syrena2005
15.01.09, 12:46
witam.
w ubieglym roku rozwiodlam sie po 6 latach malzenstwa i wychowuje 6
letniego synka. w zasadzie podaczas trwania naszego malzenswta moj
uwczesny maz wcale nie zajmowal sie synem, ale wmomecie jak
dowiedzial sie o moje wyprowadzce starsznie go od siebie uzaleznil.
rozwod dostalam na pierwszej rozprawie bez orzekania o winie. maz
na odchodne zyczyl mi szczescie i abym sobie ulozyla zycie. widzenia
nie zostaly mu ograniczone czyi moze po malego przjezdzac kiedy chce
z tym ze co drugi weekend mamy na zmiane. w tej chwili mam
przyjaciela, ktory jest rowniez po rozwodzie. moj maz zna ta osobe,
wypytuje syna o to co sie u nas dzieje. potem opowiada mu o tym jak
to ja jestem winna rozbica rodziny, ze corka mojego przyjaciela tez
mnie nie lubi bo rozbilam jej rodzine bo spotykam sie z jej tata.
caly czas jest nagonka na mnie, oczernie mnie ze jestem klamczucha i
oczustka, oczerniaja mojego partnera podczas wspolnych rozmow ( wiem
bo sie przynal do tego, ze maja z tata wlasnie taka tajemnice) a to
wszystko w ustach tak malego chlopca jest na kolec w serce. dzis
rano jak siei ubieral do przedszkola powiedzial mi, ze nie chce byc
taki jak ja bo ja rozbilam rodzine. staram sie na to nie reagowac bo
nie wiem co mam powiedziec. nie jest temat na jego wiek,a rece mi
opadaja bo ta spawa moze zabrnac za daleko. zastanwiam sie czy nie
ograniczyc bylemu mezowi praw ale maly moze miec do mnie pozniej
pretensje. nie wiem co mam robic.