Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i męża)?

25.11.08, 13:05
Teoretycznie wiem, że miłości nie trzeba dzielić, kocham moje dzieci
(chłopiec 3,5 roku, dziewczynka 1,5 roku) nad życie, ale mam
wrażenie, że dla nich ilość czasu poświęconego jest miarą miłości
jaką ich darzę.

Synkowi, gdy jeszcze był jedynakiem, mogliśmy poświęcić z mężem
niemal cały czas, odsuwając na późny wieczór obowiązki domowe, czy
własne sprawy.
Odkąd urodziła się córeczka, jestem strzępkiem nerwów: ona mnie
potrzebuje, jest jeszcze maleńka, ma silny AZS (ciągle się drapie,
trzeba bardzo uważać na dietę, osobno gotować, dużo przytulać i
zajmować się nią, bo jak się denerwuje, to się drapie i zaognia
sobie chorobę). Ale synek tez jeszcze jest mały i bardzo potrzebuje,
żeby mu poświęcić dużo czasu. Od niedawna chodzi do fajnego
przedszkola.

Pracuję zawodowo na pełen etat, ale u nas w pracy nie bardzo jest
inna mozliwość (czyli albo etat, albo nic, a ja mam dośc wąską
specjalizację i nie ma dużo stanowisk tego typu na rynku). Moja
praca jest cudowna, ludzie super, tam odpoczywam, pieniądze
przyzwoite i ciężko byłoby mi zrezygnować.

Jakoś nie wiem, jak napisać, żeby wyrazić dokładnie to co czuję.
Cała się wewnętrznie gotuję, jak wiem, że każde z nich potrzebuje,
żeby poświącić mu czas, a ja nie mam aż tyle czasu :-(
Pracuję, gotuję, sprzątam (trzeba na bieżąco np jak synek zje, to od
razu trzeba posprzątać resztki i to co niechcący narozrzucał, żeby
córeczka-alergiczka nie dopadła czegoś zakazanego), usypiam (kąpie
mąż), sama jestem permanentnie niedospana.
Staram się bawić z dwójką naraz, ale to ich często nie
satysfakcjonuje, bo brakuje im tego czasu sam na sam z mamą. W nocy
śpią niespokojnie, budzą się wielokrotnie, płaczą. Ta świadomość, że
mimo tylu starań i poświęceń moje dzieci nie są do końca szczęśliwe,
mnie powoli zabija. O byle co się denerwuję, wrzeszczę, nawet na
dzieci, wszystko widzę w czarnych barwach. Nie potrafię się cieszyć
życiem.

Staramy się wychowywać konsekwentnie, z szacunkiem dla dzieci,
żywimy zdrowo, i po prostu je kochamy, ale na to wszystko jest za
malo czasu! Na własne przyjemności już go w ogóle nie starcza, ale
to jeszcze jakos mogłabym odżałować, gdybym tylko wiedziała, że moje
dzieci są szczęśliwe.

Czasem mi się wydaje, że skrzywdziliśmy dzieci tą małą różnicą
wieku. Wszyscy wkoło mówią, jak to się za jakiś czas będą wspólnie
bawić, ale teraz, kiedy tego potrzebują, nie dostają od
mamy/rodziców tyle miłości (=czasu) ile potrzebują.

A co do męża... jest porządnym człowiekiem (też pracuje, jeździ z
dziećmi do lekarzy, karmi, jak trzeba, bawi się z nimi, sprząta
wieczorem kuchnię. wstaje do dzieci w nocy itp), ale dla siebie w
ogóle prawie nie mamy czasu, wieczorami jesteśmy padnięci, co
oczywiście nie sprzyja pielęgnowaniu naszego związku. Krótko mówiąc -
jest coraz gorzej :-(

Chciałabym móc odkupić od kogoś trochę czasu...

Czy kiedyś będzie lepiej? Jak pomóc moim dzieciom? Analizowałam
wszystko setki razy, ale nic nowego nie wymyśliłam. Podpowiedzcie
proszę. Pani Agnieszko?
    • krzysztof-lis Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 25.11.08, 13:18
      > Czasem mi się wydaje, że skrzywdziliśmy dzieci tą małą różnicą
      > wieku. Wszyscy wkoło mówią, jak to się za jakiś czas będą wspólnie
      > bawić, ale teraz, kiedy tego potrzebują, nie dostają od
      > mamy/rodziców tyle miłości (=czasu) ile potrzebują.

      Może nie tyle, "ile potrzebują", tylko tyle, ile by chciały. Nie otrzymują tego,
      do czego się przyzwyczaiły. Po prostu trzeba je odzwyczaić.
      • magdalenka77 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 25.11.08, 14:59
        Nie jestem pewna, czy to co dostają, to jest za dużo.
        Wstaję o 5:30, gotuję obiad, robię śniadanie, ogarniam dom, w
        przelocie przytulam dzieci, ale na dłuższą zabawę nie ma czasu, jemy
        razem śniadanie, ogarniam siebie i wychodzę do pracy. Wracam (po
        drodze odbieram przedszkolaka) o 17:30, a już ok 19:00 dajemy
        dzieciom kolację i powoli zbieramy dzieci do spania. Zasypiają
        zazwyczaj do godz. 21 i potem jest czas na przygotowanie czegoś na
        następny dzień, spokojne zjedzenie czegoś, własną toaletę,
        ew.rozrywkę (czasem czytam, czasem jakiś film TV), obgadanie z mężem
        najpotrzebniejszych rzeczy, do których nie potrzeba "gumowego ucha"
        itp, prasowanie, sprzątanie.
        Czyli mało tego czesu dla maluchów i w sumie wcale im się nie
        dziwię, że chcą więcej.
        I jakoś nie bardzo widzę to odzwyczajanie. Mam patrzeć, jak córeczka
        płacze i drapie się do krwi (bo nie mogę jej wziąć na ręce), a synek
        np.- żeby wymusić uwagę - sika w majtki i moczy przy okazji dywan
        lub kanapę?
        • krzysztof-lis Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 14:55
          > I jakoś nie bardzo widzę to odzwyczajanie.

          O tym, to ja z Tobą nie mogę porozmawiać, bo się na tym nie znam.

          Ale chodzi o zasadę.

          Jeśli masz mało czasu na coś, co lubisz, musisz ograniczyć robienie innych
          rzeczy, które teraz Ci czas zajmują.

          Możesz skrócić sen.
          Możecie pracować mniej (krócej).
          Można zoptymalizować czas dojazdów.
          Można poświęcać dzieciom mniej czasu
          • magdalenka77 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 28.11.08, 10:05
            To nie jest patologia. To po prostu 3,5 latek robiący odruchowo to,
            czym wie, że zwróci moją uwagę, bo natychmiast rzucę się, żeby
            uprzątnąć efekty jego działań. Czasem robi to, czasem coś innego
            porozrzuca albo porozlewa, tak niestety bywa :-(
            • krzysztof-lis Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 28.11.08, 10:46
              > To nie jest patologia. To po prostu 3,5 latek robiący odruchowo to,
              > czym wie, że zwróci moją uwagę, bo natychmiast rzucę się, żeby
              > uprzątnąć efekty jego działań.

              To, że 3,5 latek zrobi wszystko, by zwrócić Twoją uwagę, jest właśnie patologią.
        • izabeladrozd Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 23:48
          moze potrzebna ci pomoc domowa jesli finansowo dasz rade to cos zeby posprzatala
          poprasowac czy ogarnac zebys ty rano nie musiala po sniadaniu
    • kicia031 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 25.11.08, 14:23
      Jesli pieniadze nie sa problemme, to pomyslcie jak mozecie kupic
      sobie wiecej czasu wynajmujac pania do sprzatania, innych czynnosci
      domowych, ulatwic sobie zycia eliminujac zbedne zadania.

      Nie sadze, by twoje dzieci byly nieszczesliwe, nie rob sobie
      wyrzutow. macie teraz bardzo trudny czas, ktory trzeba przeczekac,
      potem bedzie juz lepiej, moze w to nie wierzysz, ale juz niedlugo,
      zobaczysz...
      • magdalenka77 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 25.11.08, 15:01
        Teoretycznie pani do sprzątania przychodzi raz w tygodniu, ale
        często nie może i co gorsza dowiadujemy się tego w przeddzień, więc
        i tak dośc często cotygodniowe pranie i prasowanie spoczywa na nas...

        A to 'niedługo' to kiedy? Bo nie wiem, czy wcześniej nie padnę :-(
        • sanciasancia Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 25.11.08, 15:17
          A może należy obniżyć standardy czystości i obsługi domu?
          Od odrobiny kurzu nikt, kto nie jest alergikiem, jeszcze nie umarł.
          Ręczników i pościeli też nie musisz prasować, wyprostuje się. Od prania jest pralka.
          Moi rodzice spędzali ze mną masę czasu - prawie codziennie chodziliśmy razem na
          spacery (długie dwu-trzygodzinne), bawiliśmy się we trójkę (czasy też były inne,
          wcześniej wracali z pracy, a ja z przedszkola), kładli mnie spać podobnie, koło
          19-tej, i czytali mi na dobranoc przez 15 min, a potem musiałam sama usnąć
          (odkąd pamiętam). Tata nam robił śniadanie, obiad jadłam w przedszkolu.
          Z dzieciństwa/wczesnej młodości zostało mi poczucie, że rodzice zawsze mieli dla
          mnie czas, mimo że wiem, że pilnowali, żeby dużo go we dwójkę spędzać.
          • magdalenka77 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 25.11.08, 15:51
            Sęk w tym, że pościeli i ręczników nie prasuję, kurzu też nie
            ścieram częściej niż raz na tydzień, a córcia jest niestety
            alergiczką :-(
            Nie widzę z czego by tu jeszcze zrezygnować jeżeli chodzi o standard
            higieniczny, żeby wykroić więcej czasu.

            Kiedyś trochę inaczej się pracowało. Między 17:30 a 19:00 nie bardzo
            mam szansę iść z dziećmi na 2-3 godzinny spacer :-(

            Weekendy oczywiście spędzamy razem, nie ma mowy o wysyłaniu dzieci
            do dziadków itp (chociaż chętnie by się zaopiekowali), żeby samemu
            mieć "spokój".

            Żeby się samo ugotowało, podało, posprzątało po gotowaniu i
            jedzeniu, to byłby luz, ale do tego to chyba pełnoetatowa służąca
            byłaby potrzebna :-( Na razie robię ja...
            • sanciasancia Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 10:56
              A to krótka piłka. Pani do sprzątania, prasowania i gotowania dwa razy w tyg.?
              Wiem, że to prawie niewykonalne (sama szukałam dla babci i nie znalazłam).
              > Kiedyś trochę inaczej się pracowało. Między 17:30 a 19:00 nie bardzo
              > mam szansę iść z dziećmi na 2-3 godzinny spacer :-(
              To były zupełnie inne czasy (to była bardziej nostalgiczna refleksja).
              > Weekendy oczywiście spędzamy razem, nie ma mowy o wysyłaniu dzieci
              > do dziadków itp (chociaż chętnie by się zaopiekowali), żeby samemu
              > mieć "spokój".
              Moi dziadkowie wypominaliby Ci takie pozbawianie ich należnych im praw.
              (wypominają mojej mamie)
      • marzeka1 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 25.11.08, 15:03
        Masz teraz trudny okres, bo dzieci są małe, ale uwierz, tak nie będzie w nieskończoność. Aby było ci łatwiej spróbuj sobie życie uprościć: może jakaś pani do sprzątania, ktoś, kto ugotuje itp.
        • magdalenka77 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 25.11.08, 15:53
          Teoretycznie pani do sprzątania przychodzi raz w tygodniu, ale
          często nie może i co gorsza dowiadujemy się tego w przeddzień, więc
          i tak dośc często cotygodniowe pranie i prasowanie spoczywa na nas...

          Bo nie wiem, czy nie padnę (z nerwów i zmęczenia) zanim się ten
          trudny okres nie skończy :-(
    • izabelski Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 25.11.08, 15:59
      wracasz do domu o 17:30 - dzieci pewnie sa glodne i zmeczone
      wynajmij kogos, kto ci odbierze codziennie (lub 2-3x na tydzien dzieci) ,
      przyprowadzi je do domu i nakarmi, ze jak ty bedziesz w domu o 17 (bo odpadnie
      ci odbieranie dzieci) to bedziesz miala dla nich 2 godziny czasu

      to jest najekonomiczniejsze wyjscie
      bo posprzatac mozesz o polnocy - ale ty czas chcesz spedzic z dziecmi wtedy, gdy
      oni sa jeszcze zdolni do tego
      twoja z nimi zabawa nie musi byc wyczerpujaca dla ciebie
      poloz sie na kanapie - oni bedz albo z tulic sie z toba, albo przynosic ci
      zabawki do towarzystwa
      czytaj im ksiazeczke, spiewaj z nimi - nie musisz od razu skakac wokol nich
      jak maz przychodzi do domu - on przejmoje jedno z dzieci
      i wtedy przez co najmniej 15-30 min kazde z was ma "swoj" czas z jednym
      dzieckiem, potem zmiana
      latem mozna wyjsc na krotki spacer
      zima - usiadzcie w oddzielnych pomieszczeniach

      maluchy za male na dluga wspolna zabawe
      dopiero gdzeis za 2 lata mlodsza bedzie mogla sie wlaczyc

      taki model sie sprawdzal u nas
      no i zadne TV czy radio w tle - ma byc cicho, bo dzieci sie szybciej zmecza
      oczywiscie czasami uzywalam tv jako nianki, ale moja regula byla,ze tylko wtedy,
      jak sa chorzy
      zreszta do dzisiaj nie ogadaja tv po przyjsciu ze szkoly - taki im zostal nawyk

      dzieci nie musza byc kapane codziennie - zabiera to strasznie duzo czasu

      wypracuje te rutulaly - dzieci uwielbiaja rytualaly
      dodaj do tego masowanie stop dziceiom - beda duzo spokojniejsi

      ja mialam nianie, ktora zajmowala sie dwojka i pamietam te dni, gdy wrcalam do
      domu - o ile byli pojedzenie i mlodsze mialo dobra drzemke, to bylo fajnie :-)
      moja wtedy 3.5 latka chodzila juz na 7 godzin do przedszkoal a mlodszy byl w
      domu, ale codziennie niania odporwadzala starsza i przyprowadzala ja do domu,
      totez ja mialm je dla siebie juz po wszystkich spacerach i byly pojedzone

      nie warto mieszkac w wypucowanym domu z dwojka zaplakanych dzieci
      jesli sprobujesz wprowadzic w zycie to o czym napisalam powyzej, to spedzisz z
      nimi min 2 godziny dziennie lub dluzej

      nie wiem, o ktorej wychodzisz do pracy, ale chwaal ci za to,ze dajesz rade wstac
      o 5:30 i sprzatac czy gotowac
      czy mrosisz jedzenie - gotujac zawsze dwie porcje tego, co sie da wrzucic w
      pojemniki?
      • kag73 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 09:16
        Wiem, ze wszyscy mnie teraz skrytykuja, bo zdaje sie, ze prawie dla
        wszystkich na tym forum praca zawodowa to non plus ultra. Ja jednak
        uwazam, ze jezeli mozecie sobie na to finansowo pozwolic, to jedno z
        Was mogloby zrezygnowac z pracy, albo poszukac innej na pol etatu.
        Moze tylko na najblizyzy rok, kiedy mala troche podrosnie.
        Wiadomo, ze kazdy ma swoje priorytety, ale moim zdaniem troche
        szkoda Twojego zdrowia i Twoich nerwow.
        Ja trzy lata nie pracowalam i zapewnie Cie, ze nie cierpie z tego
        powodu, nie stalam sie tez kura domowa. Zawsze milo oranizowalam
        czas, znajdowalam tez czas, zeby sie "odchamic", wyjsc do
        biblioteki, poczytac, spotkac sie z ludzmi. A jednoczesnie mialam
        czas dla dziecka, ktory dla mnie byl naprawde cenny.
        Nie zrozum mnie zle, zawsze sa dwie strony medalu, nie da sie tego
        zmienic. Twoje zycie wydaje mi sie naprawde ciezkie. Zwlaszcza, ze
        przy tych wszystkich zajeciach brakuje Wam czasu we dwoje, a szkoda.
        • magdalenka77 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 10:11
          Byłam rok w domu (macierzyński+wypoczynkowy+wychowawczy) i - wierz
          mi - nie było lepiej :-( Przez cały dzień nie mogłam w spokoju
          skorzystać z łazienki czy zjeść. Moja praca jest dla mnie
          odskocznią, właściwie to są jedyne godziny, kiedy mogę spokojnie
          usiąść i nie muszę się zaraz zrywać jak oparzona i kogoś/czegoś
          ratować. Chyba słabo się nadaję do "siedzenia" w domu.
          Pewnie, że fajnie by było np. na pół etatu, ale na razeie nie ma u
          nas takiej możliwości (oczywiście wg. kodeksu jest, ale ja nie chcę
          iśc z moją firmą na noże - za fajnie się tu pracuje).
          Jak już pisałam, mam dość wąską specjalizację (jestem inżynierem), a
          konkurencyjne firmy z branży działają na podobnych zasadach. Liczę
          po cichu na to, że w przeciągu najbliższych lat coraz łaskawiej będą
          u nas patrzyć na pracę zdalną i część pracy będzie można wykonywać w
          dowolnym czasie w domu, a nie w biurze. Ale to pewnie jeszcze kilka
          miesięcy-lat upłynie :-(
          • kicia031 Praca z domu 26.11.08, 12:27
            Wiesz, nbie chce cie dodatkowo dobijac, ale u mnie ta opcja, choc
            milo widziana przez firme, w ogole sie nie sprawdzila. Mlodszy synek
            ma 3.5 w tej chwili i nawet jak jest babcia, ktora teoretycznie ma
            sie nim zajac, to on chce byc z mama. Nie bylam w stanie zrobic nic,
            teraz pracuje z domu tylko wtedy, kiedy Wscieklak jest w
            przedszkolu, bo inaczej bylo to zwykle oszukiwanie pracodawcy.

            Ale wkrotce bedzie lepiej, zobaczysz. Juz 3.5 latek sporo bawi sie
            sam, a starsze dziecko tym bardziej. Wytrzymaj jeszcze kilka
            miesiecy.
      • magdalenka77 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 10:04
        Izabelski, dzięki za zrozumienie i pomysły - część na pewno
        wykorzystam :-)
        • miacasa Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 10:44
          Wydaje mi się, że to taki okres w życiu, który trzeba najzwyczajniej przetrwać
          obniżając nieco standardy. Pomysły koleżanki są genialne w swej prostocie i
          godne naśladowania. Też mam dzieci z taką różnicą wieku i znam uczucie, o którym
          piszesz. Ja określałam ten stan jako bycie niewystarczająco dobrą matką i żoną.
          Mimo ogromnego wysiłku i zaangażowania z mojej strony, efekty swoich działań
          postrzegałam jako nie dość dobre (dzieci "wiecznie" okazujące pomruk
          niezadowolenia, roszczeniowe, uniemożliwiały spokojne skorzystanie z toalety czy
          przełknięcie posiłku, mąż - "zaniedbany" a ja chronicznie niewyspana, zmęczona,
          z poczuciem niedostatecznego wywiązywania się z obowiązków, pozbawiona
          przyjemności). U ciebie dochodzi jeszcze choroba córki i reżim, jaki musicie
          sobie narzucać z jej powodu, współczuję. Nie myśl, że skrzywdziłaś dzieci małą
          różnicą wieku (a jakże też tak sobie myślałam), pomyśl raczej, że wysiłek, jaki
          teraz musicie włożyć w odchowanie malutkich jeszcze dzieci już wkrótce
          zaprocentuje. Moje córki (obecnie niespełna 6 i 4 lata) zaczęły wspólne zabawy
          dopiero gdy młodsza zaczęła swobodnie mówić i stała się interesującym
          towarzyszem zabaw (kryzysowy okres trwał do ok.2,5-3 lat malucha, była
          patologiczna zazdrość starszej, próby "eliminacji" konkurencji, korzystaliśmy z
          pomocy psychologa). I też przytłaczało mnie poczucie, że ciągle ktoś czegoś ode
          mnie oczekuje, że moje ciało i umysł są wiecznie eksploatowane przez zachłanne
          istoty, które jakkolwiek dużo by nie dostały, domagają się więcej, więcej...
          TO MIJA :) Obecnie moje córki obie chodzą do przedszkola, mają swoje życie
          towarzyskie, kochają się i lubią, z wyboru mają wspólny pokój (choć mogłyby mieć
          oddzielne). Wieczorem, gdy jest już po kąpieli, czytaniu bajek i buziakach na
          dobranoc, słyszę jak ze sobą rozmawiają przed snem, jak śmieją się i zdradzają
          sobie "sekrety". Niekiedy wybuchają spory, gwałtowne, burzliwe, trudne do
          zażegnania ale one też PRZECHODZĄ. Magdo, w najtrudniejszych momentach powtarzaj
          sobie, że to wszystko mija (bezpowrotnie, wszystko).
          • magdalenka77 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 11:10
            Dzięki Ci za ten post!!!
            Dokładnie o to mi chodziło, jak opisywałam moje odczucia! Czyli
            jeszcze z rok taki trudny? Może jakoś dam radę. Z Twojego opisu
            wynika, że tamta sytuacja nie "zaszkodziła" Twoim córeczkom - to
            bardzo krzepiące.
            Jeszcze raz dziękuję i serdecznie Cię pozdrawiam :-)
            • miacasa Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 11:29
              Masz dużą szansę na to, że krócej niż rok. Nasza pani psycholog tłumaczyła nam,
              że w rodzeństwach "jednopłciowych" konflikty są bardziej burzliwe i dłużej
              trwają bo dzieci aspirują do pełnienia podobnych ról w rodzinie. Ty masz parkę
              więc siłą rzeczy inna rola przypadnie synowi a inna córce. Tak naprawdę to
              musieliśmy więcej uwagi poświęcać starszej córce bo cały czas wzdychała do bycia
              jedynaczką, przełom nastąpił gdy zapomniała jak to było gdy była sama.
              I jeszcze jedno ku pokrzepieniu, już tak na mnie nie "wiszą", dają odetchnąć,
              zająć się sobą, w nocy wstaję tylko 1 raz by młodszą przykryć (nadal budzi się,
              gdy się odkryje) a dzisiaj nie wstawałam, cała noc przespana :) No i walcz z
              tymi wyrzutami sumienia, jest jak jest, bardzo dużo robisz żeby było dobrze,
              trafiło ci się dziecko z problemami zdrowotnymi więc masz bardziej pod górkę niż
              inni. Dzięki obecności brata mała będzie szybciej się uspołeczniać, wcześniej
              złapie kontakt z rówieśnikami, zaczniecie ich razem zostawiać w salach zabaw, to
              da im możliwość dodatkowej wspólnej zabawy i zaprocentuje gdy córkę zdecydujesz
              się zapisać do przedszkola. Gdy jestem zupełnie wypompowana i nie mam siły na
              aktywne spędzanie czasu z dziećmi to bawimy się w salon piękności (kładę się a
              dzieci malują mi paznokcie kredkami ołówkowymi, smarują ręce i nogi balsamem,
              ciapią twarz kremem) - trochę potem potrzeba czasu na doprowadzenie się do jako
              takiego stanu po tych zabiegach ale jaki spokój.
              • wysoki.brunet Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 15:22
                Z tytułowego dzielenia czasu, to jak dotąd sprawy zwiazane z mężem i dbania o
                relacje w związku na szarym końcu. :)

                To w końcu typowe, choć mało perspektywiczne. W drugim związku z reguły się już
                takich błędów nie popełnia.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 26.11.08, 19:14
      Wszystkie udzielone tu "techniczne" rady są oczywiście warte rozważenia, a
      niektóre z pewnością wdrożenia w życie. Na pewno sprzyjają lepszemu samopoczuciu.
      Rozumiem jednak, że nie organizacja życia jest tu istotą, ale Pani wewnętrzny
      konflikt.
      Warto włączyć w ogląd sprawy 2 dodatkowe aspekty.
      Pierwszy, dzieci potrzebują wystarczająco dobrej matki oraz takiego samego ojca.
      Nie potrzebują ideałów. Muszą też czasem znosić frustrację związaną z odmową,
      koniecznością zaczekania, płaczem.
      Nie jest Pani zaspokoić wszystkich potrzeb swoich dzieci. To nie jest możliwe.
      Część potrzeb zaspokaja już ich tata, część środowisko rówieśnicze. Myślę, że
      więcej potrzeb Pani dzieci wobec siebie Pani sobie sama imaginuje niż w
      rzeczywistości one są.
      Drugi to Pani praca. Najwyraźniej ją Pani lubi i ceni. W związku z tym dokonała
      Pani pewnego wyboru. ten wybór z konieczności zrodził konflikt, ale jak sam Pani
      pisze nie chce go Pani zmieniać. Z tym konfliktem Pani będzie się mierzyć bez
      względu na to co Pani wybierze. Ale to co Pani wie o sobie, to to, że lubi Pani
      swoją pracę i to jest ważne. To też jest kawałek Pani, którego nie można lekceważyć.
      Dlatego zostać przy tym jak jest, lekko usprawnić życie i pracować nad poczuciem
      winy wynikające z konfliktu aby je zmniejszyć. Bo jakiś pozostanie i to nie
      jest patologia tylko norma pozwalająca zachowywać odpowiednie proporcje i
      wartości. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • magdalenka77 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 28.11.08, 10:08
        Bardzo dziękuję pani za ten kojący post. Cieszę się, że zdaniem
        specjalisty nie jest to sytuacja nie do ogarnięcia.
        Pozdrawiam serdecznie
    • n_stynka Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 28.11.08, 01:50
      Cześć

      Ja też miałam podobne dylematy. Pomimo tego, że obecnie nie
      pracuję tylko jestem w domu z trójką dzieci ( 7lat, 3 i pół oraz z
      roczniakiem) i cały swój czas poświęcam dzieciakom (mając pomoc w
      sprzątaniu, prasowaniu) to i tak tego czasu i uwagi im brakuje.
      Dzieci chłoną jak gąbka czas i uwagę jaką im poświęcam i ciągle im
      mało. Brakowało mi czasu dla męża i dla siebie samej. I doszłam do
      wniosku, że to po prostu niemożliwe zaspokoić wszystkich potrzeby. I
      trudno. Żeby każdy był zadowolony musiałabym się sklonować i to tyle
      razy ile osób do obdarzenia uwagą i czasem. W życiu tak nie ma. I
      tego dzieci też się muszą nauczyć. Protestowały ale zaakceptowały.
      Jest czas, który poświęcamy na wspólną zabawę, jest czas kiedy
      zajmują się sobą bo ja mam coś do wykonania w domu, jeżeli zmieniam
      najmłodszmu pieluchę to nie mam czsu dla starszaków (żeby np pomóc
      zbudować domek z klocków) a jeżeli robię coś ważnego ze starszakiem
      to najmłodszy słyszy,że wiem, że np chce mu się pić ale musi chwilę
      zaczekać, bo teraz jestem zajęta (chociaż jeszcze tego nie kuma). A
      jak kładą się do łóżek to mówię im, że mają mnie już nie wołać, bo
      teraz jest czas dla mamy i taty a dzieciaki mają spać.

      Wiem, że moja sytuacja jest inna, bo ja mam dla nich cały dzień a Ty
      zaledwie kilka godzin. Ale chodzi mi o pewną zasadę. Masz dla
      wszystkich określony czas (wliczając w to męża i siebie) i muszą się
      wszyscy z tym pogodzić. I uwierz mi, dzieciom wcale to nie wyjdzie
      na złe !!! Trzeba postawić jasne granice - czas na wspólną zabawę,
      czas tylko dla któregoś z nich - np 2 godziny w sobotę dla Ty z
      córką a mąż z synem, następnej soboty- odwrotnie. Spędzane na
      robieniu tego co najbardziej lubią). Czas dla Ciebie i męża. Dzieci
      też muszą wiedzieć, że go potrzebujecie i to też dla nich jest
      ważne. Nie mogą się czuć pępkiem świta, muszą wiedzieć, że rodzice
      też mają swoje potrzeby! Uważam, że rezygnacja z pracy nie jest
      żadnym rozwiązaniem bo przekonana jestem, że i tak będą mieli
      niedosyt Twojej osoby.

      Faktem jest, że im będą starsze tym będzie łatwiej - bo np będą się
      razem bawili. Ale trzeba od początku, już teraz pokazywać im, że
      każdy ma swoje miejsce w szeregu, że czasem trzeba zaczekać, że
      ważne są też potrzby innych członków rodziny. Im wcześniej będą to
      widzieli tym łatwiej i naturalniej przyjdzie im zaakceptować taki
      stan rzeczy.

      Najgorsze co możesz zrobić to wpędzać się w poczucie winy. Siądź z
      kartką, wypisz ile czasu masz po pracy, zrób jakiś plan tego czasu -
      czas dla dzieci , na obowiązki domowe, na samodzielną zabawę dla
      dzieci,na kąpiel i co tam jeszcze potrzebujesz. Niech to będzie
      powtarzalne i czytelne dla dzieci.Z takim uporządkownym rytmem
      łatwiej dadzą sobię radę. Ze wyjdzie mało czasu na poszczególne
      zajęcia? trudno. Tyle masz. Nie rozdwoisz się. I wydaje mi się, że
      wszyscy ( i dzieci i Ty) będziecie bardziej zadowoleni ze stałych np
      45-minut bawienia się- ale takich "Swiętych", że rzucasz wszystko i
      jesteś tylko dla nich, niż jak byś się starała naraz cały czas jaki
      masz bawić się z nimi, równocześnie gotując, sprzątając itp.( ja
      taki plan zrobiłam jak urodziło mi się drugie dziecko i córce - do
      tej pory jedynaczce ciężko było to zaakceptować- dla niej zrobiłam
      plan obrazkowy i powiesiłam na ldówce).

      Piszę może chaotycznie bo jest późno i ciężko mi poskładać zdania :)
      Ale generalnie chodzi mi o to, że wcale ich nie skrzywdzisz jeżeli
      nie będziesz im poświęcała całego swojego czasu. Wręcz przeciwnie.

      Pozdrawiam
      • magdalenka77 Re: Jak podzielić miłość i czas między dzieci(i m 28.11.08, 10:02
        Dzięki! Bardzo mnie podbudowało to, co napisałaś.
        Pozdrawiam Cię serdecznie :-)
Pełna wersja