ver_angry
30.01.09, 08:37
Mam jedno dziecko - 3 latkę, wpadłam w ciąze - o dziwo na tabletkach...szok,
nie chciałam miec dzieci więcej, a jeśli juz to nie tak szybko. Dopiero co
wyrwałąm sie z pileuch, makabrycznie nieprzespanych nocy, poskładałam CV, aby
zmienić prace i ciążą. Jakiś koszmar, świat mi sie zawalił. Podjęłam próbe
samobójczą, nieduolną, nic sie nie stało.Chciałam usunąć, jednakze rodzice i
mąż oczywscie stanowczo zareagowali i ją utrzymałam - jakoś to będzie, będzie
fajnie i tego typu frazesy, ciąże zaakceptujesz..Za tydzień mam termin porodu
- nigdy ani przez moment nie zaakceptowałam tego faktu, od początku ciąży żyje
jak w najgorszym koszmarze, jak inkubator z niechcianym dzieckiem. Nic sie nie
zminiło. Mam cholerny żal do rodziny, ze mnie namówili na jej utrzymanie,
zamienili moje zycie w piekło. Chcicałam oddac do adopcji - tez nie. Nie moge
sie doczekać, kiedy pozbęde sie tego dziecko ze mnie, mam juz nianinie, któa
sie zajmie nim, ja w tym czasie bede sie zajmowac trzylatką - którą zresztą
uwielbiam. Moi znajmi swietnie sie włanie bawią na stokach, do tego dostaje
sygnały, iz prawdopodobnie zarz po powrcoe do pracy dostane wypowiedzenie..super..
Jak sie moze skońcZyć dalej ta historia? Pierwsze dziecko uwielbiane, drugie -
jak z koszmaru, nie ruszają mnie historie typu - jak zobaczysz małe rączki to
ci sie odmieni..Coraz bardziej sie skłaniam do tego, aby rozstac sie z mężem,
zostawić mu to dziecko, sama wziać starszą i wyjechać tej pipidówy, aby
ułozyc zycie na nowo. Tak sie chciałam wygadać..w taki oto sposob życie z
ułozonego zmienia sie w koszmar, gdzie jest niekochane dziecko, żona pokłocona
z mężem, 3 latka nie rozumiejąca o co chodzi..