jak rozmawiac....

17.10.08, 09:27
kiedus juz tu pisalam,o problemie z mezem , braku zrozumienia ,
bliskosci. Probowalam tez wszystko wyjasnic ,porozmawiac.... nic nie
wyszlo ...on na kazda probe rozmowy reaguje dla mnie dziwnie tzn
zrzuca wine na mnie ...ze mam duzo czasu -jestem na emeryturze - ze
wszystko sobie wymyslilam. ze slucham innych , ze on
pracuje...itp...a skoro doszlo do takiego stanu obcosci wrecz to
chyba nie jest to tylko moja wina ?Dalej jestem oklamywana i czuje
sie fatalnie .Czy kazdy mezczyzna przezywa cos w rodzaju
klimakterium i trzeba to przeczekac ?Ale ile mozna godzic sie na
brak zrozumienia ,czulosci na zwykle klamstwa ? Jest mi coraz
gorzej....
    • kag73 Re: jak rozmawiac.... 17.10.08, 10:07
      moze warto spobowac zaskoczyc meza kompletna zmiana przyzwyczajen. Np. jezeli
      jest przyzwyczajony, ze jest pani zawsze w domu i czeka na niego kiedy
      przychodzi z pracy, powinna pani "celowo" dokas wyjsc, zeby wrocil do pustego
      domu i wrocic np. po 2 godzinach. Na pewno to zauwazy i sie bedzie zastanawial
      gdzie pani jest.
      Poza tym niech sobie pani od czasu do czasu cos zaplanuje bez niego i powie, ze
      wychodzi tam i tam, zeby zauwazyl, ze ma pani tez wlasne zycie i nie wszystko
      sie kreci wokol niego.
      Zamiast marudzenia, troche pomilczec albo zareagowac z humorem, tez go to zaskoczy.
      A to wszastko po to, zeby zrozumial, ze nie ma jak w banku, ze musi pani z nim
      byc i jest pewny swego.
      Niech pani zadba o siebie, ladnie sie ubierze, nie marudzi, bo wtedy faceci i
      tak nie sluchaja, niech mu pani pokaze, ze pani potrafi i bez niego.
    • annb Re: jak rozmawiac.... 17.10.08, 10:07
      widzisz
      człowiek normalny potrafi sie przyznac do własnych błedów
      przemocowiec zas wmawia swojej ofierze ze wszystko jest jej winą
      to jest przemoc psychiczna
      a jesli myslisz w kategoriach-ze cos jest czy nie jest twojąwiną-
      jeśli zaczynasz sie nad wszystkim zastanawiac czy aby on niemial
      racji
      to znaczy ze jestes ofiarą przemocy psychicznej
      nie trzeba bic i siniaczyc aby zniszczyc drugiego czlowieka
      nie wiem co pani psycholog poradzi ale ja bym sugerowala terapię
      aby sie pozbyc poczucia winy
      aby zrozumiec ze ten uklad nie jest dobry
    • krzysztof-lis Re: jak rozmawiac.... 17.10.08, 10:42
      > Probowalam tez wszystko wyjasnic ,porozmawiac.... nic nie wyszlo
      > ...on na kazda probe rozmowy reaguje dla mnie dziwnie tzn zrzuca
      > wine na mnie ...ze mam duzo czasu -jestem na emeryturze - ze
      > wszystko sobie wymyslilam. ze slucham innych , ze on
      > pracuje...itp...a skoro doszlo do takiego stanu obcosci wrecz to
      > chyba nie jest to tylko moja wina ?

      To zależy...

      Jeśli "zawsze było inaczej" a teraz się to zmieniło, trudno dziwić się mężowi,
      że on tego nie rozumie i nie akceptuje.
      • pontuska Re: jak rozmawiac.... 17.10.08, 11:07
        trzeba wkoncu dostrzec potrzeby innych a nie zaspakajac tylko swoje
        zachcianki . Prawda ,przez dlugi czas godzilam sie ztym -jego
        wycieczki , oczywiscie bez rodziny , jego kosztowne hobby -
        rozumialam to -ale w koncu ile mozna ?Ale oszukiwanie mnie ,
        kochanka o ktorej wszyscy wiedzieli tylko ja nie ,i wmawianie mi ze
        zmyslam bo mam za duzo czasu ....kazda proba rozmowy to -ale boli
        mnie glowa , ale mam wysokie cisnienie ,a jaki jestem zmeczony ....o
        czym to swiadczy ? Po prostu on chyba zaczyna sie bac ze postapie
        tak jak mowie ,ze nie bede straszyla tylko zrobie .
        • krzysztof-lis Re: jak rozmawiac.... 17.10.08, 12:00
          > trzeba wkoncu dostrzec potrzeby innych a nie zaspakajac tylko swoje
          > zachcianki . Prawda ,przez dlugi czas godzilam sie ztym -jego
          > wycieczki , oczywiscie bez rodziny , jego kosztowne hobby -
          > rozumialam to -ale w koncu ile mozna ?

          Nie mówię, że postawa męża jest poprawna. Nie mówię, że w związku należy
          kompletnie ignorować potrzeby partnera.

          Uważam dokładnie odwrotnie. W związku chodzi o to, by spełniać nawzajem swoje
          potrzeby i oczekiwania.

          Ale teraz postaw się w sytuacji odwrotnej: Twój mąż przez pierwszych kilka lat
          Waszego związku spędza wolny czas w domu, z Tobą. Po czym po tych kilku latach
          "nagle" zaczyna spędzać wolny czas również poza domem, spotykając się ze
          znajomymi. Czy w tej sytuacji nie będziesz chociaż trochę "zdziwiona" czy
          "zaskoczona", że mu się "pozmieniało"?

          > Ale oszukiwanie mnie , kochanka o ktorej wszyscy wiedzieli
          > tylko ja nie ,i wmawianie mi ze zmyslam bo mam za duzo czasu ....

          To już jest zupełnie inna kwestia, bo zdrady nic nie usprawiedliwia.

          > kazda proba rozmowy to -ale boli mnie glowa , ale mam wysokie
          > cisnienie ,a jaki jestem zmeczony ....o czym to swiadczy ?

          O tym, że aktualna sytuacja mu odpowiada i nie zamierza jej zmieniać.

          To, że mu odpowiada, mnie nie dziwi. To, że nie zamierza jej zmieniać, też mnie
          nie dziwi, bo po co zmieniać coś, co się uważa za słuszne?

          Zaproponuj terapię małżeńską. Na jego miejscu bym się na to zgodził. On też
          powinien. Jeśli z góry odrzuci ten pomysł, będzie to oznaczało, że mu nie zależy.
          • pontuska Re: jak rozmawiac.... 17.10.08, 12:47
            niby wiem co mam zrobic ,wiem tez ze nikt tego nie zrobi za mnie .A
            czuje sie bezradna ,bezsilna i ogarnia mnie wscieklosc .Najbardziej
            boli zdrada ..
Pełna wersja