olga998
27.10.08, 13:27
Pani Agnieszko, proszę o poradę jak rozmawiać z mężem, żeby mnie nie
olewał. Gdy proszę go ładnie o zrobienie pewnych czynności: czy
wyrzucenie śmieci, czy pozmywanie naczyń, czy złożenie łóżka -
bardzo często zgadza się, a potem - jak gdyby nigdy nic - tego nie
robi. Naczynia mogą stać kilka dni, śmieci gniją, a pościel jest
rozwalona do wieczora. Nie proszę go o to, gdy jest zmęczony, czy
zajęty. Ja nie mogę żyć w takim brudzie, tym bardziej, że mamy
kilkoro dzieci i te nieszczęsne talerze sama muszę w końcu umyć, by
było na czym jeść. Jestem zmęczona czekaniem. Gdy mężowi jest coś
potrzebne robi to natychmiast, gdy ma zrobić coś dla kogoś
bezinteresownie, udaje chyba zaniki pamięci. Swoje zachowanie
wyniósł niestety z domu, gdzie matka była do obsługi synów i męża.
Ja cenię partnerstwo. Nasze wyjazdy do teściów to dla mnie koszmar,
bo jestem złą synową, która nie przyłącza się do obsługi męskiej
części rodziny. Podczas ostatniego kilkudniowego pobytu, przy
pierwszym śniadaniu zaproponowałam dyżury w sprzątaniu. Przez cały
dzień zmywałam, umyłam toaletę, odkurzałam. Było OK. Następnego
dnia, gdy brat męża stanął przy zlewie, teściowa podbiegła do niego
i zawołała: daj syneczku, ja pozmywam. Krew mnie zalała. Synkowie
ulegli błogiemu nieróbstwu: zrobione jedzonko, wykonane prasowanko,
zajmowali się tylko swoim hobby. Gdy nadeszła pora obiadu, wyszłam z
książką do ogrodu... Kwas jak diabli, że nie pomagam, chociaż
powiedziałam, że nie za dobrze gotuję i lepiej, jeśli zrobi to mój
mąż (który jest w tym świetny - ale gotuje wtedy, gdy jemu się
zachce).
Chcę mieć czysto w domu, uważam, że facet powinien sprzątać po sobie
i pomagać innym w rodzinie. Czy mąż jest niereformowalny? Jak długo
będę czekać na zmiany - na razie nauczył się wrzucać slipy do
prania. Skarpety niestety nie. Czekam już 10 lat...Pomocy.