śmiertelna choroba i odrzucenie

18.10.08, 12:20
Ojciec choruje poważnie. Tak poważnie, że wiadomo, iż przy innych
dolegliwościach (serce, nerki) pozostało mu może 3 miesiące życia.
Sytuacja jest tragiczna. Niestety nie mogę go zobaczyć. Izoluje go
matka i siostry od reszty rodziny w taym i ode mnie. Nie robia tego
dla jego dobra, to taka zemsta na mnie, że nie zostałam prawnikiem
tak jak chciała matka i dokonałam innych niż ona planowała dla mnie
wyborów w życiu.Ojciec jest podburzany przez matkę. Nigdy między
nami wszystkimi nie było dobrze, były dni pozornrgo spokoju i burzy,
ale wszyscy wiedzą, że nie zrobiłabym nic by ojca zdenerwować,
chociaż częso w rozmowach on prowokował sytuacje dość nieciekawe i
prowadzące do spięć. Z moją matką praktycznie nie mam kontaktu,
przestałam być jej córką, gdy podjęłam inne decyzje niż ona chciała.
Ojciec twirdzi, że chce mnie zobaczyć, ale na jego warunkach. Chce
bym udawała, że między mną i matką jest ok. To nie tak, że kieruje
nim chęć pojednania rodziny, założenie jest takie (wypowiedziane
niek=jednokrotnie wyraźnie i wprost), że chcą bym wróciła na
kolanach i prosiła o przyjęcie do rodziny i przepraszała za
wszystko, nawet jeśli coś nie jest moją winą. Tu musze zaznaczyć, że
o wszystkie kłótnie byłam obwiniana ja, bez względu na słowa jakie
były w stosunku do mnie wypowiedziane.Opisuję to wszystko by nadać
sytuacji kontekst. chciałabym zobaczyć ojca, ale mam wrażenie, że on
stawia specjalnie nierealne wymagania - wie, że się na nie nie
zgodzę. propozycja spotkania się sam na sam została całkowicie
odrzucona. Nie odpowiada na moje telefony. Zostałam odrzucona przez
niego -co mi zostało wprost powiedziane. Jednocześnie mówił, że chce
mnie zobaczyć i nie odbierał telefonów (wiem, że nie wynika to z
choroby). Co robić? Chcę się z nim zobaczyć, ale jednocześnie ta
niechęć, odrZcucenie, nie wiem czy nie zostanę wyrzucona (przez
niego lub co bardziej prawdopodobne przez matkę i siostry...).
Poradzcie coś...
    • sapalka1 Re: śmiertelna choroba i odrzucenie 18.10.08, 12:34
      Dodam jeszcze, że wiele razy chciałam poprawy sytuacji i nie
      zważając na różne sytuacje dążyłam do zgody. Ojciec przyjmuje
      wszystko co mówi matka za prawdę objawioną. Jesli zauważył, że coś
      jest niebieskie, a matka uznała, że czerwone - to jest to już dla
      niego czerwone. To nie przesada -a obserwacja wielu postronnych
      obserwatorów w różnych sytuacjach. Wiele razy byłam zdania, że to
      wszystko rzeczywiście moja wina, skoro tak mówią to może coś w tym
      jest - może jeśli się zmienię to zaakceptują mnie i moją rodzinę.
      Potem, gdy od kilku osób widzących co się dziej usłyszałam, że
      jestem za miękka i uległa i bez honoru - przemyślałam te sytuacje i
      posłuchałam tego co czułam, a nie tego co oni chcieli żebym czuła.
      wszystko zmieniło się przez chorobę a własciwie choroby. o których
      zresztą nie dowiedziałam się od nich lecz od innych osób. Nie wiem
      co robić. Z jednej strony mi zależy, z drugiej już nie.... co jest
      straszne :( Jak bym wiedziała naprawdę czego on chce - tym właśnie
      kierowałabym się. Ale nie wiem, informacje są tak sprzeczne....
      • spacerownik.wroclawski.eu Re: śmiertelna choroba i odrzucenie 18.10.08, 15:16
        Cóż, takie postępowanie doradził znajomy prawnik rodzinie chcącej wydziedziczyć
        jedno z dzieci - wydziedziczenie jest nieważne, jeśli pogodzi się z umierającym
        (tj. jeśli będzie miało świadków, że doszło do spotkania po spisaniu
        testamentu). Albo machnij na to wszystko ręką, albo zagryź zęby. 2 godz.
        upokorzeń czy dogryzań jakoś zniesiesz.
        • notojadziempaniezielonka Re: śmiertelna choroba i odrzucenie 18.10.08, 15:56
          nie rozumiem jaki jest problem. Chcesz sie zobaczyc z chorujacym ojcem to po prostu do niego idz normalnie w odwiedziny tak jak sie idzie do chorego czlowieka. Jesli ojciec bedzie poruszac tematy relacji rodzinnych zmieniaj kierunek konwersacji.
          • rlena Re: śmiertelna choroba i odrzucenie 18.10.08, 16:50
            Takie sytuacje w rodzinie wcale nie sa rzadkie. Dom rodzinny, to
            czesto miejsce (subtelnej lub wrecz otwartej) walki o wladze,
            pozycje, resentymentow czesto nie majacych nic wspolnego z tym co
            sie aktualnie dzieje, ale tym co sie wydarzylo o wiele wczesniej w
            rodzinach rodzicow, dziadkow, sasiadow itp.
            Twoja sila jest to,ze zdolalas sie odlaczyc, zyc na wlasna reke,
            podejmowac niezalezne decyzje, co jest dla reszty czlonkow
            niewybaczalne.. Jednak to ty masz racje. I tak trzymaj. Tu nie
            chodzi o glupi upor. Matka chce cie wmanipulowac w wine, ze "nawet
            na lozu smierci" ..itp. Nie pozwol na to. Z tego co piszesz twoj
            ojciec kiedys prawdopodobnie znalazl sie w podobnej relacji z twoja
            mama ..., no i stracil wole wyboru i dobry osad. Daje upust swojej
            energii intrygami i zaczepkami.
    • kol.3 Re: śmiertelna choroba i odrzucenie 18.10.08, 18:43
      Twoja rodzina chce wykorzystać chorobę ojca, aby Cię złamać.
      Zyjesz po swojemu a nie pod dyktando rodziny, co jest dla nich nie
      do przyjecia. Teraz w obliczu śmierci ojca chcą Cię wpędzić w
      poczucie winy, masz przyjśc spotkać się z umierajacym ojcem
      spełniając jego ostatnie życzenie, ale będziesz przyjeta pod
      warunkiem, że padniesz na kolana i uznasz swoją winę.
      Gdyby ojciec chciał się z Tobą spotkać ze zwykłej ojcowskiej miłości
      nie stawiałby żadnych warunków. Serdecznie Ci współczuję.
      Ja bym nie poszła, bo to w niczym nie polepszy sytuacji a wręcz
      pogorszy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: śmiertelna choroba i odrzucenie 19.10.08, 22:20
      Musi Pani najpierw zastanowić się na czym Pani bardziej zależy. Na kontakcie z
      ojcem w obliczu jego odejścia czy na walce o pryncypia.
      Sytuacja w Pani rodzinie nie zmieni się. Narosłe niechęci i sympatie nie zmienią
      się z dnia na dzień, jak również nie zmieni się system rodzinny, nawet w obliczu
      śmierci.
      Jeśli zależy Pani na kontakcie z ojcem takim jaki jest teraz i był przez cale
      Pani życie, to trzeba się na to zdecydować. Przecież od tej wizyty nie zmieni
      się Pani życie i nie wygasną Pani wcześniejsze życiowe wybory. I wtedy trzeba
      dołożyć wszelkiej staranności aby taką wizytę odbyć. Po prostu pójść tam i już.
      I nie zajmować atmosferą rodzinna, tylko ojcem.
      Jeśli ważna jest dla Pani jej pozycja w rodzinie oraz tematy i wspomnienia wokół
      tego, niech Pani tam nie chodzi, bo z tego co Pani pisze, narazi się Pani na
      upokorzenie, które trudno będzie potem Pani znosić. Konsekwencją tego będzie
      brak rytualnego pożegnania, który potem może stanowić problem. Wtedy może
      pozostaje droga korespondencji. List do ojca.
      Piszę o tym w propozycji dość radykalnego wyboru, wyłącznie dlatego, że sprawa
      ociera się o sprawy doczesne, z którymi trudno dyskutować i w obliczu, których
      wszyscy jesteśmy mali i bezradni. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • burza1111 Re: śmiertelna choroba i odrzucenie 24.10.08, 20:22
      Głupi honor... Nie chce pani iść, zeby sie nie narazic, bo atmosfera nie jest zbyt przyjemna. Jednak Pani ojciec prosił o Panią, zeby pani przyszła. Niedługo już nie poprosi, już go nie będzie. Jak pani nie przyjdzie to będzie miała pani wyrzuty sumienia, na pewno! Dlatego ja bym poszła, jednak nie kajałabym się zbytnio, może łagodziłą jakieś nieporozumienia i tyle. Nawet jak wszystko będzie nie tak , źle , okropnie to przynajmiej będzie się pani czuła ok w stosunku do zmarłego a to najważniejsz..
      • czarnyraider Re: śmiertelna choroba i odrzucenie 24.10.08, 23:27
        też mi się wydaje, że będziesz sobie w brodę pluła, jeśli nie
        zobaczysz Taty. JA bym sobie braku próby nie wybaczyła. Choćby po
        to, by wejść do Niego do pokoju i powiedzieć, że zawsze będziesz o
        Nim myśleć ciepło, że jest i był ważny. To Tacie pomoże spokojnie
        odejść. On tu jest najważniejszy.
        A nie możesz użyć jakiegoś podstępu lub zwyczajnie odwiedzić Tatę,
        gdy bedzie sam w domu ? choć na moment ?

        Sytuacji nie zazdroszczę,ale bardzo podziwiam. Musisz być odważną
        kobietą. Gratulacje, naprawdę nie ma dużo odważnych ludzi.

    • sapalka1 Re: śmiertelna choroba i odrzucenie 25.10.08, 10:27
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi i zrozumienie. Sytuacja zmieniła się. Okazało
      się, że ojciec był ciężko chory, teraz wychodzi z tego, jednak nie było w
      rzeczywistości obaw o jego życie - a na pewno nie w chwili, gdy o tym była mowa
      ze strony rodziny. Próbowano stworzyć klimat zagrożenia, kiedy wszystko już było
      ok - opinie lekarskie były wręcz entuzjastyczne odonośnie rokowań...można
      powiedzieć, iż część rodziny trzymana na dystans poczuła się delkiatnie mówiąc
      zaskoczona takim obrotem sprawy. Oczywiście radość z poprawy stanu zdrowia ła
      ogromna jednak wiązała się z pewnym niemiłym uczuciem/wrażeniem. W tej sytuacji
      do spotkania raczej nie dojdzie... Dla jasności dodam, że informacja o poprawie
      zdrowia ojca pojawiła się przez przypadek i nie ze strony matki czy sióstr.
      Jeszcze raz dziekuje za wszystkie wypowiedzi
Pełna wersja