depresja mamy?

01.12.08, 22:27
Mama po smierci taty (kilka nascie lat temu) sama wychowywala 4
dzieci. Dzieci podrosly poszly w swiat a mama zostala sama. Teraz
ona przepraszam, za wyrazenie - stala sie bardzo trudna do
wytrzymania. Ma bardzo niskie dochody i na utrzymaniu najmlodsze
dziecko, ktore uczy sie poza domem. Mama nie akceptuje naszych
decyzji - wybor partnerowow itp. Oszczedza na wszytskim, o swoje
zdrowie nie dba ( u lekarza to juz lata nie byla) na wszystko ma
odpowiedz - a po co? A moze jutra juz nie dozyje? Wiem, ze to jest
okres przewitania - ale tyle razy co juz wszyscy zjedlismy przez nia
nerow... Wiem, ze jej latwo nie bylo i nie jest, ale ... ona
zniecheca nas do siebie. Zamyka sie w sobie, odcina sie od nas.
Czasami jak cos powie, to siedze i placze pozniej kilka godzin.
Njabardziej odbija sie to na najmlodszej - dla niej to juz litosci
nie ma. Synowe i ziecie juz jej unikaja, bo nie raz cos tak
powiedziala, ze im w piety zaszlo. Co ja mam zrobic? Jak mam jej
pomoc? Pojade do niej na kilka tygodni - tylko czy ja bedac teraz w
ciazy tylko sie tam bardziej nerwicy nie nabawie?
    • timme Re: depresja mamy? 01.12.08, 22:43
      Może namówić ja na wizytę u specjalisty? Na początek u psychologa? Nie mam
      innego pomysłu.Czy to kwestia depresji czy zawsze taka była, a teraz na starsze
      lata się pogłębia?
    • zdzisi_nt Re: depresja mamy? 02.12.08, 11:03
      W żadnym wypadku nie przeprowadzaj się do mamy.Zaszkodzisz sobie i mamie,obydwie
      będziecie potrzebowały pomocy.Ja mam mamę i teściową obydwie samotne,tylko że
      wiekowe 78i80 lat.Na całe szczęście mieszkają obok siebie i nie daleko mnie.Co
      myśmy z nimi przeszli to głowa pęka .Mój mąż prawie nie odwiedza swojej matki(aż
      wstyd się przyznać)U mamy jestem codziennie,do teściowej co drugi lub trzeci
      dzień.Doglądam i pomagam ale wszystko w miarę rozsądku.Naprawdę ciężko jest
      pomagać osobom samotnym tym bardziej własnym rodzicom.To jest czas który możemy
      pokazać tym osobom jak je kochamy.A nie możesz poświecić życia tylko dla niej,bo
      masz własną rodzinę.Jak wynika z twego listu nie jesteś sama bo masz
      rodzeństwo,tak że nie jest to tylko Twoje zmartwienie.
      • abasia471 Re: depresja mamy? 02.12.08, 17:17
        Życia za mamę nie przeżyjesz i nie jesteś w stanie jej zmienić, ale
        możesz jej pomóc okazując miłość i przywiązanie. Z tego co piszesz
        twoja mama miała trudne życie, więc może nie ma już sił na samotną
        walkę i oczekuje wsparcia. Może uważa, że nie jest traktowana tak
        jak zasługuje i dlatego jest czepliwa. Nie można też wykluczyć, że
        hormony powodują wzmożoną nerwowość a to odbija się nie tylko na
        mamie, ale też na całym otoczeniu. Najczęściej jest tak, że
        człowiek im bardziej nieszczęśliwy i poraniony tym trudniejszy we
        współżyciu. Postaraj się namówić mamę na skorzystanie z pomocy
        psychologa, ale jeżeli się nie uda, to pozostaje ci liczyć na
        własny spryt. Powiedz, że nie dbając o siebie mama działa nie tylko
        na swoją szkodę. Uświadom jej, że jej cierpienie, choroba, jest też
        problemem jej dzieci, więc macie prawo nalegać aby dobrze się sobą
        zajmowała. Okazywanie miłości i zainteresowania zawsze jest na
        miejscu i zawsze prostuje poplątane życiorysy. Postępuj zgodnie z
        radą św Augustyna:" kochaj i rób co chcesz".
      • gina22 Re: depresja mamy? 03.12.08, 12:46
        Dokladnie nam ten problem. Moja mama po smierci taty zamkneła sie w
        sobie, stała sie tak zgorzkniała, że czasem na prawdę ciężko z nią
        wytrzymać. Jest skłócona z połową rodziny ojca. Nie trawi mojego
        męża i teściowej. Ostanio mi zrobiła awanturę z powodu zdjęć
        zamieszczonych na naszej - klasie. Nie podobało jej sie to że w
        opisie zdjęcia mojego męża napisałam:"mój jedyny, kochany i
        cierpliwy mąż". Powiedziała mi, że powinnam tam zamieścić jeszcze
        zdęcie swojej teściowej z taką samą dedykacją. śmieszne co? C órka
        jej siostry ma na nasej - klasie zdjęcia prawie z gołym biustem - to
        oczywiście przez moja mamę nie zostało skomentowane. To właśnie
        dzieki niej jestem zakompleksiona, nie wierzę w siebie. Ja po prostu
        ograniczyłam kontakty z nią do niezbędnego minimum. Rozmawiam z nią
        tylko na neutralne tematy, a wygadać się mogę męzowi lub koleżance.
        smutne ale prawdziwe, niestety.
    • kogiel_mogiel Re: depresja mamy? 02.12.08, 21:58
      Dzieki Wam za odpinie. Jesli chodzi o jej wizyte u specjalisty - to
      nie ma sil aby ja tam zaciagnac. Ona zyje zyciem swoich wnukow -
      przy nich ozywa, kiedy mowi o nich albo kiedy jest z nimi to jest
      dobrze. Ale wnuki sa od niej 60 km, wiec czesto sie z nimi nie
      widuje.
      Zaluje sobie wszytskiego - ciagle pustki w lodowce. Cos tam zrobi
      kiedy my mamy przyjechac. Nie dba o siebie, nie dba o dom. Ona ma
      dopiero 55 lata! a zachowuje sie jak jej tesciowa w wieku 75 (byla
      taka sama).
      Mama klamie - robi z siebie postac do litowania - mozeona do tego
      sie przyzwyczaila - zawsze bylo ty to masz zle wdowa z gromatka
      dzieci - teraz sama kobiecina, dzieci ja zostawily. Ona teraz chce
      byc sama.
      • kol.3 Re: depresja mamy? 02.12.08, 22:15
        Po pierwsze: skoro mama samotnie wychowała 4 dzieci, a teraz na
        starsze lata jest biedna jak mysz kościelna, to może dorosłe dzieci
        by się zrzuciły i co miesiąc przesłały matce jakąs kwotę, żeby miała
        co jeść. Można przesłać paczkę, kupić coś do ubrania, złożyć się na
        palto zimowe. Wymaga to jednak jakiej takiej solidarności.
        Nie wiem czy usposobienie i złe samopoczucie matki nie wynika z
        tego, że dzieci się na nią "wypięły" a tłumaczą to jej trudnym
        charakterem.
        • zdzisi_nt Re: depresja mamy? 03.12.08, 11:19
          Chyba nie jestem pewna z tym "wypięciem"w końcu ktoś się martwi,i myślę że tu
          nie chodzi tak naprawdę o pieniądze.Ona cały czas poświęcała uwagę swojej
          rodzinie a teraz nie ma kim.Trzeba dużo sprytu i pomyślunku aby jej
          pomóc,przecież to jeszcze młoda kobita,starsza od
          mnie tylko o siedem lat.Może komputer?Życzę powodzenia.
          • kol.3 Re: depresja mamy? 03.12.08, 17:53
            Oczywiście, że nie chodzi tylko o pieniądze, ale skoro ma mało
            pieniędzy i jeszcze ma jedno dziecko na wychowaniu, to dorosłe
            dzieci mogłyby jej pomóc finansowo, tylko wydaje mi się, że brakuje
            serca, zainteresowania i solidarnosci rodzinnej.
            Trudno na podstawie tego postu ocenić, co jest przyczyną a co
            skutkiem postawy mamy, czy ona zawsze była taka okropna i dzieci od
            niej uciekły, czy zrobiła się się ciężka do strawienia, bo zawiodła
            się na dzieciach, które samotnie wychowała.
        • premeda Re: depresja mamy? 03.12.08, 12:42
          Ja myślę, że tutaj bardziej chodzi o to, że tej pani wszyscy
          współczuli: "bo to taka biedna wdowa z czwórką dzieci", litowali
          się, może pomagali i ogólnie mogła sobie na wszystko ponarzekać.
          Teraz zaś została sama, dzieci dorosły i poszły w świat, a ona
          mogłaby się zająć wreszcie sobą, swoimi pasjami, marzeniami itd.
          tylko, że pani nauczona jest psioczyć na wszystkich i wszystko. I
          jak tutaj się zmienić? To chyba brak tej taryfy ulgowej w narzekaniu
          jest przyczyną jakiejś takiej wewnętrznej złości do wszystkich.
          Zresztą dzieci nie mogą odpowiadać za to, że mama po śmierci męża
          już się z nikim nie związała.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: depresja mamy? 05.12.08, 15:18
      Jeśli chodzi o mamy sposób życia, to trzeba ją z nim zostawić. Taki wybrała i
      jako dorosła osoba ma do tego pełne prawo. Młodzi ludzie bardzo protestują
      jeśli inni ingerują w ich sposób funkcjonowania bo uważają, że mają do niego
      prawo , nawet jeśli nie jest on racjonalny. Czemu starsi ludzie mają się
      tłumaczyć ze swoich życiowych wyborów lub zmieniać je na prośbę niezadowolonych
      dzieci. Może mamy sposób życia jest wynikiem jej aktualnej sytuacji:
      wieloletniej samotności bez dorosłego partnera, menopauzy,syndromu opuszczonego
      gniazda. Może trzeba wykazać się zrozumieniem a nie wyłącznie ingerencją i
      "kazaniami". W takiej sytuacji trudno o przyjemny sposób bycia. Mama jest
      zgorzkniała. Chyba, że tak radykalna zmiana sposobu życia ocierająca się o
      degradację jest wynikiem złej sytuacji materialnej. Wtedy może trzeba ja
      wspomóc, ale bez upokorzeń. Np wpłacając jakieś stałe kwoty na jej konto, aby
      mogła sobie nimi swobodnie i wedle swego uznania dysponować.
      Jeśli chodzi o to , że mama jest nieprzyjemna, to z tym trudniej się pogodzić,
      bo narusza to granice dorosłych dzieci. Ponieważ wygląda na to, że jej
      zachowanie może być pochodną tego co napisałam wyżej, może przestać się tym
      przejmować. Dbać tylko o to aby mama nie była agresywna w słowach, nie obrażała
      nikogo bez powodu. Wtedy jasno to powiedzieć, ale bez oceniania jej. Może coś
      się zmieni jeśli nawzajem sobie odpuścicie. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja