Kryzys i co dalej?

05.01.09, 13:50
Chciałam zapytac w jaki sposób można pracować nad odzyskaniem
poczucia bezpieczeństwa i spokoju sobie po kryzysie w związku.
Moj mąż dwa lata temu zakochał sie w innej dziewczynie, wyznał mi to
i zdecydował zostać ze mna i jest w stosunku do mnie uczciwy. Dla
mnei świadomość tego, ze nie jest tak jak myślałam, że jest, że
niczego się nie domyśliłam, że nie mam kontroli nasd tym co się może
stać z moim małżeństwem było dotkliwym ciosem.
Ciagle nie moge zapommnieć o tamtej kobiecie, nie ufam mężowi jak
dawniej, mam napady zazdrości i nie czuję sie bezpiecznie.
Jak moge nad soba pracować?
    • kasia-2009bp Re: Kryzys i co dalej? 05.01.09, 15:15
      zdecydowanie jest ci potrzebna pomoc specjalisty, tak przykro mi że
      to tobie zadano cierpienie i ty mocno przezywasz tą sprawę ( wcale
      sie nie dziwię), mam nadzieję że dyskutujesz/rozmawiasz o tym z mężem
      (o twoich obawach o pomyśle jak mógłby ci mąż pomóc zdobyć
      zaufanie, wkońcu on to zaburzył)... oczywiscie bez awantur, i
      wypominek bo to napewno jeszcze pogarsza sytuacje i twoje
      samopoczucie.... napewno ktos sie tu znajdzie kto pomoze ci :)
      sciskam ciepło
      • wuania Re: Kryzys i co dalej? 05.01.09, 15:47
        Nie rozmawiam z mężem na ten temat, bo on nie chce. Powiedział mi,
        że nic się nie wydarzyło, a temat został zamknięty. Jest w porządku,
        dba o mnie i dzieci, jest szczery i na prawdę nie mogę go zmuszać do
        rozmów na ten temat.
        Dlatego wiem, że to we mnie jest problem i wiem, że to ja sobie z
        tym nie radzę. poczucie odrzucenia, porównywanie sie z ta
        dziewczyną, myślenie o tym, że jest lepsza to tylko karminie moich
        kompleksów.Ostatnio to się nasiliło stąd ten post. MySlę, że
        faktycznie powinnam pospotykać się z psychologiem. Dziękuję.
        Masz rację przyda mi się
        • kasia-2009bp Re: Kryzys i co dalej? 05.01.09, 17:27
          błagam cie!!!! ty nie mozesz czuć sie winna!!!!! specjalista TAK!!! -
          ale po to by ci profesjonalnie wytłumaczył ze w tobie nie tkwi
          problem!!!!! ciesz sie ze w tej przykrej sprawie jest dobre to ze
          choc mąz sie opamietał ale.... nie jestes niczemu winna i sama nie
          romawiając o swych uczuciach z MĘŻEM nie poradzisz sobie!!! z twej
          osobowosci bije wrazliwosć i skromnosć, super !!! ale nie mozesz sie
          zadręczać ... a powiem tak ze skoro jest z toba to ty musisz być
          lepsza mało tego moze mąż nie chce romawiac bo sie wstydzi tego co
          zrobił... i bardzo dobrze ale ty nie przypisuj sobie że ty masz
          problem ze sobą!!! uloży sie moze nie zapomnisz ale napewno juz
          wrótce zaczniesz sie lepiej czuć z problemem który lezy ci na
          serduchu ! pozdrawiam
          • catrinceoir Re: Kryzys i co dalej? 05.01.09, 21:49
            mezczyzni tak robia, nie rozmawiaja o zdradach (i jeszcze sie irytuja, ze
            kobiety dalej draza temat). moze to ich sposob na zachowanie w miare dobrego
            zdania o sobie? niestety my nie umiemy "zamknac tematu" w taki sposob i cierpimy
            podwojnie, nie mogac "przegadac" problemu z teoretycznie najblizsza osoba, ktora
            nas zranila... idz do psychoterapeuty, wyrzuc to z siebie - na pewno poczujesz
            sie lepiej.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kryzys i co dalej? 08.01.09, 12:50
      Widząc sprawę jako problem egzystencjalny nigdy nie ma się
      możliwości skontrolowania uczuć drugiej osoby, nawet najbliższej i
      nawet takiej, która jest nijako zobowiązana do ucziwości, wierności
      i zapewniania poczucia bezpieczeństwa.
      To jest jedno z poważniejszych wyzwań w każdej relacji, a
      szczególnie relacji z mężczyną.
      Wymaganie takie jest nie do spełnienia, a próba kontrolowania tego
      jest z reguły nieskuteczna i iluzoryczna.
      Rozumiem, ze u Pani tę podstwwą tezę dodatkowo naeruszyła realna
      sytuacja, dlatego Pani jest trudniej.
      Im szybciej Pani jednak pogodzi się z takim filozoficznym aspektem
      związku, tym lepiej a realne cierpienia mogą się wtedy zmniejszyć.
      Teraz istotne jest to, że mąż jest wobec Pani uczciwy. Z tego powodu
      nie realizował swego uczucia do innej kobiety, które mogło go
      ogarnąć, ale poczucie odpowidzialności nie pozwoliło mu go rozwinąć
      I to się powinno liczyć, bo w ten właśnie sposób buduje się
      poczucie bezpieczeństwa w związku. Pozdrawiam. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
Pełna wersja