pontuska
17.10.08, 09:27
kiedus juz tu pisalam,o problemie z mezem , braku zrozumienia ,
bliskosci. Probowalam tez wszystko wyjasnic ,porozmawiac.... nic nie
wyszlo ...on na kazda probe rozmowy reaguje dla mnie dziwnie tzn
zrzuca wine na mnie ...ze mam duzo czasu -jestem na emeryturze - ze
wszystko sobie wymyslilam. ze slucham innych , ze on
pracuje...itp...a skoro doszlo do takiego stanu obcosci wrecz to
chyba nie jest to tylko moja wina ?Dalej jestem oklamywana i czuje
sie fatalnie .Czy kazdy mezczyzna przezywa cos w rodzaju
klimakterium i trzeba to przeczekac ?Ale ile mozna godzic sie na
brak zrozumienia ,czulosci na zwykle klamstwa ? Jest mi coraz
gorzej....