postepowanie z mezem

31.12.08, 18:44
albo i niemezem ;-))
Umiecie? ja musze przeznac, ze dopiero sie ucze, i pochwale sie, ze nawet mam
wyniki. a wy, umiecie postepowac ze swoimi mezami tak, by tworzyc szczesliwy
zwiazek, w ktorym obie strony sa usatysfakcjonowane? I jak to robicie?

Podzielmy sie pomyslami!
    • kavainca Re: postepowanie z mezem 31.12.08, 19:27
      Mój dość humorzasty jest. Ja staram sie nie reagować i nie dować sie
      prowokować.
      Jak zaczyna krzyczeć - bo to choleryk - mówie że zapomniał wziąć
      laków na głowę i mu się Tureat odzywa - z regóły wybucha smiechem,
      ale nie zawsze. Wtedy pozostaje nie dawać sie wciagać i nakrecać
      spirali.
      • ane16 Re: postepowanie z mezem 31.12.08, 22:21
        Bardzo ciekawy temat.
        Ile ludzi tyle zachowań,a każda kobieta ma inny sposób na swojego
        mężczyznę.
        Dam przykład,który przypomniał mi sie właśnie dziś.

        W taka noc jak dziś... sylwestrową noc
        mój mąż położył się ok 20 spać i poprosił ,abym obudziła go przed północą i przywitamy Nowy Rok.
        Budzę raz,drugi,trzeci ...nic ,słyszę zaraz wstanę,ale dalej śpi.
        (nie był przepracowany ani zmęczony )

        Trzasnęłam drzwiami ,otworzyłam szampana i poszłam do sąsiadów złożyć życzenia(oczywiście nazajutrz złość i wymówki)
        Może powinnam obudzić męża pocałunkiem,czułym dotykiem,albo jeszcze inaczej...
        No właśnie ,a jak Ty postąpiłabyś ?
        • kavainca Re: postepowanie z mezem 01.01.09, 09:29
          Wiesz, to wszystko zależy od kontekstu.
          Mnie się wydaje że w tego pechowego Sylwestra nie byliście w
          najlepszych układach i tyle. Bo jesli było wszystko super to
          budziłabyś go bo skutku, albo położyłambyś sie koło niego i
          przytuliła mocno - nikt nie powiedział, że trzeba skakać do góry i
          strzelać szampanem:)
    • mama-cudownego-misia Re: postepowanie z mezem 31.12.08, 23:07
      Miałam kiedyś koleżankę bardzo przeciętnej urody, portfela i w ogóle
      wszystkiego, taką, za którą się raczej nikt na ulicy nie ogląda, ale która miała
      niesamowite powodzenie u płci przeciwnej. Facetom dosłownie na mózg coś padało
      po 3 minutach rozmowy, amoku dostawali i małpiego rozumu na jej punkcie, co
      więcej trwałego. Zapytałam jej kiedyś o sekret tego powodzenia, a ona mi na to
      wesolutko:
      - a bo ja ich podziwiam!
      - za co??
      - nieważne za co, za cokolwiek :-)

      Poza tym facet też człowiek. Trzeba z nim postępować jak z tamagotchi i
      zaspokajać podstawowe potrzeby - jedzenia, spania, seksu, bezpieczeństwa,
      bliskości...

      No i wreszcie u nas renesans związku nastąpił, gdy nam pilot od telewizora wpadł
      pod łóżko i przez 2 miesiące nikomu nie chciało się go wyciągnąć - po prostu
      zamiast gapić się w ekran zaczęliśmy więcej rozmawiać i naprawdę spędzać ze sobą
      wieczory.
      Nie oznacza to oczywiście idylli i hasania rączka w rączkę po ukwieconych
      błoniach - wciąż się wychowujemy nawzajem i od nowa docieramy, ale na zasadzie
      wzajemnych uprzejmości, akceptując również to, ze czasem mamy dla siebie mniej
      czasu, sił czy czułości, a czasem więcej.
      • asiara74 Re: postepowanie z mezem 01.01.09, 12:42
        Nauka drugiej osoby naprawde wymaga czasu. My jesteśmy ze soba 16 lat,
        małżeństwem 10. Z perspektywy czasu wydaja mi się, ze ważne jest to, aby pomimo
        upływu lat wciąż być dla siebie atrakcyjnym fizycznie. Nie wolno sobie odpuścić
        i zapuścić sie lężąc na kanapie. Jesli seksualna sfera jest o.k łatwiej sie
        dogadac w innych.
        Ważna jest dla mnie umiiejętność dawania ale nie wolno stracić swojej autonomii.
        Facet musi wiedzieć, że ja-jego kobieta mam swoje życie, sprawy,
        zainteresowania(ale też musi mieć prawo do tego samego). Jednym słowem nie można
        sie zamęczać swoimi osobami i ciągle spędzać razem czasu.
        • ane16 Re: postepowanie z mezem 01.01.09, 18:28
          A ja postanowiłam zmienić swoje postępowanie w stosunku do męża.
          Zobaczę czy to da jakiś efekt.
          Z natury jestem nerwus i ciężko jest mi zapanować nad emocjami,a mój mąż - milczek.
          Ja paplam,a on wychodzi i jeszcze bardziej mnie tym rozwściecza .
          Od dziś będę "ubierała"sprzeczki w miłe słowa (powiem co mnie boli,ale tak milej dla ucha )
          ... od dawna nie mówimy sobie miłych słów :((
Inne wątki na temat:
Pełna wersja