Wydziedziczenie

09.12.08, 07:09
Wybaczcie, że zawracam głowę - ostatnio otrzymałam tu wiele cennych rad, więc
pozwalam sobie raz jeszcze poprosić o radę.

Jestem jedynaczką, pochodzę z bogatej, na zewnątrz udającej porządną rodziny,
którą wspominam jako koszmar - od kiedy pamiętam, moja mama wyzywała mnie,
biła, upokarzała, kontrolowała we wszystkim (nie wolno mi się było nawet
zamykać w łazience - dla pewności ucięła klamkę, żebym musiała zostawiać drzwi
stale otwarte). Szkoła parę razy wzywała policję, jak przychodziłam
zakrwawiona, ja też ją wezwałam, chyba raz, jak rzuciła sie na mnie z
nożyczkami, ale tak naprawdę nikt mi nie pomógł. Szybko wyniosłam się z domu i
jakoś udało mi się stanąć na nogi - skończyłam studia, osiągnęłam pewną
stabilizację zawodową, niestety w niezbyt rynkowej specjalności... Po śmierci
ojca, zahukanego, biernego człowieka mamie zupełnie odbiło. Wynajęła
detektywa, żeby mnie śledził, zaczęła prześladować rodzinę mojego wtedy
chłopaka, a teraz męża, wydzwaniała do mojej promotorki i mojego szefa, że
jestem w sekcie (jestem niewierząca, ale błoto sie zawsze przyczepi). W
efekcie mało nie wyleciałam ze studiów, straciłam pracę. Znowu udało mi sie
jakoś stanąć na nogi. Spadku po ojcu (połowy domu, pokaźnej sumy na koncie)
się zrzekłam - teraz wiem, ze niepotrzebnie, ale wtedy nie chciałam mieć z
matką nic wspólnego, a ona chciała o ten spadek walczyć w sądzie (mimo, że to
ja opiekowałam sie ojcem przez ostatnie lata ciężkiej choroby).

Dziś mam 31 lat, kochaną rodzinę i staram się postępować tak, żeby w
przyszłości nie mieli do mnie żalu. Kilka lat temu zrobiłam ogromny błąd i
przeprowadziłam się z rodziną z powrotem do mojej mamy. Było mi jej żal -
twierdziła, że ma raka i potrzebuje opieki (potem okazało się, że kłamała),
zachowywała się normalnie, pojednawczo. Poza tym... Chyba chciałam dać swojej
rodzinie coś, czego za nauczycielską pensję dać jej nie mogę, wyższy standard
życia, ogródek, wymarzonego kota i psa zamiast tułania się po wynajętych,
śmierdzących norach, lepsze warunki rozwoju dla dziecka wyciągniętego z
niepełnosprawności.

Od paru miesięcy mamie znowu odbija - wrzeszczy, rzuca mięsem, wymyśla
niestworzone historie ze mną w roli głównej, wydzwania do moich znajomych i
opowiada im o mnie dziwne rzeczy, twierdzi, ze chcę ją wykończyć. Niestety
jest dość wiarygodna - nikt "z zewnątrz" nie sprawdzi, czy nie jestem w sekcie
i czy nie jestem narkomanką, a autorytet ordynatora oddziału w dużym szpitalu
robi swoje.

Oczywiście się wyprowadzamy, bo muszę chronić rodzinę. I oczywiście mama mnie
wydziedzicza. Chciałabym naprawić ten błąd, którym było zrzeczenie się kilka
lat temu swojej części spadku po ojcu, zapewnić moim dzieciom jakąś lepszą
przyszłość. Czy takie wydziedziczenie jest ważne (zaznaczam, ze ja jej w
niczym nie uchybiłam, chociaż ona oczywiście wygaduje na mnie niestworzone
historie)? Czy mogę sie jakoś zabezpieczyć?

Smutno mi... Może nie powinnam tyle chcieć od życia, ale to nie dla mnie :-(
    • moreno68 Re: Wydziedziczenie 09.12.08, 10:15
      jeżeli było przeprowadzone postępowanie sądowe i zrzekłaś się spadku
      po ojcu to przepadło.Niestety ustawowe terminy.Co innego jeśli
      postępowanie przed sądem o stwierdzenie spadku nie było
      przeprowadzone.Ale wtedy musisz poszuka dobrego prawnika, bo są
      okreslone terminy do powiadomienia Urzędu Skarbowego o obowiązku
      powstania podatku dochodowego.Bo na powiadomienie US zeby skorzystac
      ze zwolnienia obowiązku płacenia podatku masz bodajże 1 miesiąc od
      rozprawy w sądzie.
      Pytanie, po co wracałaś do matki po tym wszystkim?Skąd ma telefony
      do Twoich znajomych?Jak można zamieszkac z kims takim?
      Dziewczyno uciekaj bo spadek może byc Twoim najmniejszym problemem.
      • locusipsum Re: Wydziedziczenie 09.12.08, 10:32
        > jeżeli było przeprowadzone postępowanie sądowe i zrzekłaś się spadku
        > po ojcu to przepadło.
        Przepadło. To było wiele lat temu i zgodziłam się zrezygnować ze spadku przed
        sądem.

        > Pytanie, po co wracałaś do matki po tym wszystkim?
        Bo byłam głupia. Bo miałam nadzieję, że się zmieniła, bardzo chciałam mieć
        normalną matkę. Bo dziecko było bardzo ciężko chore, a ona jest lekarzem i
        pomagała swoimi znajomościami. Bo powiedziała, że ma raka i że potrzebuje
        opieki, a ja uznałam, ze moim obowiązkiem jest jej tą opiekę zapewnić. Wtedy
        wydawało się to korzystnym rozwiązaniem.
        Wiem, wiem... Słusznie po łbie dostałam.

        > Skąd ma telefony
        > do Twoich znajomych?
        Telefony się dziedziczy wraz z mieszkaniami. Moi znajomi są w sporej części
        dziećmi jej znajomych. Tak wyszło... Dzięki temu mnie mogła zresztą skuteczniej
        szczuć.
        Poza tym pomagał również detektyw. Swego czasu zresztą nieźle narozrabiała
        napastując obcych ludzi, bo przekręciła nazwisko mojego męża i detektyw
        przyniósł jej dokumentację dotyczącą nie jego rodziny, a jakiegoś bogu ducha
        winnego faceta z drugiego końca Polski, do którego wydzwaniała, ze jego syn mnie
        uwiódł :-)

        > Jak można zamieszkac z kims takim?
        Wiele można, tylko się później ponosi konsekwencje...

        Pytanie, czy mam szansę jakoś to wszystko wyprostować, żeby przynajmniej moje
        dzieci miały z czasem własny dom. Nie chcę odcinać dzieci od babci, bo wprawdzie
        się jej trochę boją, ale z drugiej strony cieszą się na jej widok (i na
        prezenty, którymi je zarzuca "na przeprosiny"). Poza tym pewnie gdzieś w tym
        poplątanym łebku jest to dla niej ważne - ona nie ma przyjaciół, nie ma rodziny
        poza nami, bo wszyscy trzymają sie od niej z daleka (poza jednym kuzynem, który
        od niej wyciąga pieniądze w zamian za potakiwanie i wyrażanie podziwów)...
        • moreno68 Re: Wydziedziczenie 09.12.08, 10:54
          To co opisujesz w zachowaniu Twojej matki jest tak przerażające dla
          mnie ,że dziwie się , że zastanawiasz się nad kontaktami.Dla mnie
          rozwiązaniem byłoby wyprowadzenie się bez podania adresu .Bo to co
          opisujesz nadaje się na film pt.horror.Tylko ,ze gdzieś po drodze w
          tym wszystkim sie pogubiłaś, i horror wydaje się mniejszy przez
          pryzmat dziedziczenia domu w tle.A może by róznie bo np.będziesz
          żyła tą nadzieja na dziedziczenie a starsza Pani przepisze spadek na
          dowolną organizację.
          Nie zapętlaj się w te układy z powodu finansów i prezentów.I
          szczerze mówiąc albo skierwoac Mamusię do psychologa na terapię albo
          uciekac
          • locusipsum Re: Wydziedziczenie 09.12.08, 12:51
            Dziękuję Ci za życzliwość i za radę. Z perspektywy dzieciństwa pod "opieką"
            mojej mamy to i tak skok jakościowy jest ogromny, bo nie jestem już bezbronna
            wobec jej wybryków.

            U psychologów moja matka była dwa razy i za każdym razem uznała ich za wariatów
            :-]. Pierwszy wysłał ją do psychiatry. U drugiej psycholożki była ze mną, po
            dwugodzinnej rozmowie zwymyślała ją od wariatek. Potem w rozmowie ze mną
            psycholożka nazwała to "skrajnie ksobnym postrzeganiem rzeczywistości" i radziła
            uciekać z domu jak najszybciej, co też zrobiłam. Od tej pory moja matka boi się
            psychologów, reaguje alergicznie nawet na psychologa dziecięcego, któremu
            płacimy za porady dotyczące problemów wychowawczych (oboje nie mamy za dobrych
            wzorców wyniesionych z domu i czasem nie wiemy, jak sie zachować, a nie chcemy
            krzywdzić naszych dzieci).

            Wiem, że nie powinnam się oglądać na ten dom, że najważniejszy jest nasz spokój,
            i oczywiście nie zawaham się przed zapewnieniem nam go wszelkimi koniecznymi
            środkami, tylko jakoś nie mogę sobie poradzić z żalem, że nie mogę dzieciom i
            mężowi zapewnić tego wszystkiego, co bym im chciała dać.
            No nic, pewnie po prostu muszę odżałować i dom i matkę i wziąć się w garść. W
            końcu jestem dorosła.
            • serendepity Re: Wydziedziczenie 10.12.08, 13:09
              Dasz rade. Dalas wczesniej rade sama, teraz tym bardziej :-)
              • locusipsum Re: Wydziedziczenie 10.12.08, 19:54
                Dziękuję, strasznie miłe jesteście :-)

                Wiem, że sobie dam radę. Tak naprawdę spakowanie manatek i odejście jest łatwe,
                szczególnie jak złość dodaje energii. Bardzo trudne są uczucia, które temu
                towarzyszą. Czuję się winna, nie tylko wobec mamy, która moje odejście traktuje
                jak cios prosto w serce, ale też wobec męża i dzieci, którzy znowu tracą dom i
                musieli być świadkami tych scen. Nawet wobec kota, który się przyzwyczaił do
                wolności i będzie tęsknił za ogródkiem :-( Poza tym czuję się odrzucona i tak,
                jakbym straciła kogoś bliskiego. Strasznie mi smutno :-(.

                Nie wiem, może powinnam pójść do psychiatry po jakieś tabletki, które uśmierzą
                smutek. Wiele razy myślałam o pójściu do psychologa, tylko prywatnie nie jest to
                tanie, a my zarabiamy akurat tyle, żeby zaspokoić swoje potrzeby, ale bez
                luksusów. Poza tym w końcu sobie przecież radzę w życiu.
            • rapunzel1 Re: Wydziedziczenie 13.12.08, 17:52
              locusipsum napisała:
              > ... jakoś nie mogę sobie poradzić z żalem, że nie mogę dzieciom i
              > mężowi zapewnić tego wszystkiego, co bym im chciała dać.
              > No nic, pewnie po prostu muszę odżałować i dom i matkę i wziąć się w garść. W końcu jestem dorosła.

              Skończ z samooszukiwaniem pod szlachetnymi pretekstami typu robię to dla dzieci.

              Miałaś paskudne dzieciństwo a spadek by je jakoś usensownił? Tylko aby go otrzymać trzeba zainwestować jeszcze trochę upokorzeń, potem jeszcze trochę... Na końcu mama i tak cię wydziedziczy, z tym większą satysfakcją im bardziej się starałaś zasłużyć

              Dobrze robisz że się wyprowadzasz. Poszukaj psychologa dla siebie.
              I żadnych planów na życie z udziałem matki. Niech sobie umrze w spokoju. Jak będzie miała raka to może wynająć pielęgniarkę - stać ją ;)

              • locusipsum Re: Wydziedziczenie 14.12.08, 16:41
                może masz rację. Po prostu mam wrażenie, że poza tym lepszym standardem życia
                niewiele im mogę dać. Ale może niepotrzebnie sie staram, a oni tego nie
                oczekują. Rozmawiałam ostatnio z mężem i on mi powiedział coś straszne ciepłego
                i serdecznego - że on mnie kocha nie za coś, tylko po prostu i że przede
                wszystkim chce być ze mną.
    • chalsia Re: Wydziedziczenie 10.12.08, 14:33
      pocieszę Cię - ona Cię nie ma JAK wydziedziczyć :-))

      Uznanie za niegodnego

      Spadkobierca może być uznany przez sąd za niegodnego, jeżeli:

      dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy;
      podstępem lub groźbą nakłonił spadkodawcę do sporządzenia lub
      odwołania testamentu albo w taki sam sposób przeszkodził mu w
      dokonaniu jednej z tych czynności;
      umyślnie ukrył lub zniszczył testament spadkodawcy, podrobił lub
      przerobił jego testament albo świadomie skorzystał z testamentu
      przez inną osobę podrobionego lub przerobionego.
      Spadkobierca niegodny zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jak
      by nie dożył otwarcia spadku.

      Uznania spadkobiercy za niegodnego może żądać każdy, kto ma w tym
      interes. Z żądaniem takim może wystąpić w ciągu roku od dnia, w
      którym dowiedział się o przyczynie niegodności, nie później jednak
      niż przed upływem lat trzech od otwarcia spadku.

      Spadkobierca nie może być uznany za niegodnego, jeżeli spadkodawca
      mu przebaczył.
      Jeżeli w chwili przebaczenia spadkodawca nie miał zdolności do
      czynności prawnych, przebaczenie jest skuteczne, gdy nastąpiło z
      dostatecznym rozeznaniem.

      Wydziedziczenie

      Spadkodawca może w testamencie pozbawić zstępnych, małżonka i
      rodziców zachowku (wydziedziczenie), jeżeli uprawniony do zachowku:

      wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z
      zasadami współżycia społecznego;
      dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu
      osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności
      albo rażącej obrazy czci;
      uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych.
      Przyczyna wydziedziczenia uprawnionego do zachowku powinna wynikać
      z treści testamentu.

      Spadkodawca nie może wydziedziczyć uprawnionego do zachowku, jeżeli
      mu przebaczył.
      Jeżeli w chwili przebaczenia spadkodawca nie miał zdolności do
      czynności prawnych, przebaczenie jest skuteczne, gdy nastąpiło z
      dostatecznym rozeznaniem.

      Zstępni wydziedziczonego zstępnego są uprawnieni do zachowku,
      chociażby przeżył on spadkodawcę.
      • chalsia Re: Wydziedziczenie 10.12.08, 14:35
        www.temidius.pl/dom_rodzina-a-14-5.html
      • mama-cudownego-misia Re: Wydziedziczenie 10.12.08, 16:33
        To chyba nie jest takie proste. Spadkodawca sobie może napisać w testamencie
        dowolne uzasadnienie, nawet wymyślone, za to spadkobiorca musi przed sądem
        udowodnić, że potem się pogodzili. Miałam podobny przypadek w dalszej rodzinie -
        jedno z dzieci (z pierwszego małżeństwa) wydziedziczone na rzecz pozostałych (z
        drugiego małżeństwa), bo macocha się uparła. Co z tego, że po spisaniu
        testamentu bywało w domu i było w dobrych stosunkach z ojcem, skoro nie miało
        jak tego udowodnić przed sądem.

        A mamuśka z piekła rodem. Współczuję. Gorsza od mojej dosłownie.

        Ja bym chyba jednak poszła się zapytać prawnika, co w takiej sprawie robić i czy
        w ogóle coś sie zrobić da.
        • aiczka Re: Wydziedziczenie 16.02.09, 15:52
          Obawiam się własnie, że wyprowadzenie się i nie utrzymywanie kontaktów może być
          potraktowane jako niewywiązywanie się z obowiazków rodzinnych.
    • bj32 Re: Wydziedziczenie 13.12.08, 20:00
      O wydziedziniu masz. Zatem teraz zamiast się wyprowadzać sugeruję
      wizytę u:
      a) prawnika
      b) policji
      c) psychiatry.
      Matka zdrowa psychicznie nie jest. Wydzwanianie do Twoich znajomych
      można podciagnać pod nękanie. A jeśli zachowuje się tak, jak mówisz,
      to kwalifikuje się do leczenia w domu bez klamek [nie tylko w
      łazience, ale i wszędzie].
      W momencie, kiedy sie wyprowadzisz, okaże się, że odmówiłaś jej
      opieki i pomocy i może mieć haka.
      Ale zacznij od *dobrego* prawnika.
    • ataner30 Re: Wydziedziczenie 13.12.08, 22:34
      twoja matka jest po prostu chora. Prawdopodobnie to jest choroba psychiczna i powinna byc leczona. A ty co chcesz zrobic? Zostawic ja z tym wszystkim. Czy gdyby miala raka tez bys ja zostawiala? W naszym spoleczenstwie choroba psychiczna wogole nie jest stawiana na rowni z innymi chorobami a przeciez tylko objawy sa inne ale dalej to jest choroba. Ja rozumiem to ze trzeba chronic dzieci, rodzine, ale na Boga nie zostawiaj jej samej z tym problemem bo sobie nie poradzi i bedzie coraz gorzej. Leczenie bedzie trudne, jeszcze wiele upokorzen z jej strony czeka ciebie i twoja rodzine, ale to jest twoja MATKA. Powinnas teraz myslec o tym jak sklonic ja do leczenia i jednoczesnie zminimalizowac negatywny wplyw jej choroby na swoja rodzine. A ty zamiast wziac sie w garsc myslisz o forsie?

      A jezeli juz pytasz o forse to:
      Jezeli ja zostawisz i nie bedziesz utrzymywac zadnych kontakow, nie podasz przyslowiowej "szklanki wody" na starsc to matka bedzie mogla cie wydziedziczyc.

      PS. Pomysl tez o sobie - choroby psychiczne czesto sa dziedziczne. Wiec jezeli nie chcesz zrobic tego dla matki to zrob to dla siebie. Sklon ja do leczenia, bedziesz wtedy wiedziala jaka to choroba i jak ja leczyc - moze w przyszlosci przyda sie tobie ta wiedza. A i swojemu dziecku tez dasz odpowiedni przyklad bo w przeciwnym przypadku byc moze ono tez bedzie myslalo o spadku zamiast o tym jak zajac sie chora psychicznie matka.
      • abasia471 Re: Wydziedziczenie 13.12.08, 23:58
        Ataner, odpuść sobie tak krytyczne oceny i nie wyrabiaj poczucia
        winy u autorki wątku. Łatwo się wymądrzać i być szlachetnym cudzymi
        rękami. Nawet jeżeli jej matka jest chora psychicznie, to całkiem
        dobrze funkcjonuje w swojej rzeczywistości, więc nie martw się tak
        o nią. I jeszcze jedno. Matka to nie święta krowa czczona z zasady,
        więc można ją oceniać. Szacunek należy się każdemu człowiekowi, ale
        na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Autorka wątku ma największe
        obowiązki wobec siebie i swoich dzieci. Nie ma obowiązku brać
        pełnej odpowiedzialności za życie matki.
        Z wydziedziczeniem też nie jest tak, jak piszesz. Nawet jeżeli
        spadkodawca wydziedziczy, to można wnieść sprawę do sądu o uznanie
        wydziedziczenia za bezzasadne. Poza tym wnuki mają prawo do
        zachowku po Babci, więc na jedno wychodzi.

        Na miejscu autorki wątku wyprowadziłabym się od matki, ale nie
        zerwałabym kontaktów definitywnie.
        Napisałabym do matki list wyjaśniający, dlaczego jestem zmuszona
        opuścić jej dom. List przekazałabym przez obcą osobę, która w razie
        czego będzie mogła przed sądem zaświadczyć i przekazać jego treść.
        Zebrałabym oświadczenia od znajomych, którzy byli indagowani przez
        matkę, aby mieć dowody na jej kuriozalne zachowania. Gdyby zaczęła
        zachowywać się jeszcze agresywniej zgłosiłabym prośbę o wykonanie
        badań psychiatrycznch przez biegłego sądowego z dziedziny
        psychiatrii, motywując to obawą o jej zdrowie i życie.
        Najwyższa pora, żeby autorka wątku decydowała o sobie i swoich
        relacjach z matką. Jak widać matka jest manipulatorką pierwszej
        wody, więc trzeba się pilnować, żeby nie dać zaszczepić w sobie
        poczucia winy.
        Co do majątku. Nawet jeżeli autorka wątku wcześniej się go zrzekła,
        to nie oznacza, że nie ma do niego moralnego prawa. Wg litery prawa
        przekazała swoje uprawnienia spadkowe matce, ale moralnie ma prawo
        korzystać z dorobku swojego ojca. Instytucja zachowku zabezpiecza
        jej prawo do korzystania z majątku rodziny. Jedyne co trzeba zrobić
        to umiejętnie ochronić swoje prawa.

      • annb wkładanie kryzza na cudze ramiona 14.12.08, 09:40
        klasyka
        autorka wątku nie ma obowiazku nianczyc dorosłą kobietę która
        swietnie sobie radzi w spoleczenstwie
        znajduje satysfakcję w ranieniu/manipulowaniu corką
        i wyrządza jej i jej dzieciom krzywdę
        ataner, zastanow sie zanim popelnisz kolejny wpis
        zalozycielka watku już jest wspoluzalezniona bo tanczy tak
        jak jej mamusia zagra
        wiec to nie matka jest ofiarą a zalozycielka wątku
        ale to jest widac zbyt skomplikowane i lepiej walic na oslep
        wykorzystując wyświechtany argument szklanki wody
        aha
        w Polse nikogo na siłę leczyc się nie da
      • swinka-morska Re: Wydziedziczenie 14.12.08, 10:59
        > ale to jest twoja MATKA.

        Doprawdy?
        Kochana mamusia niszcząca życie od wielu, wielu lat?
        Na szacunek i miłość dziecka trzeba sobie zasłużyć a tutaj mamusia
        długo pracowała na to, żeby chcieć jej łeb ukręcić.

        Autorka wątku ma obowiązek chronić jakość swojego życia i rodziny,
        którą sama założyła.

        I tak jak napisała Annb - nie wkładaj krzyża na cudze ramiona.

        "Wydziedziczenie" oznacza, że córka i tak dostanie 2/3 należnego
        spadku jako zachowek, więc niech pozostałą 1/3 się mamusia udławi.
        Popijając tą cholerną szklanką wody.
        • delecta Re: Wydziedziczenie 14.12.08, 14:33
          > "Wydziedziczenie" oznacza, że córka i tak dostanie 2/3 należnego
          > spadku jako zachowek, więc niech pozostałą 1/3 się mamusia udławi.
          > Popijając tą cholerną szklanką wody.

          A to akurat nieprawda.
      • locusipsum ataner 14.12.08, 16:28
        Proszę, powiedz mi, co byś zrobiła w mojej sytuacji. Z jednej strony nakłanianie
        do leczenia - jak? Kiedyś udało mi się namówić ją na wizytę u psychologa, ale
        był to pierwszy i ostatni raz, bo zwymyślała go (ją, dr psychologii klinicznej,
        podobno najlepszą w mieście) od wariatek. Z psychiatrą sprowadzonym do domu
        rozmawiać nie chciała w ogóle. Stawiałam granice (nawet wołałam policję, jak
        robiła burdy), ale ona depcze wszelkie granice. Gdy mówię jej, że powinna się
        leczyć, odbiera to jako atak. Tu nie chodzi tylko o znęcanie się psychiczne -
        potrafi się na Ciebie rzucić z pięściami, rzucić w Ciebie szklanką, nożem...
        Potrafiła pchnąć moje dziecko tak, że uderzyło głową o kafelki, bo się złościło.
        To trwa latami i wydaje mi się, że wyczerpałam wszelkie możliwości. Na dodatek
        moje dzieci się jej po prostu boją - młodsze nabawiło się takiej nerwicy, ze nie
        chce zejść do kuchni na jedzenie (tam najczęściej dochodzi do awantur). Zje
        tylko w swoim pokoju, w kuchni zaczyna wymiotować, zanim jeszcze zacznie jeść.
        Wszyscy siedzimy w naszych pokojach jak w norach, głupie zrobienie sobie herbaty
        we wspólnej kuchni wiąże się z ogromnym stresem. Powiedz mi, co mam zrobić?
        Jeśli to będzie miało jakiekolwiek szanse powodzenia, to skorzystam.

        I wierz mi, wiem, ze to MATKA, przynajmniej z nazwy. To, ze jest moją matką,
        boli na tyle sposobów, że wcale nie jest łatwo o tym zapomnieć :-(
        • natamaj1 Re: ataner 14.12.08, 19:56
          poszlabym do specjalisty zeby mi doradzil jak mam sie zachowywac w tej sytuacji. I caly czas bym pamietala ze to jest chora osoba i traktowala ja wlasnie jak chora. Nie ma sensu miec zalu do matki za to jak traktuje ciebie, twoje dzieci dlatego ze to nie ona to robi tylko jest to efekt choroby na ktora cierpi. Warto sobie z tego zdac sprawe bo wtedy bedziesz ja inaczej traktowala. Nie wiem co dokladnie nalezy w takiej sytuacji zrobic, ale gdybym byla na twoim miejscu to przede wszystkim najpierw sama udalabym sie do specjalisty zeby doradzil co dalej. Prawdopodobnie lekarz poradzi ci jak obserwowac matke, choroba psychiczna ma okresy wzmozonych objawow i okres cofania sie tychze. Chorego na leczenie nalezy namawiac nie wtedy gdy objawy sie nasilaja i chory staje sie nie do wytrzymania tylko wtedy gdy objawy sie cofaja. Wtedy jest szansa ze byc moze matka bedzie myslec racjonalnie i da sie ja przekonac ze powinna sie leczyc. Ale to sa takie moje przemyslenia najlepiej poradzic sie specjalisty.

          Dzieci bym izolowala od matki, bo po tym poscie widac ze jest niebezpieczna dla otoczenia i faktycznie lepiej zebyscie sie od niej wyprowadzili. Ale raczej nie zostawiaj jej samej.
        • ataner30 Re: ataner 14.12.08, 20:17
          ten post pokazuje ze sprawa jest duzo bardziej powazna niz w pierwszym twoim poscie. O ile szykanowanie ciebie na uczelni i w pracy moze faktycznie napsuc ci krwi o tyle rzucanie sie z nozem czy popychanie dziecka na kafelki swiadczy ze matka jest niebezpieczna dla otoczenia. W takiej sytuacji chorego mozna zmusic do lecznia po prostu. I na twoim miejscu wlasnie na tym bym sie skupila. Jak to sie robi w praktyce nie wiem, cos mi sie kojarzy ze trzeba to zrobic sadownie, tzn. najpierw chorego trzeba ubezwlasnowolnic. Przykre to jest ale czasami konieczne.

          wracajac to tematu watku czyli do wydziedziczenia. A co jezeli matka przechula swoj majatek przed smiercia? Nie musi cie wydziedziczac zeby nic tobie i twoim dzieciom nie zostawic.


          locusipsum napisała:
          > . Tu nie chodzi tylko o znęcanie się psychiczne -
          > potrafi się na Ciebie rzucić z pięściami, rzucić w Ciebie szklanką, nożem...
          > Potrafiła pchnąć moje dziecko tak, że uderzyło głową o kafelki, bo się złościło
          >
      • bj32 Re: Wydziedziczenie 15.12.08, 16:53
        Dzeci mają, a i owszem, obowiązek alimentacyjny w stosunku do
        rodziców. Ale niańczyć ich nie mają obowiązku. Przysłowiową szklankę
        wody może podać salowa w domu opieki, jeśli kochający rodzic
        kochanemu dziecku w dostatecznym stopniu zalazł za skórę.

        A że to *matka*? Ha, cóż. Hitler był czyimś tam ojcem, nie? Gdyby
        padło na Ciebie, a miałabyć wiedzę i poglady takie, jak masz, to
        przejmowałabyś się stopniem pokrewieństwa, czy wykopała gnoja w
        kosmos?
        • mozambique Re: Wydziedziczenie 17.12.08, 13:57
          no , ale żeś strzeliła


          Hitler dzieci nie miał
          przynajmniej wg oficjalnych danych

          a co do matki - stnieje mozliwosc : w czasie ataku matki wzywac
          policję oraz pogotowie psychiatryczne ( jesli sa podstawy pogotowie
          wzywa sama policja)
          jesli w obecnosci policji matka bedzie agresywna istnieje duza
          szansa na zabranie jej na przymusową oberwację do spzitala
          psychiatrycznego
          • mika.33 Re: Wydziedziczenie 06.02.09, 22:05
            Nigdy nie sądziłam, że przeczytam historię życia tak podobną do mojej aktualnej sytuacji. Moja matka znęca się nade mną w taki sam sposób, niestety ojciec również bierze czynny w tym udział. Dodatkowo mam "kochane" rodzeństwo, które ich podpuszcza licząc na większy spadek. Stare przyjaźnie utrzymuję w tajemnicy - dzięki temu matka przestała mnie wyzywać do znajomych, niestety cierpi na tym rodzina mojego chłopaka - nieustannie są wyklinani i straszeni. Policja niestety nie może mi pomóc - większość z nich to znajomi rodziców, dzielnicowy zmusił mnie do wycofania niebieskiej karty, która dawała mi częściowe poczucie bezpieczeństwa, tłumacząc, że mieszkając z rodzicami muszę się dostosować bezwzględnie do ich zasad i że nie dostrzega by moja rodzina przedstawiała jakiekolwiek znamiona patologii. Rodzice narzucali mi wszystko szkołę, przyjaciół, chłopaka itp., ciągle kontrolowali, śledzili, sami rozsyłali plotki na mój temat i nigdy z niczego nie byli zadowoleni. Zbuntowałam się w każdym aspekcie - ponoszę "karę". Jestem wyzywana od narkomanek, alkoholiczek, puszczalskich (to łagodne sformułowania), mój chłopak także. Rodzice nie doceniają tego co robię, a każdy przejaw aktywności jest krytykowany. Dodam, że moje rodzeństwo nie poukładało sobie życia w sposób uporządkowany, jedno z nich jest uzależnione od alkoholu, drugie on substancji psychoaktywnych, o pozostałym nie ma sensu pisać, myślę, że to, że ja mam szanse na "dobre" życie trochę wzbudza w nich zazdrość, co w połączeniu z chęcią posiadania majątku rodziców wywołuje chęć dolewania oliwy do ognia rodzinnego. Kiedy wychodzę z domu to za wszelką cenę nie chcę tam wracać - warunki mieszkaniowe są koszmarne, wszystko co miałam zostało zniszczone lub rozkradzione przez rodzeństwo(łóżko, drzwi, komputer), część rzeczy wyniosłam do znajomych, u których czasem śpię, gdy nie zostanę wpuszczona do domu - policja powiedziała, że matka jako właściciel domu ma prawo wpuszczać do niego kogo chce, a meldunek nie ma tu nic do rzeczy. Wiem, że ma problemy psychiczne i emocjonalne (ojciec - alkoholik także),ale nie jestem w stanie im pomóc i sobie także przynajmniej na dzień dzisiejszy. Oczywiście, że chciałabym się wyprowadzić - o niczym innym nie marzę, ale nie jestem w stanie samodzielnie się utrzymać, płacąc za edukację, z której nie chcę rezygnować (to jedna z niewielu rzeczy, która daje mi takie piękne poczucie bycia), w przyszłości dzięki niej mam również szanse na dobrą pracę. Mam mocną psychikę już dobrych kilka lat wytrzymuję to ciągłe napięcie,tylko po prostu boję się, że kiedyś pęknę...
            • chalida Re: Wydziedziczenie 07.02.09, 17:04
              Nawet najsilniejsza psychika może wysiąść w takich okolicznościach. To, co
              przeżywasz jest po prostu straszne :( Współczuję...
    • chalida Re: Wydziedziczenie 07.02.09, 17:09
      Wprowadzenie się z dziećmi do matki to był wyjątkowo głupi pomysł. Zabierz je jak najszybciej stamtąd, bo już i tak mają piękną traumę na całe życie. Oczywiście to, że tak się to skończy było pewne. Ale stało się,więc teraz pozostaje się ratować. Wyprowadź się z rodziną jak najdalej i jak najszybciej. I naprawdę leczenie czy nieleczenie Twojej mamy jest tu najmniejszym problemem. Przecież odpowiadasz za swoje dzieci i masz obowiązek zapewnić im choć minimalną stabilność i spokój.
      • kiecha3 Re: Wydziedziczenie 08.02.09, 09:37
        chalida... jako jedna z niewielu dostrzegłaś w tym całym boju o majątek te biedne dzieci...
        Autorko wątku... odpowiedz na jedno pytanie... nie tu na forum, a sama sobie...

        wolisz mieć piękny dom i chore psychicznie dzieci? Czy zdrowe dzieci w wynajętym mieszkaniu...

        i przestań zasłaniać się ich dobrem bo to jest ohydne... dla własnej potrzeby posiadania gotowa jesteś poświęcić ich zdrowie psychiczne.. brzydzę się takimi ludźmi...
    • amb25 Re: Wydziedziczenie 08.02.09, 10:52
      Witaj
      Wydaje mi sie, ze z uwagi na dobro dzieci, ich zdrowie psychiczne
      powinnas wyprowadzic sie od Matki, jesli nie zgodzi sie na leczenie.
      Skoro matka jest chora to oczywiscie musisz probowac jej jakos
      pomoc, ale masz tez dzieci o ktorych musisz myslec.
      Konflikty pomiedzy wami tez odbijaja sie na nich. Albo moze
      podzielcie jakos dom, zeby byly dwa osobne wejscia a mieszkania nie
      byly polaczone. Nie jest to idealne rozwiazanie, oczywiscie.

      • doctor.no.1 Re: Wydziedziczenie 14.02.09, 22:54
        Bardzo jesteście radykalni w stosunku do autorki wątku. Psychika
        człowieka jest bardzo skomplikowana, tutaj dochodzi lojalność
        dziecka w stosunku do rodzica oraz inne wyuczone mechanizmy obronne,
        które pozwalały autorce - jako dziecku - funkcjonować w chorej
        sytuacji rodznej. Niestety relacja z matką jest patologiczna, jednak
        za mało tu szczegółów, by wyrokować o sytuacji - może to syndrom
        ofiary, przywiązania do kata a może jeszcze dochodzi element
        wyuczonej bezradności. Autorka wróciła do świata, który zna i w
        którym potrafi się odnaleźć (z tego powodu czesto córki alkoholików
        wybierają na mężów alkoholików). Całe życie miała zaburzone poczucie
        bezpieczenstwa i tak naprawdę - W INNEJ RZECZYWISTOŚCI ŻYĆ NIE
        POTRAFI. Funduje swoim dzieciom koszmar, ale usprawiedliwieniem jest
        jej matka - nie ona :) Usprawiedliwianie swoich zachowań, jak chęć
        poprawy sytuacji materialnej rodziny, jest psychologiczną wymówką
        (racjonalizacją!). Często dorośli, którzy w dzieciństwie nie
        otrzymali ciepła, miłości i wsparcia od rodziców (szczególnie dobrze
        sytuowanych), w jakiś sposób kompensują sobie te braki emocjonalne,
        oczekując od rodziców czegoś wartościowego...

        Droga autorko wątku - nie uratujesz swojej mamy,ratuj siebie i swoją
        rodzinę. Sama powinnas udać się do psychologa i pójść na terapię.
        Jako dziecka doznałaś traumy, ktora dezorganizuje Twoje dorosłe
        zycie. Bez terapii nie będziesz w stanie się odciąć od swojej
        przeszłości. Nie łudź się, że pomożesz mamie. Z Twojego opisu
        wynika, że jest ciężko chora (możliwe, że ma schzofrenię lub inną
        ciężka psychopatię). Możesz próbować szukać leczeń przymusowych,
        udaj sie do prawnika i porozmawiaj o ubezwłasnowolnieniu (ale raczej
        nie ma przesłanek prawnych). Sama - zbieraj materiał dowodowy na
        wszelki wypadek - rób zdjęcia nagrywaj rzmowy na dyktafon, moze na
        kamerę. W dzisiejszych czasach jest to bardzo proste - wystarczy
        komórka.

        Podwtórzę - pomóż SOBIE i swoim dzieciom, bo teraz one cierpią tak,
        jak Ty w dzieciństwie...
        • doctor.no.1 Re: Wydziedziczenie 14.02.09, 23:00
          Aha - oczywiście rozmowy z mamą nic nie dzadzą. Tak jak zauważyło
          parę osób - jest chora! Ona nie rozumuje tak jak Ty. Pomyśl, że w
          jej paranoicznym świecie - jesteś narkomanką. Ona może być
          przekonana, że tak jest.

          • marionaud_1 Re: Wydziedziczenie 15.02.09, 12:06
            Sytuacja z medycznego i zyciowego punktu widzenia została
            wielokrotnie wyjaśniona, więc nic nie dodam. Ale nie rozumiem jednej
            sprawy: jesli się "zrzekłaś" spadku po ojcu (tzn. nie podjęłaś -
            tak?) to on automatycznie spadł w dół na zstępnych, czyli twoje
            dzieci. Czyżbyś zrobiła legalną darowiznę z twojej części spadku na
            mamę? Prawo spadkowe chroni pionową linię dziedziczenia.
Pełna wersja