moja rodzina mnie wykancza - pomozcie

08.01.09, 22:02
prosze o pomoc i pania Ekspert i Was moje drogie... Nie wiem co
myslec i robic.

oto moja historia:

Mam 32 lata, 3 letnie dziecko, jestem po rozwodzie i pracuje. Moja
rodzina duzo mi pomaga przy dziecku ale czasami oni przeginaja. Na
czym to polega? otoz na tym ze ja ide do pracy (pracuje naprawde
krotko i mam super prace i place) i w tym czasie moja matka sie
dzieckiem zajmuje. Przychodzi do nas do domu (ma jakies 15 min
autobusem ktory staje zaraz przy naszym domu, steka i jeka jaka to
ona jest wykonczona tymi dojazdami (robi to od tak 2 m=scy bo
wczesniej wozilam dzieciaka do niej) i pod moja nieobecnosc (czasami
i zdarzylo to sie jakies juz 3-5 razy) zabiera czesto dziecko do
siebie. Nie zrozumcie mnie zle to nie jest jakas rzecz przeciwko
ktorej cos mam ale fakt ze NIGDY ale to nigdy mi o tym nie powie ani
nie zadzwoni. I wyglada to tak - dzwonie do niej z pracy zapytac co
z Malym a ona aha zapomnialam ci powiedziec jestesmy u mnie. Na to
ja jak to przeciez nic mi nie mowilas. A ona ano musialam zapomniec.
Nadmienie ze nie robi tego za darmo place jej ok 900 PLN. A mnie
szlag trafia ze ona tak bez jakiejkowlwiek racji, powodu (dla mnie
bo dla niej to zawsze jest powod w stylu a musialam przyjechac do
domu bo mam wizyte kolezanki, etc). OK, naprawde bym nic a nic nie
miala przeciwko temu ale to ze to robi tak za moimi plecami, bierze
Malego bez mojej wiedzy - to juz mnie dobija... Ona sprawia ze ja
nei czuje sie jak matka. Pamietam jak ona furii dostawala jak jej
matka a moja babcia raz z nami spoznila sie na autobus i co ona tej
kobiecie za pieklo urzadziala. Miala wtedy jakies 12 lat to pamietam
to do dzis. Jak jej to przypominam to ona mowi ze to co innego, ze
nie wiem dokladnie to co ona tak na nia wrzeszczala. Mowie jej ze
ona robi tysiac razy gorsze rzeczy ale po niej to doslownie splywa...

Druga czesc tej farsy to moj ojciec i brat. Oni zawsze trzymaja jej
strone, ja jestem ta najgorsza, ona placze przed nimi i zali sie
jaka to ja jestem wredna, etc, etc, etc Nie wspomne jak mnie
obczernia przed cala rodzina...

Myslalam juz o wynajeciu niani ale troche sie boje bo Mldoy malo
mowi i co jak jakas obca baba mu jeszcze cos zrobi. Z drugiej strony
wiem ze z obca kobieta mialby to samo a ja mniej awantur i stresu.

PO prostu szlag mnie tak trafia jak o tym mysle ze brakuje mi slow.
Moj brat jak mu o tym mowie jak oni tak moga Mlodego zabierac mowi
ze przesadzam, nigdy ale to nigdy nie pomogl mi przy dziecko z
wyjatkiem paru razy. Jak moja matka byla chora i poprosilam go czy
nie moglby przyjechac i sie nim zajac to mi powiedzial ze on nie ma
sily tak rano wstac (mowimy o 7 rano). Nadmienie ze on nie pracuje
bo mu sie nie chce tylko dorabia od czasu do czasu na jakies umowy
zlecenie.

Jak tak o tym mysle to mnie to kompeltnie dobija. Moj eks nie chce
zadnych kontaktow z dzieckiem, wyjechal zagranice, jestem sama jak
palec, on mi finansowo nic nie pomaga wiec musze pracowac bo
najchetniej to sama bym z Mlodym w domu siedziala... I jeszcze ta
moja patologiczna rodzinka.

Moja matka to tak manipuluje ta sytuacja bo wie ze jestem od niej
zalezna, ze Mlody jeszcze nie moze isc do przedszkola i znikad
pomocy.

Prosze pocieszcie mnie bo juz nie wytrzymam...

I nie chce
    • marzeka1 Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 08.01.09, 22:29
      "Nadmienie ze nie robi tego za darmo place jej ok 900 PLN. "- nie wierzę, że za
      taka sumę nie znajdziesz niani, moze jakaś emerytka, albo matka, która jest w
      domu? Taki układ jaki masz, jest chory na dłuższą metę, powinnaś ograniczyć
      kontakty, pamiętając, że masz 32 lata, jesteś dorosła i to ty decydujesz o swoim
      dziecku.
      • zagubiona.beauty Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 08.01.09, 22:54
        wiem ze bym mogla kogos znazesc bez problemu ale mam jakies chore
        wizje ze ktos krzywde mojemu dziecku zrobi. On b. malo mowi i boje
        sie ze ktos mu moze cos zrobic (psych i fiz). I tak wiem ze sa sady,
        policja ale co z tego jak mi ktos uszkodzi dziecko to potem lata
        terapii... Moze przesadzam ale to naprawde male dziecko.

        drugie, masz absolutnie racje ze to chory uklad i ja to widze ale
        nie wiem jak temu zaradzic. Jak zrezygnuje z pracy to zeby chyba w
        mur wsadzimy bo nikt nam nie pomoze. Myslalam o sprzedaniu naszego
        mieszkania i przeprowadzeniu sie dalej od miasta to wtedy bym mogla
        miec kase na cos mniejszego i wciaz cos by nam zostalo na tak rok
        moze i poltora co bym mogla z Mlodym w domu siedziec. Z drugiej
        strony sprzedaje to mieszkanie juz od pol roku i nic. Zero chetnych
        a ja nie moge tego sprzedac za bezcen.

        Wiem ze decydyje w swoim ale czasami musimy w zyciu kogos o pomoc
        poprosic...chociaz mi ta ich pomoc juz bokiem wychodzi... PAmietam
        jak zaszlam w ciaze (totalnie nieplanowana) i myslalam o
        alternatywie to na mnie krzyczeli - uspoko sie my ci pomozemy na nas
        zawsze mozesz liczyc. I co z tego - wyrzyguja mi to na kazdym kroku
        jaka to ja jestem niewdzieczna, wredna, pyskata... A ja chce tylko
        byc matka dla mojego dziecka a nie zeby moja matka nia byla.

        Przyklad - wczoraj ugrzezlam w korku na 3 godz. Normalnie dojezdzam
        do pracy jakies 40 min ale wczoraj pogoda to byla dramat. Jak
        dojechalam do domu to moja matka wydarla sie na mnie ze jestem
        stuknieta, ze ona nie ma sily tak tu siedziec , etc, etc, Moj brat i
        ojciec powiedzieli ze na pewno kogos po pracy odwozilam do domu albo
        poszlam do centrum. Powiedzialam im ze sa stuknieci w leb. Bo co
        mozesz innego powiedziec takim trepom??? no co? zero szacunku do
        mnie i mojej pracy, jakiegos wspolczucia. Ta banda nierobow
        wszystkich mierzy to swoja miarka. Nie wspomne o kltoniach ktore mi
        wszczynaja w obecnosci dziecka. I wiesz co mnie najbardziej wkurza
        to to ze ja sie daje w nie wciagnac...taka stara u taka glupia...
        • marzeka1 Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 08.01.09, 23:07
          Gdy czytam twoje wyjaśnienia, to myślę,że większą krzywdę dziecku wyrządzają
          takie jazdy, jakie masz z bliskimi, poza tym dziecko świetnie wyczuwa, że coś
          jest nie tak. W swojej sytuacji nawet po sprzedaży mieszkania nie za bardzo
          możesz sobie pozwolić na sprzedaż i przejadanie reszty pieniędzy, by być w domu
          z dzieckiem.
          "I co z tego - wyrzyguja mi to na kazdym kroku
          > jaka to ja jestem niewdzieczna, wredna, pyskata... A ja chce tylko
          > byc matka dla mojego dziecka a nie zeby moja matka nia byla.
          > "- tym bardziej sensowna wydaje się opiekunka, której dziecko powierzysz i za
          pracę, za którą zapłacisz, będziesz wymagać określonej opieki. W sytuacji w
          jakiej się znalazłaś, możesz tylko od nienormalnych układów,nabawić się nerwicy,
          a chora znerwicowana matka jest najmniej dziecku potrzebna. Zrób to dla siebie-
          odetnij chorą pępowinę. Kontakty utrzymuj na zasadzie odwiedzin co jakis czas, a
          nie oczekiwania opieki, która jest ci "wyrzygiwana"- jak sama napisałaś.
        • karmelowa_mumi Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 13:56
          w sumie to moglas zadzwonic, ze stoisz w korku?
          • karmelowa_mumi Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 14:01
            a przepraszam, wlaśnie doczytalam, że dzwonilaś :)
    • uli Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 08.01.09, 23:10
      Czemu młody nie może iść do przedszkola?? Jeszcze pieluszki?? Myślisz, że ten
      moment jest bliski?
      Jeśli nie, to moim zdaniem powinnaś zrezygnować z pomocy mamy, nie musisz byc od
      niej zalezna, za tą sumę znajdziesz opiekunkę. Nie rozumiem czemu na to
      pozwalasz, nie chcesz jej sprawić przykrości? Wiesz, skoro Twoja rodzina
      wytypowała Cię do roli czarnej owcy, to nie ma znaczenia co zrobisz, serio, (po
      prostu przestań się tym przejmować i rob swoje, nie pros sie o nic i najlepiej
      tez o nic nie pytaj). I lepiej od razu zacznij robić tak, żeby Tobie i Twojemu
      dziecku miło i wygodnie się żyło.

      Nie sądzę, że dzecku jest przyjemnie, jak widzi, że babcia pomiata mamą, Tobie
      też, jak już się zorientowałaś, nie jest miło w tej sytuacji.
      Twojej mamie chyba się wydaje, że dalej jesteś małą dziewczynką a ona pociaga za
      sznurki - tzn bez niej bys sobe nie poradziła, więc może sobie pozwolic na
      wszytko. Co więcej, pozwalasz jej na to a ona czuje się bezkarna. Płacisz jej za
      opiekę nad dzieckiem, a ona nawet nie zadzwoni, że zabiera dziecko do siebie - i
      z jakiego powodu? żeby spotkać się z koleżanką. Co robi dziecko jak babcia gada
      z kolezanką? Ktoś tu Cię nieźle naciąga. Weź dziewczyno zakończ tą farsę, szkoda
      zdrowia. Lepiej żyć w świadomości, że nikt
      po Tobie nie depcze niż z poczuciem utraty kontroli nad własnym domem i presją,
      że dziecko musi mieć babcię, nawet jeśli ta babcia to potwór. Czy te bliskie
      kontakty z rodziną i to ich ciągłe olewanie Cię naprawdę są Ci do czegoś
      potrzebne? Czy jest coś, co Ci rekompensuje to ponizanie? Pewnie czujesz się
      mniej samotna - ale czy warto??

      Pozdrawiam

      U
      • uli Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 08.01.09, 23:14
        Może jakaś studentka pedagogiki byłaby dobrą opiekunką??
        • uli Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 08.01.09, 23:19
          wiesz, boisz się, że ktoś obcy zrobi krzywdę Twojemu dziecku, a teraz Twoja mama
          ją robi - bo przecież to straszne, że Twoja mama robi awanturę o stanie w korku,
          jakby to był jakiś straszny ciężar zostać z wnuczkiem trochę dłużej - przecież
          takie sytuacje czasem się zdarzają. On to na pewno widzi, że jej przeszkadza,
          albo jest używany jako narzędzie do poniżenia Cię, pokazania Ci jaka to niby
          jesteś zła.

          Spróbuj przynajmniej zrobić casting na opiekunkę, zobacz kto przyjdzie. Możesz
          zainstalować kamerę w domu.
    • marzena604 Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 08.01.09, 23:16
      Szukaj opiekunki i to już!!!!
      Jeśli się boisz, to popytaj znajomych, którzy mają troszkę starsze dzieci, może
      mieli opiekunkę i byli zadowoleni. Może jakaś ciocia Twoich znajomych chce sobie
      dorobić. Jeśli mimo to się boisz, to zamontuj kamerę w domu-będziesz dokładnie
      wiedziała, co się dzieje pod Twoja nieobecność.
      Taki układ w jakim tkwisz jest najgorszy z możliwych. Mimo, że płacisz matce to
      ona nie zachowuje się jak Twój pracownik, tylko jak matka-myśli, że wszystko jej
      wolno, nie czuje, że z racji pieniędzy jakie dostaje, jest do czegoś
      zobligowana. Jak najszybciej to skończ, bo nie tylko matka, ale i ojciec i brat
      czują, że jesteś od nich zależna i mogą sobie pozwalać. To chore. Jak
      najszybciej to skończ.
      Pozdrawiam
    • karolina.chonly Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 00:22
      Poszukaj opiekunki. Na pewno znajdzie sie jakas mila spokojna
      dziewczyna - studentka, albo wlasnie pani emerytka. Wiem, ze ciezko
      oddac dziecko pod opieke komus obcemu, ale za cene spokoju Twojego i
      dziecka na pewno warto sprobowac.
      Ktos tu tez pytal czemu nie moze isc jeszcze do przedszkola?

      Pamietaj tez jedno: piszesz, ze wszyscy sa przeciwko Tobie, matka
      oczernia Cie przed rodzina itp. itd. No wlasnie, a uwazaj jak
      przyjdzie moment i bedzie dziecko nastawiac przeciwko Tobie i przed
      dzieckiem na Ciebie nagadywac. Nie wiem jaki masz problem z malym,
      ale moze po czesci on sie boi Twojej mamy? Moze on biedny siedzi
      zawsze sam, a mamusia z kolezankami o pie...ch rozprawia zamiast
      sie nim zajac? Moze ktos inny bedzie sie z nim po prostu bawil i
      poswieci mu wiecej czasu, a maly bedzie bardziej kontaktowy wowczas?
      Tak mi przyszlo na mysl.
      Na pewno musisz cos zrobic, bo tak to nie moze zostac.
      Pozdrawiam
    • anty_bis Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 01:56
      Pytasz co zrobić, więc odpowiadam: wysilić się na trochę więcej
      tolerancji w stosunku do rodziny i zastanowić się nad sobą.
      Bardzo źle oceniasz matkę, patrzysz na nią krytycznie, ale boli
      cię, że ona odwzajemnia ci się tym samym. Po przeczytaniu twojej
      wypowiedzi odniosłam wrażenie, że jesteś bardzo napastliwa i
      małostkowa. Wybacz, ale fakt że matka zabrała wnuka do siebie do
      domu jest dla ciebie taaaaaaaaakim problemem, który nie daje ci
      żyć, świadczy przede wszystkim o twojej małostkowości. A nie
      zastanowiłaś się dlaczego matka nie przyznaje się, że zabiera
      dziecko? Może reagujesz w sposób tak nieadekwatny do sytuacji, że
      woli ci nie mówić o pewnych rzeczach? Zdecyduj się, czy traktujesz
      matkę jak matkę czy jak pracownika. Jeżeli traktujesz ją jak
      pracownika, to weź pod uwagę, że gdybyś spóźniła się 3 godziny, to
      wynajęta niańka też miałaby ci za złe takie spóźnienie. A ty co
      robisz? Zamiast wyjaśnić z czego wynikło spóźnienie nazywasz
      rodzinę potologią i oburzasz się na matkę, że śmiała się
      zdenerwować. Jak na mój gust, to masz bardzo roszczeniowe podejście
      do swojej rodziny- przykład: pretensje do brata, że nie chciał
      zająć się siostrzeńcem, pretensje do matki właściwie o wszysko z
      jednoczesnym oczekiwaniem na zaspokajanie twoich potrzeb.
      Jeżeli nie akceptujesz swojej rodziny i nie masz ochoty ich
      szanować, to jest na to rada - przestań korzystać z ich pomocy,
      radź sobie sama. Masz pracę, pieniądze i twierdzisz, że jesteś
      dorosła, więc zachowuj się dorośle. Nie można mieć wymagań osoby
      dorosłej i oczekiwań dziecka a ty to właśnie robisz.
      • zagubiona.beauty Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 07:49
        na pewno masz po czesci racje ale to nie jest do konca tak.

        Ja podkreslam ze nie mam problemu z nia zabieraniem Malego do
        siebie, ale to ze nigdy ale to nidgy mi o tym nie mowi. Pomysl ze
        gdybym do niej nie zadzwonila na komorke i zapytala to nawet nie
        wiedzialabym gdzie jest dziecko... to chyba nie jest normalne.

        i ja nie wymagam od nich ciagle pomocy ale soory jak ktos siedzi w
        domu i baki zbija jak moj brat to raz na pol roku albo i na rok moze
        mi wyswiadczyc przysluge i zajac sie swoim siostrzencem? Ja nigdy
        nie robie problemu ze on uzywa mojego samochodu, pozycza kase jak
        jej mu trzeba. I nie mowie ze mam jakas wyrodna rodzine ale to jak
        oni mnie stawiaja w tej rodzinie.

        Czy ty wiesz ze na jesieni nie rozmawialam z moim bratem bo wyzwal
        mnie od debili i cepow przy moim dziecku? I w jakies sytuacji mnie
        to stawia? Czy mowilam ze ma problem z tym ze mam kolezanki a on
        prawie zero kolegow? I ciagle slysze jak to ja powinnam uwazac z
        tymi moimi kolezankami bo one mi to jeszcze pokaza... uff, duzo tego
        jest nie jestem aniolem ale nie mam sily byc traktowana jak jakis
        polglowek z tej racji ze jestem od kogos mlodsza.

        Nie wiem z czego to wynika ze mamy takie dziwne uklady w naszej
        rodzinie. Nie chce ich obrazac ale nie mam sily z nimi sie uzerac,
        sluchac jak to ja glupia jestem (mimo ze to tylko ja w tej rodzinie
        skonczylam studia i nie ze to mnie to jakos tak nakreca ale
        stwierdzam fakt) i niewdzieczna. Moj ojciec ma powazne problemy
        zdrowotne i bierze leki ale to nie przeszkadza mu pic. A zreszta on
        mial zawsze problemy z alkoholem i jak teraz mu kiedys to
        powiedzialam to mnie wysmial ze on lubi sobie wypic ale nie ma
        problemow. To pozniej nakreca moja matke bo ona nie znosi jak on
        pije. I nie dziwie sie jej bo mnie to tez by dobijalo. Swieta z nimi
        to byly jej wymowki, ustawiczne sprzeczki z nim. Moj brat uwaza ze
        ja wymyslam, ze my to jestesmy taka super rodzina, etc. Nie watpie
        mimo ze opisalam to wszystko mamy wiele rzeczy ktore nas laczy i
        daje nam sile, ale jest jeszcze wiecej ktore mnie dobijaja.

        Aha, jak stalam w korku to do mojej matki i rodziny dzwonilam co tak
        20 min. Wiedzieli jaka jest sytutacja ale to nie przeszkodzilo im we
        wciskaniu mi ze mi nie wierza, ze zmyslam bo na pewno kogos
        odwozilam, ze warunki pogodowe sa ok, ze ja nie umiem jezdzic, etc.
        Czemu ja musze byc tak traktowana? co ja takiego zrobilam ze oni
        kompletnie mnie nie szanuja, wciskaja mi te glupoty, komentarze, te
        teksty do mojego dziecka jak sie z nim czasami wyglupiam "ale twoja
        mama jest glupia". Albo nazwanie nojego dziecka "malpka"
        i "cwaniaczkeim" i to wcale nie w zartach a nawet jak tak to uwazam
        to za obrazliwe bo dzieciak im wtedy demonstrowal cos co narysowal i
        byl b. przejety. I czego go to uczy?

        ach, szkoda gadac wiem ze nie jestem aniolem ale nie chce zeby moje
        dziecko musialo to ogladac, albo zeby ktos je wpedzal w kompleksy.
        Takie komentarze sa b. deprecjonujace wg mnie.

        nie wiem musze sie wyzalic i zaczac to powoli zmieniac bo to zaczyna
        wymykac sie spod kontroli. Moje zycie przypomina chaos.
        • dorotaniejest Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 09:36
          1. opiekunka albo przedzzkole / żłobek. ale już.
          2. dystans do rodzinnych kłótni. nie da się zrobić bez realizacji
          punktu pierwszego.
          3. jeśli nie zabierzesz się za te zmiany natychmiast, będzie to
          znaczyć, że chciałas sobie tylko pogadać, a Twoje dziecko ma wielką
          szanse za jakis czas stać się wierną kopią rodzinki.
          4. do roboty!!
        • kat-le Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 10:29
          > Nie wiem z czego to wynika ze mamy takie dziwne uklady w naszej
          > rodzinie. Nie chce ich obrazac ale nie mam sily z nimi sie uzerac,
          > sluchac jak to ja glupia jestem (mimo ze to tylko ja w tej
          rodzinie
          > skonczylam studia i nie ze to mnie to jakos tak nakreca ale
          > stwierdzam fakt) i niewdzieczna. Moj ojciec ma powazne problemy
          > zdrowotne i bierze leki ale to nie przeszkadza mu pic. A zreszta
          on
          > mial zawsze problemy z alkoholem ....

          1. sprobuj poczytac cos o DDA (www.dda.pl) - (nie wiem czy to Twoj
          problem, moze ja wszedzie sie tego doszukuje sie, ale to co piszesz
          o alkoholu tak mi nasunelo)
          2. lektura: "Toksyczne związki", "Toksyczna miłosc" Pia Melody; Lęk
          przed bliskością Woititz - do sciagniecia np z www.chomikuj.pl -
          chomik dda. i wiele innych - jesli bedziesz zaiteresowana na pewno
          znajdziesz.

          pozdrawiam
          • zagubiona.beauty Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 14:27
            > 1. sprobuj poczytac cos o DDA (www.dda.pl) - (nie wiem czy to Twoj
            > problem, moze ja wszedzie sie tego doszukuje sie, ale to co
            piszesz
            > o alkoholu tak mi nasunelo)

            wiesz co tak sobie troche poczytalam i ty masz racje. Ja chyba to
            moge miec: gadam jak najeta, latwo sie irytuje, zawsze ale to zawsze
            musze byc najlepsza i wszystko musi byc dopiete na ostatni guzik.
            Pozornie wygladam na kogos super pewnego siebie ale wierz mi tak nie
            jest - ciagle nie wierze w siebie, mimo ze studia skonczylam z
            wyroznieniem i tak mam sie za polglowka. Wystarczy ze ktos mi powie -
            aha to jest ok ale musisz tu naniesc pewne zmiany - ja po prostu
            lapie dola ze jestem tak tepa i tego wczesniej nie widzialam...

            moze i to cos w tym jest. Na jesieni mialam b., ciezki okres - moj
            eks ostatecznie sie ze mna rozstal (czasami mu sie nie dziwie
            klocilismy sie jak wariaci), zmienial prace (fakt ze lepiej platna
            ale wiesz jak to jest w nowym miejscu pracy czlowiek sie dwoi i troi
            zeby wypasc najlepiej) i jeszcze ta zmiana miejsca zamieszkania
            (przyjechalam z powrotem do mojego rodzinnego miejsca po tak 7
            latach). I wtedy do mnie dotarlo dlaczego ja tak daleko od nich sie
            wyprowadzilam, te ich ciagle sprzeczki, klotnie o byle co, chamskie
            komentarze (i to ze maja teraz male dziecko w domu im kompletnie
            zwisa), i ten moj zlosliwy brat ktory mi ciagle dowala jak mnie
            widzi. I za co??? Pare razy jak bylam u nich w odwiedzinach
            zwrocilam im uwage fakt ze niezbyt grzecznie bo powiedzialam cos w
            stylu czy wy wreszcie mozecie zamknac te pyski bo juz slychac tego
            nei mozna. Ojciec podbiegl do i zaczla mnie dusic i powiedzial ze
            jak mi k***a prz***li to ja sie z rozumem nie pozbieram za tak
            gadki. Rozplalkalam sie jak male dziecko, moja matka zebym sie
            uspokoila, moj brat ze ja to mam morde do ojca. Boze, ja mialam
            takoego dola po tym zajsciu ze przez miesiac nie moglam sie
            pozbierac. Myslalam nawet ze mam problemy z tarczyca i poszlam do
            endokrynologa ktora mi poradzila terapie. Oczywiscie naiwnie o niej
            zapomnialam bo Swieta sie zblizaly, moja rozprawa sadowa byla w
            grudniu i o tym zapomnialam. A teraz to wszystko wraca po takiej
            jednej takiej sprzeczce jaka mialam z nimi i moja matka.

            I te komentarze mojego ojca i brata w stosunku do mnie (mojego brat
            to ojciec nkreca) - jak im tlumacze zeby mi Mlodego salcesonem nie
            karmili (tylko przyklad) albo on nie uzywal srodkow chemicznych przy
            dziecku (np. kiedy rozpuszczalnikiem w mieszkaniu czyscil jakies tam
            czesci i smrod byl na cale mieszkanie) - to on mowi ze mi sie we
            lbie poprzewracalo bo juz tak wymyslam. Kiedys tez mi powiedzial ze
            ja niby taka madra p. magister a glupia jak but...

            ale nie o tym chcialam tylko jest jeszcze jeden powod ze nie chce
            zeby Mlody przebywal w ich domu - oni sie ciagle kloca (moj ojciec i
            matka) o takie dyrdymaly, w pazdzirniku on nawet uderzyl moja matke
            przy Malym. Ona mi o tym jakies 2 tyg. pozniej powiedziala. I to
            jest jeden z powodow dla ktorych nie chce zeby moje dziecko na ta
            patologie patrzylo. Moj eks nigdy mnie nie uderzyl. Fakt klocilismy
            sie ale b. rzadko przy dziecku. Najczesciej po tym jak Mlody juz
            spal. I tez dlatego sie rozstlismy bo ja nie chcialam zeby Mlody
            dorastal w takim domu. A tu po powrocie te biedne dziecko ma jeszcze
            gorsze srodowisko...

            Nie mysclie ze ja zabraniam mojej mamie czegos z Mlodym robic,
            chodza sobie na spacery (tu gdzie mieszkamy jest przepiekny park,
            knajpy takie prawdziwie rodzinne osiedle). W domu zainstalowalam
            nowy telewizor, kablowke z wszystkimi kanalami zeby miala co ogladac
            jak jej sie bedzie nudzic, etc. Sama robie jej zakupy, ona tylko
            Mlodemu cos tak ugotuje. Ja piore, sprzatam, etc.

            Ale ciagle jest nie tak...

    • amb25 Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 11:07
      Mnie tez Tesciowa zajmowala sie dzieckiem. Tez jej placilam, tez sie
      wtracala, brala dziecko na rozne spacerki, wycieczki, do kolezanek,
      autosalonow itp. Nie zawsze mi o tym mowila, czasem po tygodniu, ale
      jak wraclam z pracy to byla w domu z dzieckiem, albo jak byla np. u
      kolezanki to sie spotykalysmy na miescie i tam mi go oddawala.
      Szczesliwa nie bylam, ale po mnie to splywalo. Dziecko mialo
      przynajmniej urozmaicony dzien i reweracyjna opiekunke, a ja spokoj,
      ze mu krzywdy nie zrobi, nawet jak nie wiem gdzie z nim przebywa.
      Nawet zadowolona bylam bo czasem np. na cos fajnego trafili na
      miescie czy w parku czy poza miastem, czasem ugotowala mi obiad w
      domu.
      Nie musisz wszystkiego miec pod kontrola. Okaz wiecej zaufania
      Matce. Po co codziennie dzwonisz z pracy? Ja nie dzwonilam, bo
      uwazalam, ze jak bedzie cos zlego to sie szybko dowiem. A jak nie
      dzwoni to jest ok i dobrze sie bawia. Towja matka i tak robi Ci
      przysluge, ze zajmuje sie malym przyjezdzajac do Ciebie.
      Przypuszcza, ze jak jest z dzieckiem u siebie i ma wizyte kolezanki
      to chce sie tez wnukiem pochwalic. Przeciez nie zaprosi kolezanki do
      Ciebie. Poza tym tam jest pewnie dziadek, ktory wnuka lubi no i
      wujek, ktory nie jest moze idealny ale jest pewnie fajny dla malego.
      Brat to rzeczywiscie czasem moglby pomoc, ale to tez nie jest jego
      obowiazek. Zawsze mozesz mu odplacic pieknym za nadobne.
      Nawazniejsze jest jak twoje Dziecko czuje sie z babcia.
      Moze nieswiadomie powielasz zachowanie mtowjej mamy? No i co
      chcialabys, zeby caly czas siedzieli w domu u Ciebie?
      Twoja matka ma swoje lata i tego nie zmienisz. Skoncentruj sie
      lepiej na jakis istotnych szczegolach.
      Ja sie nie przejmuje tym co o mnie mowia przed rodzina.
      A moze tak naprawde jest inny powod tego, ze nie czujesz sie jak
      matka. Bo przeciez co by nie bylo jestes jednak matka.
      Pozdrwaiam i przepraszam za czcionki
    • marianka_marianka Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 14:07
      Witam,
      na początek plusy:
      pracujesz, dobrze zarabiasz, masz własne mieszkanie, mimo bycia samotną matką dobrze sobie radzisz, jesteś niezależna:)
      Minus jest chyba jeden - dajesz sobą pomiatać, mimo że źle ci z tym.
      Jeżeli twoja mama bierze od ciebie pieniądze (!)i to niemałe za opiekę nad własnym wnukiem, a w pakiecie gratis ma wyzywanie cię przy dziecku kiedy tylko przyjdzie jej ochota, to najwyższy czas to zmienić.
      Z tego co piszesz, mieszkasz chyba w większym mieście - znajdź jakąś porządną studentkę pedagogiki (czy pokrewnych kierunków) zaoczną, jestem pewna, że za 900 zł chętnie się podejmnie opieki nad dzieckiem. Jeżeli nie studentka, to na pewno znajdziesz osobę, której powierzysz ze spokojem swoje dziecko. A jeżeli obawiasz się obcych w domu, zamontuj kamerę - koszt niewielki, a będziesz miała pewność. Z tego jak opisujesz swoją rodzinę, to właśnie im obawiałabym się zostawić swoje dziecko.
      Ktoś pisał o DDA, może faktycznie warto tam zajrzeć, na pewno pomoga ci w sposobie komunikowania się z rodziną, musisz nauczyć się dla własnego zdrowia traktować ich odpowiednio do zachowania.
      Na początku jednak poszukałabym niani dla synka, a jak już znajdziesz odpowiednią wg. ciebie osobę, zostaw ich razem samych na krótko, parę razy w tyg. Zobaczysz, czy przypadną sobie do gustu.
      Musisz zmienić opiekunkę dla synka, bo babcia swojego zachowania nie zmieni, wg. niej przecież to ona jest ta dobra, a ty ta zła i niewdzięczna...
      Na marginesie sama bym się zaopiekowała twoim synkiem za 900 zł, he he:) Mam dwóch synków, urwisków w domu - na pewno nie nudził by się z nimi.
      Acha, moim starszym synkiem opiekowali się moi rodzice i teściowa - nigdy nie chcieli pieniędzy i niczego nie wypominali - opieka nad wnuczkiem dawała im satysfakcję i niemała przyjemność, no i po ludzku cieszyli się, że mogli nam pomóc... A ja ze swojej strony zawsze będę im dozgonnie wdzięczna i przy różnych okazjach starałam się obdarowywać ich przydatnymi i cennymi prezentami.
      A pomysł ze sprzedażą mieszkania i wyprowadzką nie jest zły, Najlepsze byłoby takie miejsce, aby mnieć blisko do pracy, a daleko od rodziny. Wiesz, ja jestem osobą raczej spokojną i na takie zachowanie nie umiem reagować w podobnym tonie, czyli agresją słowną. Natomiast unikam kontaktów, nie spotykam się, nie zapraszam itp. Co z tego, że to moja rodzina skoro w ich towarzystwie czuję się źle. To jest moje życie i ja decyduję komu poświęcę swoj cenny czas, a komu nie. A kiedyś ktoś mi powiedział, że święty spokój jest wart każdej ceny:) Pozdrawiam i wierze, że dasz sobie radę!
      • zagubiona.beauty Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 14:40
        pracujesz, dobrze zarabiasz, masz własne mieszkanie, mimo bycia
        samotną matką d
        > obrze sobie radzisz, jesteś niezależna:)

        to prawda - zarabiam b. dobrze :) i tak mam wlasne splacone
        mieszkanie, ktore wynajmowalam przez 7 lat ale po remoncie wyglada
        jak nowe.

        > Jeżeli twoja mama bierze od ciebie pieniądze (!)i to niemałe za
        opiekę nad włas
        > nym wnukiem, a w pakiecie gratis ma wyzywanie cię przy dziecku
        kiedy tylko przy
        > jdzie jej ochota, to najwyższy czas to zmienić.

        to cos ci powiem, ja jeszcze niedawno mialam wyrzuty ze za malo jej
        daje... ale jak usyszalam od kolezanki z pracy ze ona swojej mamie
        nic nie daje i ze ona by nigdy nie wziela to mi dalo do myslenia ze
        chyba ja daje mojej ok kase.

        > Z tego co piszesz, mieszkasz chyba w większym mieście - znajdź
        jakąś porządną s
        > tudentkę pedagogiki (czy pokrewnych kierunków) zaoczną, jestem
        pewna, że za 900
        > zł chętnie się podejmnie opieki nad dzieckiem. Jeżeli nie
        studentka, to na pew
        > no znajdziesz osobę, której powierzysz ze spokojem swoje dziecko.


        Mieszkam na Pomorzu w duzym miescie. Czy uwazaz ze powinnam dac
        ogloszenie gdzies na uniwerku czy szukac kogos takiego w necie czy
        jak?

        A jeżeli obaw
        > iasz się obcych w domu, zamontuj kamerę - koszt niewielki, a
        będziesz miała pew
        > ność. Z tego jak opisujesz swoją rodzinę, to właśnie im
        obawiałabym się zostawi
        > ć swoje dziecko.

        a jak to mozna tak dyskretnie zamontowac? i kto to robi?

        > .. A ja ze swojej strony zawsze będę im dozgonnie wdzięczna i przy
        różnych okaz
        > jach starałam się obdarowywać ich przydatnymi i cennymi
        prezentami.

        ja tez jestem im wdzieczna i dostaja co rusz cos ode mnie. Na Swieta
        na ich prezenty wydalam 500 PLN i zrobilam zakupy za 300 PLN. Oprocz
        tego ze mamie dalam pensje...
        • marianka_marianka Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 16:58
          zagubiona.beauty napisała:


          > Mieszkam na Pomorzu w duzym miescie. Czy uwazaz ze powinnam dac
          > ogloszenie gdzies na uniwerku czy szukac kogos takiego w necie czy
          > jak?

          Na uniwerku jak najbardziej, rozwieś ogłoszenia. Najlepiej kup telefon z nowym numerem, bo jak podasz swój aktualny, to nie dadzą ci żyć. Popytaj w pracy, może koleżanki kogoś ci polecą, to zawsze trochę pewniejsze niż z ogłoszenia. No i na forum miejskim, jak ktoś też radził.


          > a jak to mozna tak dyskretnie zamontowac? i kto to robi?

          Popytaj wśród znajomych, albo udaj się prosto do sklepu z takim sprzętem, to naprawdę nie jest droga sprawa, zależy w ilu pomieszczeniach chcesz mieć kamery, czy zwykłe lub na podczerwień itp. Powinni też zamontowac, ale jestem pewna,że sama sobie poradzisz - możesz mieć przecież bezprzewodowe - nie musisz się bawić w żadne kable. No i nie daj się naciągnąć na jakiś drogi sprzęt, sprawdź sobie wcześniej w sieci różne rodzaje, będziesz wiedziała na czym stoisz, jak wybierzesz się na zakupy.


          > ja tez jestem im wdzieczna i dostaja co rusz cos ode mnie. Na Swieta
          > na ich prezenty wydalam 500 PLN i zrobilam zakupy za 300 PLN. Oprocz
          > tego ze mamie dalam pensje...

          Wygląda na to, że Twoja wdzięczność spływa po nich jak woda po kaczce, mimo twojej hojności. Też mam taką osobę w rodzinie. Starałam się ogromnie, byłam miła, uprzejma, wybaczałam, nie raz płakałam przez nią, aż zaczęłam myśleć, że to ze mną jest coś nie tak... Po jakimś czasie zrozumiałam, że obojętnie co zrobię, zawsze będę ta najgorsza. Nie tylko ja, bo wszystkich z rodziny traktowała w ten sposób. Nie sposób uniknąć kontaktów niestety, ale ograniczyłam je do niezbędnego minimum. I przed każdym spotkaniem powtarzam sobie: pamiętaj, ten typ tak ma - nie staraj się - olej to. Mnie osobiście ta osoba kojarzy się z pasożytem ,który będzie tylko brał, brał, brał, wiecznie niezadowolony i nic się nie zmieni dopóki nie powiesz STOP. Ta osoba dalej bedzie taka sama, ale ty zyskasz spokój.
          Tak widzę twoją rodzinę. Jeżeli mimo ograniczenia kontaktów dalej będą ci się narzucać, wyprowadź się.
    • karmelowa_mumi Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 14:10
      a moim zdaniem matka nie robi Ci przyslugi, bo placisz jej tak jakbys wynajmowala opiekunke, i moim zdaniem nie jest wcale tak, ze babcia gwarantuje najlepsza opieke nad dzieckiem.
      Z Twojego opisu sytuacji wynika, ze dosyc toksyczne sa powiazania miedzy Wami i lepiej im by zrobilo, gdyby nie bylo tam zaleznosci. Szukaj dobrej opiekunki, ktorej za nadgodziny bedziesz tez placic, i nie martw sie o opieke - zaufaj intuicji, zawsze mozesz zainstalowac monitoring, zawsze mozesz umowic sie na okres probny i zobaczyc jak maly reaguje na pania, czy jest radosny czy raczej nie, gdy ja widzi, tyle osob tak robi, znajdz w necie informacje na temat jak szukac najlepszej niani.
      A i moze sie zdarzyc, ze gdy powiesz matce, ze znalazlas opiekunke i jej dziekujesz za pomoc, beda pretensje, czy to, ze im nie ufasz, czy to, ze pozbawilas zrodla dochodu. Jednak to Twoje dziecko, Ty wydajesz decyzje i pilnujesz tego, zeby bylo zdrowo, wiec jesli podejmiesz taka decyzje, musisz sie do niej na 100% przekonac, ze bedzie ona lepsza.
      Moim zdaniem im mniej zaleznosci, tym zdrowsze relacje mozecie uzyskac, bo bedziecie mniej od siebie oczekiwac. I tyle.
      Amen
      • zagubiona.beauty Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 14:35
        Moim zdaniem im mniej zaleznosci, tym zdrowsze relacje.

        cos w tym jest co piszesz. Jak mieszkalam poza moim rodzinnym
        miastem to mielismy w miare zdrowy uklad. Jak wrocilam tutaj to nei
        moge zniesc tych ich sprzeczek..

        zawsze mozesz zainstalowac monitoring

        gdzie takie rzeczy sie kupuje w sklepach komputerowych czy dla
        dzieci.
    • agata1979-fr Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 14:44
      Na portalu www.niania.pl znajdziesz wykwalifikowane ,sprawdzone opiekunki !
      Druga sprawa - na lokalnym forum Twojego miasta daj ogłoszenie ,że poszukujesz
      opiekunki ! Ja np.nie pracuję bo zajmuję się synem a dodatkowo opiekuję się
      maluchami koleżanki . Wszyscy bardzo zadowoleni ;-) Pozdrawiam i życzę
      powodzenia ;-))
      • zagubiona.beauty Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 14:49
        agata1979-fr napisała:

        > Na portalu www.niania.pl znajdziesz wykwalifikowane ,sprawdzone
        opiekunki !
        > Druga sprawa - na lokalnym forum Twojego miasta daj ogłoszenie ,że
        poszukujesz
        > opiekunki ! Ja np.nie pracuję bo zajmuję się synem a dodatkowo
        opiekuję się
        > maluchami koleżanki . Wszyscy bardzo zadowoleni ;-) Pozdrawiam i
        życzę
        > powodzenia ;-))


        dzieki sprawdze to - mam caly weekend zeby tym sie zajac.

        a tak na marginesie dzieki Wam ze mnie tak pocieszacie. Lzej mi jest
        na sercu, naprawde :) nie jestem takim demonem z jakiego oni mnie
        chca zrobic...

        a jeszcze jedno - na co zwracac uwage przy wyborze niani? Lepiej
        mloda studentka czy starsza pania?
        • karmelowa_mumi Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 14:56
          www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,2914196.html
          poczytaj sobie, zwlaszcza komentarze pod artykulem
          • verdana Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 15:09
            Babcia nigdy nie podporzadkuje się poleceniom matki tak jak
            opiekunka, chocby dlatego, ze zalezy jej na dziecku i bedzie trobila
            to, co uwaza za najlepsze - a to nie musi się zgadzać z opinia mamy
            o tym, co najlepsze. Trudno zmusić babcię by zrobila cos, co jej
            zdaniem jest głupie, albo niekorzystne dla wnuka. To raz.
            Dwa - boisz się, ze ktos obcy skrzywdzi dziecko, co jest malo
            prawdopodobne. Natomiast dziecko, ktore jest wychowywane w obecności
            dziadka-alkoholika jest krzywdzone na 100%. Podobnie dziecko,
            ktorego opiekunowie się kłóca.
    • premeda Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 09.01.09, 15:42
      Myślę, że na stan Twojego dziecka w dużej części mają wpływ stosunki
      panujące w twoim rodzinnym domu. Nie skomentuję postawy Twojej matki
      skoro ma gdzieś, że wnuczek patrzy na awantury, krzyki, wyzwiska a
      nawet przemoc fizyczną. Takiej osobie nie powierzyłabym dziecka do
      opieki, zwłaszcza, że tak się o synka boisz. Uwierz, a może lepiej
      dostrzeż wreszcie, iż każda inna osoba, która normalnie zajmie się
      dzieckiem będzie dla synka lepsza. Sama też musisz być bardziej
      stanowcza w relacjach rodzinnych, bo włos się jeży na głowie,
      czytając, że pomagasz bratu leniowi, który na dodatek traktuje Cię
      jak popychadło. Ja będąc na Twoim miejcu znalazłabym sobie
      opiekunkę, a później nie przebierając w słowach wywaliłabym rodzince
      co o nich myślę i zerwałabym (przynajmniej) na jakiś czas kontakt.
      Później ewentualnie dostosowałabym się do sytuacji jeśli byłaby
      poprawa to owszem moża spotykać się z rodziną jeśli nie to naprawdę
      szkoda życia. Nie musisz oczywiście tego robić, bo jesteś przede
      wszystkim sobą ale myślę, że łatwiej będzie dostrzec jak bardzo
      toksyczną masz rodzinę.
    • chalida Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 10.01.09, 00:08
      Zapanuj nad nerwami i poszukaj opiekunki. I Tobie i dziecku wyjdzie to na
      zdrowie. Popytaj w pracy i wśród znajomych, może ktoś zna kogoś godnego
      polecenia. Powodzenia :)
    • migi-79 Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 10.01.09, 16:02
      Czym prędzej zaprowadź dziecko do przedszkola,tam wśród dzieci
      szybciej się nauczy mówić,lub znajdź opiekunkę którą ktoś Ci
      zarekomenduje.Dziecko żyje zapewne w stresie jak słyszy ciągłe
      awantury,poza tym obniżają twój autorytet wobec dziecka.Ja bym na to
      nie pozwoliła i nie rozumiem jednego,jak mozna płacić własnej mamie
      za opiekę nad dzieckiem,to babcia nie może zająć się bezinteresownie
      własnym wnuczkiem,można jakoś wesprzeć finansowo gdy są problemy ale
      żeby płacić 900 zł.za tą sumę znajdziesz dobre przedszkole.Ja bym
      nie mogła nawet przyjąć tych pieniędzy.Weź sie wgarść i poszukaj
      spokojniejszego miejsca dla dziecka niż chora rodzina.szkoda Ciebie
      a tym bardziej dziecka.Pozdrawiam.
    • kicia031 Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 10.01.09, 16:53
      najwyrazniej wychowalals sie w rodzinie, gdzie nieuprzejme odzywanie sie do
      siebie, klotnie, awantury i rekoczyny sa norma i chyba nie odstajesz od nich za
      bardzo = ty do nich mowisz, zeby zamkneli pyski, oni do ciebie zes cep i glupia
      i tak sie to kreci. Jak rozumiem, tego typu podejscie bylo tez przyczyna rozpadu
      twojego malzenstwa / zwiazku.
      Do tego dochodzi nieufne podejscie do swiata zewnetrznego - rozumiem strach
      przed zostawieniem 3 miesiecznego dziecka zz opiekunka, le nie 3-latak na milosc
      boska. Takie dziecko powinno juz zreszta chodzic do przedszkola, by uczyc sie
      nawiazywac kontakt z rowiesnikami.

      Relacje rodzinne sa do pracy nad nimi swoja droga, ale wuwazam, ze taka prace
      powinnas zaczac od siebie. Od zmiany swojego nastawienie, stosunku do ludzi,
      sposobu w jaki wyrazasz emocje. To bedzie z dlugoterminowa korzyscia dla ciebie,
      dziecka i wplynie tez na zmiane relacji w rodzinie.
      powodzenia
      • zagubiona.beauty Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 11.01.09, 00:15
        > najwyrazniej wychowalals sie w rodzinie, gdzie nieuprzejme
        odzywanie sie do
        > siebie, klotnie, awantury i rekoczyny sa norma

        chyba tak to jest... niestety...

        Jak rozumiem, tego typu podejscie bylo tez przyczyna rozpad
        > u
        > twojego malzenstwa / zwiazku.

        moze i tak a moze i nie. wyszlam za maz po urodzeniu dziecka a
        znalismy sie tak z 1.5 roku. I najgorsze ze zrobilam to tak wbre
        sobie. Najtragiczniejsze jest to ze ja wychowalam sie w takim
        dziwnym domu (lagodnie to mowiac) gdzie mi od dziecka mowiono ze
        mozna liczyc tylko na siebie, faceci to egoisci, etc. Nie narzekam,
        dzieki temu jestem kim jestem, radze sobie dobrze (tzn chyba tylko w
        zyciu zawodowym i finansowo). Ja naprawde nigdy nie mialam cisnienia
        na bycie z kims i malzenstwo,etc. Moja ciaza spadla na mnie jak grom
        z jasnego nieba. Pracowalam wtedy w b. prestizowej firmie i mialam
        opcje pracy/stazu zagranica. Oczywiscie wszystko wzielo w leb. Ale
        mi to nie przeszkadza. Bo moje dziecko i macierzynstwo nauczylo mnie
        duzo i dalo mi tak duzo. Nigdy nie wiedzialam ze mozna kogos tak
        kochac, ze mozna byc tak szczesliwym majac takie male dziecko... z
        drugiej strony, wiem jak wielka odpowiedzialnosc na mnie spoczywa i
        nie chce by mojemu dziecka niczego nie zabraklo i to nie tylko
        finansowo ale i intelkutalnie. Mlody chodzi na sporo zajec (to nie
        jest tak ze ja go trzymam pod kloszem) - basen, jezyk ang, rytmika.
        Radzi sobei swietnie. Jest b. lubiany i nei jest jakis zahukany lecz
        pewny siebie. Ale to i tak jest b. wrazliwe dziecko. Ja to widze i
        widze jak sie zlosci jak ja sie sprzeczam z nimi.

        > Do tego dochodzi nieufne podejscie do swiata zewnetrznego -
        rozumiem strach
        > przed zostawieniem 3 miesiecznego dziecka zz opiekunka, le nie 3-
        latak na milos
        > c
        > boska. Takie dziecko powinno juz zreszta chodzic do przedszkola,
        by uczyc sie
        > nawiazywac kontakt z rowiesnikami.

        wiem wiem ze to nei 3 m-scy dziecko ale to jest male dziecko. Moje
        kolezanki opowiadaja mi jak ich dzieci niewile starsze od mojego
        przezywaja przedszkole. Ja sama z moim bratem tez chodzilam i mi
        osobiscie przedszkole kojarzy sie z najgorszymi przezyciami. Mialam
        jadlowstret w przedszolu, wiele razy wymiotowalam, ciagle bylam
        chora i ja to pamietam. Moja matka sama wspomina ze moj brat
        przedszkole lepiej znosil niz ja mimo ze to on b. plakal niz ja. Ona
        mi powiedziala ze ja nigdy nie plakalam w przedszkolu i panie mnie
        chwalily ze sobei radze ale nigdy nic nie jadlam i to je b.
        martwilo. Moze i dlatego nei jestem fanka przedszkola. I wiem, wiem
        zaraz mi ktos powie - jaka krzywde Mlodemu robie nie posylaja go tam
        ale nie widze powodu. Ona ma i tak duzo zajec jak na 3-latka i moze
        za rok o tym bede myslec. Na razie widze jaki on jest wrazliwy i
        mnie to troche przeraza bo boje sie o niego tak bardzo...


        Relacje rodzinne sa do pracy nad nimi swoja droga, ale wuwazam, ze
        taka prace
        > powinnas zaczac od siebie. Od zmiany swojego nastawienie, stosunku
        do ludzi,
        > sposobu w jaki wyrazasz emocje. To bedzie z dlugoterminowa
        korzyscia dla ciebie
        > ,
        > dziecka i wplynie tez na zmiane relacji w rodzinie

        masz racje i ja to wiem. Mowie ci jak mieszkalam z dala od mojej
        rodziny iw widzielismy sie tak raz na rok (tylko Swieta) to uklad
        ten byl idealny. Nic mnie nie wkurzalo w nich. Po powrocie tu na
        stare smieci wszystko wrocilo do starego porzadku. Rani mnie czasami
        jak mi moja rodzina mowi ze moj eks mi zniszczyl zycie, ze moglam
        tysiac innych rzeczy robic, ze oni by zajeli sie dzieckiem. B. mnie
        to boli bo to brzmi dla mnie tak jakbym ja nie byla jakos pelna
        wartosciowa matka, tak jakby moje macierzynstwo bylo mniej warte niz
        moja praca... ja tak nie uwazam bo uwazam ze spotkalo mnie
        najwieksze szczescie ze mam Mlodego, ze mam kogos kto mnie kocha tak
        bezdranicznie ze ja czasami nei moge w to uwierzyc, ze Mlody jest
        taki doskonaly (bo jest moim dzieckiem i dlatego :) i za to ze
        jest :)

        dzieki za komentarze i rady - to mi pomaga. Moja enokrynolog dala mi
        namiary na psychologa juz w listopadzie. Zaczne terapie bo wreszcie
        moze kiedys mi uda sie wyrzucic ta zlosc jaka mam w sercu. Wiesz co
        jest najglupsze w tym wszystkim? To ze ja zawsze uwazalam ze ta moja
        zlosc to moja sila napedowa, ze dzieki temu mam sile walczyc o
        siebie... ale tak nie jest...

      • zagubiona.beauty Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 11.01.09, 00:29
        Jak rozumiem, tego typu podejscie bylo tez przyczyna rozpad
        > u
        > twojego malzenstwa / zwiazku.

        aha, zgadzam sie ze klotnie byly nie do zniesienia miedzy nami. Ale
        moze ci opowiem troche o moim eks. Facet prawie nidgy mi przy Mlodym
        nie pomagal, karmienie piersia uwazal za cos obrzydliwego (dlatego i
        moze karmilam tylko 5 m-scy a nie jak planowlam rok), ciagle mi
        wciskal jak to mnie nikt nie znosi w pracy, jaka to ja niby tam
        jestem wykorzystywana, etc, etc, etc. On do dzisiaj uwaza za ja
        przesadzam z moimi ambicjami wobec Malego, ze go przeladowuje
        jakimis zajeciami. Nie mialam sily walczyc z nim o kazda rzecz. Np.
        w sklepie ja chcialam chelb razowy on bialy i jak on nie postawil na
        swoim obrazony zostawial mnie z Mlodym sama w sklepie i odjezdzal.
        Przeciez to byla jakas droga przez meke...

        Moj brat mi kiedys powiedzial ze wiekszosc ludzi mysli ze ja jestem
        taka sila baba i ze przez to przyciagam do siebie takich slabeuszy
        ktorzy przy mnie rosna w sile i potem jezdza po mnie jak po lysej
        kobyle... moze cos w tym jest.
    • olimpiaxx Re: moja rodzina mnie wykancza - pomozcie 10.01.09, 17:40
      czytam twój post i nie dowierzam- moja rówiesnica czyli Ty i taka
      jakas niedojrzała. Ciesz się, że mama bawi Ci dziecko, bo opieka nad
      dzieckiem jest niekiedy bardziej wyczerpujaca niż praca nasza
      zawodowa. To, ze mama zabiera Ci dziecko do siebie,a ty masz
      wątytotalnie nie rozumiem.

      Proszę Cie badx bardziej poważna, bo zycie Cie chyba jeszcze
      niewiele nauczyło.
      • marianka_marianka Czytanie ze zrozumieniem się kłania. 10.01.09, 22:59
        olimpiaxx napisała:

        > czytam twój post i nie dowierzam- moja rówiesnica czyli Ty i taka
        > jakas niedojrzała.

        Niedojrzała to by była gdyby nie pracowała, siedziała u rodziców na garnuszku i żaliła się na forum.

        Ciesz się, że mama bawi Ci dziecko, bo opieka nad
        > dzieckiem jest niekiedy bardziej wyczerpujaca niż praca nasza
        > zawodowa. To, ze mama zabiera Ci dziecko do siebie,a ty masz
        > wątytotalnie nie rozumiem.

        Ona płaci mamie, a problemem jest nie sama opieka a traktowanie się wzajemne w tej rodzinie.

        > Proszę Cie badx bardziej poważna, bo zycie Cie chyba jeszcze
        > niewiele nauczyło.

        Nie zauważyłam rozbawienia Autorki całą sytuacją.

        Jeżeli takie zachowanie rodziny to dla Ciebie normalka, to zaczynam się zastanawiać jakie zasady panowały w Twoim rodzinnym domu...
Pełna wersja