niechęć do własnego dziecka... planować następne?

14.01.09, 12:56
Nie wiem czy nadaję się na matkę. Ciągle czekam, kiedy moje dziecko (15 m-cy)
zacznie być "fajne". Nie jestem zbyt cierpliwa. Denerwuje mnie, że całe moje
życie jest podporządkowane dziecku, że mój świat to tylko praca-dom
(wcześniej, aż do końca ciąży byłam bardzo aktywna, teraz nie mam czasu ani
siły na wyjście na aerobic, nie wspominając o jakimś wyjeździe), że oddalamy
się od siebie z mężem przez brak czasu i ciągłe zmęczenie, że od ponad roku
jestem niewyspana, że nawet kiedy jestem chora, nie mogę się położyć i
odpocząć. Mam dość codziennych cyrków z usypianiem, księżniczka raczy spać 7
godzin w nocy i godzinę w dzień ("taki model się pani trafił, wszystko z nią w
porządku" - to słowa mojego pediatry)

Ciągle słyszę: poczekaj, dzieci rosną, będzie dobrze. Ha, skończyły się kolki,
to zaczęło się ząbkowanie, zaczęła chodzić, to ucieka i nie pozwala sobie
zmienić pampersa, na każdą propozycję ma odpowiedź "nie". Doświadczone mamy
mówią: ciesz się, że masz takie fajne dziecko, zobaczysz jak to szybko minie i
będziesz żałować. A ja nie mogę się doczekać, kiedy młoda wejdzie w wiek
szkolno - nastoletni i będzie można z nią normalnie porozmawiać. Jasne, że ją
kocham i nie oddałabym nikomu, ale strasznie mnie denerwuje.

Przy tym wszystkim, zawsze uważałam, że głupio jest być jedynakiem, więc skoro
mam już jedno dziecko, to jestem mu winna jakieś rodzeństwo. I tak jestem
niewolnikiem jednego, może drugie nie pogorszy sytuacji? Myślę, że oprócz
korzyści dla dziecka, za parę lat taka "inwestycja" może się opłacić także
nam, dzieci zajmą się sobą, a my będziemy mieli więcej czasu dla siebie.
Czy na moim miejscu myślałybyście o kolejnym dziecku? Jeśli nie zdecyduję się
w miarę szybko, to nie zdecyduję się już w ogóle, mam 30 lat.

Przeczytałam co napisałam, brzmi to trochę histerycznie, ale tak wygląda teraz
moje życie. Od wyrzutów sumienia, że poświęcam młodej za mało czasu, bo
pracuję, do złości, chęci trzaśnięcia drzwiami i ucieczki od tego wszystkiego.
    • mala.czarnaa Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 14.01.09, 13:14
      Moim zdaniem napewno nie powinnaś teraz planowac drugiego dziecka.
      Nie wiem co Ci poradzić, ja nigdy nie przepadałam za dziećmi, ale
      swoje kocham i uwielbiam i okres urlopów macierzyńskiego i
      wychowawczego był najlepszym czasem w moim życiu, bo mogłam być
      ciągle ze swoim szkrabem. Kiedy poszlam do pracy także się cieszyłam
      nowym etapem, bo mogłam odpocząć w pracy od dziecka. Uważam, ze to
      zdrowe podejście. Wydaje mi się, że jesteś przemęczona. Może
      bardziej zaangażować w obowiązki innych członków rodziny? Dobrze by
      było gdybyś miała czas na swoje przyjemności -fitnes, wyjście do
      pubu z koleżankami... Może własnie tego potrzebujesz? Najważniejsze
      byś myślała w ten sposób, a nie, ze jesteś złą matką.
      A i jeszcze jedno. Jedyne co jesteś dziecku winna, to miłość, nie
      rodzeństwo!

      Pozdrawiam
      • krzysztof-lis Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 14.01.09, 14:21
        > Wydaje mi się, że jesteś przemęczona.

        Też mam podobną opinię. Opinia, że rodzice małego dziecka powinni mieć też czas
        dla siebie jest niepopularna, ale innego wyjścia nie ma.
        • ewelinawiktoria Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 14.01.09, 15:09
          Mam córkę w identycznym wieku,-identyczne myśli czasem i identyczny dylemat czy
          stworzyć kolejnego diabełko-aniołka???
          Jestem z małą w domu non stop, czynna, zwarta i gotowa-24 godziny na dobę bo
          córka często wstaje w nocy co godzine lub robi sobie kilkugodzinne przerwy w
          śnie, w dzień śpi dwie godziny, lata jak nakręcona, gada jak nakręcona, nie to
          jej ulubiona odpowiedz...
          ALE....
          Do niedawna miałam takie same myśli jak TY, miałam czasem jej dość, mi oprócz
          męża nikt nie pomaga, a maz w pracy do 17, teściowa zbyt zajęta serialami, mama
          moja kiedyś choć trochę pomocna- teraz poirytowana prędkością dziecka....
          Zero szans na pracę, wyjście nawet do sklepu, czasem dwa tygodnie wcześniej
          umówię się z moją mamą codziennie ją błagając by nie zapomniała i idę do lekarza
          jak już prawie zdycham...
          ALE..prawda jest taka że jak mała skończyła roczek u mnie to wszystko przestało
          mieć znaczenie, znalazłam w moim coraz bardziej komunikatywnym dziecku
          towarzysza, ustaliłyśmy żelazne zasady rytmu dnia, dałam jej trochę więcej
          samodzielnośći i miło spędzamy razem czas, czerpię z tego radość, lubię ten
          stały rytm, tęsknię za nią gdy dłużej jej nie ma,myślę ze jest sporo racji w tym
          że przychodzi taki moment że na swoje dziecko spogląda się inaczej i to jest
          jakiś przełom zaczynam je inaczej postrzegać jako takiego już "człowieka") nie
          człowieczka...;)
          Czas mija i dziecko dorośleje tak szybko uciekają te chwile razem wiem że dla
          mojej małej jestem najważniejsza, mamy swoje rytuały, zabawy, sekrety, już mi
          nie szkoda młodości, wolności, upływającego czasu..
          Do niedawna mówiłam że nie chcę mieć już dzieci, ale ostatnio zmieniam zdanie,
          dużo nad tym myślę i choć wiem że będzie to baaaardzo ciężka praca, ogrom
          wysiłku to mimo to planujemy by różnica między dziećmi była 2,5-3 lata.
          Dziś w tej sprawie min odwiedziłam lekarza, rzekł zero stresu, odpoczynek,
          witaminki, relaks itp (o pierwsze dziecko staraliśmy się długo )- na to ja
          śmiech, bo to nie realne przy roczniaku takim jak mój.....Nie będę czekać a
          Tobie radzę poczekaj na głębszą motywację, może też nadejdzie taka chwila
          przełom że będzie lepiej, łatwiej, bardziej na luzie wtedy pomyśl......
      • lilly80 nie nie nie 30.01.09, 22:12
        nie planuj dziecka bo bedzie z Toba gorzej.
    • kicia031 Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 14.01.09, 15:49
      Mysle, ze okres miedzy 12 a 24 miesiace jest najciezszy dla rodzicow
      do zniesienia. Trudno tez orzec, czy przemawia przez ciebie
      wyczerpanie dzieckiem, ktore jest w tym okresie szczegolnie
      wymagajace, czy tez trwala niechec.
      Ale - wszystko jest tez kwestia organizacji! Opoobserwuj swoje
      dziecko i zapisuj o jakich porach wstaje, zasypia, robi sie glodne,
      zmeczone, marudne, wesole, spokojne, chetne do zabawy.
      na tej podstawie zaplnuj dziecku dzien i trzymaj sie tego z zelazna
      konsekwencja, uwzgledniajac tez czas na swoj odpoczynek, podczas gdy
      dzieckiem zajmie sie tata.
      No i odradzam decydowanie sie na 2 dziecko w tym momencie. Moze
      kiedys do tego dojrzejesz, a jak nie, to byc jedynakiem tez nie
      tragedia.
    • kaz-oo Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 14.01.09, 16:43
      cunning napisała:
      A ja nie mogę się doczekać, kiedy młoda wejdzie w wiek
      > szkolno - nastoletni i będzie można z nią normalnie porozmawiać.

      Żebyś się nie przeliczyła, bo bardzo prawdopodobne że dopiero wtedy zacznie się
      prawdziwe piekło. Właśnie mam takiego "drugiego" nastoletniego i czasami
      nachodzą mnie takie myśli, że ...eh{((
    • kiecha3 Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 14.01.09, 18:50
      Ciągle czekam, kiedy moje dziecko (15 m-cy)
      > zacznie być "fajne"

      a odpowiedz sobie co to znaczy że dziecko jest 'fajne".. może skonkretyzuj bardziej to stwierdzenie...

      nie umiem doradzić, gdyż matką nie jestem.. ale wydaje mi się, ze z takim nastawieniem to skrzywdzisz tylko te dzieci.. jeśli już nie umiesz sobie poradzić z brakiem czasu dla samej siebie.. to co dopiero przy dwójce dzieci... kiedy to nie będziesz wiedziała kiedy do kibelka lecieć... nie marząc nawet o aerobiku..

      wyobrażasz sobie taką sytuację? że przez następne (pi razy okno) dwa lata nie wyściubisz nosa z domu?
      A co jeśli ciąża będzie ta z trudnych i będziesz musiała dużo leżeć? może warto poczekać aż mała pójdzie do przedszkola i trochę odetchniecie i dopiero wtedy zafundować jej braciszka/siostrzyczkę ;)

      Rozsądnej decyzji życzę ;)
      • nowy99 Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 15.01.09, 12:04
        Miałam podobnie: po swoim niesypiającym synciu musiało minąć 11 lat
        nim zdecydowałam się na kolejne;) Mam 36 lat:)
        Siedziałam z nim w domu, przez 3 lata, potem wrzuciłam do
        przedszkola i odkryłam, że takie instytucje są bezcenne - wtedy
        dopiero poszłam do pracy, do ludzi, a problemami typu jedzenie,
        gotowanie dziwnych potraw (aby tylko coś zjadł, bo w dodatku jest
        niejadkiem, do dziś zresztą), chodzenie krok w krok za nim (bo
        mieszkaliśmy u rodziców, w piętrowym domu, mnóstwo
        niebezpieczeństw) - zajęła się pani przedszkolanka;)
        Dziś powiem, że wolę sta razy bardziej robić z nim matmę czy
        angielski, czy wypracowanie, czy podwieźć na trening piłki nożnej
        (która mnie średnio interesuje;) aniżeli budować z klocków czy robić
        babki z piasku!
        Jedynym minusem była jednak ta opieszałość z drugim dzieckiem. On
        nie ma się z kim bawić, prosi męża aby ten bawił się z nim w domu w
        chowanego (przypominam ma 11 lat!), aby godzinami grał z nim w
        ogródku w piłkę, w komputer itd.
        Dobrze jest wypośrodkować sprawę i jak tylko córa Twoja się uspokoi,
        podrośnie - rodzeństwo, mały dzidziuś będzie dla niej zabawką jak
        znalazł! Będzie się zajmować właśnie bobasem...
        Tylko Ty piszesz, że pracujesz - czyli nie przebywasz z nią cały
        dzień... czyli chodzi o brak luzu w czasie wolnym... o tym zapomnij,
        my do dziś nie możemy wyjść nigdzie poza po godz.23, tylko że my nie
        mamy żadnej rodziny w pobliżu, a Twoja rodzina z czasem, jak mała
        zacznie być kontaktowa i (słowa babć) grzeczniejsza to będą z nią
        zostawać. Kwestia roku, dwóch, no może trzech.
    • zabeczka73 Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 18.01.09, 00:17
      Powiem Ci, że nic dziwnego nie ma w tym co napisałaś.Moja córka
      (dziś na szczęście 6 lat) od 12 mies życia do 30 mies. była nie do
      życia. Spała np. od 22 - 2 w nocy. Nastepnie trzeba było sie z nią
      bawić przez godzinę i następnie szła spac na następne 2 godz.
      Biegała przez dzien w tempie strusia - pedziwiatra, uciekała z
      każdego wózka w biegu. Pomimo tego zdecydowałam się - kiedy córka
      miała 18 mies. - na drugą ciążę, bo nie chciałam miec jedynaczki i
      zawsze gdzieś uważałam, że 2 lata to dobra różnica między dziećmi.
      Co do Ciebie - musisz znaleźć trochę czasu by przemyślec własne
      życie. Może jesteś w stanie nie być z dzieckiem 1 cały dzień, albo 2
      i zastanowić sie nad wszystkim. Spakuj się na 2 dni i wyjedź poza
      miejsce zamieszkania. Jesteś zahukana przez obowiązki nad maluchem i
      dlatego czujesz sie tak jak czujesz. Myślę, że potrzebujesz
      regularnie mieć czas tylko dla siebie - np. raz w tyg. godzinne
      plotki u znajomych, czy gimnastyka etc. Co do drugiego dziecka -
      odpocznij trochę od tego pierwszego. Może sie okazać, że przez
      najbliższe 2 mies. będziesz miała wiecej czasu dla siebie i to Ci
      wystarczy. A moze na kolejne macierzyństwo bedziesz gotowa dopiero
      kiedy to obecne pójdzie do przedszkola. Nic na siłę. Oddawaj na
      trochę dziecko w dobre ręce i dobrze na tym wszyscy wyjdziecie. 15
      miesięczniak to prawdziwy tester możliwości rodzica. I nawet
      najbardziej rozkochani w dzieciach wymiękają.
      • kapcius Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 19.01.09, 23:23
        Zdecydowanie odradzam teraz kolejną ciąże. Ja tak miałam, jak mała miała 15 m-cy
        zaszłam w planowaną drugą ciąże. Trochę tego żałuję. Mała dawała strasznie w
        kość i codziennie wystawiała moją cierpliwość na próbą. Stawałam się nerwowa,
        złość kumulowałam w sobie a później problemy ciążowe szpital, ehh było minęło.
        Jednym słowem koszmar. Teraz moje życie wygląda zupełnie inaczej. Córka jest
        najukochańszą słodką córunią na świecie. Jest taką przylepką, taka mądra,
        kochana, słodka, miła, opiekuńcza dla braciszka. Jestem z niej dumna. Oczywiście
        charakterek ma ale można z nią negocjować i dochodzimy do kompromisu. Ma 3,5
        roku. Synek ma roczek i moje nastawienie do takich małych dzieci się zmieniło
        na plus, ale zdecydowanie wolę gadające niż gaworzące.Dzieci szybko rosną.
        TERAZ Z INNEJ BECZKI: pracuje prawda? ja też i wyobraź sobie co mam przy dwójce
        dzieciaków. Wczesnym rankiem szybko ubrać obydwoje (dla mnie to codzienny
        koszmar) i zawieść jedno żłobka drugie do przedszkola. W pracy tak naprawdę
        odpoczywam choć mam trudną pracę i odebrać z powrotem dwójkę. w domu nie wiem za
        co się najpierw zabrać czy to małe co za mną tęskni i na mój widok płacze, czy
        za głodną i zazdrosną o syna córkę, czy za przygotowaniem jedzenia. Bo wszystko
        głodne , zmęczone , stęsknione. Później zabawić się, wykapać dwójkę położyć spać
        uff i o 20 mąż z pracy wraca. Zdecydowanie odradzam małą różnicę wieku jeżeli
        nie masz babć do pomocy. Poza tym czasami mam wyrzuty sumienia ze teraz córce
        mniej czasu poświęcam i ona przeważnie musi mu ustępować. Różnica 5 lat byłaby
        najlepsza.
    • jadzia.orbitrek Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 21.01.09, 21:07
      ja miałam takie dni,że myślałam, że wyjdę i pójdę. nie ważne
      gdzie,po prostu nie wrócę.ale na szczęście tego nie zrobiłam.miałam
      też myśli jeszcze gorsze, króre boję się nawet nazwać. chciałam,żeby
      mi się coś stało,żebym trafiła do szpitala i żebym sobie w końcu
      odpoczęła i żeby ktoś się mną zajął jak dzieckiem.
      ciąża była super-spałam kiedy chciałam,jadłam co chciałam i ile
      chciałam, w pracy koleżanki woziły mnie na krześle:) było mi dobrze.
      rola matki jednak mnie przerasta-czuję rozdźwięk pomiędzy tym jak
      miało być, a tym jak jest. po prostu czasem mi się nie chce,ale
      skończyły się czasy, kiedy wylegiwalismy sie z meżem całe
      popołudnia. skończył nam się własny czas.
      zrezygnowałam z pracy, by być z córką i żeby w końcu zaczęła jeśc,
      co się nawet udaje. swój dobry humor uzależniam od tego, czy córka
      zje. jestem psychicznie zjechana.
      kiedys chciałam mieć najmniej dwójkę dzieci. dziś boję się, czy chcę
      przez to jeszczce raz przechodzić. ciaagle mam poczucie winy,pytam
      się córki, czy mnie kocha. a ona macha głową,że tak. czekam,aż
      świadomie powie: kocham cię mamusiu.
      jadzia

    • lisaa33 Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 21.01.09, 22:39
      Twoje dziecko ma 15 miesięcy więc już od dawna jest fajne. A skoro
      potrzebujesz aktywności to wracaj do pracy a dziecko oddaj pod
      opiekę babci czy niani zamiast siedziec i użalac się nad sobą. Mój
      syn ma 6 lat, po macierzyńskim wróciłam do pracy, zasuwałam po 12
      godzin a on na babcię wołał: mamo. Ocknęłam się, zmieniłam pracę na
      mniej ambitną, pół etatu ale mam dla niego czas. Szkoda że
      potrzebowałam tak dużo czasu żeby zrozumiec co jest dla mnie
      najważniejsze ale jedno wiem, jeśli nie zrobisz czegoś dla siebie,
      to zawsze będziesz się zastanawiac czy jesteś dobrą matką. Tylko
      sczęśliwe matki mają szczęśliwe dzieci i ja w to wierzę. Zafunduj
      sobie odrobinę egoizmu, nalezy Ci się. Powodzenia
    • agatek28 Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 26.01.09, 13:29
      Kobieto!!!! Ci wszyscy ludzie, którzy ci mówią ''ciesz się...masz fajne
      dziecko'' mówią ci prawdę. Swoją niecierpliwość musisz stłumić i popatrzyc na
      to oczami dziecka. Nikt z nas nie rodzi się od razu z wszystkimi
      umiejętnościami;) Poza tym...ja mam takiego samego synka....czyli ruchliwego!!
      Mojego smyka jest wszędzie pełno. Powinnaś się cieszyć że jest zdrowa i nie ma
      żadnych chorób. Co wtedy by było z twoją niecierpliwością????
    • kati1973 Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 30.01.09, 22:22
      Drugie dziecko spokojnie możesz miec do 35

      Poczekaj nie planuj na sile, bo tak trzeba.

      Ja tez bylam przemeczona z pierwszym i myslalam tak samo. Drugie
      jestem dojrzalsza i zupelnie innna bajka.

      Wychodz czesciej sama, zeby sie odstresowac, chyba mialby sie ktos
      nie zajac
      • olcha11 Re: niechęć do własnego dziecka... planować nastę 31.01.09, 11:37
        KIlka dni temy była tu długa i niegłupia dyskusja o rozczarowaniu
        macierzyństwem - poszukaj, bo pocieszająca. Inna pocieszająca
        sprawa: przy drugim dziecku juz nie ma takiego stresu i roboty jak
        przy pierwszym, bo zycie rodzinne już zorganizowane "pod dziecko" a
        i ty wiesz dużo więcej. Więc - wykluczywszy niespodzianki, bo na to
        nie ma rady - raczej spodziewaj się sytuacji niegorszej niż teraz. A
        za to wcześniej odzyskasz więcej samodzielności, bo dzieci dorosną
        prawie razem. Nie namawiam, tylko podaję argumenta 'za".
Pełna wersja