medussa7
16.10.08, 20:01
Długo sie zastanawiałam czy zaczac nowy wątek. Bo tyle tu takich
podobnych do mojej sytuacji... A ja przeczytałam to wszytsko
i ...nic. Dalej rycze nad kalwiaturą.
Jestem trzeci rok na wychowawczym. Siedze z dzieckiem w domu i mam
dosyc wszystkiego. Tylko sprzatam , piore , gotuje zmywam, a do tego
mój Mały jest strasznie absorbujacy. Mój facet co chwilę mówi, ze w
przyszłym tygodniu pewnie bedzie miał mniej roboty i co tydzień
powtarza sie to samo od trzech lat. Rodziców mam w innym miescie,
tescie - szkoda gadac, koleżanki zapracowane. JUz tyle razy chciałam
to zmienic i wciaz kłody pod nogi. Pieniedzy nie ma, bo ja nic już
nie zarabiam, a wynajmujemy mieszkanie, wiec chciałam sie
gdziekolwiek zaangazowac, ale nie mam z kim zostawic Małego, bo
Mojego nigdy nie ma. Umawiam sie , bo Mój mi obiecuje, ze bedzie
wczesniej i za chwile dzwonie, że nie moge, bo on wraca wieczorem.
Zapisałam Małego do przedszkola i chciałam isc do pracy. Teraz
siedze chora w domu, bo Mały zaraził sie jakims wirusem i jeszcze na
mnie przeszło. Ani on nie wychodzi, ani ja. Nie mam z kim zamienic
słowa, mój wraca wieczorem i kładzie sie spac. Jak wlatuję do domu
na chwile na obiad, to nie mam jak z nim porozmawiac, bo co chwile
odbiera telefony od klientów. Juz nie mam siły. Odbija się to na
Małym. Teraz jeszcze do tego wszytskiego jestem tak zmeczona, ze
padam na pysk, Mały co chwile coś chce, nie chce łykac syropów, w
nocy budzi sie po dziesiec razy. Nie ma mi kto pomóc, mam dosyc
wszystkiego. Nie tak sobie wyobrazalam siebie parę lat temu...
Przepraszam za nieskładny czasem tekst, ale powiem szczerze, ze juz
ze zmeczenia literki mi migaja..