krzepka.rzepka
05.01.09, 09:18
tak powiedział mi wczoraj mąż, bo nie chcialam zgodzić się na "szybki numerek"
przy dziecku.
A sytuacja wyglądała tak: niedzielny poranek, spieszymy się do kościoła (tzn.
ja się spieszę, bo muszę oporządzić dziecko i siebie), nasz 2-latek siedzi w
foteliku do karmienia no i mąż, któremu nagle przyszła ogromna ochota na seks.
Ja się nie zgodziłam, wręcz wyrwałam z jego uścisku tylko i wyłącznie ze
względu na obecność dziecka. Pomijam już fakt, że nie miałam czasu ani ochoty
w tym momencie, ale nie wyobrażałam sobie zostawić dziecka samego bez nadzoru
w foteliku na kilka minut (jest b. żywy i mógłby próbować wyjść) ani też robić
tego w jego obecności (mały już dużo mówi, wszystko rozumie i nie wiem jak
odebrałby tą sytuację)
No i w związku z tym naraziłam się na te wyplute z nienawiścią słowa. Mąż
uważa, że jestem zimna, bo nie lubię gry wstępnej. Nie wiem czy to źle, ale
skoro dochodzę do mety bez rozgrzewki to czy jest to jakiś problem? od wczoraj
mąż jest na mnie obrażony. Czy faktycznie moje zachowanie świadczy o
oziębłości? proszę o obiektywną ocenę.