Zona i jej matka a moja tesciowa :-(

20.12.08, 17:17
Mam taki problem. Jestem w malzenstwie od podan roku. Jak to czesto
bywa mieszkamy z rodzicami mojej zony. Jej rodzice a moi tesciowie
bardzo zle ze soba zyja, nie gadaja juz nawet ze soba.
Moja zona jest jedynaczka. Obwinia o wszystko ojca i probuje
zastapic go swojej matce. Wszedzie ze soba chodza, zyja praktycznie
razem ze soba i dla siebie. Ja jestem troszke z boku tego. Non stop
sie kontaktuja z byle jakiego powodu, ja nie widze tam poprostu dla
siebie miejsca.
jak zaczalem o tym rozmawiac to zaczely sie awantury i ze tak wcale
nie jest.
Jej matka tego chyba nie widzi bo nie uwaza zeby cos zle robila, a
prawda jest taka ze wszystkimi swoimi problemami obciaza corke.
Corka jest taka ze nic jej nie odmowi, nie powie, prowadza prawie
za raczke. Nie chce zbytnio sie wyprowadzac bo boi sie o matke a
pozatym mamy za kilka miesiecy sie wyprowadzic. I taka z nia rozmowa.

To nie jest cos takiego ze corka jest uzalezniona od matki tylko
matka od corki a corka nie potrafi jej odmowic, ciagle bardzo
przesadnie sie martwi itd. Dzwoni do corki kilka razy dziennie, jak
wyjdziemy nawet na pol godziny to juz jest telefon.
Jak zona gdzies wychodzi, na zakupy czy gdziekolwiek to tylko z
matka, chyba ze ja juz sie mocno przeciwstawie. Nie ma praktycznie
kolezanki, kolezanke zastepuje jej matka, a matce corka zastepuje
ojca.
A dla mnie coraz bardziej brakuje miejsca w tym wszystkim. Nie wiem
co mam robic, boje sie ze po wyprowadzce bedzie non stop to
samo..........Co robic?
    • marzeka1 Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 20.12.08, 18:09
      "Jak to czesto
      bywa mieszkamy z rodzicami mojej zony."- błąd. A przed ślubem nie widziałeś znaków, że żona żyje z nieprzeciętą pępowiną???
      • kaz-oo Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 20.12.08, 18:47
        Mało, że pępowina nie przecięta to jeszcze ciasno zapętlona wokół szyi.
        Kiepsko to wygląda. Nie wiedziałeś w co się pakujesz? Przed ślubem było inaczej?
        • zmyjanna Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 20.12.08, 19:01
          Mama mojej przyjaciółki, jeszcze przed jej ślubem (przyjaciółki
          ślubem oczywiście) powiedziała: O wodzie i o chlebie byle u siebie.
          A jest naprawde fantastyczną kobietą i teściową dla wybranka córki.
          Naprawdę nie macie żadnych szans na to by się usamodzielnić?
          Wyprowadzić? Nie chciałabym być złym prorokiem, ale to idzie ku
          gorszemu niestety, nie ku lepszemu. I nie masz na co liczyć, że
          sytuacja się poprawi, a żona pójdzie po rozum do głowy. To Ty musisz
          zacząć działać, bo pewnego dnia po prostu może być za późno już...
          • zbychu1981 Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 20.12.08, 19:10
            Zeby sie wyprowadzic to nie ma dla mnie najmniejszego problemu,
            pieniadze na to sa. Ale jak zaproponowalem no to nie bo za kilka
            miesiecy do wlasnego mieszkania pojdziemy to po co sie wyprowadzac -
            i co ja mam w takim przypadku zrobic jak ona nie chce zostawic matki
            a wykreca sie ze juz niedlugo sie wyprowadzimy?
            A poza tym nie wiem co to bedzie po wyprowadzce za te kilka miesiecy
            bo kupilismy dom bardzo niedaleko tesciowej. Od razu mowie ze jakbym
            wiedzial to bym kupil na drugim koncu Polski. Co wy o tym myslicie?
            • annb Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 20.12.08, 19:50
              ja o tym mysle ze to sie posypie
              no przykro mi bardzo ale takie uzaleznienie od matki
              i nieodcieta pepowina nie wroza dobrze
              • edytka1111 Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 20.12.08, 23:35
                jeżeli piszesz prawdę i niewyolbrzymiasz to żeczywiście trudna
                sytuacja,bo ja mieszkam też obok teściów w drugim tylko budynku ale
                wspólne podwórko mamy.Mój mąż prawie u swoich rodziców siedzi:przed
                pracą,po pracy czasem nawet do północy a mamy dwoje małych
                dzieci.Nasze sprawy to są sprawy męża rodziców a moi rodzice won.
                (moi mieszkają w drugiej miejscowości).U mnie jest gorzej może
                troszkę,bo ja ta zawsze niedobra.Trzech na jednego.
      • zbychu1981 Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 20.12.08, 18:59
        Przed slubem bylo zupelnie inaczej, teraz jest calkowicie odwrotnie.
        Jest katastrofa, jestem zalamany i nie wiem co robic :(.

        A z mieszkaniem to wiedzialem od poczatku ze lepiej na swoim, ale
        nie myslalem ze bedzie az tak zle. Dodam tylko ze zona jest juz
        sporo po trzydziestce, caly czas mieszkala z rodzicami.
        matka zachowuje sie jakby juz byla niesamodzielna, angazuje zone we
        wszystko, czyli do swoich problemow. Katastrofa, nie wiem co
        robic.........
        • marzeka1 Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 20.12.08, 22:39
          Czy wiesz,że przy takim podejściu chyba nawet możesz uzyskać kościelne unieważnienie ślubu, jako niedojrzałość żony do małżeństwa???
    • eastern-strix przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 01:21
      przed slubem bylo inaczej bo... byc moze to tesciowa doradzala zonie, jak z Toba
      postepowac. To brzmi okropnie, ale sama mam kolezanki, ktore zyja z nieprzecieta
      pepowina i kiedy spotykaly sie z wtedy jeszcze narzeczonymi to ich matki prawily
      im rady typu: spelniaj zachcianki, badz mila, zawsze ladnie wygladaj itp. Koles
      myslal ze pana boga za nogi zlapal i byl chetny do zeniaczki (a o to paniom
      chodzilo). Potem jednak dowiadywal sie,ze dran z niego, nieczuly itp. (chociaz
      panny w okresie narzeczenstwa rozpieszczaly kawalerow na sile, nawet ich nie
      pytajac o zdanie!) I hop, do mamusi.
      Wszystkie (a znam trzy) sa teraz rozwiedzione.
      • zbychu1981 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 06:38
        To nie jest tak ze zona jest zla dla mnie. Wrecz przeciwnie. Ale
        mama jest na pierwszym miejscu, cokolwiek by sie dzialo. Co robimy
        to ona mysli jak tu by przy okazji cos pomoc mamie. Przy okazji ja
        podwiezc, przy okazji skads zabrac, zarejestrowac do lekarza, cos
        jej kupic itd. Poprostu czuje sie jakby matka byla conajmniej
        niepelnosprawna. Tescie ze soba nie gadaja, zona uwaza ze to wina
        tylko i wylacznie ojca. Jak cos trzeba zalatwic z rachunkami czy cos
        w tym stylu, to tesc juz gada tylko z moja zona bo ona nie chce
        angazowac matki zeby czasem sie nie denerwowala. A jak sie rozmawia
        z zona to tylko co chwile przytacza jakies podobne zdarzenia jak to
        jej matka robila. Poprosty wszystko sie kreci wokol jej matki.
        A matka jest taka ze nic nie powie, siedzi cicho i dobrze jej z tym.
        Jak cos powiem zonie to zaraz awantura i ze ja glupoty wygaduje, ze
        tak nie jest. A ja juz nie mam sily sie klocic, juz jestem w takim
        stanie ze tylko sie doluje.

        To sie nie pocieszylem tymi rozwodami :-/. Moze i w kosciele mi
        dadza rozwod, tyle ze mi na tym nie zalezy, chcialbym zeby to jakos
        dobrze bylo ale nie wiem jak to bedzie. Dzieci nie mamy jeszcze i
        powoli zaczynam sie zastanawiac czy chce je miec :-(
        • kaz-oo Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 10:39
          Powiedz jej wszystko to co nam napisałeś. Spokojnie i zdecydowanie, tak by do
          niej dotarło, że nie czepiasz się ale mówisz o SENSIE i PRZYSZŁOŚĆI Waszego
          związku, żeby zdała sobie sprawę z zagrożenia. Myślę, że ona tak do końca nie
          zdaje sobie sprawy jak Ty to wszystko odbierasz i jak trudna jest dla Ciebie
          rywalizacja z jej matką. Jeśli jest mądra i zależy jej na Waszym związku to
          będzie potrafiła pogodzić bycie dobrą córką i dobrą żoną. Może wystarczy na
          początek mniej mamusi w słowach i mniej ostentacji w czynach a więcej uwagi dla
          Waszego związku.
          • zbychu1981 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 11:09
            Ale ja jej juz to mowilem. Powiedziala: to co mam nie rozmawiac z
            mama? Twierdzi ze to jest normalne, ze wszyscy tak maja. Jest
            strasznie uparta i nic jej nie mozna przetlumaczyc, najpierw sie
            zlosci, kloci a potem placze i mowi ze to przeze mnie. Mowi ze w
            domu takie problemy z ojcem a ja na dodatek jej nie wspieram i sie
            czepiam.
            Ja nie twierdze ze ona sie nie wyprowadzi ze mna. Ale boje sie ze
            bedzie caly czas tak jak jest teraz.
            • annb Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 11:25
              nie, to nie jest normalne
              przedkładanie potrzeb matki nad potrzeby meza i zwiazku normalne nie
              jest
              pani tesciowa ma za parnera pana tescia
              to z nim slub brala i to on powinien ją wspierac i podpierac
              a skoro uczynila z corki partnera to znaczy ze w tej rodzinie
              wszystko stoi na glowie
              szkoda ciebie
              szkoda was
              i moze zabolec ale ciesz sie ze dzieci nie macie
              serio pisze
              • kaz-oo Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 11:34
                To może na jakiś czas zdystansuj się do niej, nie proś, nie nadskakuj, bądź
                obojętny, zajęty swoimi sprawami poza domem. Stwórz pozory, że tak bardzo Ci na
                niej nie zależy. że nie wszystko kręci się wokół niej i jej mamusi. Jeśli jej
                zależy to zapali się ostrzegawcze, czerwone światełko. Jeśli nie..., no cóż nie
                Ty pierwszy.
                • zbychu1981 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 11:50
                  Ale ja juz sie zdystansowalem, to tylko pytania czemu jestem taki
                  obojetny do niej. Ale do mamy dalej tak sama jak bylo. Zalamany
                  jestem :-(
                  • marzeka1 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 12:50
                    Mam nadzieję, że w takiej sytaucji nie pomyslisz, że warto postarać się o dziecko, bo skończysz jako dawca nasienia i panie świetnie same sobą się zajmą, bawiąc dziecko.
                  • kaz-oo Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 12:59
                    No to musisz zdecydować, czy chcesz pomimo wszystko być z żoną i jej matką, czy
                    nie. Wyprowadzka do własnego mieszkania pewnie niewiele zmieni. Czas również
                    nie, ponieważ Twoja żona jest już dojrzałą(?) przynajmniej wiekowo i
                    ukształtowaną kobietą, a teściowa będzie coraz starsza czyli coraz bardziej
                    absorbująca. Dopóki nie zdobędziesz 100% pewności na co się decydujesz i co
                    jesteś w stanie zaakceptować, nie myślcie nawet o dziecku.
                    • zbychu1981 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 14:14
                      No z dzieckiem to wiem zeby sie powstrzymac. Ale jak myslicie, moze
                      byc inaczej w tym przypadku? Czy tak juz zostanie? A ja zwariuje? :-)

                      A tak na powaznie to myslicie ze jest jakis sposob na to? Jak mam
                      porozmawiac? pewnie juz po ptokach :-/
                      • kaz-oo Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 14:38
                        Żona sporo po trzydziestce, Ty 27 lat(?), od roku jesteście małżeństwem. Żona
                        nie widzi problemu i potrzeby zmian, nie widzi a raczej nie chce widzieć, że
                        cierpisz. Pytanie, do czego jest jej potrzebne to Wasze małżeństwo?
                        Moim zdaniem jakiekolwiek zmiany w tym dziwnym układzie rodzinnym możliwe są
                        tylko z Twojej inicjatywy. Metoda wóz albo przewóz może być skuteczna, ale
                        istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że żona postawiona przed wyborem czy
                        chce żyć z mężem czy z matką, wybierze matkę.
                        • zbychu1981 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 14:52
                          Mniej wiecej tak to wyglada. To oprocz "woz albo przewoz" to cos mi
                          pozostaje?
                          • kaz-oo Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 15:07
                            No, możesz jeszcze cicho siedzieć pod pantoflem żony, w cieniu teściowej i uznać
                            że tak jest ok. Tylko czy to nie szkoda życia?
        • eastern-strix Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 14:51
          Twoja zona wyszla za maz chyba tylko dlatego,ze 'tak trzeba'. Nie chce Cie
          straszyc, ale chyba taka prawda.

          Skoro ona nie chce isc do terapeuty to Ty idz sam i opisz sytuacje. Tylko do
          terapeuty-psychologa nie psychiatry, bo psychiatra jest od lekow a uklad
          rodzinny poprawnie przeanalizuje tylko terapeuta.

          Opisz sytuacje i byc moze ze psycholog Ci to lepiej przetlumaczy.

          Zona jest dorosla osoba i jej NIE ZMIENISZ. Jedyne,co mozesz zmienic to SWOJE
          ZYCIE, nie jej.
          • zbychu1981 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 14:58
            Ale ja przeciez tez jestem dorosly i moze mnie tez sie nie da
            zmienic :-). Pozatym nie uwazam ze taki uklad zony z matka jest
            zdrowy.
            A znasz jakiegos terapeute online ktory jest naprawde terapeuta? Bo
            przeciez nie powiem jej ze ide do psychologa, to odpada, bedzie
            pytac sie po co. Ona jest strasznie zazdrosna i nie ma szans zebym
            gdzies pojechal a ona o tym nie wiedziala.
            • kaz-oo Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 15:04
              zbychu1981 napisał:
              Ona jest strasznie zazdrosna i nie ma szans zebym
              > gdzies pojechal a ona o tym nie wiedziala.

              No to jak widać z powyższego teściowa nie jest jedynym problemem w tym związku;)
              • zbychu1981 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 15:33
                no tak, tylko ze akurat jesli chodzi o zazdrosc to to mi nie
                przeszkadza :(
                • annb Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 17:01
                  powiesz prawde
                  ze idziesz do terapeuty porozmawiac o tej sytuacji
                  bo Cie to meczy
                • muza999 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 17:09
                  z postow jakie tu czytam nie widac swietlanej pszyszlosci dla waszego zwiazku

                  ale ja bym jednak dala mu szanse. Nie znacie sie zbyt dlugo a kazdy zwiazek
                  wymaga pracy, zwlaszcza w chwilach kryzysowych.

                  Pomysl z terapelta jest bardzo dobry. Bo uwazam ze wy potrzebujecie mediatora
                  zeby sie dogadac. Umow sie z realna osoba i jak zona zapyta o to to powiedz jej
                  prawde: ze usilujesz jej powiedziec ze czujesz sie jak piate kolo od wozu w tym
                  domu ale cala rozmowa sie konczy klutnia wiec potrzeban ci rada

                  Jezeli juz zaczniecie rozmawiac o mamie. To ja nigdy nie stawialabym zony w
                  pozycji ze ma wybrac miedzy toba a mama. To jest straszny wybor i nikt kto kocha
                  swoich rodzicow nie bedzie szczesliwy w takiej sytuacji.

                  Ja bym podkreslila ze fakt ze kocha mame, ze sie nia opiekuje jest super. Ze to
                  normalne, wazne, szlachetne itd. Ze ci nie przeszkadza to ze ja odwozi,
                  przywozi, sprzata jej, etc.
                  Ale chcialabys tez zeby WASZA rodzina byla w jej myslach tez. Ze chcesz (tutaj
                  zgaduje) rozmawiac o waszym nowym domu, jakie razem kupicie meble, o wakacjach,
                  gdzie razem pojedziecie, o dzeciach, jak je razem bedziecie wychowywac, o kinie
                  gdzie razem pojdziecie.....

                  ze chcesz budowac WASZA RODZINE

                  i mozesz, ale nie chcesz non-stop rozmawiac o mamie jej klopotach zdrowuj, tesci
                  itd.

                  tak ze rozmawiaj z zona ale jej nie napadaj bo ona uwaza ze robi wszystko dobrze
                  tylko popros zeby robila wiecej ..dla was.

                  daj Wam szanse
                  powodzenia
                  • zbychu1981 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 17:35
                    jesli powiem o terapelcie to juz bedzie awantura. jej sie nie da
                    powiedziec ze robic cos za malo a cos za duzo. On uwaza ze tak jak
                    jest jest normalnie i ze tak ma byc. A matka nie jest ani jakos
                    mocno chora ani niedolezna. A obie zachowuja sie jakby ona byla
                    umierajaca. Zona matce nie pozwala przyniesc ze sklepu wiecej niz
                    dwa kilo, wiekszej butelki nie wezmie. To jest chore, jak matka
                    zapomni jakis lekarstw i jest w lozku to wola moja zone zeby jej
                    podala (a zapomina codziennie), albo codzien przychodzi i zeby jej
                    budzik ustawic w zegarku. Lezymy w lozku a ona wola zone, a moja
                    zona idzie i nie powie ani slowa. Szkoda gadac, jestem zalamany
                    ja rozumiem ze trzeba sie opiekowac rodzicami, ale jak potrzebuja
                    pomocy a nie teraz, a takie rzeczy jak mieszkanie to jest dla niej
                    drugorzedna sprawa, nie ma radosci z tego, ja zreszta juz chyba tez
                    ja stracilem
                    • kaz-oo Re: przed slubem bylo inaczej bo... 21.12.08, 19:25
                      Wybacz ciekawość, ale ile lat ma Twoja teściowa?
                      • zbychu1981 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 22.12.08, 05:11
                        Tesciowa ma 55latek. Moze duzo moze malo.......
                        • kaz-oo Re: przed slubem bylo inaczej bo... 22.12.08, 08:18
                          55 lat??!! Jeśli nie jest niedołężna z powodu choroby to dla mnie zachowanie
                          jej i żony jest nienormalne. W niezłe bagno wdepnąłeś człowieku.
                          Na Twoim miejscu przeprowadziłabym z żoną poważną rozmowę, zaproponowała
                          spotkanie z terapeutą. Jeśli nie będzie chciała słuchać, zrobi awanturę itp. to
                          podziękowałabym obu paniom. Ale nie jestem, (na szczęście) na Twoim miejscu.
                          To Ty sam musisz zdecydować jak chcesz dalej żyć.
                    • eastern-strix no to nie idz.. 21.12.08, 19:34
                      ...sorry, ale z Twoich postow wynika,ze sam chyba jestes troche niedojrzaly i
                      wolisz siedziec i jojczec niz cos zrobic.

                      Dostales porade-albo z niej skorzystasz albo nie.

                      Moim zdaniem cale to malzenstwo stoi na glowie - zona woli mamusie od meza ale
                      meza nigdzie samego nie puszcza...chore.

                      Ile wy macie lat? 18?
            • eastern-strix nie ma dobrych terapeutow on-line 21.12.08, 19:31
              z prostego powodu - nic nie zastapi kontaktu w cztery oczy

              Ale chyba mnie nie zrozumiales - mialam na mysli, ze jesli pojdziesz do
              terapeuty sam, to on/a Ci przetlumaczy,ze chociaz uklad jest chory, to zony nie
              zmienisz, wiec pewnie poda Ci kilka trickow jak dac zonie do myslenia. A jak nie
              pomoga to jedyne wyjscie - rozwiesc sie. Sorry.
        • die_blume Re: przed slubem bylo inaczej bo... 22.12.08, 13:04
          krótko mówiąc teściowie obarczają was swoimi problemami i nie jest to w porządku
          ani nie jest to normalne. Jaka na to rada? Wyprowadzić się jak najdalej albo
          zabrać żonę do specjalisty, który jej wyjasni, że priorytetem powinno być własne
          małżeństwo.
          • zbychu1981 Re: przed slubem bylo inaczej bo... 22.12.08, 14:18
            Dokladnie tak, tesciowie obarczaja. Ale zona nie uwaza ze to jest
            nie w porzadku.
            Jej sie nie da wyjasnic, ja juz probowalem to mi powiedziala: to co
            mam przestac kochac mame albo mam sie do niej nie odzywac? I taka z
            nia rozmowa :-(
            • annb Re: przed slubem bylo inaczej bo... 22.12.08, 14:35
              na siłę nikogo nie zmienisz
              jesli Twoja zona nie będzie chciała iść do terapeuty
              i będzie uważała ze układ ona-mamusia a maz gdzie stam ...daleko
              jest normalny
              nie pozostanie Ci nic innego jak złozyc pozew rozwodowy
              i jak juz ktoś wyżej napisał
              o uniewaznienie slubu kościelnego* też możesz się ubiegac
              ze względu na uzależnienie corki od matki i niedojrzałość do
              zawarcia związku małzeńskiego
              Nie ty pierwszy
              nie ostatni


              *niefachowa nazwa wiem
    • modonia Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 22.12.08, 09:44
      Proponuję samodzielnie wynająć mieszkanie, przeprowadzić się do
      niego i powiedzieć żonie, że czekasz na nią w waszym domu. Jeżeli
      nie pójdzie za Tobą, no to cóż nikogo nie zmusisz do miłości...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 22.12.08, 22:00
      Żona ma wyraźny problem separacyjny, którego rozwiązanie może być trudne. Być
      może symbiotyczne zachowania matki i córki nasiliły się wraz z wejściem Pana do
      rodziny, co stało się zagrożeniem dla istniejącego w tym systemie status quo.
      Dlatego wzmogły się obrony.
      Dodatkowo w tym rodzinnym systemie widać wyraźnie, że nie ma dogodnego miejsca
      dla mężczyzny. Jest miejsce dla kobiet. Rozumiem, że Pana teść cały czas mieszka
      z żoną , do której się nie odzywa i nie ma z nią wspólnych spraw. Warto i na to
      zwrócić uwagę. Tymczasem trzeba przyspieszyć przeprowadzkę. Nie dawać się zbywać
      żonie i jej argumentom. Ustalić termin i go dotrzymać. Jeśli żona nie będzie
      chciała wyprowadzić się z Panem, proszę zrobić to samemu. Inaczej będzie Pan
      zmarginalizowany. Co będzie dalej, czas pokaże. Wtedy doraźnie bedzie Pan
      podejmował decyzje. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • edytka1111 Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 22.12.08, 23:15
      ja już 7 lat w takim związku gnije.może jestem w gorszej sytuacji bo
      na mnie mąż chodzi gadać niestworzone rzeczy dla matki,tak jakby na
      swoją obronę tłumacząc się ze swego negatywnego zachowania.ja też
      muszę podjąć jakieś już kroki bo nie wytrzymam takiego zachowania
      męża.Wszystko według niego robię źle a staram się jak najbardziej.ma
      zawsze czysto w domu,oprany,zawsze obiad na czas i dzieci
      dopatrzone,gada na mnie niestworzone rzeczy,bardzo kłamie.Podniósł
      na mnie raz rękę gdy byłam w ciąży.za mocno on kocha matkę
      swoją.Piszę o tym bo czuję się samotna i nie mam z kim co dzień
      pogadać,tylko z kochanymi dziećmi.
      • zbychu1981 Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 23.12.08, 04:58
        Jesli chodzi o te kroki to jest najtrudniejsza sprawa. Bo kazdy krok
        to dla tej drugiej osoby to postawienie wszystkiego na ostrzu noza.
        W zupelnosci cie rozumiem i wiem jakie jest to ciezkie.

        A jesli chodzi o moja sytuacje to u mnie nie ma jakiegos sie
        znecania. I to prawda co powiedziala p Agnieszka chyba. Jest bardzo
        malo albo nie ma miejsca dla mezczyzny. To nie jest jakies zlosliwe
        czy celowe. I to samo odczuwam od mojej zony. Nie wiem co dalej
        bedzie ale dziekuje za wszystkie podpowiedzi.
      • zbychu1981 Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 23.12.08, 05:02
        No jeszcze zapomnialem dodac ze moja ostatnia rozmowa na ten temat
        skonczyla sie klotnia i wrzaskami ze to ja mam urojenia, ze nie wiem
        co mowie, rozejrzyj sie tak jest wszedzie, to jest normalne. Ona
        tylko kocha mame, to nic zlego itd..........
        • kol.3 Re: Zona i jej matka a moja tesciowa :-( 23.12.08, 07:36
          Wydaje mi się, że jednym z problemów jest to, że twoja żona uważa,
          że ona wie najlepiej co robić i jest nieomylna w swoich sądach,
          dlatego nie przyjmuje w ogóle cudzych uwag. Ma taki charakter i
          zapewne dotyczy to wielu sfer życia nie tylko stosunków z mamą i
          Tobą. Stąd bierze się traktowanie mamy jak małego dziecka, któremu
          trzeba nastawić zegarek, podać lekarstwo, stąd dyrygowanie Tobą.
          Nie wiem czy jest dobre wyjście z takiej sytuacji, bo wątpię czy
          żona się zmieni.
          Istnieją małżeństwa, gdzie osoba formalnie pozostaje w związku ale
          tak naprawdę za jedyną swoją rodzinę uznaje mamę, tatę, rodzeństwo
          itp. Często nie tylko mąż ale i własne dziecko są na dalszym planie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja