dziecko + praca = nie daję rady....

08.11.08, 20:24
Witam! Piszę aby się wyżalić. Samotnie wychowuję synka( w lutym
skończy dwa lata)i od września pracuję, a on chodzi do żłobka.
Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że moje samotne wychowywanie
oznacza brak jakiejkolwiek pomocy przy dziecku od osób trzecich,tzn,
jeśli nie ma ojca-to zwykle jest:babcia, dziadek,ciocia itp.
U mnie nie,tak więc po pracy kiedy mam jedynie siłę na położenie
się i przymknięcie oczu choć na chwilę -moje dziecko domaga się
zabawy.
Oprócz zmęczenia fizycznego dochodzi też psychika,która mocno mi
nawala, bo potrafię dziecko agresywnie odepchnąć ,krzyknąć a nawet
potrząsnąć gdy zrobi coś, co zwykle robi dziecko w jego wieku
(zaleje łóżko sokiem, wyrwie klawisz z klawiatury), a ja nie umiem
nawet inaczej zareagować zwłaszcza jeśli do takiej sytuacji dojdzie
jak wracam zmęczona po pracy.
Sytuacja mnie przerasta, wiem ,że ja i synek idziemy w
przeciwstawnych do siebie kierunkach- on coraz bardziej żywy i
pomysłowy, a mamusia soraz bardziej zmęczona,sfrustrowana,mająca
dość dziecka ,marząca o spokojnej chwili z kawą w ręku.
Dodam,że do tej pory jedynym moim żródłem były zasiłki,pomoc
finansowa rodziców i znajomych, mimo to mam jeszcze długi do
spłacenia,praca jest mi więc niezbędna do podreperowania sytuacji.
Na dzień dzisiejszy obawiam się ,że robię poważne błędy wychowawcze
i chciałabym to zmienić tylko nie wiem jak. Dodam,że gdybym chciała
wziąć opiekunkę to muszę dłużej pracować.
Na razie na samą myśl o wolnym weekendzie- czyt. pobudka o 6tej,
bałagan w całym domu, zwracanie uwagi 15razy co do jednej rzeczy,
zakładanie kapci co pół godziny-czyli tych wszystkich rzeczy,
zamiast prawdziwego odpoczynku -robi mi się niedobrze. Tak,jestem
niedobrą mamą :( Proszę o pomoc.
    • miacasa Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 08.11.08, 21:50
      jesteś mamą przemęczoną a Twoje dziecko wchodzi w okres buntu dwulatka, na
      początek nie pozwól sobie nigdy na potrząsanie dzieckiem, potrząsanie powoduje
      uszkodzenie komórek mózgu u tak małego dziecka, obrażenia o których osoba
      potrząsająca nie ma pojęcia, nigdy, przenigdy sobie na to nie pozwalaj choćby
      nie wiem co maluch zrobił
    • izabelski Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 08.11.08, 22:20
      zacznij od upraszczania sobie zycia

      jak dziecko nie chce nosic kapci - to nie biegaj za nim i nie
      zmuszaj go do noszenia czegos, co on uwaza za niewygodne
      nienoszenie kapci nie doprowadzi go do jakiegos wielkiego
      nieszczescia
      twoje za nim bieganie - moze cie doprowadzic do zalamania

      maly robi balagan - zredukuj liczbe zabawek

      jesli nie jestes w stanie finansowo na zapalcenie opiekunce to
      znajdz inna samotna mame z ktora moglybyscie sie dzielic opieka nad
      swoimi dziecmi po kilka godzin w tygodniu

      czasami mozna znalezc kogos za niewielkie pieniadze, kto mniej
      patrzy na to ile sie mu palci a bardziej, ze czuje sie potrzebny
      moze jakas sasiadka emerytowana nauczycielka?
      jesliby ktos za ciebie raz w tygodniu odebral malego ze zlobka a ty
      niemusialabys gnac do domu jak codzien to bylaby dla ciebie duze
      odciagniecie

      usprawnij male sprawy w codziennym funkcjonowaniu wtedy latwiej ci
      bedzie znalezc glebszy oddech ...
    • mvszka Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 09.11.08, 09:10
      dziękuję Wam obydwojgu za rady i uwagi. Tak, zdaję sobie sprawę co
      robi potrząsanie- myślę, że nie jest z mojej strony aż tak mocne.
      Ale czy to mnie usprawiedliwia?- absolutnie. Czuję się fatalnie.
      Tak, rozważam zatrudnienie opiekunki, trochę się zejdzie ale jakoś
      musi się ułożyć.
      • izabelski Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 09.11.08, 13:13
        zacznij od zatrudnienia kogos w soboty - da ci to obraz tego jak ty
        sioe znajdujesz w nowym ukladzie
    • kalanitka Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 09.11.08, 14:38
      :) mimo że samotnie nie wychowywałam dzieci miałam przy boku męża
      ale często też byłam sama (maż wracał późno z pracy)czyli żadnej
      pomocy od babć (jedna 500 km ode mnie druga pracowała)cioć czy
      innych osób. Żłobek , przedszkole wszystko biegiem to była
      codzienność. Oprócz tego pracuję w przedszkolu i czasem po pracy z
      25 dzieciaków miałam już dość swojej dwójki. Wymyślać im zabawy,
      spacerować itp. Jak sie pada na nos, wszystko jest przeciwko nam
      można mieć wrażenie że inne mamy jakoś dają sobie radę a ja jestem
      wyrodną matką. Ale chyba każda mama ma kryzys.Trzeba mieć wiele siły
      aby to pokonać. Lecz warto. Twoje dzieciątko ma tylko jeden raz 2
      lata potem 3 i tak dalej. Jednak w pewnym wieku zacznie odchodzić od
      ciebie jako nastolatek mieć swoje zdanie itp. Wtedy będą inne
      problemy: aby się uczyło, nie wpadło w złe towrzystwo.
      Warto wykorzystać dzieciństwo do zacieśniania więzi, zabawy z
      dzieckim, spacery. Trzeba znaleźć swój sposób aby się zrelaksować,
      odreagować, nie zwariować (hihihihi)i zachować spokój. Powodzonka
      • mvszka Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 09.11.08, 19:15

        jeden raz dwa, trzy latka- dzięki Bogu. Wiem ,że to jak poprowadzę
        teraz dziecko jest kluczowe.Ale naprawdę nie mogę się doczekać kiedy
        moje dziecko będzie miało swoje zdanie i zacznie odchodzić ode mnie.
        • izabelski Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 09.11.08, 20:07
          swoje zdanie i poglady to on juz ma - czasami jednak ty nie mozewsz
          go zrozumiec (vide zdejmowanie papuci :-) )
          • kalanitka Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 09.11.08, 20:31
            Racja hihihi dziecko nawet jak nie mówi to i tak "mówi" czasem dość
            dosadnie swoim zachowaniem i gestami.
          • mvszka Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 09.11.08, 20:44
            Oczywiście że ma swoje zdanie od urodzenia w zasadzie. W wypadku
            kapci zdejmowanych wraz ze skarpetkami przed wejściem na kamienną
            podłogę w kuchni (po właśnie zakończonym zapaleniu oskrzeli) jakim
            zrozumieniem wykazałabyś się wobec dziecka? Bo ja najwyżej takim,że
            może zostać z bosymi stópkami ale na dywanie.
            • izabelski Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 09.11.08, 21:21
              to niech nosi grube rajstopy
            • miacasa Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 09.11.08, 21:32
              Jak najbardziej rozumiem Cię z tymi kapciami (moje młodsze dziecko przeziębia się przez stopy i na boso się przewraca, ja też jestem z tych wojujących o obute nóżki), możesz kupić sznurowane i sposobem mojego kolegi kokardkę wiązać dwukrotnie (jak na supeł).
              W najtrudniejszych momentach powtarzałam sobie słowa koleżanki "to wszystko minie, to też minie", jeśli nie przeszkadza Ci koniecznośc późniejszego sprzątania, to błogie chwile spokoju uzyskasz sadzając dziecko przed stolnicą z mąką, wodą, łyżkami, kubeczkami, foremkami - moje dzieci uwielbiają robić "błotko" (sprzątanie kłopotliwe ale relaks mamy wart tej ceny). A do opieki i zabaw z dzieckiem poszukaj np. studentki, moja studiująca sąsiadka okazała się genialną animatorką zabaw i miała ogromne pokłady energii by ganiać na czworaka, bawić się w kurki, lisy i inne wymyślone przez dzieci zwierzęta. Taka osoba jest niezwykle cenna bo może poratować w awaryjnych sytuacjach (o czym miałam okazję się nie raz przekonać).
              • mvszka Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 09.11.08, 21:49
                O, to świetny pomysł z tą stolnicą i mąką-byleby się nie najadł.
                Od zawsze uwielbia się bawić naczyniami- i to brudnymi najlepiej.
                Konieczność sprzątania- zero problemu = i tak sprzątam non stop.
                A co do bucików- trudno mi znależć starodawne kochane na sznurówki.
                Mam koleżankę pracującą w dziekanacie na uczelni-też mi
                podpowiedziała z tą studentką-wywiesimy ogłoszenie.
    • slawa27 Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 10.11.08, 15:39
      napisz w forum towarzyskie-miasto/twoje/ szukam przyszywanej babci ktora zastapi
      brakujaca babcie dla mego synka lat 2 /jak duze miasto to podaj dzielnice albo
      okolice miejsca waszego zamieszkania/ pozdrawiam
    • asia_i_p Re: dziecko + praca = nie daję rady.... 14.11.08, 08:25
      Kochana, nie bardzo sobie wyobrażam, jak w Twojej sytuacji można
      dawać radę. Pracujesz, lekko licząc za dwie trzy osoby.
      Trochę będzie ci pomagał czas - dziecko będzie rosnąć i co prawda
      pewnie nie będzie wymagało mniej uwagi, ale innej formy uwagi, dla
      ciebie atrakcyjniejszej i łatwiejszej do zaoferowania.
      Z rzeczy, które mogą pomóc ci już teraz - akurat w Twojej sytuacji
      można sobie odpuścić rady superniani o niewłączaniu telewizora.
      Proponuję po powrocie ze żłobka się przytulić, a potem - synek
      bajka, ty kawa i gazetka, a nawet, jeżeli synek zgodzi się oglądać
      bajkę z kojca, krótka drzemka. Wiem, dobre mamy tak nie robią ;), a
      te prawdziwe i owszem. Potem się bawicie, potem mu dajesz się
      poznęcać nad czymś, co lubi i ogarniasz mieszkanie. Idealnie byłoby
      gdybyście potem zdołali jeszcze wyskoczyć na krótki spacer, nawet po
      ciemku - dotleniony padnie, a ty będziesz miała trochę dłuższy
      wieczór dla siebie.
      Ale grunt to punkt pierwszy ;).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja