Kryzys w małżeństwie

20.01.09, 17:42
Zawsze miałam poczucie, że moje małżeństwo należy do tych "udanych". Czasami
tyko dopadają nas kilkudniowe kryzysy p.t. ciche dni. Ostatnio jednak problem
się nawarstwił i zarówno ja jak i mąż nie mamy pomysłu jak sobie z tym
poradzić. Dwa miesiące temu zmarła moja mama. W wyniku wzajemnego porozumienia
przeprowadziliśmy się z mężem i synem do mojego taty. Dom jest duży więc
raczej nie wchodzimy sobie w drogę, ale zawsze jest jakieś ale... Syn (4 lata)
zaczął się niegrzecznie zachowywać, słuchał wywodów dziadziusia, które są
dosyć niekonwencjonalne, pokrzykiwań na psy, czy moją babcie, która również z
nami mieszka i powtarzał potem co usłyszał. Krótko mówiąc dziadek chcąc, nie
chcą wywiera znaczny wpływ na wychowanie naszego syna, co zupełnie nam się nie
podoba.
Równocześnie mój mąż zwolnił się z pracy, rozkręcam własny interes i w zamyśle
miał mi pomagać. Niestety dziecko choruje, więc mąż w rezultacie większość
dnia spędza z dzieckiem niż pracując, ponieważ to ja nie mogę odpuścić swoich
zajęć. Wiadomo, jak to mężczyzna, rano zabrał się do pracy, po powrocie kilka
godzin spędził z synem i to wszystko. Teraz ma dziecko 24h na dobę i trochę
wymięka.
Całe pretensje i złość do świata mąż próbuje rozładować na mnie. Chodzi
obrażony i grozi że się wyprowadzi jeżeli coś z "tym" nie zrobię. Tylko, że ja
czuję, że jestem w kropce. Przecież nie zostawię taty pogrążonego w żałobie i
się nie wyprowadzę, bo takie jest widzi mi się mojego męża. Nie zrezygnuję z
pracy, żeby zająć się dzieckiem bo będziemy tynk jeść. Ciężko się z nim
dogadać, mąż ma dominujący charakter i to zawsze ja kombinuję jak tu
wszystkich zadowolić.
Piszę, żeby się wygadać. Wpadnę w końcu w depresję, muszę być silna a to
przecież mi mama umarła.
    • krzysztof-lis Re: Kryzys w małżeństwie 21.01.09, 12:31
      A czemu się nie wyprowadzicie?

      W końcu mąż powinien być ważniejszy od ojca.
      • catrinceoir Re: Kryzys w małżeństwie 21.01.09, 15:29
        przeciez autorka wyjasnila, dlaczego sie wprowadzili do ojca. nie mowie, ze
        powinno to byc ukladem stalym juz, ale uwazam, ze maz moglby probowac rozumiec
        sytuacje i nie szantazowac.
    • madzia.b2 Re: Kryzys w małżeństwie 21.01.09, 15:32
      popieram, wyprowadzić się i układać wszystko na własnych śmieciach.
      Mąż wymieka, bo nie dosc, ze życie mu się przewaliło o 180 stopni,
      to w dodatku nie ma oparcia w tobie. Ojciec nie może być wazniejszy
      od męża.
    • marzeka1 Re: Kryzys w małżeństwie 21.01.09, 16:09
      Wiesz, nie żyją już ani moi rodzice, ani teściowie, jednak gdy umarł mój ojciec
      czy potem teściowa nie przyszło mi do głowy, by wprowadzić się do owdowiałej
      osoby- szczególnie gdy ma się własne małżeństwo, wybacz, możesz odwiedzać ojca i
      babcię, nikt ci nie każe ich porzucić, ale być może mężowi nie dopowiada wspólne
      mieszkanie- ma do tego prawo (tym bardziej, że ta zmiana zbyt dobrze nie
      wpłynęła na synka).
      "to zawsze ja kombinuję jak tu
      > wszystkich zadowolić. "- w tym problem, nie da się wszystkich zadowolić, bo
      starając się to zrobić, sama będziesz nieszczęśliwa. A poza tym z mężem i
      dzieckiem stworzyłaś nową rodzinę i to ona powinna być dla ciebie najważniejsza.
      • izabeladrozd Re: Kryzys w małżeństwie 21.01.09, 18:58
        hej maz mezem ale dzis jest jutro moze go moze nie byc a ojciec to jednak ojciec
        po pierwsze jesli to maz jest z dzieckiem to dlaczego dziadek ma taki wplyw na
        synka nich tato sie wiecej zajmie a nie puszcza do dziadka po drugie rozmowa z
        tata o jego wplywie na synka zreszta jak syn pojdzie do szkoly to tez ktos
        bedzie mial na niego wplyw to zabierzecie go ze szkoly nasze dzieci beda sie
        spotykac z roznymi ludzmi na swojej drodze i nie zawsze to sie nam bedzie
        podobac jeszcze twoja chec zadowolenia wszystkch nie uda ci sie to cokolwiek nie
        zrobisz jednmy sie spodoba innym nie ale mysle ze maz powinnien ciebie wspierac
        po smierci mamy a nie oczekiwac od ciebie nianczenia go,moze poprostu przestan
        sie przejmowac nich sami zbuduja relacje miedzy soba ja mialam to samo z mezem i
        siostrami probowalam godzic tlumaczyc a potem umylam rece i powiedzial ze
        przestaje sie wtracac no i co po roku pogodzili sie pomagaja sobie a jak siostry
        cos chca to samo do niego dzwonia i prosza ja sie nie wtracam to dorosli ludzie
        powodzenia pozdrawiam
        • marzeka1 Re: Kryzys w małżeństwie 21.01.09, 19:44
          "hej maz mezem ale dzis jest jutro moze go moze nie byc a ojciec to jednak
          ojciec"- wybacz, ty tak na serio???? to po co buduje się związek??? Nie, dorosły
          człowiek odchodzi z domu, zakłada własną rodzinę i ma prawo do samodzielnego życia.
    • kaz-oo Re: Kryzys w małżeństwie 22.01.09, 07:52
      Przewróciliście swoje życie do góry nogami. Twój mąż z dnia na dzień z
      samodzielnego, niezależnego mężczyzny stał się bezrobotnym mieszkającym kątem w
      domu teścia. Bo niezależnie od tego jak jest on duży , mąż zawsze będzie tam
      jedynie lokatorem, a nie panem domu. Pomysł z rzuceniem pracy był równie zły.
      Mężczyzna nie powinien być jedynie "pomocą" - powinien być co najmniej jednym z
      z dwóch filarów utrzymania rodziny. Jeśli jak piszesz ma dominujący charakter,
      to tym bardziej odczuwa swoją degradację w hierarchii rodzinnej.
      Moja rada - jak najszybciej wyprowadźcie się od ojca, a mąż niech znajdzie
      pracę, SWOJĄ PRACĘ. Pomagać Ci może po SWOJEJ pracy.
    • eastern-strix wybacz,ale wprowadzilas sie do ojca,zeby gotowac.. 23.01.09, 15:06
      ..obiady, maz z niezaleznego mezczyzny stal sie lokatorem, dziecko narazilas na
      niepotrzebne turbulencje,wiec czego sie spodziewasz?

      Mi Mama umarla jak mialam 25 lat i nie przyszlo mi do glowy,zeby nianczyc
      doroslego mezczyzne i sie wprowadzac do niego ze swoja rodzina!

      Rozumiem meza. Jak Ty bys sie czula,gdyby Ci kazal sie wprowadzic do tesciowej
      bo on musi sie nia opiekowac?I gdyby ona pokrzykiwala na innych domownikow?

      Nie masz wyznaczonych zadnych granic skoro chcesz podporzadkowac swoja rodzine ojcu.

      Czas dorosnac.

      Zycie takie jest,ze ludzie umeiraja. Troska,wsparcie owszem,ale nie kosztem
      Twojej rodziny, meza i dziecka.
Pełna wersja