Matka feministka..

14.10.08, 21:35
Witajcie,
Trudno mi znaleźć spokojny kontakt z moją matką. Mama, 58-letnia kobieta,
rozstała się z mężem/ojcem jakiś czas temu - z dobrym skutkiem dla wszystkich.
Wygłasza wiecznie poglądy, że mężczyźni to podgatunek,oprócz reprodukcji do
niczego się nie nadają itp itd.
Ja założyłam rodzinę, mam męża i małego synka (14 miesięcy).
Mama mieszka z moją starszą siostrą.
Dla mojego męża moja mama jest względnie neutralna w porywach miła.
Odwiedzam mamę codziennie, jest bardzo chora, pomagam jej w codziennym życiu.
Dużą część spędzanego razem czasu wysłuchuję jaki 'nietaki' jest mój mąż. Jak
jestem z synkiem mama ciągle fuka, jest poddenerwowana - synek jest w opinii
mojej mamy zbyt ruchliwy, nieposłuszny, rozpuszczony, wali we wszystko,
wszystko bierze w łapy, jest niezbyt rozgarnięty, mama mówi na niego per
'buc'. Mama wychowała 3 dziewczynki, które były 'spokojne, grzeczne,
posłuszne, miłe, inteligentne'.
Kocham mamę, zależy mi na spokojnych kontaktach. Tym bardziej że mamy mało
czasu i nie chcę go tracić na kłótnie.
Nie mam pretensji, nie proszę żeby mój synek czy mąż byli dla mamy
'wspaniali', nie musi ich lubić, ma prawo do swoich przekonań i opinii.Ale ja
też mam. I nie chcę po prostu tej całej żółci wysłuchiwać. Staram się nie
zabierać często ze sobą dziecka jak idę do mamy - wiem że osobę schorowaną ma
prawo irytować nabuzowany energią maluch.Parę razy spokojnie prosiłam żeby nie
mówiła przy mnie źle na moich bliskich.
Bez skutku.
Postanowiłam nie zwracać uwagi na to wszystko. Trochę się udaje, jednak czasem
irytacja moja się kumuluje i w sposób przerysowany, spotęgowany daje o sobie
znać.
Może doradzi mi Pani jak znaleźć wyjście z tej sytuacji?

Zdaję sobie sprawę z tego że mój post jest jednostronny i wynika z niego że je
jestem ta dobra, nie o to chodzi, też mam wady.

z góry dziękuję za odpowiedź.
    • verdana Re: Matka feministka.. 14.10.08, 22:05
      Zwracam uwage na drobiazg - matka nie jest feministka, tylko nie
      znosi facetow To zdecydowanie nie to samo.
      I radzilabym jednak nie zabierać za często dziecka do babci.
      Codzienne wysluchiwanie takich rzeczy moze fatalnie wpłynąć na
      synka. Bo nawet jesli Ty nie zwracasz uwagi na to co mowi - to
      dziecko wczesniej czy póxniej zacznie. I ono nie bedzie sądzic, ze
      babcia tak mowi, bo chora, tylko ze to on jest niedobry. Jesli mama
      chce pomocy - trzeba postawić warunek, ze będzie dobrze traktowac
      twoje dziecko.Jesli to nie przynosi skutku - przestać przychodzić.
      Uwazam, ze dobro dziecka jest tu wazniejsze niż pomoc mamie, ktora
      nie jest sama.
      • vickydt Re: Matka feministka.. 15.10.08, 09:56
        a ja gratuluję autorce, że mając taką mamuncię założyła szczęśliwą
        rodzinę i stać ją na obiektywizm. Popieram radę dot. odseparowania
        dziecka od maxi-toksycznej kobiety mimo, że to jego babcia.
      • kat-le Re: Matka feministka.. 15.10.08, 10:21
        TAK, TAK, TAK zgadzam sie w stu procentach.
        Diecko jest najwazniejsze.
        Twoj synek od babci spotyka sie tylko z niechecią.
        Ciagla krytyka, ataki, temperowanie - to nie wplywa dobrze na rozwoj
        i poczucie wartosci dziecka. //wiem cos o tym niestety
    • annb Re: Matka feministka.. 15.10.08, 11:21
      wybacz ale twoja mama , jak juz napisala verdana
      feministkąnie jest
      i nigdy nie byla
      bo feministka nie wychowa corki w ten sposob
      cytuje

      'spokojne, grzeczne,
      > posłuszne, miłe, inteligentne'.

      po co narazasz meza i dziecko na kontakty z kims kto ich nie
      lubie/nie cierpi i tak dalej?
      aha
      no tak
      zostalas wychowana n aposlusznąi milą
      ale zawsze mozna to zmienic
      z korzyscia dla dziecka/siebie/meza
      • beciabeciabecia1973 Re: Matka feministka.. 15.10.08, 11:50
        hmmm,no problem masz nielada.podziwiam Cię za swój stosunek do
        mamy.ja od kąd pojawiły się moje dzieci i mam własną
        rodzinę,wszystko inne jest jakby mniej ważne.słowo "buc" skierowane
        do mojego dziecka,nawet przez schorowaną moją mamusię,którą kocham
        nad życie,chyba by mną zapieniło.gratuluję cierpliwości.radzę tak
        jak inne dziewczyny,żebyś ograniczyła wizyty z maluchem i mężem
        również.nie powinnaś udawać,że Cię to nie dotyka,bo mama chora,bo ma
        taki charakter i podejście do facetów-to Twoja rodzina.powiedz
        mamaie,że sprawia Ci przykrość mówiąc źle o nich.może mama nie jest
        tego świadoma tak do końca.a jeśli jest,to powtarzaj jej za każdym
        razem-mamo ja ich kocham,więc nie mów proszę o nich źle.powiedz
        jej,że ją też kochasz i też komuś nie pozwoliłabyś wyrażać się źle o
        niej.może kiedyś zrozumie,że żadna to sztuka mówić co ślina naniesie
        na jęzor.
        a tak nawiasem mówiąc,to nie zazdroszczę sytuacji.pozdrawiam.
      • rumpa Re: Matka feministka.. 15.10.08, 12:22
        popieram

    • jaagna Re: Matka feministka.. 15.10.08, 11:55
      Wiesz co? Jestem już dorosłą kobietą. Moja Babcia jakiś czas temu postanowiła o mnie "zapomnieć", tzn. o nic się mojej Mamy (która ja odwiedza) nie pytała, nie przekazywała mi pozdrowień (a mojemu Tacie owszem); milkła, gdy mojaj Mama o mnie wspominała i nie odzywała się wtedy lub zmieniała temat. Jakbym przestała istnieć - przynajmniej w jej świadomości. Moja Mama przez pewnien czas to znosiła (każdy miewa humory), potem było jej coraz bardziej przykro, w końcu nie wytrzymała i wiesz co zrobiła?
      Powiedziała swojej Mamie: Albo akceptujesz X (mnie), albo ja zapominam, że mam Matkę. Nie pozwolę, byś ignorowała moją córkę. Co zrobisz, zależy do Ciebie.
      Nie sądze, by zmieniły się uczucia mojej Baci w stosunku do mnie (nie zależy mi na tym), ale wyraźnie zmieniło sie jej zachowanie. Potrafi mnie nawet UŚCISKAĆ i POCAŁOWAĆ. Choć, prawdę mówiąc, aż tak ostentacyjnego zachowania nie oczekiwałam...
      Acha, między babcią i mną poszło o religię.
    • triss_merigold6 Re: Matka feministka.. 15.10.08, 12:00
      Twoja matka nie jest feministką tylko ma uraz do facetów.
      Sfrustrowana pani w wieku okołomenopauzalnym, trzymać dziecko z
      daleka, żeby go nie truła.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Matka feministka.. 17.10.08, 23:50
      Wygląda na to, że mama na Pani męża i syna przeniosła uczucia i doświadczenia
      ze swoich kontaktów z mężczyznami, w tym z Pani ojcem a swoim mężem. I to tutaj
      przebiega podział i rozszczepienie na dobre kobiety i złych mężczyzn.
      Zdaje się, ze niewiele można zrobić w zmianie mamy poglądów i specyficznych
      zachowań w tym aspekcie.
      Zawsze w takich sytuacjach pomaga "zdarta płyta" jako technika asertywności. Nie
      zmieni mamy poglądów, ale jej zachowania nie będą Pani tak ranić, bo będzie Pani
      miała nad nimi kontrolę. Bez wdawania się dyskusję, jednym zdaniem, ale za to
      powtarzanym za każdym razem tak samo i w takiej samej sytuacji, nawet co 5 minut
      jednego dnia. Np: Nie mów proszę w ten sposób przy mnie o ......, bo jest mi
      przykro/ smutno/ złości mnie/ itp.
      Samego sedna jednak Pani nie zmieni. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja