a siły mi dodaje fakt,że zrobiła coś w zgodzie ze sobą...
      • rlena Re: Małżeństwo.... 28.10.08, 20:22
        Gratulacje, bo to zla kobieta byla!
    • beciabeciabecia1973 Re: Małżeństwo.... 28.10.08, 21:58
      zaskakującym jest to,że niektóre młode kobiety,zapewnie nieźle
      wykształcone,oczytane i obyte w świecie dają sobie wmówić,że flirt
      jest czymś naturalnym dla żonatego faceta.no cóż wypadałoby zapytać
      pana,czy to idzie w obie strony???ja bym mu zrobiła taką jazdę przy
      znajomych,że zmieniłby natychmiast swoje teorie.zapytałabym przy
      wszystkich,czy oni też dowartościowują swoje męskie ego w taki
      sposób jak mój mąż.problem polega na tym,że większość z nas nie mówi
      o takich rzeczach na głos,bo jakoś głupio tak i w ogóle.tu na
      forum,to co innego,tu się nie znamy.dlatego tak łatwo przychodzi nam
      dzielenie się swoimi problemami.
      • kag73 Re: Małżeństwo.... 29.10.08, 12:22
        "ja bym mu zrobiła taką jazdę przy
        znajomych,że zmieniłby natychmiast swoje teorie.zapytałabym przy
        wszystkich,czy oni też dowartościowują swoje męskie ego w taki
        sposób jak mój mąż."

        Wiesz beciabecia, moze by pomoglo. Nie wiem jak ten typ "funcjonuje".
        Ja mam zasade zalatwiac takie rzeczy w cztery oczy, nigdy "publicznie" nie
        krytykuje meza, ani on mnie. Czasami bywalo, ze bylam czyms wkurzona, ale
        przeczekalam az bedziemy w domu. Bo mysle, ze tak powinno byc.

        U jej meza pewnie najbardziej by mi przeszkadzalo flirtowanie z innym babkami,
        takiego czegos NIE MA! Wybitny brak szacunku i jeszcze lajdak powie, ze faceci
        tak maja!!
        Uwazam, ze szybko powinna cos z tym zrobic. Jezeli mu zalezy, niech zmieni swoje
        postepowanie. Pewni z zemsty sama zaczelabym takie flirty i zobaczyla jak gnojek
        zareaguje.
        • beciabeciabecia1973 Re: Małżeństwo.... 29.10.08, 16:41
          wiesz kag73,ja tak napisałam,bo zakładam,że w cztery oczy to Ona już
          próbowała.
Pełna wersja