problem z 18-latką

18.01.09, 14:08
nie wiem jak dotrzeć do 18-letniej córki. Nie uczy się i nie pracuje , w domu
nic nie robi, jest opryskliwa a nawet bardzo arogancka. Nie pomagają żadne
rozmowy ani prośby z mojej strony. Mąż jest impulsywny i wszystkie wybuchy
złości przynoszą odwrotny efekt. Córka tylko chce się bawić , bo twierdzi,że
jest młoda i ma prawo. Wychodzi na całe noce a ostatnio mam wrażenie że chyba
jest pod wpływem narkotyku. nie wiem co robić i jak jej pomóc ...
    • kiecha3 Re: problem z 18-latką 18.01.09, 14:59
      twoja córka ma dużo racji... jest młoda i ma prawo się bawić.. ale to nie wszystko.. jest też pełnoletnia i zobowiązana jest ponosić jakieś tego konsekwencje.. skoro chce się bawić, niech zarobi na swoje przyjemności..
      moim zdaniem powinnaś przeprowadzić (powinniście z mężem) z nią poważną rozmowę... bez krzyków, straszenia, nerwów.. totalnie na spokojnie..
      i powiedzieć jej czego d niej oczekujecie a czego nie będziecie tolerować... jeśli jej nie odpowiadają warunki jakie stawiacie ma np. 2 tygodnie na wyprowadzenie się z domu... i zajęcie się swoją osobą...
      to dorosła (wg litery prawa) kobieta.. niech nią się stanie...
    • marzeka1 Re: problem z 18-latką 18.01.09, 18:33
      Oczywiście, jest młoda, ma prawo do zabawy, młodości, ale jako dorosła osoba
      musi ponosić konsekwencje swoich czynów- masz prawo żądać- albo nauka, albo
      praca, bo utrzymywanie nieroba niekoniecznie należy do twoich obowiązków.
      Wyczuj moment na rozmowę- postaw warunki, porozmawiaj, czego oczekuje i jak
      widzi swoją przyszłość. A skąd na pieniądze na zabawę?
      • aleksa51 Re: problem z 18-latką 18.01.09, 20:54
        rozmawiałam już wiele razy. Stawiałam warunki ale to nie działa w tym wypadku.
        Usłyszałam ,że ona się na świat nie prosiła może mieszkać pod mostem a
        najchętniej to by umarła i celowo marnuje sobie życie. Jest już pełnoletnia ,ale
        trwa to już jakiś czas i jest coraz gorzej. Mam jeszcze inne dzieci, z którymi
        nie miałam takiego kłopotu, są już dorosłe i mają swoje rodziny i uwierzcie mi
        że próbowałam prawie wszystkiego , ale jestem traktowana jak wróg a nie ktoś kto
        chce dla niej jak najlepiej.
        • marzeka1 Re: problem z 18-latką 18.01.09, 20:59
          To może zaproponuj, że skoro jest dorosła, niech się wyprowadzi i żyje tak, jak
          chce.
          • kiecha3 Re: problem z 18-latką 18.01.09, 22:20
            wiesz... trochę za późno na młodzieńczy bunt... a może właśnie twoja córka to przechodzi...

            moje pytania:
            1. Skąd ona bierze pieniądze na tę zabawę?
            2. Kiedy się zaczęły takie problemy, może wiesz co je zapoczątkowało? problemy w szkole, z chłopakiem? A może ona się czuje gorsza od pozostałego rodzeństwa.. bo im się powiodło a jej nie...
            3. W rozmowie zawsze można się zapytać czemu jest z wami skoro jej tak źle w waszym domu z waszymi zasadami?
            Wiesz... straszenie matki że mogę mieszkać pod mostem, albo lepiej się zabiję.. działa tylko wtedy kiedy matka odpowiednio na to reaguje.. ja sama kiedyś próbowałam w ten sposób zaszantażować.. szybko mi się odechciało jak mi matka powiedziała: no to się wyprowadź. to się zabij, to twoje życie... wybiła mi tym samym argument z ręki...
            zastanów się nad przyczyną takiego zachowania... co je powoduje.. najlepiej jej się zapytaj.. co jej się tak strasznie nie podoba w życiu, w was, w samej sobie... że jej się żyć nie chce...
            może zaproponuj jej wspólną terapię...

            choć nadal uważam, że powinno się ją krótko i prosto z mostu potraktować.. wóz albo przewóz... czasem trzeba pozwolić naszym dzieciom stoczyć się, by poznały smak życia i by mogły się od czegoś odbić...
        • eastern-strix ? 23.01.09, 15:15
          to wg mnie albo terapia (jesli naprawde ma mysli samobojcze) albo niech idzie
          pod ten most.
          bo mi sie wydaje,ze panienka dramatyzuje, bo nie chce dorosnac.
          jesli jest najmlodszym dzieckiem to bardzo mozliwe,ze cale zycie byla pupilkiem
          i wszyscy wszystko za nia robili i ona teraz nie do konca chce robic cokolwiek
          sama...
    • estutweh Re: problem z 18-latką 19.01.09, 12:13
      Wydaje mi sie, ze ma jakies problemy ze soba, z chlopakiem, moze czuje sie
      zagubiona i tak odreagowuje te problemy - zabawa i byc moze narkotyki. Jesli ci
      mowi, ze najchetniej by umarla, czy mieszkala pod mostem - bylabym ostrozna z
      powiedzeniem "prosze bardzo". To czesto wpedza takie osoby w wiekszy dol i
      przybliza ich do spelnienia tego co mowia. Na niektorych taka terapia szokowa
      dziala, a na innych nie, wiec bylabym ostrozna. Porozmawiaj z nia, choc nie wiem
      czy bedzie chciala Ci sie zwierzyc z problemow. Wydaje mi sie, ze tym
      zachowaniem chce zwrocic na siebie uwage - moze nie poswiecalas jej dostatecznie
      duzo uwagi? Porozmawiaj z nia szczerze.
    • eastern-strix skoro sie nie uczy... 23.01.09, 15:13
      ...to nie musisz jej utrzymywac i moze warto jej to uswiadomic?
      Nie mowie,ze masz ja wywalic,ale chyba masz prawo we wlasnym domu dac pannie do
      zrozumienia,ze Twoj rodzicielski obowiazek sie zakonczyl i albo ona zacznie na
      siebie zarabiac,albo goscinnosc sie skonczy. A jesli wybierze nauke,to skoro
      mieszka u Ciebie to ma respektowac Twoje zasady. Swoje bedzie wprowadzac w swoim
      domu.

      Ma racje,ze jest mloda i ma sie prawo bawic,ale jest tez pelnoletnia a to
      oznacza obowiazki.

      Ja wiem,ze to ostro,ale pannica chyba troche rozpuszczona jest i oczywiscie sama
      sie nie zmieni,bo jej sytuacja pasuje i ona nie chce dorosnac. Wiec chyba trzeba
      bedzie troche przykrecic srube i byc konsekwentna.

      • endofallhope Re: skoro sie nie uczy... 24.01.09, 01:56
        jak dla mnie to jest to krotka piłka - albo jest pod Waszym dachem i na Waszym
        utrzymaniu ALE stosuje się do Waszych warunków ALBO sie nie stosuje, robi co
        chce i jak chce... ale nie w tym domu.
        • aleksa51 Re: skoro sie nie uczy... 27.01.09, 10:29
          Dziękuję za rady ale rzecz nie jest tak prosta i oczywista. Prubowałam już wielu
          sposobów ale, jak pisałam, nie można do niej w żaden sposób dotrzeć. Może pani
          ekspert mogłaby się wypowiedzieć bo to jednak skomplikowana sprawa.
          • moreno68 Re: skoro sie nie uczy... 27.01.09, 10:51
            a próbowałaś zapisac córkę i siebie na wizytę u psychologa?
          • mgla_jedwabna Re: skoro sie nie uczy... 28.01.09, 01:07

            "Madzia 16.04.06, Aniołek 11.07, Noelka 27.08.08"

            Czyżby 18 latce pojawiło się dwoje młodszego rodzeństwa, a jej zachowanie było reakcją na wywróconą do góry nogami sytuację w domu rodzinnym? Zapewne dotychczas traktowano ją jak dziecko, a nagle pojawiło się wymaganie dorosłego zachowania. Samo wymaganie nie jest złe, tylko ta jego nagłość.

            Poza tym zastanawiam sie czy "próbowałam już wielu sposobów" nie oznacza w praktyce "ani prośbą ani groźbą" czyli stosowane zamiennie: umoralniające gadki i awantury.
            • aleksa51 Re: skoro sie nie uczy... 28.01.09, 08:36
              "Madzia 16.04.06, Aniołek 11.07, Noelka 27.08.08"- oznacza, że starsza córka
              użyczyła mi nick-a bo miałam problem z zarejestrowaniem się.

              • mwiktorianka Re: skoro sie nie uczy... 28.01.09, 13:49
                aleksa51 rozumiem Cię doskonale,mam bardzo podobne problemy z
                synem,który za kilka m-cy skończy 18 lat.Problem w moim przypadku
                jest o tyle poważniejszy,że ciąży na nim jeszcze obowiazek
                szkolny,którego nie spełnia.Ma z tego powodu kuratora którego nadzór
                jak na razie nic nie pomógł,w tej chwili szkoła wystąpiła o
                nałożenie kary na nas ponieważ syn nie realizuje obowiązku
                szkolnego.Nadal jest w gimnazjum,którego nie ma zamiaru skończyć
                (powtarzał 2 i 3 klasę),od ok roku nie chodzi wcale.Problemy te
                napewno nie wynikaja z braku zdolnosci poniewaz przez kilka lat
                podstawówki był dobrym uczniem choc nigdy nie przykładał sie
                specjalnie do nauki.Im był starszy tym było gorzej.W 2-ej klasie
                gimnazjum zaczęły sie wagary,a także kradzieże z domu.Były też
                ucieczki z domu-bunt przed nakazami z naszej strony aby sie uczył i
                karami ,które stosowalismy(zakaz korzystania z komputera,wychodzenia
                z kolegami dopóki nie poprawi ocen i nie przestanie wagarować).Nie
                pomagały rozmowy,prośby,tłumaczenia,częste kontrole w szkole, kary
                ani wizyty u psychologów(w tej chwili zaliczamy juz trzecią
                poradnię).I tak robi po swojemu.Powiedział,że nie bedzie się uczyl
                bo woli pracować,czego również nie robi.aleksa nie ma prostej
                odpowiedzi,ani złotego środka na nasz problem.Ja tysiące razy
                analizowałam gdzie popełniłam błedy bo napewno je popełniłam,ale
                wreszcie dotarło do mnie,że to nie one miały decydujacy wpływ na to
                jak postępuje mój syn,ale jego charakter.Jestem juz u kresu
                wytrzymałosci psychicznej cała ta sytuacja odbija się na młodszych
                dzieciach, podobnie jak Ty nie mam z nimi takich kłopotów jak z
                synem.Na dzień dzisiejszy nie widzę swiatełka w tunelu przez lata
                łudziłam się,żyłam nadzieja,że wreszcie kiedyś zmądrzeje,każda
                najmniejsza poprawa w jego zachowaniu powodowała,że myslałam ,że to
                już,ale to były tylko chwile po których wszystko wracalo do punktu
                wyjscia lub było jeszcze gorzej.Syn na dzień dzisiejszy tak jak już
                pisałam nie uczy sie,nie pracuje(sporadycznie roznosi ulotki,jak ma
                akurat ochotę i potrzebne mu pieniadze,poniewaz nie dostaje juz
                żadnego kieszonkowego),dom traktuje jak darmowy hotel ,wychodzi i
                wraca kiedy chce ,nie stosujac sie zupełnie do zasad,które
                ustalilismy.Już go poinformowalismy z meżem,że jesli nie zmieni
                swojego zachowania po swoich 18 urodzinach musi sie wyprowadzic.Nie
                wiem co będzie dalej jestem po prostu zalamana.
                • aleksa51 Re: skoro sie nie uczy... 30.01.09, 11:29
                  Dzięki , jest to dla mnie ważne co piszesz . Twoja sytuacja jest prawie taka
                  sama, więc wiesz co czuję. Moja córka skończyła 18 lat, ale zadaje sobie pytanie
                  czy jest aby dorosła, kiedy kończy się odpowiedzialność rodziców za dziecko, czy
                  jeżeli ja jej nie pomogę to nie dojdzie do tragicznego końca ,czy nie spadnie na
                  dno. Jest bardzo trudna ale mimo cierpienia , które nam sprawia swoim
                  postępowaniem wciąż ją kocham i chce dla niej jak najlepiej, ale czy potrafię
                  jeszcze jej pomóc ...

    • izabelski Re: problem z 18-latką 28.01.09, 15:39
      przeczytajcie watek

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=78179365
      • aleksa51 Re: problem z 18-latką 30.01.09, 11:14

        Bardzo dziękuję . Przeczytałam i mam teraz dużo do przemyślenia, myślę że bardzo
        mi to pomoże.
        • mwiktorianka Re: problem z 18-latką 30.01.09, 18:33
          aleksa51 ja też kocham mojego syna ,bardzo kocham.To moje dziecko i
          wszystko bym dała aby tylko pozwolił sobie pomóc,ale niestety nic
          nie moge zrobic.Nasza odpowiedzialnośc za dzieci konczy się w
          momencie osiągnięcia przez nie pełnoletności,tak stanowi prawo,ale
          ta nasza wewnętrzna matczyna odpowiedzialność nie kończy sie chyba
          nigdy...Ile lat by to nasze dziecko nie miało i tak bedziemy sie o
          nie martwić...Wiesz czasem człowiek musi spaść na dno żeby mógł sie
          od niego odbić inaczej nie zrozumie,tak chyba jest w przypadku
          mojego syna.Nie płynie lecz dryfuje jak zacznie spadać na dno to
          moze wtedy sie obudzi.Rodzicom wydaje się,ze maja nad dzieckiem
          kontrolę,że są w stanie nim pokierować,zabronić czegoś...Mnie też
          się kiedyś tak wydawało,ale życie zweryfikowało moje poglądy.Kiedy
          dziecko jest małe to i problemy sa małe kiedy rośnie rosna i
          problemy,a dla nastolatka autorytetem sa bardziej koledzy niż
          rodzice.Najgorsza dla mnie jest bezsilnośc bo nic nie jestem w
          stanie zrobić chociaz z całych sił próbuję...
          • aleksa51 Re: problem z 18-latką 30.01.09, 20:08

            i pozostaje uczucie "walenia głową w mur"... A do szału doprowadzają mnie uwagi
            osób, które mają 1 dziecko, albo jeszcze wcale że nie potrafię wychować dziecka
            - troje wychowałam na normalnych ludzi , a teraz co brak doświadczenia , zanik
            instynktu rodzicielskiego, nie potrafią zrozumieć, że każde dziecko jest inne,
            ma swoje wady i zalety, a niektóre dzieci są trudne ...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problem z 18-latką 04.02.09, 23:35
      W takich sytuacjach trudno o skuteczną radę, jedną zawsze pomocną i wypróbowaną.
      Niestety to jest bardzo newralgiczny okres w życiu człowieka.
      Jednym z nich jest charakterystyczne w tym czasie negowanie zachowań dorosłych,
      podważanie ich autorytetu. Kolejnym , podejmowanie ryzykownych zachowań:
      alkohol, narkotyki, arogancja, nieposłuszeństwo, nie uczenie się.
      Do tego dołącza się jeszcze odmienność zachowań każdego nastolatka, inny wystrój
      i inaczej rozłożone akcenty oraz jego własna nieświadomość co się z nim dzieje.
      Łatwo z tych powodów poczuć się bezradnym rodzicem i odpuścić, bo żadna metoda
      nie skutkuje.
      Dzieci w tym okresie się mierzą ze światem dorosłych, ale też go potrzebują,
      choć sobie tego nie uświadamiają. To musi być przeświadczenie dorosłego. Dlatego
      warto nie odpuszczać. Nie tyle metodą "dokręcania śruby", ile konsekwentnym
      postępowaniem. Jeśli córka traktuje Panią obraźliwie, to nie pozwalać na to,
      jawnie zaprotestować, zastosować sankcje. Jeśli zachowanie dziecka się
      powtarza, zrobić to jeszcze raz i jeszcze raz, mimo zniechęcenia.Pozwoli to
      córce zrozumieć i poczuć Pani konsekwencje i siłę oraz mimo wszytko w taki
      sposób wyrażoną troskę.
      Ważne, aby nie poddać się zniechęceniu lub poczuciu bezskuteczności. Nie można w
      takim okresie abdykować z roli rodzica, mimo, że bardzo by się chciało. W tym
      okresie dziecko musi poczuć Pani moc, ale nie wymuszoną siłą tylko zrozumieniem
      sytuacji. Nie będzie lekko, może trwać długo, może nie przynieść spodziewanych
      przez Panią rezultatów. Ale mimo wszytko warto tak postępować dla swego i córki
      dobra Pozdrowienia.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      • aleksa51 Re: problem z 18-latką 07.02.09, 11:36
        Bardzo dziękuję za radę. Na pewno będzie dla mnie wsparciem w dalszym postępowaniu.
    • magoch Re: problem z 18-latką 13.03.09, 21:40
      aleksa51 napisała:

      > Nie uczy się i nie pracuje , w domu
      > nic nie robi, jest opryskliwa a nawet bardzo arogancka.

      > Wychodzi na całe noce a ostatnio mam wrażenie że chyba
      > jest pod wpływem narkotyku.

      Jeżeli masz podejrzenia, że córka bierze narkotyki, to nie lekceważ
      tego. Jej zachowanie zdaje się to potwierdzać.
      W takich wypadkach "twarda miłość" w stosunku do córki, jest
      najlepszym postępowaniem. Ja to przerabiałam z własnym synem. Dzięki
      temu, że chodziliśmy z mężem na grupę wsparcia dla rodziców dzieci
      uzależnionych "Powrót z U", zmotywowaliśmy syna do leczenia.

      Przez poradnie przewija się sporo rodzin z tym problemem, nie jest
      on więc taki marginalny, jak się powszechnie uważa. Poczytaj trochę
      o objawach zażywania narkotyków, dowiedz się gdzie w Twojej
      miejscowości jest poradnia uzależnień i umów się na rozmowę. Lepiej
      sprawdzić i rozwiać wątpliwości, niż pozwolić, żeby problem
      narastał.

      Pozdrawiam,
      magoch
    • olenka_a Re: problem z 18-latką 16.03.09, 15:26
      a skąd ma kasę na zabawę?
Pełna wersja