Niechęć do współżycia - jaki powód?

22.10.08, 11:35
Moja zona 1,5 roku temu urodziła dziecko, ktore nadal karmi piersia. Po
urodzeniu córki, umówiliśmy sie ze zona zostanie w domu i nie bedzie
pracowala. Jednak teraz zaczeło mi to bardzo przeszkadzac. Zona wydaje moje
ciezko zarobione pieniadze. Ja haruje a ona wygodnie siedzi w domu. Namawiam
ja zeby poszła do pracy a ona nie chce. Przez to gniezdzimy sie w kilku
pokojach z dziecmi i rodzina zony. Nie mozemy wziac kredytu na wlasne M i mamy
zwiazane rece. Praktycznie codziennie sie kłocimy - wtedy jej wypominam ze
jest leniem i pasozytem a ona mi ze nie potrafie utrzymac własnej rodziny ani
nic jej zapewnić.
Najwiekszy jednak problem to to ze zona przestała miec ochote na seks ze mna.
Nie rozumiem dlaczego????
    • die_blume Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 11:37
      Zona nic nie robi? Nie zajmuje się nawet dzieckiem? To kto sie nim zajmuje?
    • mrozonka82 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 11:42
      nie karmić TROLLA!!!
      • superfarmer Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 11:45
        Żona wykonuje swoje obowiazki domowe. Zajmuje sie dziećmi, robi zakupy, gotuje
        obiad do tego jeszcze studiuje i sie uczy itd itd... Nic nie robi w sensie nie
        pracuje i nie przynosi do domu pieniedzy.
        • kag73 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 11:58
          hej, hej, hej, uwazaj co mowisz i myslisz. To nie sa Twoje pieniadze, tylko
          Wasze, bo zona zajmuje sie Waszymi dziecmi i prowadzi Wasz dom.
          PRACUJE tylko nie dostaje za to pieniedzy, moj drogi. Prosze, niech idzie do
          pracy a Ty zatrudnij kucharke, sprzatacze, nianie do dzieci i zobaczysz ile Ci
          wykasuja.

          A ze nie ma ochoty na seks przy tak zgrzedliwym i wybacz "wrednym" facecie
          rozumiem(jako kobieta) w stu procentach.
          Brzydko z Twojej strony, studiuje, dom, dzieci...i jeszcze ma isc do pracy?!! A
          Ty myslisz, ze jej doba ma 48 godzin?
        • sanciasancia Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 13:32
          Oblicz sobie, ile wydasz na pralnię, niańki (podobno w W-wie opiekunka zarabia
          pod 2000PLN), obiady nawet w barze... Następnie należy uwzględnić, że osoba,
          która dostarcza Ci te usługi jest wykształcona i podnosi kwalifikacje.
          Mi na oko wychodzi, że Twoja żona powinna zarabiać jakies 4500PLN, jako Twój
          usługodawca. Nie zdziwiłabym się, gdyby to było więcej niż zarabiasz. Stąd brak
          usług seksualnych. Nie dość, ze wnosi w to małżeństwo więcej niż Ty, to masz do
          niej ciągłe pretensje. Ja na jej miejscu odmówiłabym prania i sprzątania też.
    • krzysztof-lis Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 12:08
      > Ja haruje a ona wygodnie siedzi w domu. Namawiam ja zeby poszła do
      > pracy a ona nie chce. Przez to gniezdzimy sie w kilku pokojach z
      > dziecmi i rodzina zony.

      Dlaczego nie chce iść do pracy? Zresztą w domu też "pracuje", wkładając w
      utrzymanie Waszego domu nie pieniądze, tylko pracę.

      Może to właśnie to mieszkanie z rodziną żony jest powodem, że ona nie chce iść
      do pracy? Gdyby poszła, moglibyście się wyprowadzić, a ona woli tego uniknąć?

      > Najwiekszy jednak problem to to ze zona przestała miec ochote na
      > seks ze mna. Nie rozumiem dlaczego????

      Są różne hipotezy. Może dlatego, że seks dla żony był tylko środkiem do
      osiągnięcia celu
    • kag73 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 12:11
      apropos superfarmer a pytales ja dlaczego nie chce?
      • superfarmer Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 12:17
        tak, twierdzi ze gdybym ja szanował to byłoby inaczej
        • kag73 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 12:34
          "tak, twierdzi ze gdybym ja szanował to byłoby inaczej"

          no to masz odpowiedz i powiem Ci, ze na pewno prawdziwa.
          Seks zaczyna sie w glowie.
          Zmien sie, badz milszy, wesprzyj, pokaz, ze zona jest dla Ciebie atrakcyjna, ze
          doceniasz to co robi.
          Postaraj sie, jezeli Ci zalezy.
          • krzysztof-lis Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 12:46
            > no to masz odpowiedz i powiem Ci, ze na pewno prawdziwa.

            Bzdura.

            Prawdopodobna, może nawet prawdziwa, ale nie na pewno.

            Równie dobrze przyczyna może być inna a ta odpowiedź ma jedynie doprowadzić do
            tego, żeby mąż ją szanował... Po czym i tak więcej seksu nie będzie, bo znajdzie
            się inny "powód".
            • die_blume Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 12:49
              wcale nie bzdura, moze byc najprzystojniejszym facetem pod słońcem, ale jak
              będzie sie jej czepial, to zniechęci ją do wszystkiego
            • kag73 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 12:49
              zadna "bzdura", to ja jestem kobieta a nie Ty:))

              Na pewno ani jemu ani jej nie zaszkodzi jak zacznie ja szanowac, moze pomoze a
              jezeli nie, to i tak warto sprobowac.
              To jest najbardziej bliska mu osoba, uwazam, ze szacunek w zwiazku jest bardzo
              wazny, nawet klocic mozna sie z szacunkiem.
              Nigdy w klotniach maz mnie nie obraza ani ja jego.
              • krzysztof-lis Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 13:06
                > zadna "bzdura", to ja jestem kobieta a nie Ty:))

                Nie ma to znaczenia.

                Możesz mieć rację, ale twierdzenie od razu, że na pewno ją masz
                • kag73 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 13:11
                  a ja mysle (zebys znow nie czepial sie slowek), ze kobiety i mezczyzni
                  generalnie bardzo sie od siebie roznia i czesto interesuje mnie meski punkt
                  widzenia w niektorych sprawach, bo naprawde mysle, ze wiele rzeczy odbieraja
                  inaczej.
                  Szkoda, ze tak malo panow na tym forum.
      • anwoj.pl Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 12:18
        superfarmer,najpierw pomyśl co piszesz?Twoje pieniądze, no ale też Twoje
        dzieci,którymi zjmuje się Twoja żona!Nie wspomnę już o Twoim obiadku...
    • mamaolenki25 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 13:00
      Jakby mi mąż mówił takie "komplementy" >jest leniem i pasożytem < to
      też by mi się wszystkiego odechciało. Rób kolego tak dalej, to sam
      tymi pieniążkami się będziesz cieszył, i nie będziesz musiał narzekać
      że ci je żona wydaje, bo nie wiem czy ktoś długo wytrzyma taką
      atmosfere w domu.
      - - -
      "Stracony dzień - bez uśmiechu";)
      • kag73 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 13:03
        masz racje, mamaolenki, pod tym sie moge podpisac.
        • beata214 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 13:29
          Facet, a czy Ty pomyślisz, że idąc do pracy masz luz! Zajmujesz się swymi
          obowiązkami, popijasz kawkę, pogadasz z kumplami tudzież koleżankami, jesteś
          skupiony na sobie, w tle leci muzyczka, masz powód do tego żeby dobrze wyglądać
          itd itp. A będąc w domu z dziećmi musisz mieć oczy dokoła głowy, herbatę
          wypijasz zimną w biegu, ubieranie, rozbieranie, przewijanie, karmienie,
          zabawianie, odrabianie lekcji, sprzątanie, zakupy, gotowanie itd itp. 3/4
          facetów by wymiękło!Na miejscu Twojej żony poszłabym do pracy (dla jej zdrowia
          psychicznego). A Tobie zostawiłabym opłacenie niańki (przedszkola, szkoły),
          sprzątaczki, kucharki ew. obiadów i ciekawa jestem jak na tym wyjdziesz?
          Proponuję abyś zamienił się rolami ze swoją żoną chociażby na tydzień.
          A co do szacunku-powiem tak, mądry facet byłby dumny z tego, że sam zarabia na
          rodzinę, że jego dzieci są pod najlepszą opieką-matki, że ma w domu kogoś kto na
          niego czeka, kto mu pierze, gotuje, sprząta. I TO POWINIEN SZANOWAĆ! A okazywać
          w bardzo prosty sposób-ciepłym słowem. I uwierz mi, że każda kobieta nabierze
          ochoty na sex, gdy usłyszy "kochanie to było pyszne" albo "jak ładnie dziś
          wyglądasz". A jak Ty wyjedziesz z "darmozjadem" to sorki ale libido przestaje
          istnieć!. Proponuję zatem zmianę strategii. Zamiast "wozić się "po żonie,
          postaraj się znaleźć rozsądne argumenty, które przekonają ją do tego, że warto
          iść do pracy (i życzę jej aby to zrozumiała prędziutko!!!)
    • kavainca Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 13:47
      Też bym nie miała ochoty na sez z Tobą, nawet na spanie w jednym
      łóżku.
      Nie łapiesz że kobiecie trudno uprawiać sex z kimś kto ją tak
      traktuje??? Nawet jeśli jesteś superfarmerem!!! Gdybys był
      supermenem też by z Toba nie spała to z Ciebie skończony (albo
      raczej nieskończony) baran!!!!
      A tak zupełnie serio i bez obelg, przeczytaj swojego posta raz
      jeszcze to sam będziesz znał odpowiedź!!!!
      • krzysztof-lis Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 14:08
        > Nie łapiesz że kobiecie trudno uprawiać sex z kimś kto ją tak
        > traktuje???

        Mężczyznom może być trudno to złapać, bo mężczyźni myślą inaczej. I nie ma się
        co o to złościć...
        • kag73 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 14:11
          no widzisz, tez tak mysle.
          Nie wiem czy zauwazylas, ze wszystkie kobiety, ktore tutaj odpowiedzialy zgodnie
          mowia, ze tez by z superfarmerem nie spaly gdyby je tak traktowal. To jak
          najbardziej przekonywujace wytlumaczenie.
          Moze sie mylimy. Moze to zmeczenie, kobitka ma tyle na glowie, jest pdnieta...
          • kavainca Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 14:20
            Zmęczenie to jedno. Zmęczenie kiedys minie.
            Ale jest jeszcze poniżenie i to chyba gorsze, bo to samo nie minie.
            Więc może z superfarmera trzeba stać się supermężem i jeśli nie
            wspomóc żonę w działaniu (choć czemu nie?) to chociaż docenić jej
            trud.
          • krzysztof-lis Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 14:21
            > Moze sie mylimy. Moze to zmeczenie, kobitka ma tyle na glowie, jest
            > pdnieta...

            Ja mam inną teorię: żona osiągnęła cel (dziecko), więc dalsze współżycie jej nie
            jest do niczego potrzebne.

            • kag73 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 14:25
              hmm, powatpiewam.
              W dzisiejszych czasach kobiety maja sporo frajdy i uciechy z seksualnosci i
              wiedza czego chca, co im sie podoba.
              Bylaby pewnie wyjatkiem, ale kto wie...

              Niech facet sprobuje zmienic swoje zachowanie i zobaczy co bedzie.
              Moze hormony, moze nie ma ochoty.
              • krzysztof-lis Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 14:32
                > Niech facet sprobuje zmienic swoje zachowanie i zobaczy co bedzie.

                Też tak myślę. W najgorszym wypadku (jeśli to nic nie da) będzie miał tylko
                kontrargument do dyskusji i będzie o krok bliżej do poznania prawdziwego powodu...
    • kavainca Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 14:58
      Analizując drugą sronę madalu może żona nie chce się wyprowadzić od
      rodziców. Może tak jej dobrze, bo tylko z ich stony czuje oparcie. I
      koło się zamyka.
      • gagnon Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 22.10.08, 15:41
        Mam wrazenie, ze panska zona byc moze czula nieodparta ochote na
        posiadanie dziecka, zdaza sie to niektorym kobietom, co tez popiera
        fakt ze jest mocno zwiazana z rodzina. Jednak nie jest Pan, i moze
        Pan nigdy nie byl jej modelem idealnego kochanka-partnera...
        Czy Panska zona jest w pelni usadysfakcjonowana z sexu z Panem?
        Majac na uwadze ze jest Pan osoba w zwiazku, ktora ma o wiele mniej
        obowiazkow, u wogle ich nie ma - zwazywszy ze nie jest Pan w stanie
        nawet utrzymac rodziny, a do tego nie wykonuje polowy obowiazkow
        zwiazanych z domem i dziecmi, czy inwesuje Pan ten dodatkowy czas i
        energie w znalezienie wyszukanych i wyrafinowanych form rozrywki,
        ktore moglyby zrelaksowac Panska zone, a jednoczesnie podniesc jej
        poziom libido? Czy myslal Pan o znalezieniu innej pracy, lub
        szukaniu dodatkowej w celu oplacenia pomocy domowej dla zony i
        opiekunki dzieci, co przyczyni sie do szybszego skonczenia studiow
        Panskiej zony a moze i powrotu do pracy.
        Zycze szybkiego przebudzenia sie i skutecznego dzialania, bo watpie
        czy Panska zona zechce dlugo marnowac czas w nieudanym zwiazku...
        A tego kwiatu... szczegolnie ja sie pracuje w duzej firmie;)
    • shemreolin Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 23.10.08, 00:42
      No to teraz ja napiszę swoje trzy grosze jako partnerka osoby dokładnie takiej
      jak Pan. Nawet się zastanawiałam grubo, czy o przypadkiem nie mój facet pisze.

      Otóż nasza sytuacja w domu wygląda identycznie. On pracuje, ja siedzę w domu z
      dzieckiem. On uważa mnie za obiboka, a ja mam żal, że on zupełnie mnie nie
      zauważa jako osoby tylko ciągle coś wytyka. Jak zrobię obiad, to zje i pójdzie,
      jak wypiorę jego rzeczy to nawet nie podziękuje. Jest mu obojętne to co robię,
      dopóki nie przestanę tego robić. Jestem darmozjadem i leniem oczywiście. Kiedyś
      wypomniał mi, że tyyyyle na mnie wydaje. Spytałam "niby na co?", a on "na
      jedzenie!". Czepia się mnie o wszystko, o różne moje błędy z przeszłości, o
      których nie chce już rozmawiać, bo nawet nie dotyczą bezpośrednio jego. Gdy mamy
      jakieś spory to on ciągle mi wyrzuca wszystko, nie ufa mi, nie wierzy i zawsze
      mnie uziemia, gdy np. mu się zwierzę z czegoś fajnego.

      Seksu u nas nie ma już jakieś prawie 2 miesiące, wcześniej była podobna przerwa,
      ale raz się na siebie rzuciliśmy, tylko potem czułam się okropnie, bo tak
      naprawdę to była tylko biologia.

      Oczywiście mamy dziecko, które ma już ponad rok. Kocham dziecko bardzo, ale nie
      jest tak, ze chciałam je koniecznie mieć i już. To, że z facetem nie sypiam jest
      skutkiem tylko i wyłącznie tego, że przy nim czuje się jak idiotka i ktoś
      potrzebny tylko do bicia.

      Nie wychodzimy nigdzie razem, on wychodzi ze swoimi kumplami i koleżankami co
      tydzień na imprezki i wraca nad ranem. Ja nawet już nie pamiętam co to znaczy
      iść razem na imprezę. Tylko dziecko, dom i obowiązki i ciągle pretensje.

      Za tydzień wracam jednak do pracy i będę mieć swoje pieniądze. Wtedy okaże się
      czy on mnie szanuje tylko dlatego, że przynoszę pieniądze czy jednak wcale mnie
      nie szanuje, a to ile zarabiam nie ma tak naprawdę większego znaczenia. Te
      teksty o pracy to tylko wymówka, kolejny pretekst by się powyrzywać.

      Zastanów się nad tym jak traktujesz swoją kobietę, bo jeśli ona jednak wróci do
      pracy i zacznie zarabiać to będziesz robić w gacie żeby nie poczuła się zbyt
      samodzielna i nie znalazła sobie lepszego życia z kimś kto ją trochę doceni. Ja
      właśnie mam taki zamiar jeśli nic się nie zmieni w naszym życiu. Chcę być w
      końcu szczęśliwa.
    • mrowkojad2 Re: Niechęć do współżycia - jaki powód? 23.10.08, 10:55
      Moim zdaniem to troll, ale jeżeli nie, to znaczy, że jesteś kolego
      kompletnym frajerem.
      Zacznijmy od tego, że po urodzeniu dziecka umówiliście się, że żona
      nie będzie pracowała zawodowo, a ty teraz masz o to pretensje. Umowa
      to umowa, żona się jej trzyma, a ty nie.
      Po drugie ona pracuje w domu i uczy się, więc nie jest tak, że nic
      nie robi. Posiedź sobie dzien, dwa z małym dzieckiem to zobaczysz.
      Po trzecie, gdyby ci ktoś codziennie prawił, że jesteś frajerem z
      małym wackiem i nawet żarówki nie potrafisz wkręcic, to miałbys
      ochotę na seks z takim partnerem.
Pełna wersja