rozczarowana...sobą i macierzyństwem

02.12.08, 15:28
witajcie

dziś jest jeden z tych dni-cieżkich, gdy mam dość.
nie poszłam do pracy (po macierzyńskim), babcie pracują, ale poza
tym chciałam by moje dziecko miało jak najlepiej.
kochającą mamę, ktora powoli wszystkiego go nauczy, bedzie sie
dobrze zajmować. myślałam że bedzie sie dzieki temu, że poświece jej
tyle czasu lepiej rozwijać. jestem może niesłusznie ale rozczarowana.
ma 8 miesiecy, siedzi tylko przy poduszce i zaraz sie obsuwa,mie
raczkuje(to ok ma czas), poza tym nie mówi ani mam ani tata, może
coś na kształt baba ale nie do końca.poza tym w ogóle niejest jakas
tam super rozmowna, choć jak sie bawi to mówi sobie różnie.
od poczatlku starałam sie robić wszystko co trzeba, a tu nic.
mała nie umie sie zając zabawą sama, lub bardzo rzadko, nie chce
leżeć na kocu, a siedzieć nie umie. wiem ze powinna dużo leżeć to z
czasem by sie nauczyła raczkować.ale ona odstaje histerii, krzyczy
jakby ją obdzierali.próbuje zachecić - nic.
całe dnie jest marudna niczym nie można ją zainteresować. najlepiej
jakby ją cały czas noszono. boje si eze ma anemie, albo coś bo tak
strasznie marudzi.
nie jestem sama. mam męża który pomaga, ale tez ma czasem wszstkiego
dość zwłaszcza jak mała budzi sie z histerią i on nie daje rady jej
uciszyć. ma muszę ją mocno przytulać-też trwa to chwile, albo daje
cycka.teściowa też mi pomaga, mama też nas odwiedza raz na
tydzień.zazwyczaj jak sie jej nie zabawia to mała jest jakaś smutna.
chciałam dać swojemu dziecku wszystko co najlepsze.ale nie czuje by
tak było.bo ona ciągle marudzi. czuje sie złą matką.
z zazdrością słucham jak dziecko w tym wieku sąsiadki czy z rodziny
właśnie powiedziało mama, siedzi dobzre czy inne tam.
wiem. postawiłam poprzeczke wysoko mojej córce.to źle.a póki co to
siebie winię za małe postepy. boje sie siebie za kilka lat.
ale wiem... mój ojciec był taki sam i nieraz przez niego płakałam.
a może to tylko mój problem, może moja córka rozwija si ew normie.
tylko dlaczego wciaż słysze ze któreś tam dziecko robi to i to,
czego ona nie robi..........
pozdr
    • aniazavonlea Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 02.12.08, 16:28
      troll?
      szkoda ze nie umie czytac i pisac prawda?
      a jak jej posięcisz jeszcze wiecej czasu zrobi doktorat przed 10 rokiem zycia
      nie i co z tego..
      doskonaly przepis na toksyczna matke, ty jej nie kochasz, ty leczysz jakies
      kompleksy
      • magdalena1912 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 02.12.08, 16:50
        dobrze ze masz swiadomosc postawienia za wysoko poprzeczki!badz
        poprostu kochajaca mama!przytulaj mala jak najwiecej,mow do niej
        wszystko co robisz,opowiadaj bajki,spiewaj,czytaj ksiazeczki.to
        skutkuje!skup sie na dziecku!nie na zamierzonych zadaniach,ktore
        wyznaczylas!kazdy maluch rozwija sie w swoim tempie!a jezeli
        bedziesz miala nadal watpliwosci zawsze mozesz skonsultowac to z
        pediatra!owodzenia!przy drugim bedzie latwiej!
        • kaz-oo Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 03.12.08, 10:00
          magdalena1912 napisała:

          <przy drugim bedzie latwiej! >

          Też tak myślałam. Od pierwszego dnia drugiej ciąży do dnia dzisiejszego (jest
          już w zasadzie dorosły) było i jest o wiele, wiele trudniej;)
      • zdzisi_nt Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 02.12.08, 16:59
        tak tak racja!prawdziwa matka kocha swoje dziecko nawet w tedy,jak dziecko
        np.zaczyna chodzić w wieku dwóch lat i cieszy się z tego ogromnie.A dlaczego
        jest taka niespokojna,bo wyczuwa Twoje tak czy tak twoje niezadowolenie.DAJ SIĘ
        JEJ ROZWIJAĆ a TY ciesz się jej każdym sukcesem bo ona to potrzebuje.Spróbuj
        naprawdę ją pokochać,obojętnie czy coś umie czy nie umie,a zobaczysz będziesz
        dobra matką!
      • lilka69 Re: do an iaz avonlea i autorki 02.12.08, 22:29
        czy kazdy kto ma jakis problem jest dla ciebie trollem?? to po co to forum jest?

        z tym nickiem to raczej ty jestes trollem...

        a do autorki- rozmumiem cie, sama wiele zadalam od syna ale zluzwalam. tak po
        prostu , naturalnie...jak zyskiwal wraz z uplywem czasu osobowosc:-) teraz ma 3
        lata i jest naprawde ok.
    • musiavicky Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 02.12.08, 17:01
      Po pierwsze musisz zrozumiec ze kazde dziecko jest inne i rozwija
      sie w swoim tempie nie porownoj go z innymi dziecmi bo juz na
      poczatku waszej drogi zaczynasz stresowac siebie i dziecko. Sama
      zauwazylas ze powtarzasz bledy swego ojca a nie powinno byc tak ze
      powinnas wlasnie ich unikac? zamias rorczulac sie nad tym czego
      Twoje dziecko nie robi zacznij zauwazac czego sie do tej pory
      nauczylo. nie ma takiej mozliwosci ze wszystkiego uczy sie roznie
      szybko!co zrobbisz jak zacznie mowic w wieku 2 lat bo tak tez moze
      sie zdazy. wymienisz na lepszy model. Kochaj swoje dziecko i pozwol
      mu rozwilac sie w swoim tempie bo w ich rozwoju wszsytko tak szybko
      sie dzieje ze nawet sie nie obejrzysz jak zacznie chodzic. przymuj
      kazdy dzien jakim jest i ciesz sie ze wszytkiego co on
      przynosi.zycze wytrwalosci.
    • kolina74 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 02.12.08, 21:51
      Twoje dziecko rozwija sie ja najbardziej normalnie, to ze jeszcze
      samodzielnie nie siedzi to zaden problem, rowija sie swoim tempem.
      Nie staraj sie byc na sile super-mama nie tedy droga. Usmiechniete
      mamy z usmiechnietymi dziecmi widac glownie w reklamach produktow
      dla dzieci, zycie jest inne. Dziecko marudzi bo ma 8 m-cy i np.
      zabkuje, pomysl ze ono nie moze ci jeszcze powiedziec co mu jest ale
      takie zeby daja niezle popalic. Nie chce lezec na kocu, a ty bys
      chciala? Moze posadz ja np. do hustwaki lub krzeselka do karmienia i
      niech sobie popatrzy i poobserwuje mame. Oczekujesz ze wszystko
      bedzie poukladane, o tej godz. sniadanko potem zabawa na kocyku,
      poniej spanko, obiadek, po obiedzie pogawedka z 8-miesiecznym
      dzieckiem...no wybacz. Skoro masz wsparcie tesciowej i mamy w miare
      ich mozliwosci to wykorzystaj to i wyjdz gdzies z mezem albo sama,
      zrelaksuj sie, zrob to co lubisz. Tylko nie idz do kolezanki, ktora
      ma dziecko w podobnym wieku i ono juz raczkuje albo mowi.
    • kol.3 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 02.12.08, 22:24
      Koszmarny wpis. 8 miesięczne dziecko traktowane jak zawodnik, który
      nie ma osiągnięć i mama rozczarowana.
    • mama_adama Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 02.12.08, 22:24
      Rozumiem Ciebie. Ja tez mam 8 m-czne dziecko i czasem mam takie dni jak Ty. ja
      jeszcze mam 5 letniego syna i cały dom na głowie. Babcie wogóle nie pomagają a
      mąż duzo siedzi w pracy aby jakoś nas utrzymać. Mały jeszcze sam nie siedzi, nie
      gaworzy, często marudzi, chce być noszony...podobnie jak u Ciebie. Pod koniec
      dnia padam...Bolą mnie plecy..
      Ale ja wiem, ze to minie. Dzieci szybko rosną. teraz jest czasem źle, smutno,
      cięzko ale potem bedzie naprawde lżej! A taka chandra to dowód na to, ze za mało
      czasu pośwęicamy sobie. Oprócz tego, ze jesteśmy MAMAMI jestesmy też KOBIETAMI i
      należy nam się chiwla wolności - zakupy, spotkanie z kolezankami, randka z
      męzem. Takie siedzenie w domu z dzieckiem jest na dłuższą metę bardzo meczące i
      trzeba sobie robić "wychodne":-)
      pozdrawiam!

      mamanietylkoadama.blogspot.com/
    • gatsien Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 02.12.08, 22:50
      Dziecko rozwija się prawidłowo!!! Każde ma swój rytm i nie ma ich co porównywać
      (wiem, bo sama mam maleństwo).
      A Twoje podejście do dziecka i oczekiwania jakie masz wobec niego i to że je tak
      porównujesz, mimo że to maleństwo jeszcze, wymagają według mnie konsultacji z
      psychologiem - żebyś przerostem ambicji wobec dziecka nie unieszczęśliwiała
      go!!! (mówię to z doświadczenia, bo sama miałam taką mamę).
      • ziuta2040 do wszystkich, którzy zabrali głos 03.12.08, 03:42
        hmm. dziekuje za wszystkie wpisy.
        żeby być w zgodzie ze sobą, w harmonii i równowadze trzeba
        Widzieć..., wiedzieć że istnieją...
        wszystkie emocje, które sie odczuwa. także te trudne. np.
        rozczarowanie czy zazdrość. to pozwala na korekte swojego
        postepowania i rozwój wewnętrzny.
        do oburzonych-to że o czymś ktoś nie mówi nie znaczy że problem nie
        istnieje, albo inaczej to że ja mówie o czymś trudnym nie znaczy że
        trenuje dziecko, czy takie tam, zwyczaje jestem zazdrosna, że
        koleżanka usłyszała coś tam czy zauważyła. to moje emocje i jak je
        znam to pierwszy krok.

        do reszty-dzieki za wsparcie, słowa konstruktywnej krytyki
        chyba poza wszystkim jestem zmęczona obowiązkami, choć nikt przecież
        nie mówił że będzie łatwo...
        mała na pewno żąbkuje bo wyszło jej w różnym stopniu 8 zebów
        i to na pewno ją męczy...
        rzeczywiście chciałabym realizować punkt po punkcie swój plan dnia,
        ale obecnie tego sie nie da zrobić. dzięki
        muszę wierzyć, że to przejściowe.

        pozdr
        • lilka69 Re: do wszystkich...a ja jeszcze raz 03.12.08, 09:48
          jak przypomne sobie siebie sprzed tych kilku lat to tez bylam podobna do ciebie.
          moim zdaniem i tak najgorszy okres minal( jak dziecko bylo baaardzo male do ok
          5-6 miesiecy). potem roznie- lepiej i gorzej. jestem absolutnie perfekcyjnie
          zorganizowna i chaos w postaci dziecka byl nie do zniesienia! ale ale... z
          czasem bylo tylko lepiej. dodam, ze 3 lata bylam na wychowawczym i wspominam to
          milo jako wieczne wakacje mimo chaosu:-) aj matka polka to ja nie jestem!
          glowa do gory!
        • kicia031 Re: do wszystkich, którzy zabrali głos 03.12.08, 10:42
          rzeczywiście chciałabym realizować punkt po punkcie swój plan dnia,
          > ale obecnie tego sie nie da zrobić. dzięki
          > muszę wierzyć, że to przejściowe.

          jesli bedziesz chciala realizowac SWOJ plan dnia, to uwierz, twoje
          problemy nie bede przejsciowe, a permanentne. majac male dziecko,
          plan dnia trzeba nieustannie korygowac, by dostosowac go do potrzeb
          i etapu rozwojowego, na ktorym dziecko sie znajduje. Polecam ksiazki
          zaklinaczki, zobaczysz, jak obserwujac dziecko i jego potrzeby mozna
          dostosowac plan dnia do jego potrzeb i wykroic rez czas dla siebie.
          Niemowle sie nie dostosuje do ciebie i twoich oczekiwan, chocbys
          stanela na glowie.
    • ruda110 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 03.12.08, 07:52
      Akceptuj ją i kochaj bez żadnych warunków. Przecież nie przyszła na
      świat, żeby spełniać Toje oczekiwania. Życzę powodzenia w pracy nad
      sobą, bo to co napisałaś naprawdę jest smutne...
    • asia_i_p Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 03.12.08, 10:17
      Kup książkę "Pierwszy rok życia dziecka". Jak się człowiek martwi
      rozwojem dziecka to nie ma to jak porównać jego rozwój z
      amerykańskimi normami - z punktu widać, że dziecko genialne ;).
      Dziecko, z tego co piszesz, rozwija się normalnie, a ty jesteś
      świetną mamą.
      Jak organizujecie to leżenie? Moja nie leżała na kanapie, tylko na
      dwóch kocach na ziemi, obłożona zabawkami, w które się wpatrywała z
      nadzieją (a nuż podejdą?) albo pacała łapką, potem próbowała do nich
      dotrzeć. Ja leżałam obok (może się drze, bo jeśli siedzisz nad nią,
      to nie widzi twojej twarzy, a w 8 miesiącu może ma już początki lęku
      separacyjnego). Inne możliwe przyczyny nielubienia leżenia na
      brzuchu: body zapinane na brzuszku, pajacyk zapinany na brzuszku
      jeśli ma duże napy, szorstki koc, powiew zimna, jeśli leży na
      podłodze. Nie wiem, jak jest ze wzmożonym napięciem mięśniowym, czy
      możliwe jest, żeby było niedostrzeżone aż do takiego wieku (czyli po
      3-4 wizytach u pediatry).
      Marudna może być, bo jesteś za dobrą mamą i po prostu ją
      przekarmiasz wrażeniami. Co to znaczy, że jest smutna? Wydaje mi
      się, że smutny niemowlak płacze, brak płaczu i brak uśmiechu to
      raczej skupienie.
      A jak jakieś dziecko sąsiadki czy kogoś z rodziny w wieku 8 miesięcy
      powidziało świadomie mama, to się nie przejmuj, dzieci sąsiadek i
      kuzynek po prostu tak mają, zwłaszcza jak się z nimi człowiek nie
      widuje i raportów mam nie może zweryfikować. ;)
      • ziuta2040 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 04.12.08, 06:23
        tez kłade na podłodze na kocach, ostatnio po kilka zabawek bo jak
        miała za dużo porozkładane to czuła sie "osaczona" i nie wiedziała
        czym ma sie bawić.leże z nią, czytam bajke a wtedy zabiera mi
        książeczke, bawimy sie, ale jak wstaje np. do łazienki to zazwyczaj
        jest płacz. zresztą ostatnio budzi sie z płaczem, jak jej dam cysia
        to szyciutko sie uspokaja.moze to rzeczywiście poczatki lęku
        separacyjnego.
        mam książkę przez Ciebie wymienioną, czytam, ale wiesz i tak mam
        czasem watpliwiści, jak wtedy, gdy napisałam pierwszego maila.
        dziekuje Ci za wszystkie uwagi

        pozdr ciepło
    • miacasa Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 03.12.08, 13:27
      Ja trochę od innej strony, w Twoim rozczarowaniu/niepokoju może być coś na
      kształt przeczucia, że coś jest nie tak z rozwojem dziecka mimo, że wszyscy
      zagłuszają to przeczucie wmawiając Ci, że dziecko rozwija się prawidłowo. Jeśli
      maluch nie siedzi samodzielnie a położony na brzuszek zaczyna rozpaczliwie
      płakać warto sprawdzić czy wszystko w porządku z napięciem mięśniowym. Pomocna
      jest tu wizyta u neurologa dziecięcego lub wykwalifikowanego fizjoterapeuty
      dziecięcego. Pójdź do poradni rehabilitacyjnej, tam panie zobaczą czy nie
      należałoby wspomóc rozwoju dziecka ćwiczeniami (piszę to z własnego
      doświadczenia, moja córka miała zbyt niskie napięcie mięśniowe, też była
      straszną marudą, nie przekręcała się z boku na bok jak inni jej rówieśnicy, nie
      siedziała samodzielnie, nie leżała na brzuchu, raczkować zaczęła mając 12mies. a
      chodzić dopiero gdy skończyła 15)
      • ruda110 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 03.12.08, 13:31
        Myślę, że to słuszna sugestia. Jesliby jednak okazało się, że nie
        szystko przebiega zgodnie z oczekiwaniami trzeba taki satn rzeczy
        przyjąć i spokojnie działać.
      • ziuta2040 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 04.12.08, 06:26
        wybieram sie do neurologa, ale już może po świetach.mała ma jeszcze
        czas na nowe umiejetności nie chce robić za wcześnie jakiejś
        wiekszej paniki...
        zbyt niskie napiecie miesniowe - to chyba dosć czesto sie zdarza u
        dzieciaków
    • shemreolin Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 03.12.08, 19:38
      ja napiszę tak... nie znam ani jednej dorosłej sprawnej osoby, która nie
      nauczyła się mówić, chodzić, ubierać i robić kupę do kibla. Nie rozumiem jak
      można się aż tak denerwować, że dziecko nie robi wszystkiego od razu. Każdy ma
      swoje tempo rozwoju i nic się nie poradzi. Trzeba po prostu być i obserwować.
      Nie panikuj tylko ciesz się tym co jest tu i teraz, bo potem człowiek coraz
      bardziej tęskni za tym, gdy dziecko było naprawdę malutkie. Czas leci
      zdecydowanie za szybko żeby jeszcze go popędzać.
      • ziuta2040 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 04.12.08, 06:27
        racja, już prawie zapomniałam jak było na poczatku... czas szybko
        mija. dziekuje
        • elzbieta_1983 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 14.12.08, 21:35
          ziuta2040 nie wiem czy jeszcze tu zaglądasz ale może..:) daj młodej czas i sobie
          też, ja mam prawie półroczną Martunię i też różnie bywa- a to jednej koleżanki
          mała to już to, to i tamto (noo, nawet siedzi od 4 miesiaca niewazne ze podparta
          gdzie sie da poduszkami)i takie tam. Wiesz poczytaj sobie posty Pana Pawła
          Zawitkowskiego forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=1017 tak na spokojnie:)
          na mnie zadzialaly, bez kitu:)

          i nie obwiniaj siebie, że rozczarowana ani małej, że nie nadąża za jakimś
          wzorcem (często nieźle przerysowanym) dziecka sąsiadki, kuzynki itp.
          Poświęć jej a właściwie Wam tyle czasu ile potrzebujecie, i ciesz się nawet z
          najmniejszego uśmiechu itp.
          Ja jak zaczęłam panikować, że się nie przekręca na brzuszek i odwrotnie, że się
          nie podpiera na przedramionach i dalej całe mnóstwo tych że.. to mała w tym
          czasie (później niż inne dzieci) zacęła jakieś malutkie postępy. Ja zaczęłam się
          cieszyć, przytulać głaskać i co tylko jej sprawia choć małą przyjemność, i
          wiesz po dwóch tygodniach zaczyna przekręcaćsię na jeden sposób (oczywiście
          wszelkie turlania i takie tam ale to poczytasz na stronce co link Ci napisałam).
          Więc spokojnie.
          Dajcie sobie czas, i pamiętaj ona kocha Ciebie bezwarunkowo i takiej miłości
          oczekuje.

          trochę mocniej zabrzmi ale taki maluch właśnie tym wyciąganiem rączek "żebrze"o
          miłość.. nie żałuj mu jej. A jak masz pomoc mamy czy teściowej to wyskocz gdzieś
          czasem, choćby na kawę czy coś. I z mężem na pizze czy kolacje. Odpręży i Ciebie:)
          • ziuta2040 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 16.12.08, 13:22
            hej

            dzięki za te słowa.
            Mój (bo tylko mój, nie małej-bo ona go nigdy nie miała) kryzys minał.
            msm wrażenie że poprostu zwaliłam odpowiedzialnosć na małą, że
            czasem mi źle.
            jestem w tym mieście sama, moi bliscy mieszkają ponad sto km stąd,
            mam kiepskie relacje z teściową.
            czytam POSTY PANA DOKTORA dlatego tak mnie złości gdy mała jest na
            siłe stawiana czy była sadzana. ile ja sie nasłuchałam że "jak to
            ona ma tylko leżeć" i takei tam. reaguje na wszystko może zbyt
            nerwowo, powinnam sie uzbroić w cierpliwość i powtarzać wielokrotnie
            to co chce "np. żeby nie dawali tłustej zupy albo zeby nie stawiali
            na nóżki". ale jestem jakaś...za grzeczna.
            i tak naprawde to inaczej powinien post mój brzmieć...
            ale zabrzmiał jak zabrzmiał. dzięki za Twoje mmyśli na ten temat.
            staram sie bawić z nią tak jak lubi, może zeby ustąpiły bo śmieje
            sie wiecej.oj odwilż,
            pozdr
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 05.12.08, 21:12
      Mam wrażenie, że Pani bardziej myśli o sobie i swoim współzawodnictwie z innymi
      mamami niż o swoim dziecku. Trzeba te proporcje zmienić. Dzieci rozwijają się po
      swojemu w różnym tempie i nie wszytko zależy od Pani i Pani działań. W takim
      wieku dziecka Pani pełni rolę nijako służebną. Obserwuje dziecko i zaspokaja
      jego potrzeby, tak jak one się indywidualnie układają.
      Rozumiem Pani rozczarowanie i sobą i dzieckiem, takie uczucia w istocie się
      zdarzają, ale Pani jako dorosła osoba musi je , jak sama Pani pisze rozpoznać
      ale w tym wypadku im nie ulegać w zachowaniu. Córeczka może wydawać się Pani
      trudna, bo patrzy Pani na nią ze swojego punktu widzenia, a nie z jej.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      T
      • ziuta2040 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 16.12.08, 13:34
        "Rozumiem Pani rozczarowanie i sobą i dzieckiem, takie uczucia w
        istocie się
        > zdarzają, ale Pani jako dorosła osoba musi je , jak sama Pani
        pisze rozpoznać
        > ale w tym wypadku im nie ulegać w zachowaniu."

        co w tym wypadku znaczy -nie ulegać w zachowaniu??????
        ja jej na siłe nie sadzam(robią to inni z rodziny i nie zważaja na
        moje nie, poparte słowami wielu lekarzy.
        bardziej chyba poprostu bardziej niż to co było zawarte w moim mailu
        pierwszym, boli mnie to żę np. teściowa sie ze mną nie liczy, gdy
        mówie np. zeby nie dawała tłuste zupy daje "bo przecież tylko troche"
        bo kiedyś sie dawało i było dobrze.
        czuje sie okropnie bo ciagle musze pilnować, tego czy owego.zeby nie
        robili, czegoś co nie jest zarezerwowane dla jej wieku.
        mam poprostu problem z określeniem relacji pomiedzy sobą a rodzicami
        męża zwłaszcza mamą, bo ona duzo czesciej przebywa z małą.
        gubie sie już w tym wszystkim.

        czy naprawde musze to robić?
    • kawka1313 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 15.12.08, 00:59
      nie poszłam do pracy (po macierzyńskim), babcie pracują, ale poza
      > tym chciałam by moje dziecko miało jak najlepiej.
      > kochającą mamę, ktora powoli wszystkiego go nauczy, bedzie sie
      > dobrze zajmować. myślałam że bedzie sie dzieki temu, że poświece
      jej
      > tyle czasu lepiej rozwijać. jestem może niesłusznie ale
      rozczarowana.

      Czy nie jest to trochę tak, że jesteś na nią już zła, bo to przecież
      przez nią lub dla niej nie wróciłaś do pracy, a ona niczym się nie
      odwdzięcza? Jeśli świadomość własnych uczuć to myślę, że i tych
      bolesnych... Nie obciążaj jej tak bardzo swoimi wyborami, bo będzie
      wam tylko ciężej..., ale to tylko do rozważenia.
      • ziuta2040 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 16.12.08, 13:23
        coś w tym jest
        dzięki i pozdr
    • anika305 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 15.12.08, 11:13
      Kilka frazesów ale jak prawdziwych:
      dziecko ma być szczęśliwe a nie idealne,
      Każde dziecko rozwija się w innym rytmie,
      Dziecko płacze bo nie umie mówić- nie dlatego, że zawsze dzieje mu się krzywda.
      Wrzuć na luz, poczytaj "język niemowląt"
      Zorganizuj czas tak żebyś miała go trochę dla siebie i trochę dla Was.
      To się da zrobić;-)
      • margerita75 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 15.12.08, 23:27
        Kurczę, kobieto, wyluzuj. Masz zdrowe, normalne dziecko. Moja córka urodziła się
        wcześniakiem, miała problemy z napięciem mięśniowym, trochę później siadała,
        chodziła, była rehabilitowana. Ma wadę serca, choruje, a niedługo będę musiała
        ją posłać do przedszkola, w skupisko bakterii i wirusów... Też mam takie cudowne
        koleżanki, które mi bez przerwy opowiadały, co ich dzieci robią - tym chętniej,
        że faktycznie zweryfikować tego nie sposób;))).
        I wiesz co? Nie chciałam, żeby dziecko urodziło się przedwcześnie - chociaż
        wiedziałam, że tak się stanie od połowy ciąży. Nie chciałam, żeby chorowało,
        chciałam, żeby śmigało jak rakieta w wieku 12 m-cy... To wszystko się rozmyło
        bardzo szybko, bo skupiłam się nie na tym, co powinna, ale na jej faktycznym
        rozwoju i potrzebach. Jest wygadana, wyszczekana, pyskuje, szaleje, nieraz mnie
        doprowadza do białej gorączki, wszędzie wlezie i zawsze coś zmaluje. Jestem z
        nią w domu, ale już nie po to, żeby coś super umiała, żeby przewyższała
        rówieśników. Jestem w domu, bo mam nadzieję, że jej ze mną dobrze, że nie
        brakuje jej mojej bliskości i obecności. Kochaj swoje dziecko takie, jakie jest,
        uśmiechaj się, wygłupiaj, baw się z nim tak jak ono lubi, a na pewno częściej
        będzie się uśmiechać.
        • ziuta2040 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 16.12.08, 13:26
          dzieki za uwagi,
          pozdr Ciebie i córcię
          • elzbieta_1983 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 16.12.08, 16:03
            hej, a z tesciową..echh, ja też mam na pieńku tyle że w żywienie małej w
            praktyce się nie wtrąca choć jak mi ją w wieku 4 miesięcy posadziła u siebie na
            kolanach to dostałam nerwa i za mocno nie przebierałam w słowach (mimo tych
            sławnych argumentów typu "wychowałam swoje i krzywdy im nie zrobiłam"- więc mało
            grzecznie dowiedziała się rzeczy nie odkrywczej, że jej czas wychowywania się
            skończyła to MOJA młoda i JA będę decydować o tym co mogę hihih jeśli nie młoda
            sama bo kwestia siadania to raczej nie moja decyzja:)), no to się obraziła i
            służbowe relacje panują. Trudno dla mnie i młodej to i lepiej, bo zdenerwowana
            mama to i niespokojny maluch.. trzymaj się ciepło:)
          • margerita75 Re: rozczarowana...sobą i macierzyństwem 20.12.08, 22:11
            My tez Was pozdrawiamy:).
            Przeczytałam niedawno zresztą coś takiego, co w ogóle zmieniło mój sposób
            widzenia pewnych spraw. Polecam Ci książkę "Pierwsze dziecko zmienia wszystko"
            Gertrud Teusen - tam autorka świetnie pisze o zmęczeniu i rozczarowaniu
            macierzyństwem, które jest częstsze niż myślimy. Jej zdaniem jesteśmy
            ukształtowani tak, żeby do życiowych problemów i spraw codziennych podchodzić
            zadaniowo - zrobiłam to i to, załatwiłam to, a tamto jeszcze się nie udało. A
            bycie w domu z dzieckiem to nie jest ciąg zadań do realizacji w precyzyjnie
            wyznaczonym czasie i tu zaczyna się dyskomfort. Polecam Ci tę książkę, może dużo
            rozjaśnić:).
Pełna wersja