Co sądzicie o takim facecie?

06.11.08, 17:25
Jesteśmy ze sobą ponad 2 lata.Pracujemy,ale każdy ma swoje życie,a
przynajmniej mój chłopak,a ja przestałam już od jakiegoś czasu przejmować się
i dążyć do tego,żeby było wszystko dobrze.Wiele razy próbowałam z nim
rozmawiać o założeniu rodziny,ale on nawet nie potrafił na ten temat
rozmawiać.Tylko powtarzał,że na wszystko przyjdzie czas(Ma 36 lat,a ja już
30),więc to chyba nie jest nic złego,że zaczynam myśleć o rodzinie.Mówiłam
mu,że mam trochę oszczędności,że może kupimy sobie mieszkanie,ale po nim to
spłynęło.Jak próbuję zadawać mu pytania,ale takie nie bezpośrednie,to ma plany
żeby kupić sobie sprzęt do swojego pokoju.Mieszkamy w miastach obok
siebie.Pracuje u mnie w mieście,ale w jego pracy są ostatnio zwolnienia,to
powiedział,że nie będzie się tym przejmował,bo jak go zwolnią to znajdzie
sobie pracę w swoim mieście,albo wyjedzie do pracy zagranicę.Od jakiś 3
miesięcy odpuściłam sobie rozmowy na temat naszego wspólnego życia,bo one nie
miały najmniejszego sensu,a teraz zastanawiam się co mam robić dalej...To jego
podejście do życia może trwać wieki,a ja nie potrafię z nim rozmawiać i
cieszyć się,jak w środku czuję złość,że jest taki dziwny i myśli o wszystkim
tylko nie o rodzinie.(Gdy rozmawialiśmy kiedyś,to powiedział,że myśli o
rodzinie i dzieciach,ale jak przyjdzie na to czas,ale kiedy?Ja nie mam 20 lat
żeby czekać,aż on się zdecyduje.Poradźcie mi co mam robić,albo jak mam z nim
rozmawiać.Może powinnam sobie darować tą znajomość?Bo on jest zakochany,ale
chyba sam w sobie.Co zrobiłybyście na moim miejscu?
    • vickydt Re: Co sądzicie o takim facecie? 06.11.08, 17:38
      >Co zrobiłybyście na moim miejscu?

      Rozglądneły się za mężczyzną, a nie wiecznym dzieckiem.
    • prochottka1 Re: Co sądzicie o takim facecie? 06.11.08, 18:05
      wyglada na to ze trafilas na faceta ktöry jest wiecznym dzieckiem
      postaw sprawe jasno, porozmawiaj otwarcie. pamietaj ze nie zmusisz
      go do bycia z toba do slubu i do dziecka jesli nie bedzie chcial.
      zapytaj czego sie obawia utracenie wolnosci niezaleznosci ....
      jak widzi wasza przyszlosc.
      oczywiscie mozesz zajsc w ciaze i postawic go przed faktem dokonanym
      ale to nie uratuje wszego zwiazku nawet jesli wezmiecie slub ze
      wzgledu na dzicko.po jakim czasie wszystko sie zawali.
      czasami tak jest ze ludzie maja rözne priorytety w zyczu jesli
      chodzi o rodzine.pamietaj nie mozesz go zmusic
      powodzenia
      • migogotka Re: Co sądzicie o takim facecie? 06.11.08, 18:19
        Mój były jak było dobrze to mówił, ze chce mieć ze mną rodzinę,
        dziecko, najlepiej już, od razu. Sam mi nawet kupił kwas foliowy :)
        Potem coś mu odbiło, zaczęły się kłótnie o wszystko, chyba
        zrozumiał, że życie rodzinne to nie zabawa, ale również ogrom
        obowiązkow i to go przeraziło. Rozstalismy się. Teraz co weekend ma
        nową pannę i stwierdził, że nie dla niego życie rodzinne (jak można
        tak szybko zmienić zdanie?) Gdzie ci normalni mężczyżni, którzy nie
        wyślą wyłącznie o swojej wygodzie i wiecznej zabawie?!!
    • 18_lipcowa1 Re: Co sądzicie o takim facecie? 06.11.08, 18:41
      koles zwyczajnie cie olewa.
      • kag73 Re: Co sądzicie o takim facecie? 06.11.08, 18:50
        A moze on nie jest pewnien czy to Ty jestes ta wlasciwa, z ktora chce sie wiazac.
        A moze nie jest typem "rodzinnym", obecny uklad jest dla niego bardzo wygodny.
        Proponowalabym powazna rozmowe na temat planow na najblizsza przyszlosc. Powiedz
        jakie Ty masz plany a co on planuje, bo w Twoim przypadku to myslisz bardzo
        powaznie o dziecku i to wkrotce. Co on na to?
        Jezeli powie, ze chce jeszcze z 10 lat poczekac, powinnas poszukac innego kandydata.
    • kicia031 Re: Co sądzicie o takim facecie? 06.11.08, 18:46
      Co zrobiłybyście na moim miejscu?

      Pozegnaly sie z panem raz na zawsze.
    • triss_merigold6 Tracisz czas. n/t 06.11.08, 20:08
    • annb tracisz swoj cenny czas 06.11.08, 21:48
      przeciez tutaj nie ma zadnego zwiazku
      tylko jakis dziwny uklad
      • optymistyczka Co sądzicie o takim facecie? 07.11.08, 05:19
        Wiele razy próbowałam z nim porozmawiać poważnie,ale to ja się produkowałam i
        przedstawiałam swoje plany,a on nie potrafił rozmawiać,odpowiadał tylko na
        wszystko przyjdzie czas(ale ja już nie mam czasu i cierpliwości,zaczyna mnie
        denerwować jak dzwoni i opowiada mi o wszystkim tylko nie o nas).Zbliża się
        weekend i właściwie nie mam ochoty się z nim spotkać,bo będzie mnie denerwował,a
        ja już nie chcę wracać do tych rozmów o rodzinie,bo nie będę z siebie robić
        błazna.Wczoraj jak dzwonił,to nawet nie chciało mi się z nim gadać.Chyba coś
        wyczuł,bo zapytał się dlaczego jestem taka smutna.Fatalnie się czuję,bo spędzasz
        z facetem 2,5 roku i myślałam,że wszystko się ułoży,a trafiłam na
        dzieciaka,który chyba nigdy nie dorośnie.
        • krzysztof-lis Re: Co sądzicie o takim facecie? 07.11.08, 10:08
          > Fatalnie się czuję,bo spędzasz z facetem 2,5 roku i myślałam,że
          > wszystko się ułoży,a trafiłam na dzieciaka,który chyba nigdy nie
          > dorośnie.

          Czytaj: myślałam, że się zmieni a się nie zmienił.

          A nie lepiej szukać kogoś, kto jest od razu taki, jakiego oczekujesz?
        • beciabeciabecia1973 Re: Co sądzicie o takim facecie? 07.11.08, 12:20
          optymistyczka napisała:

          > Wiele razy próbowałam z nim porozmawiać poważnie,ale to ja się
          produkowałam i
          > przedstawiałam swoje plany,a on nie potrafił rozmawiać

          więc na co czekasz?on jasno i uczciwie przedstawia Ci swoją
          pozycję.w najbliższym czasie nie zamierza zmieniać niczego w swoim
          życiu.jego czas jeszcze nie nadszedł i może nigdy nie nadejść.więc
          jeśli szukasz kogoś do założenia rodzinki,powinnaś chyba zmienić
          partnera niestety:(
        • kicia031 trafilam na dzieciaka 07.11.08, 17:40
          Czesto latwiej jest powiedziec, ze partner jest dziecinny czy
          niedojrzaly, czy zle wychowany, czy ma zle wzorce rodzinne.

          Na ogol prawda jest taka, ze jest on dostatecznie dojrzaly by
          wiedziec, ze nie nalezy zawierac malzenstwa i zakladac rodziny z
          kobieta ktorej sie nie kocha.

          Jak spotka odpowiednia babke - odpowiednia dla niego, to bardzo
          szybko dojrzeje.

          ja wiem, ze to wszystko jest przykre, ale autorko watku zaslugujesz
          nie na wymeczony i wyzebrany zwiazke, tylko na faceta, ktory cie
          pokocha, zdobedzie i bez przynaglania zalozy z toba rodzine.
        • focus35 Re: Co sądzicie o takim facecie? 07.11.08, 20:05
          optymistyczka napisała:

          Fatalnie się czuję,bo spędzas
          > z
          > z facetem 2,5 roku i myślałam,że wszystko się ułoży,a trafiłam na
          > dzieciaka,który chyba nigdy nie dorośnie.

          nic sie nie uklada SAMO, ludzie WSPOLNIE to robia ale najpierw musza
          oboje chciec i to wlasnie ze soba - wybacz, ale nie widze ani w
          Tobie ani w nim tej milosci (Ty bys juz chciala inaczej "ulozyc"
          sobie zycie ale wcale nie wiem czy z nim, skoro denerwuje Cie
          rozmowa i w zasadzie nie macie o czym rozmawiac) a on daje tak jasne
          komunikaty, ze to jest oczywiste

          na innych ludzi, tych najblizszych tez sie nie tyle trafia co sie
          ich wybiera...
    • mesgo Re: Co sądzicie o takim facecie? 07.11.08, 07:50
      wiecej nie nalegaj na to wspolne zycie, ktorego on poki co chyba
      nie chce ---
    • piekielnica1 Re: Co sądzicie o takim facecie? 07.11.08, 10:06
      .(Gdy rozmawialiśmy kiedyś,to powiedział,że myśli o
      > rodzinie i dzieciach,ale jak przyjdzie na to czas,ale kiedy?Ja nie
      mam 20 lat
      > żeby czekać,aż on się zdecyduje

      On zdaje sie dostaje wszystko czego od Ciebie potrzebuje w.(Gdy
      rozmawialiśmy kiedyś,to powiedział,że myśli o
      > rodzinie i dzieciach,ale jak przyjdzie na to czas,ale kiedy?Ja nie
      mam 20 lat
      > żeby czekać,aż on się zdecyduje


      On dostaje od Ciebie wszystko czego potrzebuje juz dzisiaj, wiec
      zadnymi zmianami nie jest zainteresowany. Ma juz to czego potrzebuje.
      Nie jest rowniez zainteresowany w najmniejszym stopniu Twoimi
      oczekiwaniami.
    • eastern-strix uwazam,ze to bardzo nie fair... 07.11.08, 20:22
      ...okreslac partnera mianem 'wiecznego dziecka', 'niedojrzalego' i w domysle
      nienormalnego, skoro 'normalni' to tacy, ktorzy chca zalozyc rodzine.
      Posiadanie rodziny albo nie jest indywidualna sprawa kazdego czlowieka i warto o
      tym rozmawiac na poczatku, bo takie priorytety nieczesto ulegaja zmianie,a jesli
      nawet to na zasadzie, 'ozenilem sie bo chcialas' lub 'chcialas dziecko to masz'.
      Jesli ktos nie chce dzieci to widocznie ma swoje powody,albo po prostu nie
      czuje,ze bylby odpowiedni. Nie kazdy wstepuje do klasztoru, nie kazdy ma dzieci,
      nie kazdy jest honorowym krwiodawca, nie kazdy udziela sie charytatywnie, nie
      kazdy jest artysta itp. To so indywidualne wybory i moim zdaniem presja, jaka
      kobiety wywieraja na partnerow (chociaz odwrotnie tez sie zdarza-w moim wypadku
      tak bylo i czulam sie niekomfortowo, zakonczylam znajomosc) jest niewlasciwa.
      Ja jestem kboieta, nigdy nie chcialam i nie chce dzieci. Poznalam 'tego
      jedynego', jestesmy po slubie. Na szczescie moj maz tez nie chce dzice. Gdyby
      chcial, nie pobralibysmy sie, prawdopodobnie ne bylibysmy nawet w zwiazku,bo
      nasze cele zyciowe bylyby inne i zadne z nas (znam meza na tyle,ze moge to
      napisac) nie byloby na tyle samolubne,zeby wymagac zmiany priorytetow od drugiej
      strony. Decyzja o dziecku to nie kupno kota i nie mozna wymagac,zeby ktos, kto
      tego nie chce, podejmowal zyciowe zobowiazanie, bo druga strona 'chcialaby miec
      rodzine'.

      Nie uwazam,ze jak juz sie spotka 'tego jedynego'/'ta jedyna' to zapragnie sie
      rodziny nawet,jesli wczesniej sie jej nie chcialo. Ja i maz to typowa milosc od
      pierwszego wejrzenia, caly czas tak samo silna. Oboje pracujemy, jestesmy
      odpwiedzialni,maz sie bardzo o mnie troszczy i nawzajem. Mamy mini schornisko
      dla zwierzat, sporo hobby itp. Ale na dzieci nie ma tu miejsca. Tak juz bywa-
      bezdzietni z wyboru tez ludzie....
      • optymistyczka Re: uwazam,ze to bardzo nie fair... 08.11.08, 09:12
        Nigdy nie wywierałam na nim presji i nigdy do niczego go nie
        zmuszałam.Zwyczajnie chciałam z nim porozmawiać na ten temat.Chciałam wiedzieć
        co o tym myśli,bo sam nigdy nie zaczynał takiej rozmowy,a że ja chcę mieć
        rodzinę kiedyś,to chyba normalne,że chciałam wiedzieć co on o tym myśli.Nigdy mu
        nie powiedziałam,że musi coś zrobić.Tak jak pisałam wcześniej nie rozmawiam z
        nim na te tematy od 3 miesięcy.W naszym związku wszystko jest ok,ale w głębi
        czuję,że nie jestem szczęśliwa,bo wiem,że do pełni szczęścia potrzebuję
        rodziny.Pozdrawiam i bardzo dziękuję za wskazówki.
        • beciabeciabecia1973 Re: uwazam,ze to bardzo nie fair... 08.11.08, 10:45
          optymistyczka napisała:

          W naszym związku wszystko jest ok,ale w głębi
          > czuję,że nie jestem szczęśliwa,bo wiem,że do pełni szczęścia
          potrzebuję
          > rodziny.Pozdrawiam i bardzo dziękuję za wskazówki.

          przepraszam,ale jak dla mnie jedno przeczy drugiemu.
        • eastern-strix Re: uwazam,ze to bardzo nie fair... 08.11.08, 14:48
          dlatego mysle,ze lepiej bylo rozmawiac na poczatku.
          nie mowie,ze to dotyczy Ciebie,ale spoko dziewczyn bagatelizuje, kiedy na
          poczatku facet mowi,ze nie chce rodziny liczac, ze 'sie zmieni'. najczesciej sie
          nie zmienia i one czuja sie zawiedzione. czasem facet z milosci zgadza sie na
          slub, one zachodza w ciaze i oczekuja, ze nagle mezczyzna zmieni sie o 180
          stopni, zacznie myslec o malzenstwie jak o najwyzszym dobru (bo takim jest ono
          dla ich partnerek) i bedzie oddanym ojcem dziecka, ktorego, wybacznie, moze
          wcale nie chcial. Ja wiem,ze to jest czarno-bialo,ale sama bylam w
          sytuacji,gdzie facet przedziurawial kondomy zebym zaszla w ciaza klamiac,ze same
          pekaly. Nakrylam go ze szpilka w lapach jak je przedziurawial i zwizek sie
          zakonczyl. Wiedzial,ze nie chce dzieci,ale postanowil wziac sprawy w swoje
          rece...Wiem,ze takie ekstrema (w przypadku obu plci) nie zdarzaja sie czesto,ale
          naprawde, warto rozmawiac na poczatku, kiedy zawsze mozna jeszcze odejsc i
          rozstac sie w przyjazni.
          • triss_merigold6 Re: uwazam,ze to bardzo nie fair... 08.11.08, 15:17
            Niektórzy, zauważ, się zmieniają albowiem dojrzewają. Niektorzy mają
            inne podejście do życia w wieku 25 lat a inne 10 lat później.
            • eastern-strix Re: uwazam,ze to bardzo nie fair... 08.11.08, 15:28
              zmienic sie nie zawsze znaczy dojrzec. na gorsze tez sie ludzie zmieniaja.
              czyli,skoro ktos nie chce dzieci to jest niedojrzaly? dziwne i bardzo
              czarno-biale myslenie. mozna miec inne cele w zyciu niz rodzina i nie oznacza
              to,ze jest sie samolubnym.
              Poza tym, niektorzy sie zmieniaja,niektorzy nie i nie ma co liczyc na zmiane i
              pakowac sie w dlugi zwiazek jesli od poczatku jedna strona mowi,ze rodziny miec
              nie chce.
              Ja jestem tego przykladem i jeszcze kilkoro moich znajomych - kazdne z nas ma
              podobne doswiadczenia - wszyscy albo kolo 30stki albo juz po, niektorzy juz od
              40stke, wiekszosc w stalych zwiazkach albo i zamezna/zonata. Zadnemu z nas sie
              nie zmienilo. Trzymamy sie razem,bo sie nawzajem rozumiemy.
              I zeby nie bylo, ne jestesmy jakimis nadetymi japiszonami, pracujemy
              charytatywnie, niektorzy z nas robia wiele dobrego. Po prostu nie mamy instynktu
              itp a spoleczenstwo nie bardzo to rozumie. I oczekuje,ze 'sie zmienimy' bo 'kazy
              musi miec rodzine'. Nie, nie kazdy.
              • triss_merigold6 Re: uwazam,ze to bardzo nie fair... 08.11.08, 15:52
                Oczywiście, że nie każdy musi mieć rodzinę. Niektórzy nawet lepiej
                żeby nie mieli.
                Do trzydziestki radykalnie nie chiałam mieć dzieci a potem mi się
                zmieniło i mam jedno a w przyszłości chciałabym drugie.

                Tu pan ma 36 lat i nic nie wskazuje na to, żeby zamierzał zmienić
                lifestyle więc pani marnuje z nim czas. Pani ma 30 na karku więc
                coraz trudniej jej będzie znaleźć wolnego i sensownego partnera w
                jej grupie wiekowej.
                • eastern-strix Re: uwazam,ze to bardzo nie fair... 08.11.08, 15:58
                  zgadzam sie,ze ona marnuje z nimc zas,bo maja inne priorytety.
                  natomiast nie zgadzam sie z pisaniem ze znajdzie 'sensownego', 'normalnego' itp.
                  bo to oznacza,ze ci, ktorzy nie chca rodziny, sa bezsensowni i nienormalni, co
                  jest obrazliwe.
                  Oczywiscie,ze autorka powinna przeprowadzic rozmowe, a jesli partner odmawia,to
                  powiedziec mu,ze ona wyobraza sobie przyszlosc tak i tak i ze zawsze tego
                  chciala,a jesli on nie podziela jej wizji,to lepiej sie rozstac. Tyle,ze to
                  wymaga odwagi i dlatego lepiej,jesli para rozmawia o takich rzeczach na poczatku
                  znajomosci (to nie znaczy,ze na peirwszej randce ;)))
                  • triss_merigold6 Re: uwazam,ze to bardzo nie fair... 08.11.08, 16:51
                    Nie bądź taka przewrażliwiona. Sensownego do kategorii "związek".
                    Prawie 40-letni facet, ktory jest wiecznym chłopcem średnio się
                    nadaje do tworzenia związku, chyba, że funkcjonuje jako rekreacyjny
                    kochanek.
                    Im jestem starsza i im dłużej obserwuję ludzi tym bardziej skłaniam
                    się do starej zasady, że mężczyzna powinien zasadzić drzewo,
                    zbudować dom i spłodzić dziecko. W sensie zostawienia czegoś po
                    sobie i odpowiedzialności.

                    Inna opcja - pani zaciąża z założeniem, że będzie wychowywać sama i
                    pan w ogole w roli ojca sie nie pojawi. IMO lepiej mieć dziecko
                    samej niż wcale, bo kobietom bezdzietnym i samotnym koło
                    czterdzietki zazwyczaj ciężko odbija.
                    • optymistyczka Re: uwazam,ze to bardzo nie fair... 08.11.08, 17:24
                      Każdy ma prawo decydować o swoim życiu tak jak mu się podoba.I nie ma w tym nic
                      złego,że ktoś woli być sam,że ktoś nie chce mieć dzieci.Każdy ma jakieś cele w
                      życiu.Ja zawsze chciałam mieć rodzinę i dzieci,ale to nie znaczy,że inni który
                      wybrali są gorsi.Mam koleżankę jeszcze z czasów studenckich,od kiedy pamiętam
                      nie chciała mieć dzieci,bo tego nie czuła.I nie ma do tej pory,a jest świetną
                      koleżanką,dlatego każdy ma prawo decydować co chce robić i czego pragnie w życiu.
                      Mój chłopak na początku naszej znajomości był bardzo opiekuńczy,spokojny i jak
                      rozmawialiśmy o rodzinie,to chciał mieć dzieci.Nawet wybierał imiona dla
                      dzieci,ale później coś się stało.Tak jak pisałam nie potrafi na ten temat
                      rozmawiać i nic nie robi w tym kierunku.Może tak jak napisała Kicia,to nie jest
                      to czego szukał,bo z reguły jest tak,że jeśli się kogoś bardzo kocha,to chce się
                      z tą osobą być i stworzyć rodzinę.Może mu przeszła miłość do mnie.Nie chcę i nie
                      będę prowadzić dalszej rozmowy z nim o rodzinie,bo to bez sensu.Wiele razy
                      mówiłam mu jak widzę swoją przyszłość,czego pragnę.On dobrze o tym wie.Coś mi
                      się wydaje,że z czasem nasza znajomość wygaśnie,bo mamy inne cele w życiu i
                      innymi drogami chodzimy.Ciężko mi z tym...
                      • eastern-strix Re: uwazam,ze to bardzo nie fair... 08.11.08, 19:59
                        hmmm. to zmienia postac rzeczy o 180 stopni. Jesli rozmawialiscie na poczatku i
                        sie zgadzaliscie, to nie masz sobie nic do zarzucenia. Moze zrozumial,ze to nie
                        byly gadki-szmatki tylko powazne sprawy i sie przestraszyl. Ale to dowodzi, ze
                        on jest niedojrzaly, bo ja np. nie wyobrazam sobie klamania komus,ze jasne, chce
                        miec dzieci i wybierania imion jesli wiem, ze ich nie chce. Jesli on to zrobil
                        to znaczy,ze nie traktowal Cie powaznie. Jesli zmienil zdanie to nie wiem, co
                        sie stalo,ale masz prawo do rozmowy na ten temat i ja by m to egzekwowala.
                        Jestescie partnerami i nie moze byc tak,ze on bedzie odwlekal rozmowe w
                        nieskonczonosc. To nie fair. Powodzenia :-))
    • rozwazna35 Re: Co sądzicie o takim facecie? 19.11.08, 11:38
      Ja mam podobny problem, chociaż trudniejszą sytuację. Jestem po
      rozwodzie, mam córkę. Obecnego partnera poznałam 5 lat temu.
      Jesteśmy z innych miast. Zakochaliśmy się w sobie bardzo,
      wydawałoby się, że pasujemy do siebie pod każdym względem. On tez
      początkowo bardzo chiał ślubu, dziecka. Nawet bardziej ode mnie. To
      było dopóty, dopóki się do niego nie przeprowadziłam. Choć na
      krótko przed przeprowadzką on zaczął mieć wątpliwości, czy to dobry
      moment na wspólne zamieszkanie (miał trochę kłopotów w swojej
      firmie). Ja jednak nie chciałam dłużej mieszkać oddzielnie.
      Wszystko dobrze się ułożyło: ja od razu dostałam pracę, córka
      przyzwyczaiła się do noweo przedszkola, więc nie byłyśmy dla niego
      obciążeniem. Ale niestety wszystko zaczęło się psuć, nie było mi
      oczywiście łatwo w nowym duzym mieście, gubiłam się, potrzebowałam
      nieraz od niego pomocy, aby odebrał córkę z przedszkola. Zaczęłam
      słyszeć ciągłe nie, nie mogę, nie mam czasu. Chciałam abyśmy
      zaczęli robić coś razem: meble, remont, wakacje. Na nic nie ma
      kasy, ładuje wszystko w firmę, pracoholik. Teraz twierdzi, że boi
      się ślubu, bo rzekomo mam wady, a główną jest gderanie i to, że nie
      potrafię być miła. No i drobne kłótnie między nami, jak w każdym
      związku. Ja też mam już dosyć, bo zostawiłam dla niego znajomych,
      rodzinę, a tu ciagła niepewność, bo on się boi. Myślę, że jemu jest
      tak wygodnie, ma kobietę, swoje pasje-firma i tam się realizuje. Ja
      jestem potrzebna na imprezy jako osoba towarzysząca lub żeby po
      prostu ktoś był z nim wieczorem. Już chciałam w wakacje wyjechać do
      siebie i się rozstać, ale doszliśmy do wniosku, że szkoda. Niestety
      nadal jest to samo. On twierdzi, że mnie kocha, ale chyba na swoj
      sposób, najlepiej, żeby nic z siebie nie dawać. A mi to nie
      odpowiada, zwłaszcza, że nie mogę być pewna jutra, a to jest ważne.
      Nie wiem, czemu faceci się tak zmieniają, może też mieli inne
      wyobrażenia i oczekiwania? Albo się zakochali i zauroczyli i w
      tamtym momencie gotowi byli na wszystko.
    • nataliak9 Re: Co sądzicie o takim facecie? 20.11.08, 22:48
      optymistyczka napisała:

      Co zrobiłybyście na moim miejscu?
      zostawiłabym go.bez żalu.
    • janes7 Re: Co sądzicie o takim facecie? 22.11.08, 00:46
      nie licz na to,że się zmieni. Małżeństwo nie uzdrawia ludzi, jeśli
      teraz jest źle a on nie potrafi tego zauważyć, to w przyszłości może
      być tylko gorzej... Chyba ten typ nie jest wart Ciebie, nie trać na
      niego czasu!
    • uli Re: Co sądzicie o takim facecie? 22.11.08, 12:04
      Hmm.
      Ja bym zrobiła tak: powiedziałabym że od paru lat opowiadam mu, na czym mi
      zależy. I że bardzo mi na tym zależy, więc niech się zastanowi, czy wspólne
      życie, czy koniec. I że oczekujesz odpowiedzi w przeciągu powiedzmy 5 miesięcy.
      I pilnuj sama tej daty - to tez jest data dla Ciebie. Żeby nie rozmieniać się na
      drobne w tym układzie. Jeśli w ciągu tych 5 miesiecy nie zrobi żadnego kroku, to
      masz już odpowiedz - nie zależy mu, i bez przeciągania tego w nieskończoność po
      prostu odejdź, bo się przy nim tylko zestarzejesz i zgorzkniejesz. Szkoda Twojej
      uciekającej młodości. Weź się szanuj. Ale trzymam kciuki, żeby się ułożyło.

Pełna wersja