chce miec drugie dzieck ale..z kim?meza mam ale

01.12.08, 12:35
uwazam aby byl dobrym ojcem i mezem. mamy bardzo dlugi staz
malzenski oraz male dziecko. ktore pojawilo sie wiele, wiele lat po
slubie. tak chcielismy i tak mamy.

po urodzeniu dziecka bylo zle miedzy nami. moj maz okazal sie w
trudach dnia codziennego innym czlowiekiem niz dotad. po prostu zbyt
lekko traktuje obowiazki ojca moim zdaniem. sam pochodzi z rozbitej
rodziny. ani matka ani ojciec specjalnie nim sie nie interesowali.
(pieniadze akurat nie byly powodem klotni poniewaz mamy przyzwoita
stope zyciowa.)

jestesmy ze soba, sa lepsze dni i gorsze. jednak z mojej strony to
jzu nie jest milosc. zbyt dobrze pamietam o jego nieprzyjemnych
docinkach i traktowaniu mnie i dziecka. ale azeby byc uczciwa wobec
meza to przyzanm, ze w zaleznosci od jego humoru sa przemile dni we
trojke. maz anlezy do ludzi, ktorzy kloca sie ze wszystkimi o
wszystko i chyba dla zasady maja inne zdanie.

jestem z nim juz chyba z przyzwyczajenia i z obawy przed
przyszloscia. czasem razem rozmawiamy o drugim dziecku ale... to
chyba proba zaklinania przeze mnie niefajnej rzeczywistosci i
glupota gdybym sie zdecydowala.

    • eve.mendes Re: chce miec drugie dzieck ale..z kim?meza mam a 01.12.08, 13:03
      wytłumacz mi, ale tak racjonalnie, po co się tak męczysz?
      • monoxa Re: eve.mendes 01.12.08, 14:50
        ja az tak bardzo sie nie mecze...tak mi sie wydaje a moze po prostu
        nie wiem, ze mozna lepiej zyc.
        natomiast zdaje sobie sprawe, ze bez meza z pytaniami dziecka o tate
        i mniejszym dochodem wcale nie byloby mi latwiej.

        tutaj wszyscy radza- rozwiedz sie, zostaw meza a nie pomyslicie, ze
        o ile nie ma ekstremalnej patologii to dziecku moze byc dobrze z
        tata? i moze tesknic za nim? i moze to wcale nie jest lepsze odejsc
        o ile nie ma awantur na co dzien. ja zniose swoj moze glupi wybor
        meza ale szkoda dziecku rozbijac rodzine dla mojego widzimisie.
        • paulutek Re: eve.mendes 01.12.08, 15:14
          Ze swojego doświadczenia poradze Tobie zeby absolutnie nie starac
          sie o drugie dziecko.Juz jak bylam w pierwszej ciąży mój partner
          ucieszyl sie z dziecka a póżniej orał psyche na swój sposób.Nie bil
          mnie,nie wyzywal ale wiecznie coś mu sie nie podobalo,ciągle czegos
          sie czepial,jakbym byla jego własnościa.Bardzo mi to nie odpowiadalo
          ale dla dziecka zostalam i chyba dla ogólu,bo co sobie rodzina i
          ludzie pomyślą jak go zostawie bedac w ciąży.Zle zrobilam bo teraz
          dziecko ma 15 mies,ja jestem w 7 mies ciąży,mój pan wcale sie nie
          zmienil i nadal zachowuje sie jak wieczny kawaler,moglabym teraz
          pracowac,synkiem zajelaby sie moja mama i jakos by sie ulozylo.Druga
          ciąża byla przypadkiem,stalo sie to w czasie gdy powiedzmy bylo
          miedzy nami dobrze,tez niby sie cieszyl a za jakis czas byla
          powtórka z rozrywki.U niego głównym powodem glupich zachowan jest
          alkohol ale wiedzac to,powinien nie pic i nie denerwowac mnie
          chociaz teraz a ma to gdzies.Wiem,ze go nie kocham ale odejsc tez
          nie moge.Tobie nie radze sie rozwodzic,u nas tez są dobre dni ale
          wiem,ze dziecko nie pomaga w kryzysie w zwiazku a moze
          niejednokrotnie go pogłebic.
        • kicia031 Re: eve.mendes 01.12.08, 15:16
          A moze przechodzicie po prostu kryzys zwiazany z powazna zmiana w
          zyciu? Moze warto dac sobie czas na rozwiazanie waszych problemow?
          Moze maz stanie jeszcze na wysokosci zadania? w koncu byliscie razem
          wiele lat, caly czas bylo tak zle?
          • monoxa Re: eve.mendes 02.12.08, 09:47
            z perspektywy czasu uwazam, ze za wczesnie wyszlam za maz(20 lat),
            bylo to z milosci a nie z powodu wpadki:-)
            dziecko jak chyba pisalam pojawilo sie po 10 latach. mysle, ze skoro
            dzicko nasze jest juz przedszkolakiem to ni ejest kwestia chwilowego
            kryzysu. moj maz nigdy sie nie sprawdzal a widze to dopiero z
            doswiadczenia kobiety po 30:-)

            nie am istotnego powodu do rozwodu. po prostumaz jest mi bliski jak
            sasiad( ktory niewiele mnie przeciez obchodzi. i smutno j
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: chce miec drugie dzieck ale..z kim?meza mam a 04.12.08, 13:04
      Różne Pani myśli i uczucia związane z mężem i Waszym związkiem w
      istocie nie są powodem do rozstania czy rozwodu. Są natomiast
      powodem zastanowienia się nad sobą jako kobietą dojrzałą, majacą
      inne potrzeby życiowe. Zastanowienia się nad tym samym w stosunku do
      męża oarz do Waszego związku. Stwierdzenie, że związek dwojga ludzi
      dynamicznie się zmienia jest banalne. Ale może trzeba zacząć
      rozmyślać co i jak w nim zmienić, aby było Pani w nim lepiej.
      Pewnie, że przyjemnie jest przeżywać w małżeństwie nieustanny stan
      eksytującej miłości, ale zdarza sie on tylko nielicznym wybrańcom.
      Podoba mi się to co Pani pisze, że Pani mąż stał się dla Pani mniej
      interesującym partnerem, ale widzi Pani obiektywnie, że jest dobrym
      ojcem dla dziecka. To jest też ważny aspekt rodziny i małżeństwa i
      nie można nie brać go pod uwagę. Może też byc powodem dobrego
      spojrzenia na męża.
      Jeśli nie chce Pani się rozstawać myśl o drugim dziecku nie jest
      nieuprawniona. Oczywiście trzeba brać pod uwagę przyszłość, zawsze
      może Pani podjąć decyzję o rozstaniu i wtedy będzie trudniej, ale
      oceniać trzeba aktualną sytucję. A w niej stawia Pani raczej na
      stabilność. Oczywiście zawsze należy podjąć tak ważną decyzję
      rozważnie, co nie oznacza możliwości zaryzykowania w materii, która
      jak rozumiem sprawić ma i Pani przyjemność. Pozdrawiam. Agnieszka
      Iwaszkiewicz

      • monoxa Re: szanowna pani agnieszko i inne forumki 04.12.08, 20:15
        zle zostalam zrozumiana. w pierwszym zdaniu swojego watku zgubilam slowo NIE.
        otoz mialo byc- maz NIE jest dobrym ojcem i to jest powodem moich rozterek w
        kontekscie pragnienia drugiego dziecka. maz nawet nie jest dobrym mezem. jest po
        prostu czlowiekiem, z ktorym mieszkam. nie pocaluje, nie obejmie( ja mawet tego
        nie chce bo jestem czseto zla na niego). seks wydaje sie byc obowiazkiem
        malzenskim. mamy baaardzo dlugi staz a jestesmy pare lat po 30- tce. moze po
        prostu nie nalezy zenic sie i wychodzic za maz mlodo bo czlowiek dojrzewa i w
        okolicach wlasnie 30 okazuje sie jaki ma naprawde charekter. maz jest bardzo
        impulsywny, przklina, nie interesuja go moje problemy ale czasem przychodzi
        wielka potrzeba jego pomocy i... sprawdzi sie. moze po prostu nudno jest w
        naszym zwiazku i potrzeba nam wyzwania. ale jakiego skoro ciagle walczymy i
        boczymy sie na siebie.
Pełna wersja