Pani Agnieszko i reszto swiata

29.10.08, 20:09
Probuje zrozumiec jedna rzecz a poniewaz wszystkie prawdopodobne
odpowiedzi jakie przychodza mi na mysl wydaja mi sie nad wyraz
nielogiczne wiec pytam wszem i wobec: jak to jest z tym
pantoflarstwem. Czesto obserwuje, ze wielu mezczyzn ma LEK przed
bycie pantoflarzem co prowadzi najczesciej do sytuacji, gdy nawet
najbardziej uzasadnione prosby kobiety sa lekcewazone. Zdrowy
rozsadek przegrywa z tepym uporem. Nie bo nie. Gotowi sa nawet
utracic zwiazek byleby nie zrobic tak jak kobieta PROSI. Czy jest na
takie zachowanie jakies logiczne wytlumaczenie, jak z tym sobie
radzic (czy moze jest na to jakies lekarstwo ???)... i przede
wszystkim jak to objac rozumem ???
    • kavainca Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 29.10.08, 20:29
      Wiesz co, nie dokońca rozumiem o co Ci chodzi.
      Może trochę konkretów, bo to chyba nie jest dyskusja czysto
      teoretycza - prawda?
    • kicia031 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 29.10.08, 21:08
      Hehe, mnie to raczej bawi. Pamietam, jak powiedzialam kiedys mojemu Exowi, ze
      gdybym mu kazala rano zalozyc spodnie, to poszedlby do pracy w majtkach, zeby
      pokazac, ze on zrobi po swojemu. Ex na to stwierdzila,ze cytuje Az taki glupi to
      ja nie jestem ;-))

      Najlepiej odczarowuje taka sytuacje powiedzenie facetowi, ze rozumiesz jego
      obawy, ale ze jesli zdobedzie sie na pokonanie strachu przed pantoflarstwem i
      zrobienie czegos rozsadnego, mimo ze partnerka o to prosi, to bedziesz go tym
      bardziej szanowac. Ni i rzeczywiscie okaz mu szacunek za to, ze sie przelamal, w
      koncu stoczyl wlasnie jedna z natrudniejszych bitew swojego zycia.
    • bj32 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 29.10.08, 22:04
      "Czesto obserwuje, ze wielu mezczyzn ma LEK przed bycie pantoflarzem
      co prowadzi najczesciej do sytuacji, gdy nawet najbardziej
      uzasadnione prosby kobiety sa lekcewazone."
      Wśród dresiarzy? Czy w pokoleniu i rodzinach wychowanych w
      imię "mężczyzna rulez - baby do garów!"? Bo w normalnych rodzinach
      to ja tego nie widzę. Ani u mnie, ani u znajomych. Zazwyczaj jak się
      powie: umyj okna, wynieś śmieci, kup herbatę i półtora kilo
      mielonego oraz dwie marchewki - idą grzecznie spełnić postulaty. W
      zamian oczekują wypranych [w pralce] gaci i wyprasowanej koszuli
      oraz obiadu z zakupionego mielonego. Na czas gotowania są skłonni
      zająć się dzieckiem.
      Chyba, że chodzi o "byleby nie zrobic tak jak kobieta PROSI"
      gdzie *proszenie* polega na jojczeniu "no tak, no tak, ja zawsze do
      wszystkiego sama jestem, sama okna, sama zakupy, pranie, prasowanie,
      sprzątanie, gotowanie, no tak, no tak, a pan mąż z kolegami na
      piwko, o ja biedna, uciśniona";) Widziałam takie przypadki i taki
      sposób *proszenia*. Też bym na miejscu tych panów wolała iść w
      diabły, niż spełnić "prośbę";)))
      • magdaaa567 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 30.10.08, 00:06
        Nie wiem czy podawanie przykladow nie znieksztalci troche obrazu.
        Skoro to co napisalam w pierwszym wpisie nie było zbyt klarowne to
        może to pomoze.
        Zaznaczam, ze nie chodzi o dresiarzy tylko o osoby wyksztalcone i
        nie chodzilo mi tez o podzial obowiazkow domowych.
        No wiec podaje przyklady:

        1) Mowie: „weź nie zakladaj tych szarych spodni, wygladaja fatalnie
        (nie sa jego ulubionymi). Masz duzo wiecej lepszych” Odpowiedz: „ty
        chcesz mnie zmienic” :-o
        2) „Sluchaj jak chcesz się upijac, to nie wtedy gdy idziesz ze mna
        na impreze. Ja cie nie będę taszczyc do domu. Masz wystarczajaco
        duzo okazji, żeby się upic z kolegami gdy mnie nie ma” I tak się
        upije.
        3) ‘Weź no schudnij, masz spora nadwage, brzuch ci się wylewa z
        portek. Przynajmniej sprobuj” Odpowiedz: „skoro dobrze się czuje,
        to wszystko jest w porzadku”
        4) „Jak nie przyjedziesz to poinformuj mnie o tym odpowiednio
        wczesniej, nie będę czekac” Gdzie tam, zawsze znajdzie jakies durne
        wytlumaczenie, co to się nie wydarzylo...

        Dla wyjasnienia- jestem pewna, ze mnie kocha, z tym ze kompromis w
        pojeciu „zrobie cos o co mnie prosi” napotyka na bariere nie do
        przelamania. Rzeczy o które go proszę jest zaledwie pare. Powtorze
        PARE i nie sa to rzeczy na których ucierpialby honor czy
        niezaleznosc. Nie chce go zmieniac ani go nianczyc, chce tylko aby
        szukal porozumienia a nie ignorowal. Nie musi przeciez robic
        wszystkich tych rzeczy o które go proszę ale do jasnej ciasnej
        jakies wytlumaczenie mi się należy, a nie ignorancja. Nie jestem tez
        przypadkiem zrzedzacej baby, jazgoczacej nad uchem co chce urobic
        chlopa na wlasna modle.

        Co by zakonczyc: sam prosi mnie abym zmienila prace na mniej
        absorbujaca i przeprowadzila się do niego. Wiec mu
        odpowiedzialam; „zrob ty cos dla mnie to i jak zrobie cos dla
        ciebie” Rece opadaja....
        O przypadkach znajomych nie będę się rozpisywac, bo to nie w
        porzadku.

        Przepraszam za styl ale komputer czasami odmawia mi posluszenstwa
        • moreno68 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 30.10.08, 09:47
          Proszenie o zrobienie czegoś tak jak w pkt.1 i 3 jest tak
          sformułowane że facetowi się nie dziwie.
          Przykład odwrotny..
          ,,Zmień tą zieloną sukienkę na inną , bo w tej wyglądasz grubo i
          widac jak przytyłaś od wakacji, stringi wpijają Ci się w tyłek i
          wyglądasz jak baleron.Zrób coś ze swoją nadwagą, nie widzisz tego,,
          Zmieniłabyś sukienkę na inną?
          Ja w rodzinie i wśród znajomych nie widzę tego typu zachowań.Ale
          może wszystko zależy od sposobu sformułowania myśli.
          • magdaaa567 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 31.10.08, 14:49
            Zmienilabym. Oszukiwac sama siebie, ze nie wygladam jak baleron do
            niczego nie prowadzi. Powiem nawet, wzielabym to sobie do serca i
            rozpoczela diete.
        • bj32 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 30.10.08, 16:14
          Noooo... Zgadzam się w całej rozciągłości z Moreno68. SPosób
          wyrażania prośby zakrawa na szukanie awantury.
          Jeśli chodzi o nadwagę to mój mąż też z tym miał problem. Czasem,
          jak mnie wnerwił, to mu tym dowaliłam. Ale jak mnie wnerwił. A nie w
          formie prośby "weź na schudnij". Jeśli chciałam go poprosić o ludzki
          wygląd, to raczej zwracałam uwagę na aspekt, że nadmiar kilogramów
          szkodzi na flaki, kolana i kręgosłup. I mówiłam to z troską, a
          nie "weź no", bo to nie prośba a prikaz kobiety rządzącej. Też bym
          się zbuntowała i doradziła pospadanie na bambus. A jak spodnie Ci
          się nie podobają to wywal pod jego nieobecność i po sprawie.
          Na każdej imprezie się upija? Czy tylko po Twojej "prośbie"? A
          musisz go taszczyć? Niech kimnie tam, gdzie się urżnął, powrót na
          kacu może oczyścić atmosferę;]
          Co do poinformowania... To chyba cecha wiekszości mężczyzn. A w
          notorycznie strofowanych dodatkowo budzi się odruch
          nieposłuszeństwa.

          "sam prosi mnie abym zmienila prace na mniej absorbujaca i
          przeprowadzila się do niego."
          No, to wiele wyjaśnia: masz Waćpanna postawę roszczeniową. Chcesz
          reformować faceta, z którym nawet nie mieszkasz? A on Ci się w ogóle
          podoba i chcesz z nim być? Bo mi wyszło, że mieszkać z nim nie
          bardzo masz ochotę, póki taki gruby, w szarych spodniach i lubiący
          wypić.
          I owszem, jednak chodzi o niezależność. I o zmienianie go. I chyba
          jednak chcesz go urobić. Jesteś na najlepszej drodze, zeby sobie
          poszukał jakiejś spokojnej, która sie do niego wprowadzi, będzie mu
          gotowała zdrowe obiadki, od których przestanie tyć, będzie z nią w
          nagrodę chodził, gdzie ona tylko zapragnie, schudnie z tego
          chodzenia i te szare spodnie z niego spadną, a ona mu kupi jakieś
          bardziej gustowne.
          "Wiec mu odpowiedzialam; „zrob ty cos dla mnie to i jak zrobie cos
          dla ciebie” Rece opadaja...."
          No fakt... Ręce opadają...
          • magdaaa567 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 31.10.08, 15:03
            „Jeśli chciałam go poprosić o ludzki
            wygląd, to raczej zwracałam uwagę na aspekt, że nadmiar kilogramów
            szkodzi na flaki, kolana i kręgosłup.”

            Argumenty oparte na negatywnym wplywie nadwagi na zdrowie nie
            dzialaja. „Dobrze się czuje wiec nie ma po co się wysilac”-taka jest
            odpowiedz

            „I mówiłam to z troską, a
            nie "weź no", bo to nie prośba a prikaz kobiety rządzącej. „

            To PROSBA nie rozkac, prosba i zachecenie

            „Też bym
            się zbuntowała i doradziła pospadanie na bambus. A jak spodnie Ci
            się nie podobają to wywal pod jego nieobecność i po sprawie.”

            To uwazam nie w porzadku, wyrzucac czyjes rzeczy bez pytania

            ”Na każdej imprezie się upija? Czy tylko po Twojej "prośbie"? A
            musisz go taszczyć? Niech kimnie tam, gdzie się urżnął, powrót na
            kacu może oczyścić atmosferę;]”

            Kiedys tak zrobilam, odpowiedzia było „już wiem, ze nie można na
            ciebie liczyc”

            ”Co do poinformowania... To chyba cecha wiekszości mężczyzn. A w
            notorycznie strofowanych dodatkowo budzi się odruch
            nieposłuszeństwa. „

            A dla mnie to jest stawianie otwarcie spraw...

            "sam prosi mnie abym zmienila prace na mniej absorbujaca i
            przeprowadzila się do niego."

            No, to wiele wyjaśnia: masz Waćpanna postawę roszczeniową. Chcesz
            reformować faceta, z którym nawet nie mieszkasz? A on Ci się w ogóle
            podoba i chcesz z nim być? Bo mi wyszło, że mieszkać z nim nie
            bardzo masz ochotę, póki taki gruby, w szarych spodniach i lubiący
            wypić. „

            Chce z nim mieszkac, bo go kocham i ma wiele cech które u niego
            cenie. Nie znaczy to jednak, ze ja mam najpierw podjac powazne
            decyzje w moim zyciu np. zmienic prace żeby się przekonac, ze ON NIE
            MA OCHOTY ZROBIC NIC. No kurcze partnerstwo to jednak kompromisy z
            obydwu stron

            ”I owszem, jednak chodzi o niezależność. I o zmienianie go. I chyba
            jednak chcesz go urobić. Jesteś na najlepszej drodze, zeby sobie
            poszukał jakiejś spokojnej, która sie do niego wprowadzi, będzie mu
            gotowała zdrowe obiadki, od których przestanie tyć, będzie z nią w
            nagrodę chodził, gdzie ona tylko zapragnie, schudnie z tego
            chodzenia i te szare spodnie z niego spadną, a ona mu kupi jakieś
            bardziej gustowne.”

            To co ja mam się dostosowywac a on ma tylko BYĆ, bo inaczej mnie
            zostawi ??? Bo tak to wlasnie wyglada. On się będzie upijal a ja to
            będę musiala tolerowac. Czyli co, on nic nie zmienia w swoim
            postepowaniu bo robi nadal to co chce, ale ja musze zmienic swoje
            postepowanie bo MUSZE ZACZAC TOLEROWAC.
        • krzysztof-lis Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 31.10.08, 13:03
          > Dla wyjasnienia- jestem pewna, ze mnie kocha, z tym ze kompromis w
          > pojeciu „zrobie cos o co mnie prosi” napotyka na bariere nie do
          > przelamania.

          Nic dziwnego, bo to nie kompromis, tylko wykonanie polecenia.
          • magdaaa567 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 31.10.08, 15:06
            To jest prosba. Prosze aby cos zrobil a jak nie chce to niech mi
            powie dlaczego.
            To tak jak "prosze wyniesc smieci" Nie rozkaz tylko PROSBA. Chcesz-
            wyrzucisz, nie chcesz-nie wyrzucisz.
            Jak on mnie poprosi: prosze zrob mi herbate to tez, moge zrobic a
            jak nie zrobie to czuje sie w obowiazku podac powod czemu
        • serendepity Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 31.10.08, 13:30
          Zle podejscie. Kazda z tych rzeczy mozna inaczej zalatwic i inaczej
          zakomunikowac, zeby osiagnac swoj cel.
          • magdaaa567 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 31.10.08, 14:47
            Ale ja nie rozkazuje mu tylko go PROSZE (robie to milym tonem z
            usmiechem) i na tym polega roznica.
            Owszem mam obawy przed przeprowadzka, bo widze ze oczekuje ode mnie
            zrobienia czegos (zmiana pracy, zmiana domu-dosc powazne decyzje) a
            sam przy tym nie ma ochoty nawet SPROBOWAC schudnac. No ludzie!
            No to jak mu inaczej zakomunikowac. Zazwyczaj gram w otwarte karty a
            nie owijam w bawelne.
            • focus35 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 31.10.08, 22:38
              Magdoo - prosba to jest nie tylko mily glos - to takze ZGODA na to,
              ze ktos prosby nie wykona i ze NIE MUSI podawac powodow dlaczego nie
              wykonal. Na tym polega prosba. Wszystko inne to jest zakamuflowane
              polecenie. A z tego co piszesz to jest nawet rozkaz - jak on sie nie
              chce zmieniac w tak drobnych sprawach to czemu ja mam w
              wazniejszych? (praca itd.) No wlasnie. To sie nie zmieniaj. I
              uniezaleznij sie od niego. NAPRAWDE!
              Wydaje mi sie, ze Ty go nie akceptujesz (chcesz go udoskonalic;) i
              calkowicie rozumiem, ze on sie temu opiera, bo czuje brak
              akceptacji. Nie wiem jak mozna kochac kogos nie akceptujac;))
              Co do sadla i upijania sie calkowicie rozumiem, ze tego nie
              akceptujesz - ale on taki jest.
              Dlatego nie przeprowadzalabym sie do niego i w zadnym razie nie
              rezygnowalabym z pracy, ktora cenisz. Nie sadze by dobrze Wam sie
              mieszkalo razem. Teraz macie odpoczynek od siebie, bo kazdy ma swoje
              zycie - po 24 h razem zaczelibyscie na siebie warczec a nie
              rozmawiac. I bedzie horror a nie zwiazek.

              magdaaa567 napisała:

              > Ale ja nie rozkazuje mu tylko go PROSZE (robie to milym tonem z
              > usmiechem) i na tym polega roznica.
              > Owszem mam obawy przed przeprowadzka, bo widze ze oczekuje ode
              mnie
              > zrobienia czegos (zmiana pracy, zmiana domu-dosc powazne decyzje)
              a
              > sam przy tym nie ma ochoty nawet SPROBOWAC schudnac. No ludzie!
              > No to jak mu inaczej zakomunikowac. Zazwyczaj gram w otwarte karty
              a
              > nie owijam w bawelne.
              • magdaaa567 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 01.11.08, 09:17
                Wlasnie o tym samym pomyslalam, ze nie powinnismy byc razem. Z
                drugiej strony wydaje mi sie normalne, ze jezeli z czegos rezygnuje
                na czyjas prosbe to mam prawo oczekiwac, ze on tez z czegos
                zrezygnuje, czyz nie?
                No i druga kwestia- moim zdaniem nigdy nie znajdzie sie osoby, ktora
                w 100 % bedzie nam odpowiadac. Zawsze bedzie miala wady i zawsze cos
                bedzie nas draznic- zostawienie podniesionej klapy od sedesu,
                spoznianie sie czy jakies inne pierdoly. Szukajac osoby bliskiej
                idealu mozna spedzic cale zycie i tak nie znalezc. No i jeszcze cos;
                czy z takich powodow nalezy rezygnowac ze zwiazku, tak najprosciej
                odejsc bo mi cos nie pasuje. Chodzenie na latwizne jest teraz modne,
                nie pasuje mi wiec: nowy zwiazek, nowa zona, nowa rodzina....
                • magdaaa567 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 01.11.08, 11:07
                  I jeszcze to:
                  "prosba to jest nie tylko mily glos - to takze ZGODA na to,
                  ze ktos prosby nie wykona i ze NIE MUSI podawac powodow dlaczego nie
                  wykonal. Na tym polega prosba."

                  Moim zdaniem z ta prosba to tez tak nie jest.
                  Powiedzmy hipotetyczna sytuacja, prosisz meza „jak będziesz jechal
                  umyc samochod to kup po drodze chleb”. Maz wraca bez chleba. I co,
                  Ty nie pytasz „a gdzie chleb” a on nie czuje się w obowiazku
                  wytlumaczyc czemu go nie kupil?

                  Czyli co, bierzesz się bez slowa za obieranie ziemniakow na kolacje
                  czy idziesz glodna spac? Nie zastanawiasz się ani nie pytasz czy
                  zapomial, czy piekarnie zamknieto czy cos innego...

                  A nastepnym razem poprosisz go o kupno czegos czy sama pojdziesz do
                  sklepu?

                  Bo tak w praktyce wyglada prosba i ewentualne konsekwencje
                  spelnienia jej lub nie.
                  • focus35 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 01.11.08, 23:31
                    „jak będziesz jechal
                    > umyc samochod to kup po drodze chleb” to jest polecenie - nie
                    prosisz go wcale tylko wydajesz konkretne polecenie - zreszta w
                    trybie rozkazujacym - KUP CHLEB

                    i przyklady, ktore podawalas wczesniej o spodniach czy zrzuceniu
                    wagi tez byly poleceniami a nie prosbami

                    ale niezaleznie od terminologii jesli partner ma w nosie prosby
                    (chcialabym zebys troche schudl albo prosilabym Cie, zebys wiecej
                    nie wracal taki urabany itd.) i olewa polecenia to problem jest taki
                    sam. Nie mozna mu ufac. Trzeba polegac na sobie i sie do tego
                    przyzwyczaic albo poszukac kogos, kto nie olewa tego, co do niego
                    mowimy. Niby proste:)



                    magdaaa567 napisała:

                    >
                    > Moim zdaniem z ta prosba to tez tak nie jest.
                    > Powiedzmy hipotetyczna sytuacja, prosisz meza „jak będziesz jechal
                    > umyc samochod to kup po drodze chleb”. Maz wraca bez chleba. I co,
                    > Ty nie pytasz „a gdzie chleb” a on nie czuje się w obowiazku
                    > wytlumaczyc czemu go nie kupil?
                    >
                    > Czyli co, bierzesz się bez slowa za obieranie ziemniakow na
                    kolacje
                    > czy idziesz glodna spac? Nie zastanawiasz się ani nie pytasz czy
                    > zapomial, czy piekarnie zamknieto czy cos innego...
                    >
                    > A nastepnym razem poprosisz go o kupno czegos czy sama pojdziesz
                    do
                    > sklepu?
                    >
                    > Bo tak w praktyce wyglada prosba i ewentualne konsekwencje
                    > spelnienia jej lub nie.
                • kag73 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 01.11.08, 12:56
                  owszem, masz racje, kazdy ma swoje wady i zalety. Trzeba sie tylko zastanowic
                  czy potrafi sie z nimi zyc, czy bardzo przeszkadzaja czy tez mozna sie wyluzowac.
                  Wydaje mi sie, ze zwlaszcza na poczatku powinno byc widac, ze partner sie stara,
                  bo jezeli nie ma tego na poczatku to pozniej moze byc tylko gorzej. Niepokojace
                  wydaje mi sie, ze nie chce przebrac spodni, bo powinno mu zalezec, zeby Ci sie
                  podobac, to naprawde drobiazg dla niego. Z drugiej strony faceci sa rozni, moj
                  maz np. zdaje sie na moj gust czesto i do dzis bardzo mu zalezy, zeby mi sie
                  podobal.
                  Poza tym alkohol bylby dla mnie ogromnym problemem, bo bedzie upijal sie zawsze,
                  to sie na pewno nie zmieni.
                  "Chodzenie na latwizne" moze jest w modzie, ale uwazam, ze czasem lepiej rozstac
                  sie na poczatku, niz zmarnowac pare lat zycia.
                  • magdaaa567 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 01.11.08, 13:38
                    Problem w tym (wydaje mi sie), ze jego upor wynika ze stracha bycia
                    pantoflarzem. Dlatego prosze o rady, moze komus sie udalo... A
                    jezeli jestem w bledzie to licze, ze ktos mi powie gdzie i dlaczego.
                    Dlatego polemizuje z niektorymi wypowiedziami.

                    On sie stara i bardzo o mnie dba, z tym ze nie stara sie w tej
                    materii, o ktora mi chodzi... Moze dlatego, ze otwarcie mowie: jak
                    ja mam zrobic to, to ty zrob to...? Z drugiej strony jak nie
                    wyartykuuje o co mi chodzi, to trudno oczekiwac, ze sie domysli.

                    PS. Nie oczekuje, ze zrobi wszystko o co go poprosze. Nie chce tez
                    zrobic z niego poslusznej krowy, bo nie podoba mi sie taki typ
                    mezczyzny.

                    Jasne, ze w tym wszystkim moge sie mylic i uwzgledniam tez opcje
                    przypadku beznadziejnego kiedy po prostu trzeba zlozyc bron.
                    • kag73 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 01.11.08, 13:54
                      moze chodzi o pantoflarstwo, moze strasznie sie boi by pantoflarzem. Niemniej
                      jednak uwazam, ze niektore rzeczy trzeba facetowi powiedziec albo zlecic, bo oni
                      czesto sie nie domyslaja(przynajmniej moj), najczesciej przy rzeczach
                      niewygodnych, typu smieci czy inne "roboty" domowe.
                      Skoro juz sie sam nie domysla, niech chociaz zrobi jak mu powiem, bo inaczej
                      bede sie wkurzala po cichu i ciagle musiala robic sama, co tez mi sie nie podoba.
                      Bardzo wygodna postawa, nie chce byc pantoflarzem dlatego mnie o nic nie pros,
                      bo i tak tego nie zrobie.
                      Faceci sa naprawde rozni i czasmi jest sie bezsilna. Sa tacy, ktorzy zrobia dla
                      swietego spokoju(moj maz) a inni pojda prawie na noze, zeby tylko nic nie
                      zrobic, najczesciej jednak, bo im sie nie chce. Wtedy najczesciej jest tak, ze
                      sie wkurzasz ale jestes bezradna, tego typu facetow nie trawie.
                    • focus35 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 01.11.08, 23:46
                      Pantoflarz, typ poslusznej krowy itp. - przeciez to nie o to chodzi -
                      po co takie szufladkowanie? przeciez chodzi o niego i o ciebie, a
                      nie o jakies kategorie z durnych pism - dominujaca i pantoflarz. Nie
                      ma co sie zastanawiac, ze on nie chce zmienic spodni, bo sie boi
                      wyjsc na pantoflarza - moze on bardzo lubi te wlasnie spodnie, ktore
                      Tobie sie niezbyt podobaja? I tyle.

                      > On sie stara i bardzo o mnie dba, z tym ze nie stara sie w tej
                      > materii, o ktora mi chodzi...

                      To moze docen, ze sie stara:) i powiedz mu naprawde milym tonem i
                      bez formy rozkazujacej, ze bardzo wazne dla Ciebie jest to i to. I
                      zobacz, czy sie tym przejmie... A Ty sluchaj czego on potrzebuje, a
                      czego nie chce. Bo moze kazde z Was stara sie o to drugie, ale nie
                      tak jakby to drugie chcialo?

                      magdaaa567 napisała:

                      > Problem w tym (wydaje mi sie), ze jego upor wynika ze stracha
                      bycia
                      > pantoflarzem. Dlatego prosze o rady, moze komus sie udalo... A
                      > jezeli jestem w bledzie to licze, ze ktos mi powie gdzie i
                      dlaczego.
                      > Dlatego polemizuje z niektorymi wypowiedziami.
                      >
                      > On sie stara i bardzo o mnie dba, z tym ze nie stara sie w tej
                      > materii, o ktora mi chodzi... Moze dlatego, ze otwarcie mowie: jak
                      > ja mam zrobic to, to ty zrob to...? Z drugiej strony jak nie
                      > wyartykuuje o co mi chodzi, to trudno oczekiwac, ze sie domysli.
                      >
                      > PS. Nie oczekuje, ze zrobi wszystko o co go poprosze. Nie chce tez
                      > zrobic z niego poslusznej krowy, bo nie podoba mi sie taki typ
                      > mezczyzny.
                      >
                      > Jasne, ze w tym wszystkim moge sie mylic i uwzgledniam tez opcje
                      > przypadku beznadziejnego kiedy po prostu trzeba zlozyc bron.
                • focus35 Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 01.11.08, 22:54
                  magdaaa567 napisała:

                  > Wlasnie o tym samym pomyslalam, ze nie powinnismy byc razem. Z
                  > drugiej strony wydaje mi sie normalne, ze jezeli z czegos
                  rezygnuje
                  > na czyjas prosbe to mam prawo oczekiwac, ze on tez z czegos
                  > zrezygnuje, czyz nie?

                  Masz prawo oczekiwac:) ale najwazniejsze, zebyscie to sobie
                  przegadali i jasno ustalili - zeby on wiedzial, ze Ty tak myslisz i
                  ze to dla Ciebie wazne. A on niech Ci powie co dla niego wazne - np.
                  ze nie chce zebys mu wybierala garderobe, a w innych kwestiach jest
                  w stanie ustapic. Jak kazde powie w czym moze ustapic a w czym nie,
                  bo to zbyt wazne dla niego to bedzie wiadomo jakie jest pole manerwu
                  i bedzie pole do sensownych czyli dzialajacych w zyciu ustalen.
                  Jesli te WSPOLNE ustalenia nie beda potem respektowane to jest
                  wlasnie brak szacunku i wtedy juz ta osoba, ktora rozwala umowe sama
                  sobie robi kuku, bo niszczy zwiazek, druga osoba traci zaufanie itd.

                  > No i druga kwestia- moim zdaniem nigdy nie znajdzie sie osoby,
                  ktora
                  > w 100 % bedzie nam odpowiadac. Zawsze bedzie miala wady i zawsze
                  cos
                  > bedzie nas draznic- zostawienie podniesionej klapy od sedesu,
                  > spoznianie sie czy jakies inne pierdoly. Szukajac osoby bliskiej
                  > idealu mozna spedzic cale zycie i tak nie znalezc. No i jeszcze
                  cos;
                  > czy z takich powodow nalezy rezygnowac ze zwiazku, tak najprosciej
                  > odejsc bo mi cos nie pasuje. Chodzenie na latwizne jest teraz
                  modne,
                  > nie pasuje mi wiec: nowy zwiazek, nowa zona, nowa rodzina....

                  Nie popieram latwizny ani do niej nie nawoluje!! Nie mam rowniez na
                  mysli szukania tzw. idealu, bo to glupie po prostu - zeby go znalezc
                  najpierw same musialybysmy byc idealem;) Piszac o akceptacji
                  KONKRETNEGO, bliskiego czlowieka mialam na mysli to, ze jesli ktos
                  jest dla nas wazny, czujemy do niego sympatie czy go kochamy to
                  akceptujemy jego wady, skupiajac sie na tym, co w nim jest
                  wartosciowe.
                  Akceptowanie calosci polega na tolerowaniu wad a nie na usilnym
                  doszlifowywaniu bliskiego czlowieka, tak zeby pasowal do NASZEJ
                  sztancy (naszej wizji jego idealnego dla nas;). Ja tak to widze.
                  Oczywiscie kaliber tych drobnostek typu klapa od sedesu czy wad nie
                  moze byc horrendalny, bo zwiazek nie bedzie mial sensu (z facetem,
                  ktory ma problem z alkoholem czy panowaniem nad swoimi emocjami to
                  oczywiste ale wazne sa tez zupelnie indywidualne kwestie, np. ja nie
                  moglabym sie zwiazac z kims, kto jest pedantem, bo zylabym w
                  wiecznym stresie;)))

        • kavainca Re: !!!! 31.10.08, 14:57
          no jakby mi facet rzucał takie teksty....
          rety!!!!!!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pani Agnieszko i reszto swiata 04.11.08, 21:29
      Z całej korespondencji wynika, że mimo, że wielokrotnie obiektywnie może ma Pani
      rację, to subiektywnie zachowuje się Pani kontrolująco, czyli usiłuje Pani
      zapanować nad wszystkim co dotyczy Pani partnera. Jego tuszą, ubraniem, sposobem
      bycia. Czy mężczyzna czy kobieta , nikt nie lubi tego typu zachowań. I wtedy
      świadomie bądź nie uruchamia mechanizmy obronne, szczególnie, że te zachowania
      mają charakter zachowań rodzicielskich, wobec których dorosły człowiek zaczyna
      być czujny tym bardziej jeśli pochodzą one od rówieśnego partnera. Dlatego nie
      polecam tego sposobu zachowań. Trzeba także pamiętać o prostej fizyce : im
      większy nacisk, tym większy opór.
      Natomiast problem, który poruszyła Pani w pierwszym wpisie, który nazwała Pani
      pantoflarstwem to tendencja do zachowań bierno- agresywnych czyli takich w
      których złość na partnera okazywana jest przez bierność i dzięki temu można
      odczuwać przewagę nad partnerem i mieć poczucie triumfu, że się go nie
      zadowoliło a tym samym ubezrdaniło, bo nic nie może osiągnąć. Czasem takie
      zachowania mają charakter obronny a czasem są utrwalonym rysem osobowości,
      często nieświadomym. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja