martas29
28.12.08, 19:35
Witam. Proszę o obiektywną ocenę mojej sytuacji. Jestem mężatką, mam
5 letnią córeczkę. Mieszkamy w bloku ( 3 pokoje 48 m kw. )żyjemy
trochę oszczędnie ponieważ zamierzamy się budować. Problem dotyczy
mojej mamy. Mama nigdy nie pracowała zawodowo. Wychowywała mnie i
mojego brata. Takie było różnież życzenie mojego ojca. Twierdził że
miejsce kobiety jest w domu. Teraz po 30 latach małeżństwa mu się
odmieniło i nie ma dnia by nie wypomniał mamie że jest na jego łasce
i garnuszku. Że nie ma swoich pienędzy, że jak zachoruje to nie
będzie stać jej na opłacenie lekarza itp. Na jedzenie i rachunki
ojciec daje pieniądze ale zakup np butów jest już nie do przyjęcia.
Psychicznie takie gadanie mamę wykańcza. Wiem że po cichu liczy na
to że zaproponuje jej przeprowadzkę do siebie. Tyle tylko że to
oznaczałoby otwartą wojnę z ojcem. A po drugie : ja już
przyzwyczaiłam się do mieszkania sama tzn z mężem i córką. Mama jest
bardzo uległa, pomocna. Chciałąby wszystko za mnie zrobić. I np jak
mieszkaliśmy razem a ja sama chciałam ugotować obiad to czuła się
odtrącona. Powiedzcie co ja mam robić? Czy jestem wyrodną córką?