jambalaya80
29.11.08, 11:17
Witam,wlasnie taka sytuacja miala miejsce.Synek ma dopiero 6 m-cy i wierze
(chce wierzyc) ze pomimo szoku jaki przezyl,nie wplynie to na jego
psychike.Maz pochodzi z rodziny w ktorej ojciec znecal sie nad matka i
nim.Wydaje MU sie ze robi wszystko by nie byc takim jak jego
ojciec.Podejrzewam u meza bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci i nie
leczony syndrom ADHD w dziecinstwie.
Po tym "incydencie" maz oczywiscie sie rozplakal,powiedzial ze nie wie jak to
sie stalo,jestesmy dla niego najwazniejsi etc.Gdy powiedzialam mu ze ma
problem,jest emocjonalnie okaleczony prez swoich rodzicow i cos z tym trzeba
zrobic,w odpowiedzi uslyszalam:"bo ty,to...,nie trzeba bylo zrobic
tego...powiedziec tamtego...".W tej sytuacji nie kontynuowalam tematu.Szczerze
mowiac to ze mnie uderzyl,a takze to pozniejsze "wyznanie milosci" nie ma dla
mnie najmniejszego znaczenia.Przyzwyczailam sie do zycia w ciaglym napieciu,bo
wszystko moze u niego wywolac agresje lub nadmierna ekscytacje,reakcje
niewspolmierna do sytuacji/problemu.To dla mnie duzy stres bo wynioslam z domu
zupelnie inne schematy zachowan.
Chodzi mi tylko o syna.Czy w takiej atmosferze uda mi sie go wychowac na
czlowieka zrownowazonego i szanujacego innych?Czy moge jakos zatrzymac ta
dziedziczna przemoc na pokoleniu mojego meza?Czy jest jakis sposob zeby
uswiadomic mu ze potrzebuje pomocy,byc moze terapeuty(nie wiem czy jego ego by
to znioslo...)?
Niestety nie mam z kim o tym porozmawiac(uchodzimy tez za wzorowe
malzenstwo).Moze po prostu JA potrzebuje kubla zimnej wody,zeby cos z tym zrobic.
Mialo byc krotko,przepraszam za dlugi post.
Pozdrawiam