maja80-net
06.11.08, 22:44
Za niecałe siedem tygodni Wigilia. Kupując synkowi kalendarz adwentowy
złapałam się na nieprzyjemnej myśli, że w tym roku całe to "Boże Narodzenie"
będzie dla mnie nie tylko jedną wielką komercyjną ściemą, ale również okropną
rodzinną katastrofą..., a tak lubię te święta :-(
Rodzice powtarzali nam zawsze "małe dzieci-mały kłopot", ale dopiero teraz w
pełni zrozumiałam sens tego oklepanego powiedzenia. W tym roku moja siostra
nie dotrze do nas na Wigilię. Nie dlatego, że nie może, mieszka daleko,
wybiera się do teściów. Nie przyjdzie, bo nie chce-ma żal, że nie dostała
swojej części spadku (choć rodzice żyją i maja się, Bogu dzięki dobrze!), żal,
że rodzina nie podziela jej uwielbienia dla aroganckiego, wszystkowiedzącego
męża. Powinna mieć żal sama do siebie, bo chciała uchodzić za ustawioną,
niezależną, a wcale tak nie było. Teraz trzyma nas wszystkich na dystans, bo
jej świat może pęknąć jak bańka mydlana. Ratuje ja tylko dezinformacja. Co się
z nami stało??