angel.devil
26.12.08, 08:36
i poszedl do kolegi na wodke, a w pierwszy dzien swiat upil sie i
nacpal ... ocencie prosze jak to wyglada obiektywnie bo mi zatarly
sie chyba granice normy.. mamy roczne dziecko-ja nie pracuje siedze
caly dzien w domu sama i gotuje piore sprzatam- on mi w niczym nie
pomaga-zje obiad powie ze pyszny idzie sie kapac gdzies pojedzie
wroci usiadzie przed kompem albo tv- nie rozmawiamy raczej o niczym
powazniejszym niz co trzeba kupic albo co dziecko zrobilo-z nim sie
nie da-nie umie sluchac jest jakby nieobecny duchem-ciezko do niego
dotrzec. kiedys byl uzalezniony od heroiny...ale juz pare lat nie
bierze-za to pali czasem ziolo i czasem na imprezach bierze kokaine.
jestem osoba raczej bardzo spokojna-domowa--, a on typem
imprezowicza.. gdyby nie dziecko na pewno bym odeszla, ale ciagle
chce zeby mial ojca-ale w sumie czy warto sie meczyc.. wrocilismy
wczoraj z kolacji-wczolgal sie do domu...chcial brac dziecko na rece-
obijal sie o sciany..wyznawal mi milosc, za cwile kazal wypier...
gdy dziecko plakalo-caly czas sie o nie balam i mialam je na rekach-
chcialam juz uciekac gdzies-powiedzial "czego placzesz chyba nie
chcesz zeby tatus cie udpokoil"?..to mnie zalamalo. gdyby cos mu
zrobil chyba bym go zabila! jak wstanie pewnie kaze zrobic herbatke
i przyniesc proszek na bol glowy i uda ze nic sie nie dzialo-powie
ze nic nie pamieta i po sprawie...dodam ze zostawia mnie w kazdy
weekend sama z dzieckiem i chodzi po kolegach i pije.-bo calymi
dniami w tygodniu siedzi z nami..(ale jakby go nie bylo bo tv i
komp) ma pretensje ze ja nie chce z nim wychodzic... weekend dla
niego bez picia to weekend stracony. pomozcie co mam zrobic?