zdesperowana matka

26.10.08, 16:40
Wybaczcie, proszę zdesperowanej matce, że korzystam z internetu, aby tą drogą
prosić o pomoc. Nie widzę już innego wyjścia.
Samotnie wychowuję dwoje dzieci- syna i córkę; uczą się w szkole średniej. Syn
jest niepełnosprawny od urodzenia. Rozpoczął się rok szkolny a mnie nie stać
na kupno podręczników. W tej chwili najpilniejszy jest jeden: "Historia i
wiedza o społeczeństwie Podręcznik dla zasadniczej szkoły zawodowe Bonecki J,
Z. Smutek, Z., Telicka-Bonecka." Może mają Państwo niepotrzebny już podręcznik
i mogliby podarować mojemu synowi? W tym roku szkolnym nie starczyło nam
pieniędzy nawet na ubezpieczenie PZU w szkole.
Cały dochód mojej rodziny to 952 zł. Z tego muszę opłacić rachunki: 262 zł
Zostaje mi 690 zł. Rata bankowa kredytu mieszkaniowego wynosi równo 700 zł
miesięcznie. Czynsz za mieszkanie- 400 zł. Nie płacę czynszu, bo nie mam z
czego. Mój dług w spółdzielni dochodzi do 10 000 tys. zł
Możecie Państwo zapytać, jak w takim razie radzimy sobie, skoro jesteśmy na
minusie i na jedzenie nie zostaje ani złotówka? Już nie radzimy. Nie mam
pracy, nie mogę znaleźć zatrudnienia. Nie jestem stara i niedołężna, mam 47
lat, wykształcenie humanistyczne, sprawna intelektualnie i fizycznie a mimo
to dla pracodawców jestem bezużytecznym rupieciem. Nie myślcie, że wybrzydzam
z pracą i czekam tylko na lukratywne propozycje. Tak nie jest. Poza tym w ub.
roku skończyłam kurs przedsiębiorczości, po któeym wystartowałam po środki
unijne na rozpoczęcie działalności- grantu nie dostałam. Urząd pracy skierował
mnie w tym roku na jeszcze jeden kurs, po którym myślałam, że znalezienie
pracy to bułka z masłem. Zresztą, kurs był tylko papierowym podsumowaniem
moich umiejętności, certyfikatem potwierdzającym. Jakież było moje zdumienie,
kiedy okazało się, że dla pracodawców wciąż jestem nieatrakcyjna. Kiedy 10
lat temu zaciągałam kredyt mieszkaniowy naprawdę dobrze zarabiałam, było mnie
na to stać, pracowałam w dużej korporacji. Cóż, pracodawca wymienił starszych
pracowników na młodych. Poważnie zachorowałam. Rok przeleżałam w łóżku,
wszystko zaczęło się walić.
Teraz komornik zacznie egzekucję z nieruchomości, dostałam już pismo w tej
sprawie. Nie wiem, co mam robić. Obiady jemy w opiece społecznej. Czuję się
strasznie, że zawiodłam swoje dzieci, bo oprócz mnie nie mają nikogo. To
wspaniali, młodzi ludzie, a ja nie mogę im pomóc. Czuję się jak w matni,
kompletnie rozwalona. Zaczyna brakować mi sił do dalszej walki, a wiem, że
jeżeli zaprzestanę, pójdziemy na dno. Choroba odebrała mi znajomych, na
rodzinę nie mogę liczyć, bo mam tylko starą Mamę, której nie chcę przysparzać
cierpienia. Najgorsze są noce, kiedy nie mogę spać i tłukę się od ściany do
ściany. Umówiłam się do psychologa, bo boję się własnych czarnych myśli
(umówiłam się tydzień temu) i dostałam termin na 5 listopada. Czy jst jakieś
wyjście z mojej sytuacji? Może ja czegoś nie zauważam, nie umiem zobaczyć?
Proszę o radę, o pomoc. O wsparcie.
    • vickydt Re: zdesperowana matka 27.10.08, 17:10
      a wlasnie opieka spoleczna? Jakas kasa od nich. A np odrabianie
      czynszu przez prace dla spoldzielni? W mojej spoldzielni oferowali
      dłuznikom splate w ramach sprzatania...tylko ze dluznicy nie chcieli.
      Apociagniecie szanownego tatusia?
      Strasznie przykro czyta sie takie posty...
      • bez.bagazu Re: zdesperowana matka 28.10.08, 02:38
        Z tą opieką jest tak: dostałam od nich jakiś grosz, z przeznaczeniem, że wpłacę na mieszkanie. Chyba trzykrotnie. Od razu po wypłacie w kasie biegłam do banku i wpłacałam na konto spółdzielni, a potem wracałam do pani z OPS, żeby odnotowała wpłatę. W czerwcu pieniądze... przejedliśmy. Było zakończenie roku szkolnego, pożegnanie gimnazjum, jakieś buty, spodnie synowi. Było mi wstyd, że "zdefraudowałam" pieniądze przeznaczone na inny cel. Teraz zdobyłam się na odwagę i napisałam do OPS, nie wiem, czy zechcą ze mną rozmawiać.
        Co do odpracowania- mieszkam w miasteczku pod Warszawą. Rozmawiałam na temat odpracowywania, ale nie mają takich ofert dla dłużników. Chciałam nawet zaczepić się do prac interwencyjnych w mieście. Moja pani z OPS spojrzała na mnie zdziwiona. "Pani? To mała miejscowość, ludzie zaczną plotkować." Odpowiedziałam, że w mojej wspólnocie mieszkaniowej i tak pewnie plotkują, co to za kobieta spod nr..., która nie płaci czynszu. Pani z OPS zapisała mnie, żeby pamiętać i cisza, ani razu nie było dla mnie pracy interwencyjnej. Napisałam do Ciebie na priv. Pozdrawiam.
        • vickydt Re: zdesperowana matka 28.10.08, 09:00
          rece opadaja. Polska glupia moralnosc. Pieniadze Ci sie naleza. Biegaj po pomoc,
          nie daj dzieciom pojsc na ulice. Skoro pijacy dostaja renty za pijanstwo to tym
          bardziej Tobie sie nalezy.
        • miacasa Re: zdesperowana matka 28.10.08, 10:00
          Jesteś młodą babką, zła passa kiedyś się skończy, musisz ten okres przetrwać,
          masz internet - nie jest jeszcze najgorzej - masz dostęp do informacji,
          pracowałaś w korporacji - wykorzystaj zdobyte umiejętności, w urzędzie pracy
          możesz starać się o bezzwrotny grant na prowadzenie własnej działalności
          gospodarczej. Bliskość Warszawy jest dla Ciebie atutem, dzieci masz już duże,
          poradzą sobie gdybyś musiała do pracy dojeżdżać a w szkole średniej to już
          samemu można na kieszonkowe dorobić (ulotki, fast food'y, opieka nad dziećmi).
          Dacie sobie radę, usiądźcie razem i porozmawiajcie. Możesz być w depresji i nie
          mieć siły by coś zmienić, poszukaj wsparcia.
    • vickydt Re: zdesperowana matka 27.10.08, 17:12
      podaj mi na priv adres. Znalazlam te ksiazke na Allegro.
      • vickydt Re: zdesperowana matka 28.10.08, 09:04
        Hejka, napisalam do Ciebie na maila..pozdr.
    • alcia76 Re: zdesperowana matka 29.10.08, 08:56
      Mowisz ze szukasz pracy wiec rozumiem ze masz gdzie zostawic niepelnosprawne dziecko.
      Wiesz powiem ci szczerze.JA zostalam z dnia na dzien sama bez ani zlotowki w portflelu z pusta lodowka, 3 letnim dzieckiem gdzie juz byla za pozno na przedszkole i nie mialam go gdzie zostawic.
      Rozpacz trwala tydzien...gdzies jest nawet tu moj watek.Ale sorry zycie nasze bedzie takie jak my sobie na nie zapracujemy.
      Nie mailam gdzie sie uzalac a plakac tez nie mialam gdzie bo wszedzi emnei moj 3 latek znalzl i zaraz sie pytal co sie dzieje.
      Jedyna w tym momencie praca jaka moglam miec opiekujac sie dalej dzieckiem jest opieka nad innymi dziecmi.
      I powiem ci ze jak sie chche mozna gory przeniesc.TYLKO WIARA w siebie i optymizm a nie wielki dol.
      Porozwieszala ogloszenia wszedzie, jeszcze placzac.Boze mialo byc tak a teraz w deszczu laze i rozwieszam ogloszenia.
      Tydzien czasu trwalo.MAm dwojke dzieci do opieki a za kazde 800 zl.Sorry dla mnir to duzo pienienidzy i jestem w stanie z nich wyzyc.
      Moze zamiast teraz pracy w biurze w zawodzie poszukaj po prostu zrodla zarobku.MOzna isc biura popoludniami sprzatac, mozna isc wieczorami albo w dzien wykladac towar w hipermarktach.Marne pieniadze ale PIENIADZE.
      Tez nie mam zamiary caly czas siedziec z dziecmi chce wrocic do swojego zawodu.Ale w tej sytuacji znalazlam tez radosc.Jestem z dzieckiem , ono ma dzieci do zabwy, ja pieniadze a popoludniami walka o mnie aby z 3 dzieci na zwariowac:))))
      Takze glowa do gory....i wiara w siebie DASZ RADE.A reszta musi sie ulozyc:)))
Pełna wersja