Toksyczna matka, kto ma taki problem?

22.12.08, 11:38
Chciałabym poznac kobietę, która tak jak ja ma toksyczną matkę, która niszczy życie jej rodziny.


Monika

    • marzena604 Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 22.12.08, 17:50
      No moja może nie jest skrajnie toksyczna, ale... Przeważnie wie ode mnie lepiej,
      co jest dla mnie dobre (teraz już mniej ma okazję o tym mówić, bo mieszkam
      daleko i mam swoją rodzinę). Często w imię "co ludzie powiedzą" musiałam robić
      jakieś dziwne rzeczy, udawać coś, czegoś nie robić. Do tej pory pamiętam jej
      powiedzenie, że moje wykształcenie to moje "być albo nie być" i nie daj Boże,
      żebym powiedziała jej, że nie poszłam na zajęcia, będąc już na studiach!!! Jej
      toksyczność na nowo zaczęłam odczuwać jak urodził nam się syn. Źle go ubierałam,
      źle karmiłam i takie tam. Często mi mówi co muszę lub powinnam zrobić: np.
      musisz coś zrobić z tymi segregatorami na regale, bo jak to wygląda, powinnaś
      codziennie z dzieckiem wychodzić, bo to dobre dla jego zdrowia, powinnaś dobrze
      zlew zmywać, bo Ci się zniszczy. Czasami mi coś kupowała, co w jej mniemaniu
      było mi niezbędne, a ja tego nawet raz nie użyłam. Wielu rzeczy jej nie mówię,
      żeby nie doszło do awantury. Był taki okres, że syn sporo chorował i mniej jadł.
      Jego waga nadal mieściła się w normie, ale z takiego pucołowatego dziecka stał
      się szczuplutki. Ile ja się wtedy nasłuchała, co i jak powinnam mu gotować
      (mimo, że wiedziałam, że większości z tych rzeczy nie tknie), że mleko
      koniecznie musi jeść (na jakieś 2 miesiące zupełnie odmówił jedzenia
      jakiegokolwiek nabiału, potem i ser żółty jadł i jogurty, więc nie wpychałam mu
      mleka, bo po co? tym bardziej, że lekarz nam powiedział, że mleko krowie jest
      owszem dobre, ale dla cieląt, nie ludzi). Jak dzwoniła to zaczynało się od
      pytania o to jak Maciek je, musiałam szczegółowo zdawać relacje. Z czasem po
      prostu kłamałam, żeby mieć spokój i nie wysłuchiwać, co muszę, a czego mi nie
      wolno. I właśnie to pouczanie jest najbardziej toksyczne, bo często do spięć
      dochodzi. Mama ma też taki zwyczaj, że jak coś jej się nie podoba, np. to, że na
      Maćka krzyknę, to nic nie powie tylko chodzi i wzdycha, a czasami jak Maciek był
      bardziej niegrzeczny i kara się zdarzała, to nagle coś sobie przypominała i
      wyjeżdżała od nas, a tak naprawdę to była forma ucieczki (a muszę powiedzieć, że
      jej wychowanie mnie było dalekie od bezstresowego). Nigdy nie miałam dobrych
      relacji z mama, nie nauczyła mnie okazywać i wyznawać uczuć-dopiero na mężu i
      synu się nauczyłam otwartości.
      To tak w skrócie. A u Ciebie jak to jest?
      Pozdrawiam
      Marzena
      • mama.rozy Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 22.12.08, 19:45
        to możemy sobie pogadać.sama się bałam rozpocząć taki temat.z moją matką nie
        utrzymujemy kontaktów od pół roku,nareszcie.chociaż nadal nie mogę się uwolnić
        od jej sposobu patrzenia na mnie,moją rodzinę.ostatnio napisała do mnie list,30
        stron a4,myślałam że coś się wyjaśni,a zaczęła od tego,że straciła ze mną
        kontakt w okresie dojrzewania,że byłam trudna etc.ja niestety mam wrażenie,że
        kontakt straciłyśmy już wcześniej,pamiętam rzeczy z dzieciństwa których
        wolałabym nie pamiętać.mój ojciec zmarł jak miałam 8lat,od tego czasu zaczĄŁ się
        psychiczny koszmar.tylko jej było wolno rozpaczać,my z siostrą nie miałyśmy nic
        do powiedzenia.miałyśmy się dobzre uczyć,żeby mogła się nami chwalić.kiedy w
        liceum wybrałam inny profil niż siostra,zaczęła mnie wyzywać od głupszych
        etc.siostra poszła na studia,ja do studium medycznego.teraz kończę jeszcze
        studia pedagogiczne,bo zaczęcie to był jej warunek,żeby mi pozwoliła na
        ślub.jeszcze się nie obroniłam,mam trójkę dzieci i super męża.i to też jest
        źle,jedno by mi wystarczyło i to jeszcze nie teraz.jestem nikim,popychadłem,a
        mąż na pewno mnie zdradza,bo kto by mnie taką głupią chciał.serio.w lipcu do nas
        przyjechała,żeby mi pomóc w rozpakowaniu rzeczy w nowym domu.potem
        powiedziała,że cały czas była na tabl.uspokajających,bo z nerwów nie mogła
        wytrzymać.taki mamy bałagan,na nic nie starcza,koty jedzą lepiej niż
        dzieci.kiedy zrobiła mi awanturę przy dzieciach-o antykoncepcji i wychowaniu
        sobie męża-byłam sama z dziećmi,nie wytrzymałam.dałam znać mężowi,że może
        wkroczyć.jak wrócił z pracy to tylko jej powiedział,że ilość dzieci jest naszą
        sprawą i że ma na mnie i dzieci nie krzyczeć.potem poszedł do mnie na górę,a ona
        w tym czasie spakowała walizki i wyjechała.mi ulżyło,chociaż miałam sny,że wraca
        i nas morduje.teraz czasem mi się śni,że porywa dzieci.wiem,to chore,nie mogę
        sobie z tym dać rady.dzięki za wątek,przynajmniej mogłam to wyrzucić.pozdrawiam.
        • chalida Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 22.12.08, 21:53
          Koszmary... Ja miałam je przez pierwsze miesiące każdej nocy, teraz dużo
          rzadziej i dużo spokojniejsze. Przyda Ci się kontakt z ludźmi, którzy mają
          podobny problem. I parę książek warto przeczytać. Czas świąteczny jest
          szczególnie trudny :(
      • ice-tea Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 27.12.08, 18:39
        O mojej matce długo by pisać. Ma bardzo ciężki charakter, często to co mówi i co robi czyni ją po prostu nie do zniesienia. Najbardziej odbija się to na mnie, bo ja "jestem pod ręką" i przeze mnie ma "takie życie". Zawsze odkąd pamiętam wszystko jej było źle, miała pecha, z wszystkim musiała sobie robić sama(nikt inny nic dobrze nie zrobił).
        Jak ja poznałam mojego przyszłego męża zaczęła na maksa zatruwać życie, mówić o mnie słowami, których tu nie będę powtarzać, potem jak zamieszkał u nas(niestety nie stać nas było na własne)zaczęła niszczyć życie również jemu. Czym? Ciągłymi pretensjami,obelgami, chamstwem,"humorkami", ciągłą krytyką i innymi raniącymi zwłaszcza mnie słowami(on potrafi to olać,twierdzi, że jest chora psychicznie, też tak uważam). Chce mieszkac sama, ma dość hałasów dzieci (ja też, ale taką postawą to pogłębia, bo atmosfera się udziela dzieciom), od kilku lat nas wyrzuca z domu. Czasami jest trochę lepiej, ale ogólnie fatalnie. Gdybym tylko mogła, to byśmy się wyprowadzili, ale mamy trójkę małych dzieci, więc ja na razie nie pracuję.Jest nam ciężko.
        • verdana Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 27.12.08, 19:34
          No wybacz, ale o ile rozumiem Twoje pretensje wzgledem zachowania
          mamy wczesniej, to teraz niestety - ona ma rację. Ona jest u siebie
          i ma prawo nie chcieć trojga halasliwych dzieci w swoim domu. Mnie
          tez by szlag trafił - chcę mieć we wlasnym domu prawo czuć się
          swobodnie.
          Jesli nie masz zadnej możliwosci wyprowadziki, to nie trzeba bylo
          decydowac się, nie zwracajac uwagi na preferencje włascicielki
          mieszkania - na troje dzieci. A jesli juz - to ty powinnas ponosić
          tego konsekwencje, oddając dzieci do żłobka i idac do pracy, a nie
          zwalać je na matke. Tez bym stawala na glowie, aby własną, uckochana
          corke z potencjalnymi ukochanymi wnukami wyrzucić wlasnego domu jak
          najszybciej. A toksyczna raczej nie jestem.
          • ice-tea Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 28.12.08, 12:37
            Rozumiem,że możesz tak myśleć, bo kilka moich zdań nie oddaje całości w dostatecznym stopniu, ktoś z boku rzeczywiście może tak powiedzieć jak Ty. Uwierz,że problem jest dużo bardziej złożony niż Ci się wydaje i nie znasz go aż tak dobrze, by to osądzać.
            • delecta Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 28.12.08, 13:04
              Ależ szczerze wierzymy, że problem jest bardziej złożony niż
              jesteśmy w stanie pojąć.(Chociaż ja może jednak nie do końca, bo
              matkę mam rewelacyjną). Nie zmienia to jednak faktu, żę jesty to
              mieszkanie matki. Zgadzam sie z każdym słowemj, które powyżejk
              napisała verdana.
        • kicia031 masochizm? 28.12.08, 19:26
          Przyznam, ze mnie tez zafascynowal masochistyczny zapal, z jakim podtrzymujesz
          stosunki z matka ktore rzekomo tak cie krzywdza. Zalozylas rodzine i zwalilas ja
          matce na glowe, oczywiscie, matka sie na to zgodzila, powinna sie zachowywac
          kulturalnie, ale trudno sie oprzec wrazeniu, ze wy zyjecie w jakiejs chorej
          symbiozie wzajemnego dreczenia sie.
          Czas dorosnac i wyniesc sie na swoje.
          • ice-tea Re: masochizm? 29.12.08, 14:53
            Muszę przyznać, że poza drobnymi wyjątkami pisanie na tym forum to chyba strata czasu. Ludzie nie rozumiecie, że żyjemy w biedzie, żyjemy z jednej małej pensji, a każecie mi iść na swoje.
            Jestem współwłaścicielką tego domu więc niby z jakiej racji. Ja matce w drogę nie wchodzę, jestem u siebie. Właśnie dlatego, że tak jest nie mogę iść do pracy, bo nie opłaciłabym z tego przedszkola. Widac pisanie na tym forum,poza drobnymi wyjątkami to strata czasu. Zero zrozumienia, tylko bezsensowna krytyka i głupie rady. Bardzo dziękuję Wam wobec tego.
            • kicia031 Re: masochizm? 29.12.08, 19:12
              że żyjemy w biedzie, żyjemy z jednej małej pensj
              > i, a każecie mi iść na swoje.

              Ale bardzo cie przepraszam, czy ty masz 3 cudzych dzieci, czy wlasnych?
              Zdecydowalas sie na nie, urodzilas je, a moze trzeba bylo nieco pomyslec, z
              czego bedziecie zyc i w jakich okolicznosciach?

              Moja matka tez jest rtrudnai dlatego ja zrobilam wszystko, by wieku 21 lat
              wyprowadzic sie z domu. Dzieki temu nie jestem skazana na toksyczne relacje. Ale
              to wymagalo myslenia, planowania i ciezkiej pracy.

              Wiec nie pisz, jaka jestes biedna, bo to co masz to tylko konsekwencje twoich
              wyborow zyciowych.
              • ice-tea Re: masochizm? 29.12.08, 20:54
                Nie oczekiwałam od nikogo tu rozwiązania moich problemów. Nie potrzebuję też uświadamiania mnie, że sama jestem sobie winna.Wiem to i dziękuję za morały. Mam bliźniaki, byłam tylko 2 razy w ciązy, ale fakt, zdaje się według niektórych tu osób lepsza byłaby aborcja.Także proszę o nie pisanie więcej bzdur. Żałuję, że rozpoczęłam ten wątek. Chciałam się tylko wyżalić, a nie słuchać morałów.
                • kicia031 Niedaleko pada jablko od jabloni 29.12.08, 20:57
                  No wiemy, chcialas, zebysmy ci przyznali racje. Bo ty taka biedna, a matka taka
                  be. a tu zonk.
    • chalida Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 22.12.08, 21:43
      Temat rzeka, niestety. Zapraszam na forum:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=86615
      • mama.rozy Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 25.12.08, 12:59
        kontakt z ludźmi mam,na szczęście mamy dużo przyjaciól.o co też zawsze była
        zazdrosna,nie wolno mi było nikogo zapraszać do domu.koszmary mam od czasu do
        czasu,najgorzej jest,że jak czasem zaczynam o niej myśleć to od razu mam taki
        ścisk gardła,że zaczynam się dusić.teraz to powróciło ze zdwojoną
        siłą,święta.przeżyję.dzięki.
        • chalida Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 25.12.08, 20:33
          Współczuję Ci bardzo :( Mam nadzieję, że sobie poradzisz z emocjami.
          • heca7 Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 28.12.08, 16:03
            Rozumiem Cię. Ja też mam toksyczna matkę. Jest trochę inna ale wywoływanie
            poczucia winy doprowadziła do perfekcji. Ma depresję i jest po wylewie i po tym
            już całkiem jej zaczęło odbijać. W tym roku przestała się dokładać do rachunków.
            Bo twierdzi że ojciec ją okradł i jak by jej nie okradł to by miała pieniądze a
            tak niech on płaci. Wymyśla jakieś niestworzone historie spiskowe. Zmusza mnie
            do słuchania ze szczegółami o ich życiu intymnym, które to opowiada w sposób
            wyjątkowo wulgarny. Miała też fazę na czepianie się mojego męża.Twierdziła że
            mnie zdradza,że bierze kredyty które ja będę spłacać. Próby rozmowy kwitowała
            pobłażliwym, obrzydliwym uśmieszkiem i stwierdzeniem"jaka jesteś naiwna".Że mnie
            zostawi, nic nie robi itd. Nie wytrzymałam skończyło się awanturą i na trochę
            się uspokoiła. Teraz stała się dewotką, wszędzie widzi "złego". Lata do
            spowiedzi ciągle. Itd.itp. mogłabym tak godzinami. Pozdrawiam. Trzymaj się:)
            • chalida Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 28.12.08, 16:30
              Może to paranoja ? Psychiatra mógłby przebadać mamę i ewentualnie przepisać leki. Tylko ona pewnie nie zechce się przebadać. Współczuję :(
              • verdana Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 28.12.08, 20:43
                Matka po wylewie nie jest toksyczna, tylko chora. Wybacz, ale to sa
                dwie zupelnie różne sprawy.
                • heca7 Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 28.12.08, 21:33
                  Niestety:( przed wylewem była niewiele lepsza. Jest toksyczna zapewniam Cię.
                  Opisywałam już różne historie z nią związane choćby na forum depresja i nerwice.
                  Nie chce mi się kolejny raz tego wyciągać.Do psychiatry chodziła a jakże i on
                  też mi powiedział jak źle ją ocenia. Ale.... obraziła się na niego( nie była
                  rozumiana niby) i nie chce chodzić:(
    • izabeladrozd Re: Toksyczna matka, kto ma taki problem? 29.12.08, 23:31
      ja tez mam toksyczna mamuske do tego stopnia ze majac 15 lat nie widzialm jej
      pol roku teraz mieszkam w angli nikt z nia wytrzymac w polsce nie moze dochodzie
      do tego ze rodzina udaje ze nie ma ich w domu jak wiedza ze to ona poka do drzwi
      kazdego poucza ze sa za grubi a ze glupie filmy ogladaja a to ze dzieci nim
      rzadza dzoszlo do tego ze rozpakowala wyslany przeze mnie prezent dla mojej
      chrzesnicy i wyciagnela kartke z pieniedzmi a bylo wszystko zapakowane i
      zaklejone tasma zadzwonilam opieprzylam a ona nie widzi nic w tym zlego ze
      wchodzi ludzia z kopytami w zycie duzo by o niej pisac wyrazny brak szacunku do
      kogokolwiek wtraca sie w zycie moich kuzyow wziela ciuszki po mojej corci i
      zawiozla mojemu kyzynowi i jego zonie a potem do nich zadzwonila i mowi zeby oni
      powiedzieliswojejrodzinie ze nie chca ciuchow na chrzciny tylko pieniadze no bo
      ciuchy maja koszmar i wstyd no ale rodzinka juz wziela na nia poprawke i poprost
      a unikaja
Pełna wersja