brak rozmow w malzenstwie

19.10.08, 20:35
Meza nie interesuja rozmowy na ZADNE moje tematy typu moja rodzina, co w
pracy, marzenia, klopoty, obawy, plany. Nie przesadzam. Kiedys spr i przez
kilka dni NIC mu nie mowilam o sbie i co i nic nawet nie zauwazyl.

Jestem mistrzynia w czekniu na odpowiedni moment (naczytalam sie wszystkich
mozliwych poradnikow jak rozmaiwac z mezczyznami)tylko niesety on ... nigdy
nie nadchodzi. Maz zawsze odp ze jest zajety.

Taki przyklad siedzimy pijemy poranna kawe ja zaczynam mowic i jak zwykle
przegrywam z wiadomosciami w radio.Maz robi sie zly bo mu zagluszam wiadomosci
. Maz mowi nie teraz. Milkne i czekam, maz mowi "teraz" no to ja mowie i nagle
w pol zdania mi przerywa bo leci cos fajnego w radio i mowi "przerwa teraz to
mnie interesuje". Cyrk. Jakbym byla jakas sluzaca czy co?

Jak mowie nie patrzy nam mnie, tylko oglada tv, slucha radia albo siedzi w
necie. Kiedy prosze zeby wylaczyl zlosci sie ze jest zajety. moge poczekac po
ale potem robi co innego i tk w kolko.Nigdy nie zadaje pytan pomocniczych bo
po prostu nie wie o czym ja mowie. A czasem to nie sa blachostki.Jemu sie
wydaje ze mi wystarczy jak sobie tak pogadam "do sciany". Najgorsze ze
zaczynam czuc nienawisc kiedy mowie o czyms waznym dla mnie a on nagle sie
usmiecha patrzy w dal i ja wiem ze zaraz zaczniemowic o sobie bo myslal przez
te kilka moich zdan o czyms innym zupelnie majac mnie w dupie.

Walkowalam ten problem z nim wielokrotnie -asertywnie i nie- ale bez skutecznie.

Do tego maz powiedzial ze nie bedzie sluchal o przykrych rzeczach bo jest za
wrazliwy na to i to go za bardzo stresuje. Mam mowic tylko o milych
rzeczach...moja matka jest chora i nie wiem czy nie oszukuje ze sie wyleczyla,
moj ojciec stracil prace a ja mam klopoty w firmie. To mojego meza nie
interesuje mam to sama przelknac. Niesety o moich planach marzeniach i milych
spr w moim zyciu ten facet tez g..o wie a szczrze mowiac to ja ani gadatliwa
nie jestem ani o klopotach tez duzo nie mowie.

My pozatym duzo rozmawiamy tylko po tych 4 latach widze ze nie o mnie. Jakos
pokutowalo we mnie przeswiadczenie ze od rozmow ma sie kolezanki, ale chyba
tak nie jest albo ja jestem jakas dziwna bo potrzebuje by mezczyzna cos o mnie
chcial sam z siebie wiedziec. I brakuje mi tego, boje sie ze skończę na jakims
czacie dla sfrustrowanych w malzenstwie romansujac wirtualnie z jakims dziadem.

I na koniec na wesolo ;/
Pwiedzialam mezowi ze mialam zly sen. Maz sie strasznie zdenerwowal i
nakrzyczal na mnie ze jestem nienoramlna i o takich spr powinnam pogadac z
psychologiem nie z nim. Zatkalo mnie bo akurat jakos w sny nie wierze a
opowiesc zaczelam ze sen byl glupi i wcale nie robilam z tego jakiegos
problemu. Po czym wraca wieczorem i mowi ze rozmawial o moim snie ze swoja
mama (ktora nie cierpi mnie) i ze ona z checia wyslucha o moich snach.
Zapytalam jak to mozliwe ze ze mna nie mial czasu ani ochoty rozmawiac o tym a
specjalnie zatelefonowal do swojej mamusi i znia peorowal na moje OSOBISTE
tematy i to jakos go nie stresowalo a i czas sie znalazl.

Bo tak nie wyglada w malzenstwie prawda? Pytam serio.

Co moge zrobic bo pogodzic sie z ta sytuacja nie chce. Mam ochote na zwiazek z
kims kto zapyta jak tam leczenie mamy, a kiedy bede opowiadac o sobie powie
chocby "nie teraz mala pogadajmy po wiadomosciach bede caly twoj" i dotrzyma
slowa.
    • chihuahuaa Re: brak rozmow w malzenstwie 19.10.08, 20:53
      Doprawdy nie rozumiem jak można nie rozmawiać z taką osobą jak ty - piszesz
      fantastycznie! Gratuluję Ci poczucia humoru w związku z tą całą sytuacją.
      Niestety nic mądrego nie doradzę bo generalnie moj M też mało się mną interesuje
      a na pytanie "co słychać" jak wraca z pracy odpowiada NIC.
      pozdrawiam i życzę wytrwałości
    • triss_merigold6 Re: brak rozmow w malzenstwie 19.10.08, 21:15
      Pan ma Cię w dupie. Nie ma tu czego analizować, radzę się odciąć i
      poświęcić energię na szukanie innego egzemplarza.
      Dziękuję za uwagę.
      • melefretete Re: brak rozmow w malzenstwie 19.10.08, 22:22
        Nie potrafię sobie wyobrazić czegoś takiego.... Po prostu jest to
        dla mnie tak nierealne że nie wyobrażam sobie jak może takie
        małżeństwo funkcjonować....:( Przepraszam że tak pisze.... ale może
        faktycznie powinnas poszukac kogoś kto bedzie cie chcial
        wysluchac....i wtedy mozliwe że twój mąż zauważy prblem.
    • krzysztof-lis Re: brak rozmow w malzenstwie 20.10.08, 09:46
      > Bo tak nie wyglada w malzenstwie prawda? Pytam serio.

      Tak nie powinno wyglądać.

      Ale pytanie do Ciebie: jak wyglądało zanim wzięliście ślub?
    • sanciasancia Re: brak rozmow w malzenstwie 20.10.08, 12:59
      Tak stanowczo nie wygląda dobre małżeństwo. Swoją drogą, jak ze sobą nie
      rozmawiacie, to co was jeszcze razem trzyma po czterech latach małżeństwa?
      Może znajdź sobie kogoś, kto będzie z Tobą rozmawiał.
    • brak.polskich.liter Re: brak rozmow w malzenstwie 20.10.08, 13:46
      Podpisuje sie pod Triss - mezowi kopa, zas cenna energie, miast ad nauseam
      ladowac w mentalna i emocjonalna proznie, proponuje poswiecic na odbudowanie
      sobie _satysfakcjonujacego_ zycia.

      > Bo tak nie wyglada w malzenstwie prawda? Pytam serio.

      Serio odpowiadam. Prawda. Tak wyglada atrapa zwiazku.
      • verdana Re: brak rozmow w malzenstwie 20.10.08, 13:52
        A czy o swoich sprawach rozmawia? Czy w ogóle rozmawia o sprawach
        osobistych?
        • annb Re: brak rozmow w malzenstwie 20.10.08, 14:25
          pewnie z mamusią
          ;)
          • pipsia5 Niestety mam tak samo :( 20.10.08, 14:39
            Doskonale Cię rozumiem. Mój mąż też nigdy nie ma czasu na rozmowy ze mną. Albo
            jest właśnie zajęty, albo nie ma ochoty rozmawiać bo jest zmęczony, albo po
            prostu nie ma o czym ze mną rozmawiać! Przyjdzie z pracy i nie zapyta się co
            robiłam, czy dziecko było grzeczne czy po prostu jak minął mi dzień. Moje
            pytanie jak było w pracy też odpowie, że NIC. Tłumaczę mu o tym nie raz. Wtedy
            mówi mi, żebym poszła sobie pogadać na forum jak mi nie pasuje.
            Nie należę też do gadatliwych osób, ale uważam że małżeństwo opiera się na
            wspólnej rozmowie. Każdy psycholog uczy, że w małżeństwie najważniejsza jest
            rozmowa. Ale jak można drugą osobę na siłę zaciągnąć do rozmowy???
            Też nie wiem co z tym zrobić :( Zostaje nam chyba wyżalenie się i tyle.
            • krzysztof-lis Re: Niestety mam tak samo :( 21.10.08, 10:47
              > Nie należę też do gadatliwych osób, ale uważam że małżeństwo opiera się na
              > wspólnej rozmowie. Każdy psycholog uczy, że w małżeństwie najważniejsza jest
              > rozmowa.

              Tylko że to nie dokładnie o to samo chodzi.

              Tobie, mam wrażenie, chodzi o to, żebyście rozmawiali ze sobą o tym, co się w
              ciągu dnia zdarzyło. Twojego męża może nie interesować specjalnie, którą z
              zabawek się dziś bawiliście albo czy dziecko było grzeczne. I może też uważać,
              że Ciebie nie zaciekawią opowieści z jego pracy, więc odpowiada, że "nic" się
              nie działo.

              Psychologowie mówią, żeby rozmawiać, ale chodzi o rozmawianie o kwestiach
              spornych, które różnią ludzi w związku.

              Pytanie: jak było zanim urodziłaś dziecko i siedziałaś w domu? Rozmawialiście
              codziennie o tym, co działo się w pracy?
    • serendepity Re: brak rozmow w malzenstwie 20.10.08, 18:23
      A czy da sie w ogole rozmawiac z mezem o czymkolwiek?

      Nie wiem na czym opiera sie to malzenstwo, ale jesli on Cie tak olewa, to moze
      czas przestac go obslugiwac, skoro on nie interesuje sie Twoimi problemami.
    • bozenka78 Re: brak rozmow w malzenstwie 20.10.08, 20:59
      Myslę, ze robisz błąd za bardzo koncentrując się na nim.
      Ty go właściwie prosisz o te rozmowy. Wyczekujesz na odpowiednie momenty,
      dostosowujesz się do akceptowalnego przez niego repertuaru tematów. Robisz
      posłusznie przerwy, wtedy kiedy on uzna, że radio jest ważniejsze.
      No bez przesady! To on powinien się cieszyć ze ma mozliwosc porozmawiania z tak
      inteligentna i dowcipna kobieta. Nie dajesz mu mozliwosci docenienia tego.
      Lubi opowiadac o sobie? przerwij mu, powiedz ze od tej pory nie chcesz sluchac o
      jego hobby/pracy/tudzież innych nudzących cię banałach.
      Chcesz zmian? To musisz sprowokowac taka sytuacje, zeby zmiany okazaly sie
      niezbedne.

      Ja mialam taka sytuacje. Identyczne zachowanie meza. Przyczyna (oprocz jego
      egocentryzmu oczywiscie) bylo to, ze po prostu go irytowalam. Nie chcial
      dostrzec mnie taka jaka jestem. Wygodnie mu bylo myslec tylko o sobie. Skonczylo
      sie bardzo duzym kryzysem, ale z niego wyszlismy. Maz uswiadomil sobie, ze musi
      sie postarac, jesli chce ze mna byc. Zaczelo mu zalezec, wiec zaczal mnie sluchac.
      Egocentrykiem oczywiscie pozostal, tu nie ma co liczyc na diametralna odmiane,
      ale skonczyly sie juz zachowania swiadczace o braku szacunku dla mnie.
      torakora, ty masz prawo wymagac, by maz cie wsparl w problemach rodzinnych, w
      problemach w pracy, od tego on jest, a godzac sie na brak tego robisz krzywde
      swojemu zwiazkowi
      • kitty_walker Re: brak rozmow w malzenstwie 20.10.08, 21:40
        Droga Autorko, myślę że moja poprzedniczka ma rację z tym, że Ty po
        prostu irytujesz męża.
        A od siebie mogę dodać, zważywszy na opisaną sytuację i moje
        osobiste doświadczenia, że mąż po prostu Cię nie znosi. Tak
        zachowuje się tylko osoba, która nie lubi, nie szanuje, wręcz nie
        cierpi swojego partnera.

        I wierz mi, to nie jest normalny związek. Ja od swojego BFFE-fa
        otrzymuję tyle wsparcia, zainteresowania, pomocy, troski,
        zrozumienia, empatii, że wystarczyłoby na obdzielenie jeszcze 3 osób.

        Cóż, do tej pory wydawało mi się to oczywiste, że tak funkcjonuje
        normalny związek.
        Ale zawsze po takich postach na forum ręce mi opadają, że w ogóle
        istnieją tacy faceci jak Twój.
      • torakora :) 22.10.08, 15:37
        opis meza i sytuacji ... naszczescie zakonczenie podobne
        a ja myslalam ze moj jest wyjatkowy

        i to slowo na e ktorego nie chcialam uzywac ;p

        tez uwazam ze to byl blad ale do licha co ci eksperci wypisuja w tych
        poradnikach...balam sie ze schowa sie do jaskini i z niej nie wyjdzie, a tu
        prosze wystarczylo wrzucic kilka kamieni do tej jaskini i wyploszyc z niej
        delikwenta
    • torakora Re: brak rozmow w malzenstwie 22.10.08, 15:27
      maz nie jest z tych co nic nie mowia, gada duzo przewaznie z sensem, jak bez
      sensu - przyklad mama ktora miala go zastapic w rozmowie "chce dobrze" co
      rozumiem, nie podziwiajac "geniuszu" tego rozwiazania

      nie jest chamski, nie odburkuje, wiem o nim duzo choc nie wszystko mi mowi - co
      wydaje mi sie typowo meskie (malo o slabosciach duzo o sukcesach), jest gadula.

      czy jest maminsynkiem...nie...duzo gada z rodzicami nie boli mnie to wiec nie ma
      problemu.

      maz mnie kocha i zalezy mu na mnie to tez nie jest kwestia braku uczuc - o dziwo

      moj maz "po prostu" nie umie sluchac i nie przywiazuje wagi do moich osobistych
      wyznan. Jakby nie rozroznial rozmowy o dupie m... z rozmowa o problemach
      zdrowotnych mojej mamy. Patrzenie w oczy rozmowcy i pytania pomocnicze - banal -
      dla niego to droga przez meke. Pozatym mimo tlumaczen ze to nie tak:kurczowo
      trzyma sie teorii ze jak ja mowie to on musi znalezc rozwiazanie, a nie ze
      wystarczy wysluchac i tyle. I dlatego unika trudnych tematow.

      Poniewaz gorzki zal na forum byl ostatecznoscia po wilokrotnych probach
      negocjacji(2 dni wczesniej zdesperowana oznajmiłam mezowi ze w takim razie ja
      tez nie jestem zainteresowana zadnymi jego osobistymi wycieczkami bedziemy gadac
      tylko o pogodzie, polityce i fizyce) to akurat skonczylam wpis i maz ...
      zaproponowal rozmowe.

      Minelo troche czasu bardzo sie stara...moze mu tak zostanie...
      Nie wiem czy dorosly czlowiek moze trwale nabyc takie umiejetnosci.



      • triss_merigold6 Re: brak rozmow w malzenstwie 22.10.08, 17:28
        Może się chwilowo stara bo się przestraszył, że michy pod nos nie
        dostanie.
        Jestem wiekowa i ciężko sceptyczna. Jeśli facet przez lata okazywał
        Ci jawne, ordynarne, chamskie lekceważenie to wątpię czy się zmieni.
        I nie traktuj poradników dosłownie, są wbrew pozorm mężczyźni,
        ktorzy potrafią słuchac i rozmawiać. Jak facetowi zależy na kobiecie
        to jest w stanie zrobić dla niej absolutnie wszystko.
        • bo_to_zla_kobieta_byla Re: brak rozmow w malzenstwie 29.10.08, 11:13
          zgadzam się z przedmówczynią!

          rozmowa jest podstawą wszystkiego!
          i nie o to chodzi żeby znaleźć sobie przyjaciela bądź przyjaciółkę na boku ale
          by umieć rozmawiać z partnerem...
          a gdy jedna ze stron ewidentnie tego nie chce to warto się zastanowić co dalej....
          wg mnie wyjścia są dwa...
          albo zacząc rozmawiać
          albo się rozstrać
          wóz albo przewóz....

          ja wybrałam rozstanie ponieważ On nie wykazywał chęci rozmowy ani zmiany tego
          stanu więc po co się męczyć?

          pozdrawiam
          • zdzisi_nt Re: brak rozmow w malzenstwie 31.10.08, 23:14
            Staż w małżeństwie 22 lata,z tego tylko 1 rok może mniej wspólnych rozmów.Już
            przed ślubem zauważyłam że coś nie tak.Próbowałam rozmawiać na ten temat ale mój
            jeszcze nie mąż uspokajał mnie-będzie dobrze.W jego domu,też nigdy nie słyszałam
            rozmów.Jasne że mnie to dziwiło,krotko mówiąc, miłość jest ślepa,albo ja byłam
            naiwna.Mamy dwójkę już dorosłych dzieci,wiem że zrobiłam im krzywdę.Ja z nimi
            mam b.dobry kontakt.Nigdy złego słowa nie mówiłam na ich ojca,nawet tłumaczyłam
            to dziwne zachowanie.Długo by tu opisywać.Łatwo powiedzieć wóz albo
            przewóz.Pochwalam te kobiety które miały tyle siły i potrafiły odejść.JA TEŻ DO
            TEGO DOJRZEJE.POZDRAWIAM
    • pszb Re: brak rozmow w malzenstwie 03.11.08, 23:51
      No, a zastanawiałaś się dlaczego przestał rozmawiać?
      Może był jakiś powód, albo powody?
      Faceci z reguły nie jęczą na forach i nie zapadają na depresję tylko budują
      sobie inny świat: koledzy, wóda, inna kobieta, praca, hobby, TV, książki,
      polityka, itp.
      Przypomnij sobie o co on Cię kiedyś prosił bez skutku, a Ty go zignorowałaś. Ile
      to trwało?
      Nie ma dymu bez ognia, musiał być jakiś powód.
      pozdr.

      ps. mamusia to ewidentnie Twoja przegrana, bo poza skrajnymi przypadkami dorosły
      chłop nie lata do mamusi porozmawiać. Chyba, że taki był zawsze, ale widziały
      gały co brały
Inne wątki na temat:
Pełna wersja