mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzinę

05.01.09, 13:22
Czuję się bezradna... Brakuje mi już argumentów.
Mój syn od kilku miesięcy spotyka się z dziewczyną (pierwszą w jego
życiu). Już po miesiącu znajomości zaczął przebąkiwać (niby to w
żartach) o tym, że chce się z nią ożenić. W ten sposób sprawdzał, co
z mężem sądzimy na ten temat. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby
nie to, że nie mówił o ślubie kiedyś tam, tylko o ślubie za kilka
miesięcy lub ewentulanie w wieku 21 lat, kiedy będzie mógł. Nasze
wszystkie argumenty odpierał tym, że my z mężem również wcześnie
założyliśmy rodzinę. Miałam wówczas 19 lat. Ostatnio syn zaczął
podpuszczać mojego męża, że zostanie dziadkiem, więc albo już "jest
po ptakach", albo taki jest plan. Zaznaczam, że dość już nagadaliśmy
się na temat odpowiedzialności, antykoncepcji itd. Nic nie dociera.
Syn całe życie miał do wszystkiego podejście: Jakoś to będzie.
Nadmienię też, że zapewne nie bez znaczenia jest podejście
dziewczyny mojego syna. Ona również chciałaby już założyć rodzinę:(
Proszę o jakieś sugestie. Co mogę jeszcze powiedzieć, co powinnam
zrobić. Proszę o pomoc.
    • nomya przyjąć do wiadomości, że to dorosły człowiek... 05.01.09, 13:33
      ... niech więc posmakuje tego "miodu", ale i też przyjmie w pełni obowiązki męża
      i ojca, a co się z tym wiąże wiadomo.
      • gosienka70 Re: przyjąć do wiadomości, że to dorosły człowiek 05.01.09, 13:43
        Masz rację, choć "pełnoletni" to chyba bardziej odpowiednie słowo.
        Ale mi, jak każdemy rodzicowi, nie jest obojętne, co ze swoim życiem
        zrobi mój syn. No i ewentualne dziecko. Nie potrafię się w tym
        odnleźć.
    • moreno68 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 13:37
      Jeżeli sam pracuje i zamierzają mieszkac w swoim(wynajętym itp)
      mieszkaniu to nie widzę problemu.
      W przeciwnym razie zaproponowac jak najszybsze usamodzielnienie
      się.Moi znajomi pobrali się w wieku 21 lat(bo wtedy nie potrzebna
      była zgoda Rodziców jego na ślub)ale byli samowystarczalni i są
      razem do tej pory czyli 16 lat.A znają się od 15 roku życia;)
      • gosienka70 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 13:46
        Pracuje dorywczo, płaci sam za studia (1 rok) na które oczywiście
        nie miał ochoty, ale studiuje, bo rodzice... Poza tym jest na naszym
        utrzymaniu. Nie wiem, gdzie zamierza mieszkać.
        • miacasa Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 13:49
          a czy nie wchodzi w grę wspólne ich zamieszkanie bez ślubu?
          • gosienka70 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 14:01
            Nawet to sugerowaliśmy jakiś czas temu. Ale to, że my
            podpowieadaliśmy takie rozwiązanie, skoro tak bardzo chcą być razem,
            to nie znaczy, że rodzice dziewczyny na to by się zgodzili. To chyba
            rodzina "co ludzie powiedzą" więc wybrali drogę przez dziecko do
            ślubu, choć mąż zapowiedział synowi już wcześniej, że zgody na ślub
            nie podpiszemy, bo naszym zdaniem mogą żyć bez ślubu skoro tak się
            kochają. Ślub niczego nie zmieni.
            • miacasa Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 14:13
              To pewna niekonsekwencja, bo skoro ślub niczego nie zmieni to z jakiego powodu
              mąż nie podpisze zgody? Z mojej grupy na studiach już na pierwszym roku wyłoniły
              się trzy pary małżeńskie, tylko jedna przyspieszała ślub z powodu ciąży. Choć
              minęło kilkanaście lat (ale ten czas pędzi) wszystkie te małżeństwa okazały się
              szczęśliwe. Dziwiliśmy się im skąd u nich taki pęd do małżeństwa ale widocznie
              niektórzy wcześniej do tego dorastają. Ponieważ byli na studiach dziennych ich
              rodzice nadal uczestniczyli w ich utrzymaniu, dwie pary mieszkały w akademiku,
              jedna wynajmowała kawalerkę. ż perspektywy czasu można by powiedzieć, że dzięki
              wczesnemu zawarciu małżeństwa są trochę do przodu. Kiedy większość studentów z
              roku imprezowała i przepuszczała zarobione ekstra pieniądze oni wykazywali się
              większym rozsądkiem. Jako pierwsi pokupowali własne mieszkania, wcześniej też
              rozpoczęli karierę zawodową.
            • aiczka Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 14:19
              > choć mąż zapowiedział synowi już wcześniej, że zgody na ślub
              > nie podpiszemy,
              Pelnoletni nie potrzebuja zgody na slub - teraz mezczyzna moze zawrzec go takze
              gdy nie ma 21 lat.
            • ruta.dl Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 14:27
              > Nawet to sugerowaliśmy jakiś czas temu. Ale to, że my
              > podpowieadaliśmy takie rozwiązanie, skoro tak bardzo chcą być
              razem,
              > To chyba rodzina "co ludzie powiedzą"
              > więc wybrali drogę przez dziecko do ślubu,

              ze tak sie brutalnie spytam - mieszkanie razem bez slubu, to
              zaraz "łolaboga, bo co ludzie powiedza", a za przeproszeniem
              rozlozenie nog przed slubem i w sumie panienskie dziecko to juz nie?
              czysta hipokryzja....

              Ale jesli tak bardzo chca sie pobierac, to niech sie pobiora. Tylko
              ze moze najpierw szkoly pokonczyc, a potem dzieci robic? Na Twoim
              miejscu, usadzilabym Romea i Julie na kanapie i ustalila, ze jak
              chca, to prosze bardzo, ale jak chca sie bawic w dom to na swoim.
              Jak sobie zarobia to beda tak zyc. Studia mozna zrobic zaocznie
              przeciez.
              Moze oni sie naprawde kochaja? Bardzo fajnie, tylko nie cudzym
              kosztem. Bo wziac sobie zone, zrobic jej dziecko i nadal byc na
              garnuszku u rodzicow to troche niepowazne.

              Pozdrawiam
              Dorota
              Moje Maleństwo
        • tosina Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 13:56
          No to zapytaj go i odrazu rozwiej nadzieje ze u was niei hotel.I
          rodzina a owszem zen sie ale gdzie zamieszkacie ,za co zyc
          bedziecie?..

          No jakos to bedzie ale konkrety jak wy to sobie wyorazacie.?..

          wiem ze sie martwisz ale czasami trzeba kopnac w dupe bo glaskanie
          nie zawsze sprawdza sie.A do puty ty bedziesz anty to oni maja swoj
          swiat wspieraja sie i sa mocni.

          TAk bylo moja siostra rodzina byla anty na slub ,..jak zgodzilismy
          sie i ona zaczela myslec a nie buntowac sie slub odsunieto w niebyt.
          A para rozstala sie.
          • gosienka70 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 14:04
            A do puty ty bedziesz anty to oni maja swoj
            > swiat wspieraja sie i sa mocni.

            Zgadzam się z tym w 100%. Tak właśnie jest.
      • kavainca Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 06.01.09, 12:53
        to tak jak moja siostra ze szwagrem - sa świetnym małżeństwem z 2
        biologicznych i 2 adoptowanych dzieci. Można.
    • izabeladrozd Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 13:59
      dziewczyny maja racje ze to dorosly czlowiek ale powiedz mu ze po slubie nie
      bedzie mogl u was mieszkac i dziecko i zone bedzie musial sam utrzymac powiedz
      mu ok wez slub ale szukaj mieszkania zacznij sam zarabiac chcesz byc dorosly i
      byc glowa rodziny to badz no chyba ze przemowi do niego ze np.bedzie studiowal i
      mieszkal z dziewczyna u was i z dorywcza praca doloza sie do budzetu domowego i
      nie mow mu ze jestes za mlody i jeszcze cale zycie przed toba i jeszcze zdazycie
      bo w tym wieku mysli sie ze sie jest juz doroslym ze juz najwyzszy czas i nie
      docieraja takie argumenty tylko twarde warunki bo tlumaczenie nic nie zdzialasz
      na tlumaczenie jest za pozno podrawiam
    • nunia01 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 14:04
      Mój kuzyn tak chciał. rodzice się nie zgadzali ani na ślub, ani na mieszkanie,
      nawet na nocowanie patrzyli krzywo. W efekcie zostali dziadkami. Nagle nie dość,
      że się na ślub zgodzili to jeszcze wili ich wszystkich na utrzymanie. Później
      znowu zostali dziadkami (kilka razy), a na dzień dzisiejszy kuzyn jest już po
      rozwodzie. Jak łatwo sobie wyobrazić najbardziej cierpią dzieci.
      Może zamiast zabraniać warto pytać o konkretny pomysł na życie - być może dla
      Twojego syna ślub i dziecko czy też dziecko i ślub to jedyny sposób na legalne
      bycie razem. Niech zaproponują jak chcieli by żyć - gdzie mieszkać, gdzie
      pracować, gdzie studiować, czy od razu mieć dzieci czy odłożyć tą decyzję w
      czasie. Zabraniając możecie spowodować taka sytuację jak u mojego kuzyna.
      Sama wcześnie wyszłaś za mąż - czemu odbierasz synowi możliwość podjęcia takiej
      decyzji. oczywiście z podjęciem decyzji musi wiązać się konieczność wzięcia
      odpowiedzialności za swoje życie!
      Trudno jednak brać odpowiedzialność za życie jeśli decyzje o tym życiu podejmuje
      ktoś inny, nawet najbardziej kochany i chcący jak najlepiej.
      • gosienka70 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 14:09
        Rzecz w tym, że my niczego synowi nie zabraniamy, a jedyne, czego od
        niego oczekiwaliśmy, to nauka. Tłumaczyliśmy, że studia w tych
        czaach są niezbędne itd. Z dziewczyną spotyka się codziennie, do
        domu potrafi wrócić w nocy. Tego niestety nie mogę zabronić. W końcu
        jest dorosły :(
        • roza06 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 14:38
          Zapytaj go z czego będą żyli i gdzie będą mieszkać. Ja co prawda nie mam jeszcze
          dorosłych dzieci ale juz teraz wiem (i mam nadzieję że do końca będe
          konsekwentna) że to będą pierwsze pytania jakie zadam gdy moja córka mi
          oświadczy że chce wyjść za mąż czy mieć dziecko. Oczywiście nie oznacza to że w
          razie braku pomysłu na życie całkowicie odetnę sie od niej, ale na pewno nie
          chce być głównym żywicielem rodzin moich dzieci a u ciebie chyba to się szykuje.
        • vocativa Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 15:21
          Ja myślę,że może ślub to nie jest najgorsze wyjście w tej sytuacji(o ile
          oczywiście Twój syn i jego dziewczyna są do tego przekonani i dobrze się
          znają,bo w Twojej wypowiedzi zaniepokoiło mnie to,ze znają się tylko kilka
          miesięcy.)Mój mąż w dniu ślubu miał 21,5 roku, ja jestem od niego o 3 miesiące
          starsza.Studiujemy oboje dziennie.Rodzice bardzo nam pomagają:)Żyjemy z mojej
          renty i pieniędzy od rodziców męża,a mój tata powiedział,ze dopóki nie pracujemy
          nie musimy dokładać się do rachunków:)Dziecka nie planujemy dopóki nie będziemy
          w stanie sami siebie i jego utrzymać.

          Myślę,że jak po ślubie Twój syn mieszkałby z dziewczyną to miałby o wiele więcej
          czasu na naukę!:)Więc ten problem byłby rozwiązany...

          Z drugiej strony moim zdaniem 2 lata to jest minimum ,żeby się dobrze poznać
          przed ślubem,ale to jest moje zdanie i może ono wynikać z jakiś tam moich
          uwarunkowań psychicznych:) My z moim mężem w dniu ślubu byliśmy razem ponad 6 lat:)

          Pozdrawiam Cię serdecznie!
    • izabelski Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 15:34
      syn + jego dziewczyna + wy
      duza akrtka papieru
      olowek
      rozpisanie finansow - rachunki, co na czesne zycie itp

      niech uskaldaja na czesc oplat za slub i wesele
      w sumie zareczyny najpierw ;-)

      jak uskladaja - to rezerwujecie date

      wszystko potrwa pewnie ze dwa alta
      jak sie kochaja - to wytrzymaja

      jak nie - zycie samo napisze scenariusz

      no i w koszty niech wlicza srodki antykoncepcyjne :-)
    • kaz-oo Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 15:46
      gosienka70 napisała:
      ewentulanie w wieku 21 lat, kiedy będzie mógł.

      Związek małżeński mogą zawrzeć osoby, które ukończyły 18-rok życia (zarówno
      kobiety jak i mężczyźni) i mają pełną zdolność do czynności prawnych.
    • 18_lipcowa1 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 15:52
      jesli chce w taki sposob zmarnowac sobie zycie- nic nie zrobisz,
      mozesz jedynie blagac, tlumaczyc
      moim zdaniem za kilka lat sie rozwiedzie a ludziom bedzie mowil ze
      za mlody byl
    • burza4 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 16:04
      trudno się dziwić autorce, że włosy z głowy rwie. Rodzic zawsze chce
      chronić dziecko, nawet dorosłe, przed popełnianiem błędów

      bardzo fajnie, że niektórzy mają takie pozytywne doświadczenia ze
      związkami młodocianych, ale np. wśród moich znajomych z młodych lat
      przetrwał raptem JEDEN związek małżeński, a i to zawarty po studiach
      dopiero, po znajomości od 2 klasy liceum.

      tutaj wszystko przemawia przeciwko - chłopak nie dość że młody, to i
      niedoświadczony życiowo (pierwsza dziewczyna), po drugie - jest na
      etapie różowych okularów (bardzo krótka znajomość), po trzecie - nie
      da rady się utrzymać, a co gorsza - ma mało odpowiedzialne podejście
      typu "jakoś to będzie". To już pachnie katastrofą na kilometr...

      owszem, mama może być konsekwentna, tylko że mało fajnie jest żyć
      potem ze świadomością, że własne dziecko i własny wnuk/wnuczka
      klepią biedę, nawet jeśli ją klepią na własną prośbę

      owszem, trzeba racjonalnie rozmawiać - tylko jak rozmawiać, skoro
      się słyszy idiotyczne wizje Dyzia-marzyciela właśnie na
      zasadzie "jakoś to się ułoży?" do rozmowy trzeba mieć myślącego
      racjonalnie partnera, nie zaślepionego hormonami idiotę. Ciężka
      sprawa.
    • asia_i_p Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 16:58
      Jeżeli syn i jego dziewczyna potrafią się sami utrzymać, to nie masz
      nic do gadania, chyba, że chcesz urządzać awantury, ale tylko
      pogorszysz wasze kontakty. Jeżeli mielibyście im na początku pomagać
      to z nim pogadaj, ale przestrzegam przed traktowaniem tej pomocy
      jako karty przetargowej. To znaczy wyobrażam sobie, że mówisz
      synowi - nie stać mnie, żeby ci pomagać - albo - nie mam
      przekonania, że to dobry pomysł, żeby się żenić już teraz, więc nie
      chcę do tego przykładać ręki. Ale nie wyobrażam sobie, żeby
      powiedzieć "Pomogę ci, ale nie z tą dziewczyną". Bądź szczera, nie
      pozwól sobie nic narzucać, ale też nie ingeruj w plany syna dopóki
      one nie wpływają na jego plany, bo nie masz do tego prawa.
      A wczesne małżeństwa nie są takie złe (ja miałam 23 lata i nie
      uważam, zebym była za młoda, ty miałaś 19 i dałaś radę).
      • marzeka1 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 21:11
        "Jeżeli syn i jego dziewczyna potrafią się sami utrzymać, to nie masz
        nic do gadania, c"- też tak myślę. O ile coś takiego z trudem, bo z trudem,
        zaakceptowałabym, w życiu nie zgodziłabym się za zamieszkanie syna, który na
        wasz koszt postanowił się ożenić, rozmnożyć.... jeśli sam sfinansuje sobie tak
        wyobrażone życie, należy chyba to w końcu uszanować. Sam poniesie konsekwencje
        swoich wyborów.
    • kicia031 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 05.01.09, 21:14
      Rozni ludzie w roznym wieku dojrzewaja do zalozenia rodziny. Ja wyszlam za maz
      majac 21 lat, i choc malzenstwo nie przetrwalo, to nie zaluje tego kroku. mam
      wspaniale dziecko - juz 16 letnie, przyjacielskie stosunki z Exem.

      a w obecnym zwiazku popelnilam takie same bledy jak w relacji z Exem, choc stara
      juz ze mnie baba, wiec trudno uznac, bym z wiekiem jakos zmadrzala ;-))

      Niepokojace jes to, ze znaja sie krotko i decyzja moze byc podjeta pod wplywem
      zakochania, nie namyslu. a takie decyzje nie sa dobre. no i jak rozumiem, nie ma
      planow jak sie utrzymaja, gdzie zamieszkaja itp.
      natomiast uwazam, ze duzo wiekszym zlem niz przedwczesny slub mogloby byc
      przedwczesne rodzicielstwo pod wplywem checi wymuszenia zgody na slub.
      skupilabym sie na zachecaniu mlodych, by sie nie rozmnazali, a jesli nie beda
      mieli dzieci, to bez szczegolnej traumy moga sie rozwiesc, a nawet uzyskac
      uniwaznienie malzenstwa, ktore jako zywe jest zawierane bez zdolnosci rozeznania
      wagi tego kroku.
    • gosienka70 ciąża:( 06.01.09, 10:40
      Wczoraj przeprowadziliśmy trudną rozmowę. Zaczęłam od czegoś w
      stylu: :"chyba masz mi coś do powiedzenia..." później było o tym, że
      nie chcieli, ale jakoś to będzie, a skończyło się na pytaniu z mojej
      strony: "to pewne?" i co usłyszałam?
      "JEŚLI TESTY NIE KŁAMIĄ"
      Tak więc może nie chcieli, ale przed ciążą to się nie wzbraniali...
      • miacasa Re: ciąża:( 06.01.09, 10:50
        Gosiu, zacznij milczeć, nie wypytuj, nie sugeruj, nic nie rób. Weź głęboki
        oddech i poczekaj aż syn sam zacznie rozmowę a wtedy też zachowaj jak najdłużej
        milczenie, to zmusi go do wyartykułowania swojego pomysłu na życie i nakreślenia
        jakiegoś planu. Wcale to nie musi być ciąża, wielu dziewczynom po rozpoczęciu
        współżycia spóźnia się okres a teksty o wiarygodności testów itp to mogła być
        tylko zagrywka by sprawdzić waszą reakcję. Twój syn sam może nie mieć pewności
        czy jego dziewczyna jest w ciąży, czy ona robiła badania z krwi?
      • an_ni Re: ciąża:( 06.01.09, 11:54
        to wspolczuje bo bedziecie miec kolejne dziecko do utrzymywania
        a dziewcze pewnie juz w polowie ciazy wiec i tak bez wyjscia
        o antykoncepcji trzeba bylo syna uczyc od dawna! przyjemnosci sa dla
        ludzi ale z rozsadkiem! a tak masz babo placek
        • ada16 Re: ciąża:( 06.01.09, 13:05
          Gosiu, znalazłaś się w sytuaci, której boja się chyba wszyscy
          rodzice "dorosłych" dzieci.
          Dorosłość to nie tylko 18 lat, ale też możliwość zapewnienia bytu
          rodzinie.
          Z drugiej strony , jako matka, nie możesz odciąć sie od syna
          dlatego że zmajstrował dziecko, a teraz musi ich utrzymać , np
          kosztem rezygnacji ze studiów, czego jako matka byś nie chciała,
          traktując studia jako inwestycje w jego przyszłe, dobre życie.
          CO do mieszkania, wszystko zależy od tego czy możesz ich wziąć do
          siebie ( warunki lokalowe) , czy jej rodzice( oczywiście dokładająć
          sie do utrzymania i w miarę samodzielnie opiekując sie dzieckiem?
          Bo w to , że zarobią na siebie , dziecko , wynajem mieszkania itd,
          to słabo wierzę.
          Nie możesz natomiast przejąc pieczy nad nimi i ich dzieckiem
    • deela Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 06.01.09, 23:06
      hmmm kiedy bralismy slub moj maz mial 22 lata (od m-ca) a kiedy urodzilo sie
      nasze dziecko mial 23 lata (od m-ca)
      utrzymywalismy sie od zawsze sami
      jak twoj tez tak chce to co mu zrobisz?
    • evchen.ol Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 06.01.09, 23:46
      Jeśli rzeczywiście dziewczyna jest w ciąży, powinniście pomóc młodym
      na ile jesteście w stanie oczywiście. Teraz już jest za poźno na
      burzliwe dyskusje. Trzeba działać, podsunąć pomysły co do możliwości
      mieszkania, pracy, zmiany toku studiów. Tego młodym najbardziej
      potrzeba w tej chwili. Na kazania już za późno.
      A na własnym przykładzie wiem, że pierwsza miłość może być tą wielką
      i prawdziwą, a małżeństwo w wieku 20 lat nie musi być błędem. My po
      6 miesiącach znajomości postanowiliśmy o ślubie i była to
      najmądrzejsza decyzja w naszym życiu, my byliśmy na to gotowi. Może
      syn też jest gotowy na samodzielne życie, trzeba jedynie dać szansę
      i jeśli będą chcieli pomóc.
      • verdana Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 07.01.09, 22:05
        Teraz możecie już tylko wszystko popsuć. Na czym Ci wlasciwie
        zalezy? Na tym, zeby syn nie żenił się z dziewczyną (jak będa mieli
        dziecko to co - bez ślubu najwyzej sobie pojdzie i zapomni o tym
        epizodzie?), czy na tym, aby syn nie zmarnował sobie zycia?
        Z czego będą żyć? Masz dwa wyjscia - albo powiedzieć - jesteś
        dorosły, nie sluchasz mnie, to zarób, rzuć studia, chciałeś to masz.
        Albo uznać, ze i tak częściowo syna utrzymywałas i te pieniądze
        miałaś wydawać przez dalsze lata studiow - więc nic nie stoi na
        przeszkodzie, aby je dawac dalej (zresztą, jest prawny obowiązek
        alimentacyjny wobec uczącego sie dziecka do 26 roku życia, syn moze
        wystapic o nie nawet sądownie).
        Zasady i wlasne pomysly na przyszłość dziecka - to jedna sprawa.
        Życie to druga sprawa. Czasem trzeba uznać, ze wybór syna czy corki
        jest inny od tego, co sobie wymarzylismy i raczej pomoc, niż rwać
        sobie włosy z glowy.
        Od tego, jak teraz zareagujecie, moze zależec Wasz dalszy kontakt z
        rodziną syna. I jeszcze jedno - czy równie zrozpaczeni bylibyscie,
        gdyby to byla córka? czy Ty uwazasz swoje życie za poraźke, bo
        zawarlas związek małżenski w tym samym wieku, co ewentualnie zrobi
        to Twoj syn?
        • gosienka70 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 10:19
          Kontaktów z dziewczyną nikt synowi nie ograniczał. Zawsze miał
          bardzo dużo swobody, a jedyne czego od niego oczekiwaliśmy, to żeby
          się uczył. Nie oznacza to, że nasze oczekiwania były powyżej jego
          możliwości. Wręcz przeciwnie. To chłopak o wielu możliwościach, ale
          niestety bardzo leniwy i mało ambitny. Zawsze żył dniem dzisiejszym.
          Nigdy nie odpowiedział nam rzeczowo na jakiekolwiek pytanie na temat
          przyszłości, a jeżeli coś powiedział to było to na poziomie wczesnej
          podstawówki.Do nauki nigdy się nie przykładał i zawsze "kręcił" w
          tym temacie (nigdy nie miał nic zadane, na wykupione przez nas
          dodatkowe zajęcie nie chodził /wolał do kolegi). Odkąd skończył 18
          lat bardzo mocno manifestował swoją dorosłość, a w ostatnim czasie
          dom traktował jedynie jak hotel. Studia podjął (zaocznie) dla nas,
          nie dla siebie. Żebyśmy się nie czepiali.
          Całe jego życie, to jakoś to będzie. Teraz też tak powiedział. A ja
          w to nie wątpię. Napewno. Nie może byc inaczej.
          Ale dlaczego jakoś a nie lepiej, czy dobrze?
          A my, rodzice, co teraz możemy popsuć? Kontakty z przyszłą rodziną
          syna? Czy coś jeszcze?
          To, że syn uznał, że jest na tyle dorosły żeby być ojcem nie
          oznacza, że ja czuję się na tyle dojrzała, żeby być babcią. Mało
          tego. Przez kilka miesięcy dawałam jasne sygnały, że założenie
          rodziny (przynajmniej przez mojego syna) to bardzo zły pomysł i są
          inne możliwości na bycie razem. W każdym razie nie rozumiem dlaczego
          ktoś (syn) na siłę ustawia mnie w tej roli i teraz ja mam tej roli
          sprostać.
          Bardzo mi szkoda mojego syna. Chciałam dla niego lepszego życia
          (własne doświadczenia, również finansowe) i nie oznacza, że z inną
          dziewczyną, bo w tej kwestii nigdy nie wyrażałam swojego zdania.
          A kwestia pomocy. W czym my mamy synowi pomóc?
          Syn uznał, że jakoś to będzie, a ja teraz mam się starać, żeby było
          dobrze? Nie śpimy na pieniądzach, żyjemy dość komfortowo, ale bez
          majątku i oszczędności na koncie. Mąż ciężko pracuje po kilkanaście
          godzin dziennie, ja również pracuję i dodatkowo się dokształcam.
          Wszystko po to, żeby osiągnąć to co zaplanowaiśmy. Żeby żyło nam się
          dobrze i żeby nasze dzieci miały dobry start.
          Pieniądze na studia znają się, to nie problem, tylko wątpię, żeby
          syn chciał je kontynuwać. A pozostałe wydatki? Tak jak napisałam,
          żyjemy dość komfortowo, a zatem syn również. Nie ma wszystkiego, ale
          jest dobrze ubrany, ma swoje auto (od nas). Teraz chyba będzie
          musiał nauczyć się żyć skromnie skoro na utrzymaniu będzie miał żonę
          i dziecko. I co my powinniśmy zrobić? Pomagać? A my i nasze
          potrzeby?
          • marissith Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 10:37
            Najlepiej porozmawiać z rodzicami dziewczyny, co oni sądzą na ten temat. Może
            wyjściem byłoby opłacenie kawalerki dla rodziny twojego syna i niech sobie radzą
            sami, w końcu jakoś to będzie.
            Nie rezygnuj z mężem z własnych marzeń i planów, twój syn jest dorosły,
            pomagajcie mu ale nie kosztem siebie.
            Pozdrawiam
            • mallard Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 14:37
              marissith napisała:

              > twój syn jest dorosły,

              Na pewno jest pełnoletni, -dorosły to chyba nie bardzo...
              • marissith Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 14:52
                mallard napisał:

                > Na pewno jest pełnoletni, -dorosły to chyba nie bardzo...

                no sorry, skoro jest gotowy założyć rodzinę, chce żeby traktować go jak
                dorosłego (ojca, męża) to chyba jest dorosły, a przynajmniej tak powinien być
                traktowany we wszystkich dziedzinach życia
                bo jemu się chyba wydaje, że dorosłość polega na legalnym kupnie piwa w
                monopolowym ;)
                jak ktoś chce być dorosłym to w każdej sytuacji (mnie tata nauczył tego zaraz po
                otrzymaniu dowodu osobistego ;P )
          • rumpa Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 10:46
            Zawsze miał
            > bardzo dużo swobody, a jedyne czego od niego oczekiwaliśmy, to
            żeby
            > się uczył.

            Wasz błąd - nauka nie jest żadnym problemem, a człowiek powinien
            mieć obowiązki - to uczy go że nie ma nic za darmo, że czas jest
            ograniczony, pieniądze też, uczy szacunku do pracy i radzenia sobie
            w życiu


            Do nauki nigdy się nie przykładał i zawsze "kręcił" w
            > tym temacie (nigdy nie miał nic zadane, na wykupione przez nas
            > dodatkowe zajęcie nie chodził /wolał do kolegi)

            ??????
            I co mu się działo za to kręcenie? Jeśli tylko wasze bezsilne
            jęczenie to nic dziwnego, że dalej kręcił?
            A zajęcia dodatkowe ? No generalnie albo wykupuje się takie jakie
            dzieciak chce albo takie na jakie ma uczęszczać - jakby moj syn mi
            zrobił taki numer, to MUSIAŁBY zwrócic mi kasę i to bez dwu zdań

            kręcił = kłamał?


            Odkąd skończył 18
            > lat bardzo mocno manifestował swoją dorosłość, a w ostatnim czasie
            > dom traktował jedynie jak hotel.

            ??????A płacił za ten hotel? bo wiesz za hotel to sie połaci...ale
            on tego pewnie nie wie, w końcu miał sie tylko uczyć....

            Bardzo mi szkoda mojego syna. Chciałam dla niego lepszego życia

            Szkoda ci go???????

            rozwydrzony bachor bez obowiązków, poczucia rzeczywistości, żyjący
            radosnie na cudzy koszt?

            Chociaż masz rację, mnie też go szkoda, starzy zabawili się w
            doskonałych rodziców, nie nauczyli go xycia i odpowiedzialność,
            zrobili mu sieczkę z mózgu, a teraz - albo przykre spotkanie z
            rzeczywistością albo pozostanie roszczeniowym idiotą do końca
            życia...

            Mąż ciężko pracuje po kilkanaście
            > godzin dziennie, ja również pracuję i dodatkowo się dokształcam.

            a on leje na wszystko,Gosienko, on nie pracuje, nie uczy się, i
            rozbija samochodem który dostał od was...


            Żeby żyło nam się
            > dobrze i żeby nasze dzieci miały dobry start.

            dobry start?
            dzieci moich znajomych cholernie zamożnych ludzi, domy, samochody,
            itd, czasem rezydencje, pracują od 14 roku życia - dobry start to
            mieć dobrze poukładane w głowie!!!!

            Nie ma wszystkiego, ale
            > jest dobrze ubrany, ma swoje auto (od nas). Teraz chyba będzie
            > musiał nauczyć się żyć skromnie skoro na utrzymaniu będzie miał
            żonę
            > i dziecko. I co my powinniśmy zrobić? Pomagać? A my i nasze
            > potrzeby?

            powinniście pójść do psychologa ze sobą, przez lata hodowaliście
            udzielnego księcia, - ciekawe dlaczego?- warto by się tego
            dowiedzieć, nie nuczyliscie go pracy ani odpowiedzialność, teraz
            jesli chcesz mieć syna mężczyznę a nie idiotę, musisz go jakoś w
            przyspieszonym tempie wychować
            łatwo nie będzie i sama się za to nie zabieraj, bo - nie potrafisz,
            co już udowodniłaś
            Biegiem do fachowca i tyle
            • gosienka70 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 12:40
              > Zawsze miał
              > > bardzo dużo swobody, a jedyne czego od niego oczekiwaliśmy, to
              > żeby
              > > się uczył.
              >
              > Wasz błąd - nauka nie jest żadnym problemem, a człowiek powinien
              > mieć obowiązki - to uczy go że nie ma nic za darmo, że czas jest
              > ograniczony, pieniądze też, uczy szacunku do pracy i radzenia
              sobie
              > w życiu

              Nie napisałam, że nigdy nic w domu nie robił. Po prostu nie miał
              jakiś ekstra obowiązków.

              > Do nauki nigdy się nie przykładał i zawsze "kręcił" w
              > > tym temacie (nigdy nie miał nic zadane, na wykupione przez nas
              > > dodatkowe zajęcie nie chodził /wolał do kolegi)
              >
              > ??????
              > I co mu się działo za to kręcenie? Jeśli tylko wasze bezsilne
              > jęczenie to nic dziwnego, że dalej kręcił?

              A co można zrobić w takiej sytuacji?
              Co można zrobić gdy kilkunastoletnie dziecko kręci?

              > A zajęcia dodatkowe ? No generalnie albo wykupuje się takie jakie
              > dzieciak chce albo takie na jakie ma uczęszczać - jakby moj syn mi
              > zrobił taki numer, to MUSIAŁBY zwrócic mi kasę i to bez dwu zdań

              Kursy do przygotowujące do matury i szkoła językowa to chyba nie
              były moje fanaberie?
              Z czego miał zwrócić? Z kieszonkoweo nie nazbierałby nawet przez rok
              tyle, ile kosztowały dodatkowe zajęcia.

              > Chociaż masz rację, mnie też go szkoda, starzy zabawili się w
              > doskonałych rodziców, nie nauczyli go xycia i odpowiedzialność,
              > zrobili mu sieczkę z mózgu, a teraz - albo przykre spotkanie z
              > rzeczywistością albo pozostanie roszczeniowym idiotą do końca
              > życia...

              W jaki sposób zrobiliśmy mu sieczkę z mózgu?

              > a on leje na wszystko,Gosienko, on nie pracuje, nie uczy się, i
              > rozbija samochodem który dostał od was...

              pracuje, choć to nie jest stała praca i płaci sam za studia (taki
              był nasz warunek, skoro nie chciał postarać się i pójść na dzienne)
              i własne wydatki, w tym utrzymanie auta.
              Pozostałe wydantki (utrzymanie)ponosimy my.

              powinniście pójść do psychologa ze sobą, przez lata hodowaliście
              > udzielnego księcia, - ciekawe dlaczego?- warto by się tego
              > dowiedzieć, nie nuczyliscie go pracy ani odpowiedzialność, teraz
              > jesli chcesz mieć syna mężczyznę a nie idiotę, musisz go jakoś w
              > przyspieszonym tempie wychować
              > łatwo nie będzie i sama się za to nie zabieraj, bo - nie
              potrafisz,
              > co już udowodniłaś
              > Biegiem do fachowca i tyle

              Do psychologa pójdę, ale jak wytłumaczyć, że nasze drugie dziecko
              (córka) jest całkowicie inne.
              Jest ambitna, a jej głowa jest pełna palnów. Ma swoje poglądy.
              Wybierając liceum już planowała swoją przyszłość. Poszła do klasy,
              ktora umożliwi jej dobre przygotowanie do studiów, które wybrała
              (sama!).
              Wychowywali się w tym samym domu!
          • die_blume Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 10:48
            Ale może nie każdy musi się uczyć, może nie każdy musi spełniać
            oczekiwania rodziców. Jak to czytam, mam wrażenie, że masz duzo żalu
            do syna, że jest taki, a nie inny, że mysli i postępuje nie do
            końca, jakbyście chcieli. Mam wrażenie, że oceniasz go bardzo surowo
            i jakbyś pisała o kimś obcym: "to chłopak o wielu możliwościach, ale
            niestety bardzo leniwy i mało ambitny". Może on jeszcze dojrzeje do
            tego, co chce robić zawodowo?
            • gosienka70 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 12:50
              die_blume napisała:

              > Ale może nie każdy musi się uczyć, może nie każdy musi spełniać
              > oczekiwania rodziców.

              Wykształcenie syna, to miała być inwestycja dla niego, nie dla nas.
              Miało mi na tym nnie zależeć?

              Jak to czytam, mam wrażenie, że masz duzo żalu
              > do syna, że jest taki, a nie inny, że mysli i postępuje nie do
              > końca, jakbyście chcieli. Mam wrażenie, że oceniasz go bardzo
              surowo
              > i jakbyś pisała o kimś obcym: "to chłopak o wielu możliwościach,
              ale

              Nieraz w życiu spotkała się z ludźmi, którzy są zaślepieni i nie
              widzą wad swoich dzieci ("moje dziecko tego nie zrobiło..." "on nie
              jest taki..." itd.) Niestety, ja je widzę i faktycznie mam do syna
              żal.


              > niestety bardzo leniwy i mało ambitny". Może on jeszcze dojrzeje
              do
              > tego, co chce robić zawodowo?

              No chyba będzie musiał... bo "jakoś to będzie", coś będzie musiał
              robić, żeby zarobić.

              • marissith Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 14:59
                gosienka70 napisała:

                > Wykształcenie syna, to miała być inwestycja dla niego, nie dla nas.
                > Miało mi na tym nnie zależeć?

                a teraz przeczytaj to jeszcze raz
                wykształcenie SYNA, to miała być inwestycja dla NIEGO, nie dla nas.

                TAK, miało ci na tym nie zależeć, bo ty za niego tych studiów nie skończysz. Nie
                dorósł to zdobycia mgr przed nazwiskiem? - no problem, może zrobi studia po
                czterdziestce, a jak nie, to nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie. Ludzie
                kończą tylko zawodówki i żyją!

                Niech idzie do pracy (jak każdy dorosły) i pracuje na rodzinę (jak dorosły
                mężczyzna). I jakoś to będzie!
                • gosienka70 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 21:52
                  Przeczytałam drugi raz, a Ty drugi raz się zastanów.
                  Jaką korzyść mają rodzice z edukacji swoich dzieci?
                  Co się mówi mówi o rodzicach, którym na tym nie zależy? Dobrzy
                  rodzice? Przynajmniej dzieci nie gonią do nauki. Tak?
                  A skończenie studiów traktujesz jak mega wyczyn?
                  Co może w tych czasać robić młody człowiek po LO? Może podasz jakąs
                  propozycję pracy? Oczywiście mówię o pracy, która umożliwi
                  utrzymanie rodziny.
                  O jakoś to będzie już pisałam.
                  Wiem, że jakoś to będzie, ale na pewne rzeczy w naszym życiu mamy
                  wpływ i możemy nimi pokierować. Niektórym to się udaje.
                  • marissith Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 09.01.09, 09:08
                    gosienka70 napisała:
                    > Jaką korzyść mają rodzice z edukacji swoich dzieci?

                    nie wiem na jaką korzyść liczysz, wiadomo każdy rodzic chce dobrze, ale czy to
                    nie jest spełnianie twoich marzeń kosztem twojego dziecka?

                    > Co się mówi mówi o rodzicach, którym na tym nie zależy? Dobrzy
                    > rodzice? Przynajmniej dzieci nie gonią do nauki. Tak?

                    wybacz, ale kończąc liceum każdy ma prawo decydować o swojej dalszej edukacji
                    albo jej braku

                    > A skończenie studiów traktujesz jak mega wyczyn?

                    nie, mam podwójnego mgr, ale ja bardzo chciałam iść na studia, bo to było moje
                    marzenie, nikt mnie nie zmuszał i nie namawiał! ba! dziadkowie mówili żebym
                    pomyślała bo może lepiej iść do pracy! dla chcącego nic trudnego, a jak ktoś nie
                    chce to i tak nie skończy studiów, nie mówiąc o tym, że niektórzy po prostu się
                    nie nadają na studia

                    > Co może w tych czasać robić młody człowiek po LO? Może podasz jakąs
                    > propozycję pracy? Oczywiście mówię o pracy, która umożliwi
                    > utrzymanie rodziny.

                    wbrew pozorom może więcej niż po studiach... niestety takie mamy czasy dziwne,
                    jest młody, może iść do pracy praktycznie wszędzie, nie wiem z jakiego jesteś
                    miasta, ale na pewno twój syn znajdzie pracę (np. Mcdonald, KFC, myjnia
                    samochodowa, przedstawiciel handlowy, dostawca pizzy itd.)

                    > Wiem, że jakoś to będzie, ale na pewne rzeczy w naszym życiu mamy
                    > wpływ i możemy nimi pokierować. Niektórym to się udaje.

                    Daj mu się usamodzielnić. Niech sam sobie radzi, bo będziesz później teściową z
                    kawałów a twój syn mamisynkiem. Dziecko zmajstrował ale to nie koniec świata,
                    studiów nie skończył - nic się nie stało, może nawet zostać prezydentem jak p.
                    Wałęsa albo p. Kwaśniewski.
                    Przestań się zamartwiać i zajmij się sobą i mężem, wyjedźcie gdzieś i odpocznijcie.
                  • premeda Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 09.01.09, 13:46
                    Proszę na rzeczywistość popatrzeć realnie, ponieważ nie każde studia
                    dają od razu dobry start w pracy zawodowej. Ja ukończyłam popularny
                    uniwersytecki kierunek, a mój brat jest po zwykłej zawodówce ale za
                    to jest cieślą. Przepaść w zarobkach w naszej miejscowosći jest
                    ogromna i to na jego korzyść. Świetni fachowcy zawsze będą w cenie,
                    co zapewni im bardzo dobrą sytuację finansową i mozliwość rozwoju.
                    Tak sobie myślę, że Wasz syn jest Waszą kopią, ten ślub i dziecko w
                    wieku 19 lat. Zmieni mu się podejście do życia wraz z wiekiem tak
                    jak Wam.
    • amb25 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 11:27
      Nie ma jeszcze doroslego syna, wiec latwo mi pisac. Ale tez mam
      podejscie jakos to bedzie i z reguly jakos to jest. Jakos znaczy
      dobrze.
      Moze to jest jakies zauroczenie, szlona milosc ktora przejdzie.
      Sprzeciwiac sie nie ma co, bo on na przekor Tobie sie uprze i nie
      popusci. I bedziesz miala Synowa, ktorej nie lubisz.
      Nigdy nie wiadomo, jak sie ludziom zycie ulozy. To jedna wielka
      loteria.
      Oczywiscie moze byc zle. Ale po co od razu byc pesymistka.
      Jeden moj kuzyn ozenil sie majac lat 19. Jego dziewczyna miala 18
      byla w ciazy. Na poczatku mieszkali z jego matka (ojciec alkoholik
      ja rzucil). Jego matka jak i rodzice dziewczyny nie byli tym faktem
      uszczesliwieni. Byli na utrzymaniu rodzicow. Ale skonczyli szkole
      (srednia) zaczeli pracowac, potem wyjezdzali z dzieckiem malym do
      pracy sezonowej do Niemiec, bo nie chcieli go zostawiac rodzicom. Na
      jakies trzy lata. Zarobili sobie na mieszkanie, zalozyli wlasna
      firme. Teraz sa juz 20 lat malzenstwem maja dwojke dzieci. Sa
      ustaiwni w zyciu no i szczesliwi. O dziwo Tesciowa nie nadaje od
      dawna na te dziewczyne i bardzo ja szanuje. Pomysl jacy byli mlodzi.
      Ale im sie udalo.
      • verdana Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 08.01.09, 16:49
        Ocxekiwalas od syna tylko, ze sie bedzie uczyl? Nie, oczekiwalas i
        oczekujesz, ze jego życie będzie podporzadkowane Twoim planom. Że
        nawet jako człowiek dorosly będzie robil dokladnie to, co dla niego
        zaplanowalas, bo Ty wiesz co dla niego dobre, a nie on. On najwyzej
        moze być nieodpowiedzialny, niedojrzaly i niewdzięczny, gdy chce iść
        inną drogą, niz wytyczona przez mamusię.
        Przypuszczam, ze może to byc główny powod jego małżenstwa. 20 latek
        nie potrzebuje, aby mama dawala mu wolność - on może robić to, co
        uwaza za stosowne. Mysle,z e jest to forma ucieczki od
        nadopiekunczej matki.
        A to, ze nie powienien miec dziecka, bo Ty się nie czujesz gotowa do
        tego, by być babcią - to przyznam, porazajace. Naprawde, to czy
        chcesz być babcią czy nie absolutnie sie nie liczy i nie powinno
        liczyc. Najwyżej mozesz nie pomagac w wychowaniu wnuka, albo w ogole
        go nie chciec widzieć. A syn może miec dziecko i tak.
        Pora powiedziec sobie "moje dziecko jest dorosle i nie mamusia
        bedzie kierowac jego życiem". Czasem decyzje podejmowane przez
        mlodych ludzi sa nietrafione. Kierowanie się decyzjami rodzicow we
        wlasnym doroslym życiu jest nietrafione zawsze.
        • gosienka70 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 09.01.09, 09:20
          Straszne bzdury piszesz.

          > Ocxekiwalas od syna tylko, ze sie bedzie uczyl? Nie, oczekiwalas i
          > oczekujesz, ze jego życie będzie podporzadkowane Twoim planom.

          Jakim moim planom? To, że chcę żeby mój syn skończył studia?
          Zdecydowana większość rodziców tego chce, a wręcz oczekuje od swoich
          dzieci. Ja przynajmniej nie spotkałam nikogo, kto by powiedział coś
          w stylu "niech się nie uczy jak nie chce, jego/jej sprawa".

          > Przypuszczam, ze może to byc główny powod jego małżenstwa. 20
          latek
          > nie potrzebuje, aby mama dawala mu wolność - on może robić to, co
          > uwaza za stosowne. Mysle,z e jest to forma ucieczki od
          > nadopiekunczej matki.

          Co wskazuje na to, że jestem nadopiekuńcza?
          To, że w moim domu dzieci mają swobodę, nie ma zakazów i nakazów?
          Nie napisałam, że mój syn niczego nigdy nie robił. W zadaniach
          domowych uczestniczył zawsze jak kazdy z nas.

          > A to, ze nie powienien miec dziecka, bo Ty się nie czujesz gotowa
          do
          > tego, by być babcią - to przyznam, porazajace. Naprawde, to czy
          > chcesz być babcią czy nie absolutnie sie nie liczy i nie powinno
          > liczyc. Najwyżej mozesz nie pomagac w wychowaniu wnuka, albo w
          ogole
          > go nie chciec widzieć. A syn może miec dziecko i tak.

          Faktycznie porażające.
          Być babcią, być matką, być ojcem to chyba nie formalność tylko coś
          więcej? To chyba pewna rola, którą pełni się w życiu dziecka?
          Napiszę więc raz jeszcze. Nie dojrzałam do tej roli!
          A co do ojcostwa, to wiem, że mój syn może mieć dziecko (nawet 15-
          latki mogą mieć dzieci), ale to nie oznacza, że dorósł do roli ojca.

          I jeszcze jedno.

          Rodzicielstwo, to nie tylko wycieranie tyłka dziecku, gotowanie
          kaszki i chodzienie na wywiadówki, a w odpowiednim czasie krzyzyk na
          droge i niech ci się wiedzie.
          Rodzicielstwo to troska o dziecko i jego życie od dnia urodzenia do
          śmierci (najczęściej naszej).

          • moreno68 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 09.01.09, 10:03
            Rozumiem motywy Twojego postępowania ,tylko powinnaś uświadomic
            sobie fakt ,że nikogo nie uszczęśliwisz na siłę.Nie zmusisz syna do
            ukończenia studiów ,możesz stworzyc sprzyjające warunki, możesz
            tłumaczyc , krzyczec, argumentowac- ale jeżeli sam nie będzie chciał
            to koniec.Nie masz na to wpłytwu.
            Warto sobie chyba tez uświadomic ,że dzieci
            dorastają.Usamodzielniają.I niekonieczni żyją według planów,nawet
            dla nich teoretycznie najlepszych, ale wymyślonych przez rodziców.
            Akcja rodzi reakcje.Im bardziej na niego naciskasz tym bardziej on
            się broni.Im bardziej będzie się starała kierowac jego życiem tym
            prawdopodobnie mniejszy będziesz miała na niego wpływ.
            Moja rada -pozwól chłopakowi dorosnąc , nie traktuj go jak małego
            nieudolnego leniwego dzieciaka.Niech popełnia własne błędy.
            Chce miec żonę i dziecko,ok.Wyrażcie stanowisko swoje na ten temat,
            określcie jasno na co może liczyc z Waszej strony.I tego się
            trzymajcie.
            Rodzicielstwo to troska o dzieci, to prawda ale też dostrzeganie w
            dziecku drugiego człowieka, indywidualnej jednostki.I o tym też
            warto pamiętac.
            Wart też byc dla swojego dziecka przyjacielem, szcególnie gdy to
            dziecko zaczyna byc dorosłe.
            A na marginesie z Twoich postów bije taka frustracja i złośc,że
            warto nad nią byłoby zapanowac.W rozmowach z synem na pewno nie
            pomoże.
          • verdana Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 09.01.09, 15:35
            Ty mozesz chcieć, zeby syn skończyl studia. Kropka. Natomiast nie
            mozesz wymagac, aby skonczył studia. To już nie Twoja sprawa. I tego
            własnie nie rozumiesz. Oczekiwanie od dziecka, ze zrobi to, co
            zaplanowali rodzice, bedac już doroslym czlowiekiem to proszenie się
            o kłopoty - które wlasnie masz. Nie jest już Twoja sprawą, czy
            dorosly czlowiek się uczy, czy dorosly czlowiek się zeni. Możesz
            udzielać rad, możesz być niezadowolona, możesz nie pomagac - i tyle.
            Nie mozesz jednak uznać, ze sym ma obowiązek poporzadkować się temu,
            co sobie dla niego wymyslilaś.
            Kazdy Twoj post mowi o nadopiekuńczosci - traktujesz 20-latka jak
            dziecko, oczekujesz posluszenstwa, wykonuwania poleceń mamusi, nie
            wierzysz , ze dorosly facet poradzi sobie bez Ciebie. Zachowujesz
            się, jakby syn był 12-latkiem. Wtedy, to co piszesz, byłoby
            uzasadnione.
            Bycie babcią nie zalezy i nie powinno zalezeć nawet w minimalnym
            stopniu od checi babci. Owszem - ojcostwo i macerzyństwo to decyzja,
            babcia - nie. W ten sam sposób babcia moglaby zabronic dzieciom
            posiadania więcej niż jednego potomka, bo ona nie chce. Wymaganie,
            ze ktokolwiek ma się liczyć w planach rodzicielskich z tym, co chca
            potencjalni dziadkowie jest po prostu absurdalne. Gdybym to robila,
            powinnam by usunąć kolejną ciążę, bo rodzice nie byli nią
            zachwyceni - ale nie mieli prawa sie wtrącać - i się nie wtracali.
            Żle wychowałas syna, skoro wiesz, ze majac lat 20 jest tak
            infantylny, ze do niczego się nie nadaje - do samodzielnego życia,
            do roli ojca. Kompletna porazka wychowawcza.
            I jeszcze jedno - mam dwoje doroslych dzieci. I o te dzieci sie
            troszczę, ale ich już nie wychowuję.
    • nunia01 Re: mój niespełna 20-letni syn chce założyć rodzi 09.01.09, 14:19
      Jeśli ktoś nie chce skorzystać z dobrych warunków startu, które fundują mu
      rodzice - to trudno - nic nie zrobisz.
      Twoim zadaniem było zapewnienie warunków i nakłanianie edukacji czy też szerzej
      mówiąc rozwoju.
      Twój syn z tej szansy nie korzystał - nie musiał. Być może to nierozsądne z jego
      strony. Ale nie zniszczył sobie życia - po prostu nie chce go realizować zgodnie
      z Twoim planem. Może na chwilę obecną nie chce go realizować zgodnie z żadnym
      planem.
      Pewnie z czasem ułoży sobie życie, przemyśli podjęte decyzje i wyciągnie
      wnioski. I zacznie realizować jakiś swój własny plan - być może nawet w pewnych
      punktach zbieżny z dawnym Twoim planem na jego życie.
      Właśnie - jego życie, jego życie jako dorosłego mężczyzny, ojca odpowiedzialnego
      za swoje dziecko i swoją rodzinę. Im szybciej wyjdzie z roli buntującego się
      dziecka i podejmie rolę odpowiedzialnego człowieka tym lepiej!
      A to, że nie jesteś gotowa być babcią - cóż - nie wszystko na świecie dzieje się
      po naszej myśli i zgodnie z naszymi planami wyobrażeniami. Nie jesteśmy gotowi
      na wiele rzeczy znacznie gorszych niż bycie babcią - na śmierć i chorobę osób
      bliskich, swoją własną ciężką chorobę, stratę pracy, nieszczęśliwy wypadek,
      kradzież, oszustwo, napad...
      Tak naprawdę bycie babcią nie wymaga od Ciebie niczego - sama decydujesz jaką
      babcią chcesz być! O czasie kiedy nią zostajesz decyduje już kto inny, a czasami
      przypadek. Z drugiej strony znam osoby, które bardzo chcą być babcią i nie mogą
      i to zarówno przez decyzje ich dzieci jak i przez czynniki obiektywne - np.
      kłopoty z płodnością. Myślisz, że taka sytuacja jest łatwiejsza?
      Jak pisałam wyżej Twój syn nie niszczy sobie życia - nie jest narkomanem ani
      alkoholikiem, nie próbuje popełnić samobójstwa. Po prostu musi, a może nawet
      chce podjąć odpowiedzialność za swoje życie. Możesz mu w tym pomóc. I proponuje
      pomóc mądrze. Mądra pomoc to nie przejęcie odpowiedzialności za niego i
      zapewnienie komfortowego życia synowi wraz z przyległościami. Raczej
      uświadamianie co do odpowiedzialności i wspieranie w podejmowaniu dalszych decyzji.
      Jako babci radziłabym stanięcie po jedynej słusznej stronie - czyli stronie
      wnuka czy wnuczki. Jeśli będzie Ci żal syna i jego zmarnowanego życia, jeśli
      będziesz go wyręczać i odsuniesz od odpowiedzialności, w jakiejś perspektywie
      czasu odbije sie to niekorzystnie na Twoim wnuku czy wnuczce. Posiadanie
      nieodpowiedzialnego ojca może być gorsze niż posiadanie nadopiekuńczej mamy.
Pełna wersja