Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ???

03.02.09, 20:50
Witam.
Może ktoś ma wiedzę na temat dlaczego często jest tak że wraz z pojawieniem
się dziecka następuje powolny rozpad małżeństwa....???
Kiedyś normalne spokojne życie, długie starania o dziecko, ciąża jak z bajki,
niezłe początki razem i powolny krach...Zostaliśmy rodzicami a przestajemy być
małżonkami..............
    • izabeladrozd Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 03.02.09, 21:22
      u nas byl kryzys po 2 dziecku corka byla strasznie rozdarta nie mielsmy czsu dla
      siebie i gdzies w gazecie wyczytalam ze fact tez moze miec depresje i zle sie
      czuc bo juz nie jest dla kobiety najwazniejszy a teraz musi sie dzielic toba nam
      pomogla rozmowa ze czas leci mala bedzie coraz starsza i pomoglo i zaczelo sie
      poprawiac straraj sie rozmawiac robic przy dziecku wspolnie ale odposci sibie
      jakiesmniej wazne obowiazki i spedz z mezem wiecej czasu pozdrawiam
      • krzysztof-lis Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 06.02.09, 13:02
        > gdzies w gazecie wyczytalam ze fact tez moze miec depresje i zle sie
        > czuc bo juz nie jest dla kobiety najwazniejszy

        Nie wpadłaś na to sama? To jest zbyt abstrakcyjne dla kobiety?
        • asia_i_p Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 11.02.09, 20:08
          Wiesz, nam się wydaje, że skoro my stajemy na rzęsach z radości przy
          każdym objawie uczucia męża wobec dziecka, to on ma tak samo wobec
          nas. I rzeczywiście, myśl, że można traktować noworodka jako rywala
          jest dla nas raczej abstrakcyjna. A dla niektórych mężczyzn też (np.
          mojego męża).
          • krzysztof-lis Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 12.02.09, 10:08
            > Wiesz, nam się wydaje, że skoro my stajemy na rzęsach z radości przy
            > każdym objawie uczucia męża wobec dziecka, to on ma tak samo wobec
            > nas.

            Bo Wy sobie nie zdajecie sprawy, jak bardzo kobiety różnią się od mężczyzn. I
            jak bardzo różnie postrzegają te same zdarzenia, sytuacje. I dlatego nie możecie
            się z nami dogadać.

            My to przynajmniej jesteśmy świadomi tego, że do Was trzeba podchodzić inaczej
            niż do facetów. Wam zdaje się, że nie ma takiej różnicy.
    • kicia031 Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 05.02.09, 13:33
      często jest tak że wraz z pojawieniem
      > się dziecka następuje powolny rozpad małżeństwa....???

      Nie nastepuje rozpad malzenstwa, tylko kryzys, ktory wcale nie musi
      prowadzic do rozpadu.

      W momencie narodzin dziecka dochodzi do powaznej zmiany w zyciu
      obojga malzonkow. Potrzeba zmian wartosci, trybu zycia, podzialu
      obowiazkow - juz samo to jest trudne. Do tego mezczyzna zaczyna
      widziec zaleznosc kobiety od niego i to nie robi panom dobrze na
      psychike.
      Ale to wszystko mozna pokonac. trzeba chciec i umiec.
      • catrinceoir Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 05.02.09, 21:57
        chyba po prostu panowie rzadko chca i umieja przeczekac ten kryzys... latwiej
        znalezc inna panienke, ktora da to wszystko, czego zona nie moze :/
        przepraszam, ze ja tak pesymistycznie, ale moj maz w ciagu niespelna roku ma juz
        2ga kochanke, do ktorej nasz synek sie przywiazal na tyle, zeby ja codziennie
        wolac! pierwsza byla zreszta niania malego, ta druga tez sie nim zajmowala w
        pewnym momencie... jest to dla mnie ohydne, takie wciaganie malego dziecka w
        swoje brudy :(
    • mloda_kobitka2 Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 05.02.09, 23:19
      U mnie to samo...
      Tyle,że moje małżeństwo już się zakończyło, córka ma 20 mies. :)
    • wysoki.brunet Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 11.02.09, 10:11
      Zobacz jak taki rozpad wyglada z punktu widzenia meżczyny:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=81651272
      • kicia031 drodzy panowie 11.02.09, 10:41
        a ciekawe, jak wyjasnicie kryzys w zwiazku, w ktorympartnerzy maja
        juz wlasne dzieci z poprzednich malzenstw i jasno sobie komunikuja
        werbalnie i zachowaniem, ze dzieci sa co najmniej rownie wazne jak
        partner.

        Moje zycie nigdy nie krecilo sie wokol mojego partnera, moge nawet
        powiedziec, ze poswiecam partnerowi wiecej czasu i uwagi odkad
        pojawilo sie nasze wspolbe dziecko, bo jestem mniej skupiona na
        karierze zawodowej, a jednak nie uchronilo nas to przedm kryzysem,
        malo tego, sadze, ze kryzysn spowodowany byl w pewnej mierze tym, ze
        by partner nie czul sie odsuniety dawalam mu za duzo, nie za malo...
        • wysoki.brunet Re: drodzy panowie 11.02.09, 13:54
          kicia031 napisała:

          > Moje zycie nigdy nie krecilo sie wokol mojego partnera

          Współczuję.
          Mysle że bycie dla kogos najważniejszą osobą to wynik miłości i
          namiętności. Działa jak narkotyk. Może nie przeszkadzało mu jak nie
          ma porównania. Może poznał kogoś dla kogo jest ta najważniejszą
          osoba, ma porównanie i wie co traci, nie wie jeszcze co z tym zrobić
          i stad kryzys.
          Mój drugi zwiazek od początku jest na jasnych zasadach. Jestesmy dla
          siebie najważniejsi ponad rodziców i dzieci albo wcale. Mniej wiecej
          tak to ujęła psycholog na terapii małżeńskiej, ale pierwsza żona nie
          była w stanie tego zaakceptować.
          • kicia031 Re: drodzy panowie 11.02.09, 14:22
            Współczuję.

            Komu?
            Zapewniam cie, ze nie ma czego wspolczuc. Wiekszosc z nas ma
            aspiracje i potrzeby emocjonalme, duchowe i intelektualne
            wykraczajace poza zwiazek 2 ludzi - nie wyobrazam sobie zreszta
            osoby, ktora sama bylaby w stanie zaspokoic wszelkie moje potrzeby w
            wyzej wymienionych dziedzinach, ani przyznam szczerze nie wyobrazam
            sobie, bym miala skupiac cala swoja energie na zaspokojeniu
            wszelkich potrzeb mojego partnera.

            Zreszta ten nieszczesnik ma juz za soba malzenstwo z osoba, ktora
            oczekiwala, ze bedzie pon dla niej calym swiatem wraz ze wszelkimi
            tego konsekwencjami i koniecznoscia mierzenia sie ze frustracja
            kobiety, ktora oczekiwala niewykonalnego. I wierz mi, nie pragnie
            powtorki, wrecz przeciwnie, dlatego wybral niezalezna, dojrzala
            kobiete, ktora nie potrzebuje ciaglej uwagi jak male dziecko, Bo
            wiesz, on tez jest dorosly, ma wiele zainteresowan i pasji, jego
            zycia nie ogranicza sie do zwiazku erotycznego.

            Zrozumienie tego sprawilo, ze pokonalismy kryzys, ktory byl wynikiem
            z jednej strony mojego nadmiernego skupienia sie na partnerze, a z 2
            strony jego poczucie, ze utracilam swoja odrebnosc i integralnosc.
            • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 11.02.09, 14:54
              > przyznam szczerze nie wyobrazam sobie, bym miala skupiac cala swoja
              > energie na zaspokojeniu wszelkich potrzeb mojego partnera.

              A jesteś w stanie wyobrazić sobie skupianie całej energii na zaspokajaniu
              wyłącznie potrzeb dziecka?
              • kicia031 Re: drodzy panowie 11.02.09, 14:58
                > A jesteś w stanie wyobrazić sobie skupianie całej energii na
                zaspokajaniu
                > wyłącznie potrzeb dziecka?

                nie. natomiast wyobrazam sobie zadbanie, by wszystkie potrzeby
                dziecka byly zaspokojone ( przez matke, ojca, babcie, dziadkow,
                nianie, ciocie etc) Decydujac sie miec dziecko podjelam taka
                odpowiedzialnosc.
                • kicia031 Re: drodzy panowie 11.02.09, 15:19
                  jeszcze dodam, ze bardoz mnie bawia twoje madrosci teoretyka, ktory
                  nie ma jesze zadnego dziecka. My mamy 3, w planach czwarte, wiec
                  nieco inaczej patrzymy na te sprawy, a juz na pewno nie
                  koncentrujemy 100% naszej uwagi na jednym dziecku.
              • miacasa Re: drodzy panowie 11.02.09, 17:14
                > A jesteś w stanie wyobrazić sobie skupianie całej energii na zaspokajaniu
                > wyłącznie potrzeb dziecka?

                w najwcześniejszym okresie życia dziecko niczym soczewka skupia całą energię
                rodziców i to właśnie brak tego wyobrażenia jest najczęstszą przyczyną
                frustracji, rozczarowania i wielkiego zdziwienia młodych rodziców

                ważne by stopniowo tę energię nieco rozpraszać i stopniowo wracać do równowagi w
                związku
                • kicia031 Re: drodzy panowie 11.02.09, 18:34
                  w najwcześniejszym okresie życia dziecko niczym soczewka skupia całą
                  energię
                  > rodziców i to właśnie brak tego wyobrażenia jest najczęstszą
                  przyczyną
                  > frustracji, rozczarowania i wielkiego zdziwienia młodych rodziców

                  To prawda, ze niemowle i male dziecko pochlania mnostwo uwagi - ale
                  wsolna nad nim opieka moze tez byv wielkim zrodlem bliskosci,
                  poczucia wiezi i wspolnego zobowiazania juz nie tylko wobec
                  siebie,ale wobec wspolnego dziecka...
                  Kiedy przechodzilismy kryzys i nie mielismy ochoty byc razem czy
                  robic cos wspolnie, jedyna motywacja bylo robienie czegoz dziecmi i
                  chyba to utrzymalo nas razem do czasu az rozwiazalimy inne problemy.
                  Tylko ze moj partner jest swietnym ojcem - to on ubral naszego
                  wscieklaka po pierszej kapieli w szpitalu, kiedy ja jeszcze nie
                  moglam ustac na nogach, to on zawsze zmienial mu pieluchy, a kiedy
                  mlody w wieku 2.5 lat wyemogrowqal na pare dni ze wspolnego lozka do
                  wlasnego, spal na dywanie w jego pokoju, by go okrywac w nocy...
                • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 12.02.09, 10:15
                  > w najwcześniejszym okresie życia dziecko niczym soczewka skupia
                  > całą energię rodziców

                  Bardziej matek, niż rodziców. Ale to inna historia.

                  > i to właśnie brak tego wyobrażenia jest najczęstszą przyczyną
                  > frustracji, rozczarowania i wielkiego zdziwienia młodych rodziców

                  Dodajmy, że młodych rodziców płci męskiej.

                  > ważne by stopniowo tę energię nieco rozpraszać i stopniowo wracać
                  > do równowagi w związku

                  Myślę, że masz trochę racji. Rzeczywiście, mężczyźni powinni być świadomi tego,
                  że kobiecie po urodzeniu dziecka zmienia się hierarchia wartości.
                  Z drugiej strony kobiety powinny mieć świadomość tego, że mężczyźni nie są
                  skłonni zrezygnować z zaspokajania własnych potrzeb na korzyść zaspokajania
                  potrzeb dziecka tak, jak robią to kobiety.

                  Myślę, że świadomość tego, że z jednej strony ta zmiana hierarchii nastąpi a z
                  drugiej strony nie należy zaniedbywać męża, załatwiłaby większość problemów w
                  takich sytuacjach.

                  Urodzenie dziecka nie musi i nie może oznaczać tego, że kobieta nagle zapomina o
                  istnieniu męża i jego potrzebach i zaczyna traktować go jako osobę do
                  wykonywania zadań zamiast jako partnera.
                  • kicia031 Re: drodzy panowie 12.02.09, 10:24
                    > Bardziej matek, niż rodziców. Ale to inna historia.
                    Rzeczywiście, mężczyźni powinni być świadomi tego,
                    > że kobiecie po urodzeniu dziecka zmienia się hierarchia wartości.
                    > Z drugiej strony kobiety powinny mieć świadomość tego, że
                    mężczyźni nie są
                    > skłonni zrezygnować z zaspokajania własnych potrzeb na korzyść
                    zaspokajania
                    > potrzeb dziecka tak, jak robią to kobiety.

                    I tu sie bardzo mylisz - znam wielu mezczyzn, ktorzy zmieniaja
                    calkowicie swoje zycie w imie zaspokojenia potrzeb dziecka. Z jednym
                    takim mezczyzna zyje na codzien i mam okazje obserwowac jak
                    rezygnuje z przyjemnosci, ze snu, by zaspokoic potrzeby corki i
                    syna. i co ciekawsze, nie uwaza tego za poswiecenie, tylko daje mu
                    to autentyczne szczescie i spelnienie.

                    Chyba czas zaczac oswajac sie z mysla, ze nie jestes reprezentatywny.
                    • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 12.02.09, 10:29
                      > I tu sie bardzo mylisz - znam wielu mezczyzn, ktorzy zmieniaja
                      > calkowicie swoje zycie w imie zaspokojenia potrzeb dziecka. Z jednym
                      > takim mezczyzna zyje na codzien i mam okazje obserwowac jak
                      > rezygnuje z przyjemnosci, ze snu, by zaspokoic potrzeby corki i
                      > syna. i co ciekawsze, nie uwaza tego za poswiecenie, tylko daje mu
                      > to autentyczne szczescie i spelnienie.

                      Fakt, że znasz wielu mężczyzn nie dowodzi nieprawdziwości tego, co napisałem.

                      Zasada: mężczyźni nie są skłonni rezygnować dla dziecka z tak wielu rzeczy, jak
                      kobiety.
                      Wyjątki: mężczyźni, których znasz.

                      > Chyba czas zaczac oswajac sie z mysla, ze nie jestes
                      > reprezentatywny.

                      Tu na forum na pewno. I dobrze o tym wiem.

                      • kicia031 Re: drodzy panowie 12.02.09, 11:15
                        > Wyjątki: mężczyźni, których znasz.

                        Naprawde myslisz, ze wszystkie wyjatki od tej uniwersalnej reguly
                        zgromadzily sie wokol mnie?
                        A moze szukasz usprawiedliwienia wlasnego egoizmu, a moze starasz
                        sie usprawiedliwisc ojca, ktorego idealizujesz, a ktory ojcem nie
                        potrafil byc? A moze wreszcie nie masz pojecia o tym co sie dzieje,
                        gdy pierwszy raz patrzysz w oczy swojego dziecka, lezacego na
                        brzuchu ukochanej kobiety, dziecka, ktore kilka sekund temu sie
                        urodzilo?
                        • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 12.02.09, 11:29
                          > Naprawde myslisz, ze wszystkie wyjatki od tej uniwersalnej reguly
                          > zgromadzily sie wokol mnie?

                          Nie, to Ty myślisz, że ludzie obok Ciebie są dowodem na istnienie jakiejś reguły.

                          Ja nie twierdzę, że masz obok siebie wszystkie wyjątki. Możliwe jest za to, że
                          masz obok siebie SAME wyjątki.

                          > A moze szukasz usprawiedliwienia wlasnego egoizmu,

                          Nie muszę usprawiedliwiać przed sobą mojego własnego egoizmu. :)

                          > moze starasz sie usprawiedliwisc ojca, ktorego idealizujesz, a
                          > ktory ojcem nie potrafil byc?

                          Nie wiem. Ty mi powiedz.

                          > A moze wreszcie nie masz pojecia o tym co sie dzieje, gdy pierwszy
                          > raz patrzysz w oczy swojego dziecka, lezacego na brzuchu ukochanej
                          > kobiety, dziecka, ktore kilka sekund temu sie urodzilo?

                          Oczywiście, że nie mam pojęcia. Bo nigdy nie byłem w takiej sytuacji i nigdy nie
                          będę. Nie planujemy mojego udziału podczas porodu.

                          Poza tym fakt, że kobieta urodzi dziecko, nie oznacza jeszcze, że to dziecko jej
                          męża. W związku z tym nie wiem skąd bierze Ci się takie mylne pojęcie, że jak
                          facet popatrzy w oczy noworodka, to od razu zapała do niego miłością.

                          Zaraz, przecież wiem skąd. To Ci się bierze stąd, że kobiety tak mają.

                          To teraz jeszcze zrozum, że mężczyźni GENERALNIE RZECZ BIORĄC mają inaczej. I
                          już będzie między nami pełna zgoda.
                          • kicia031 Re: drodzy panowie 12.02.09, 12:16
                            Poza tym fakt, że kobieta urodzi dziecko, nie oznacza jeszcze, że to
                            dziecko je
                            > j
                            > męża.

                            calkowicie sie zgadzam - nie mam meza, a mam dzieci.
                            Ale wiesz, zaden z ojcow moich dzieci nie mial watpliwosci. jesli ty
                            je masz - to coz, wspolczuje wyboru partnerki. Dodam jeszcze, co bys
                            wiedzial, gdybys wykazal zainteresowanie tematem wykraczajace poza
                            potrzebe udawadniania swojego stanowiska, ze dziecko po urodzeniu
                            jest zazwyczaj bardzo fizycznie podobne do ojca - takie ciekawe
                            przystosowanie.

                            W związku z tym nie wiem skąd bierze Ci się takie mylne pojęcie, że
                            jak
                            > facet popatrzy w oczy noworodka, to od razu zapała do niego
                            miłością.

                            Pewnie nie kazdy facet. Ale tak bylo w przypadku ojcow moich
                            dzieci.I kiedy taki twardziel ( bo ja lubie meskich mezczyzn) jest
                            totalnie rozwalony tulac niemowle, to jest to bezcenne, a przy tym
                            jakie seksowne.

                            To teraz jeszcze zrozum, że mężczyźni GENERALNIE RZECZ BIORĄC mają
                            inaczej. I
                            > już będzie między nami pełna zgoda.
                            Nie bedzie jej raczej. Bo sa rzeczywiscie mezczyzni i kobiety,
                            ktorzy maja inaczej. Ale nie jest ich wiele, a wiesz dlaczego?
                            Biologia! Rodzice, ktorzy nie mieli instynktu troski o potomstwo,
                            nie przekazali swoich genow dalej.
                            • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 12.02.09, 12:33
                              > Bo sa rzeczywiscie mezczyzni i kobiety, ktorzy maja inaczej. Ale nie
                              > jest ich wiele, a wiesz dlaczego? Biologia! Rodzice, ktorzy nie mieli
                              > instynktu troski o potomstwo, nie przekazali swoich genow dalej.

                              Mylisz się.

                              Instynkt troski o potomstwo w przypadku mężczyzn to przynoszenie upolowanego
                              zwierzęcia do kobiety.
                              • kicia031 Re: drodzy panowie 12.02.09, 12:45
                                Instynkt troski o potomstwo w przypadku mężczyzn to przynoszenie
                                upolowanego
                                > zwierzęcia do kobiety.

                                Wiele wspolczesnych badan dowodzi ze mezczyzna-lowca przynoszacy
                                upolowane zwierze do kobiety to mit. juz chocby dlatego, ze
                                mezczyzni polowali w grupie i to, co upolowali, nalezalo do grupy a
                                nie do nich intelektualnie. Podstawa wyzywienia hordy pierwotnej -
                                lowcow-zbieraczy bylo pozywienie ZBIERANE przez kobiety, a nie
                                upolowywane przez mezczyzn.

                                fascynuje mnie podwojny standard jaki stosujesz w swoich
                                rozumowaniach, - pomijajac juz opieranie ich na blednych
                                przeslankach faktograficznych - mianowiecie mezczyzna jest jakis tam
                                z natury i mamy to zaakceptowac, Kobieta tez jest jakas tam z
                                natury, ale ma sie zmienic, by zadowolic mezczyzne. ktory nawiasem
                                mowiac wcale nie chce byz zadawalany w ten sposob.
                                • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 12.02.09, 12:59
                                  > Wiele wspolczesnych badan dowodzi ze mezczyzna-lowca przynoszacy
                                  > upolowane zwierze do kobiety to mit. juz chocby dlatego, ze
                                  > mezczyzni polowali w grupie i to, co upolowali, nalezalo do grupy a
                                  > nie do nich intelektualnie.

                                  Indywidualnie? Użyłem przynoszenie zwierzęcia jako przenośni, ale niech Ci
                                  będzie. Traktujmy dyskusję literalnie.

                                  Troszczenie się przez mężczyznę o dziecko nie oznacza, że mężczyzna ma:
                                  * przewijać,
                                  * przytulać,
                                  * bawić się z niemowlakiem,
                                  * karmić,
                                  i tak dalej.

                                  W dzisiejszym świecie wystarczy dla zapewnienia przedłużenia genu, że ta troska to:
                                  * zaspokajanie potrzeb materialnych dziecka i matki,
                                  * czyli umożliwienie jej zaspokajania potrzeb wymienionych w poprzedniej liście,
                                  * nauczenie dziecka rzeczy, których nie nauczy go matka,
                                  * zadbanie o jego edukację.

                                  > fascynuje mnie podwojny standard jaki stosujesz w swoich
                                  > rozumowaniach,

                                  Ten podwójny standard jest wyłącznie wynikiem Twojej nadinterpretacji.

                                  Po prostu nie potrafisz zrozumieć, że tak jak mężczyzna ma obowiązek
                                  uczestniczyć w wychowaniu i zaspokajaniu potrzeb życiowych dziecka na równi z
                                  kobietą (co jest dla mnie zupełnie naturalne), tak wcale nie ma obowiązku
                                  traktować tego dziecka tak samo, jak traktuje je kobieta. Jemu się nigdy nie
                                  włącza "instynkt macierzyński" i wcale nic złego się nie stanie, gdy nie
                                  rozczuli się na widok noworodka.

                                  Jeśli nie wierzysz mnie, poczytaj tę wypowiedź:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=90820516&a=91240982 .

                                  Przy czym równe zaspokajanie tych potrzeb oznacza, że równe na miarę możliwości.
                                  Czyli to kobieta karmi piersią a nie facet. To facet pracuje w czasie gdy
                                  kobieta dochodzi do siebie po porodzie i zajmuje się dzieckiem. Jeśli życzą
                                  sobie robić to odwrotnie, też dobrze.
                        • amb25 Re: drodzy panowie 12.02.09, 11:46
                          Pozwole sobie wtracic sie do dyskusji, bo ciekawa.
                          Krzysztof ma racje, on probuje Ci uswiadomic, ze kobiety i mezczyzni
                          sa inni, ze nie mozna ich mierzyc ta sama miara. Wynika to z po
                          trosze z genow, ich walki o przetrwanie. Stad wynika ich wiekszy
                          egoizm.
                          To, ze ktos nie zeryzgnuje ze wszystkiego w imie dobra dziecka nie
                          znaczy, ze jest zlym rodzicem, ze nie bedzie mial kontaktu z
                          dzieckiem. Czasem wrecz przeciwnie - rezygancja ze wszystkiego w
                          imie dobra dziecka oznacza, ze taki ktos nie wydoroslal, ze
                          paradoksalnie nie jest dobrym rodzicem.
                          Ja z kolei znam mnostwo ludzi, ktorzy poza dziecmi maja swoje np.
                          hobby, zarowno mezczyzn jak i kobiety. Znam mamy wyjezdzajace na
                          pare dni z kolezankami i zostawiajace dziecko z tata. Albo na
                          odwrot. I nic zlego sie nie dzieje.
                          Natomiast znam tylko jednego takiego "idealnego" ojca. Po pracy
                          zajmowal sie tylko dzieckiem i domem. W wieku 33 lat przeszedl
                          rozlegly zawal.
                          Ponadto wydaje mi sie Kiciu, ze idealizujesz. Tacy mezczyzni sie
                          zdarzaja, ale nie jest ich zbyt wielu. To wyjatki. Jesli to
                          kolezanki opowiadaja Ci jakiech poswietliwych maja mezow to im tak
                          calkowicie nie wierz. Ludzie maja tendencje do idezlizowania, chec
                          imponowania, czy po prostu werbalizuja swoje marzenia.
                          Wiesz Krzysztofie, ze ja tez nie chcialam aby moj maz byl przy
                          porodzie. Byl ze mna dlugo i bardzo mi pomogl, ale pod koniec
                          kazalam mu po prostu wyjsc. Bo ja tez ni chcialabym ogladac takich
                          widokow. A dziecko zobaczyl zaraz po urodzeniu, jeszcze nawet
                          nieumyte.
                          • marianka_marianka Dyskusja ciekawa:) 12.02.09, 16:18
                            Zgadzam się z amb25.

                            amb25 napisała:
                            "kobiety i mezczyzni sa inni, ze nie mozna ich mierzyc ta sama miara."
                            Święta racja! Nie może być to jednak usprawiedliwieniem żadnej płci dla różnych "niegodnych" poczynań.

                            amb25 napisała:
                            "Ludzie maja tendencje do idezlizowania, chec imponowania, czy po prostu werbalizuja swoje marzenia."

                            Też prawda. Im więcej razy to sobie powtórzą, tym wyraźniej w taki właśnie sposób postrzegają rzeczywistość. Łatwiej jest wówczas żyć.
              • mloda_kobitka2 Re: drodzy panowie 13.02.09, 14:57
                krzysztof-lis napisał:

                > > przyznam szczerze nie wyobrazam sobie, bym miala skupiac cala
                swoja
                > > energie na zaspokojeniu wszelkich potrzeb mojego partnera.
                >
                > A jesteś w stanie wyobrazić sobie skupianie całej energii na
                zaspokajaniu
                > wyłącznie potrzeb dziecka?

                Kurde, bezsensowne porównanie!!!
                Małe dziecko, to małe dziecko, potrzebuje mamy jak tlenu. ja np.
                wyobrażam sobie skupianie całej uwagi na dziecku, bo samo jeszcze
                jeść sobie nie weźmie, samo pampersa sobie nie zmieni, nie wykąpie
                się samo..... A STARY KOŃ I OWSZEM!!!!! (tzn facet :)
                Nic w związku nie jest ważniejsze niż dzieci!!!! Jeśli dwoje ludzi
                to akcepuje i wyznaje takie same zasady, to żyją razem długo i
                szczęsliwie. Ale w większości przypadków jakie znam i sama jestem
                jednym z nich, facet chce być na 1 miejscu !!! Egoiści!!! Mój taki
                był i dlatego dostał kopniaka :)
                • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 13.02.09, 15:20
                  > Kurde, bezsensowne porównanie!!!

                  Pewnie, że bezsensowne, bo w hierarchi ważności dojrzałego człowieka najpierw
                  powinno być szczęście własne, potem partnera, potem dziecka.

                  Przypominam, że opieka nad dzieckiem to proces przejściowy. Za to posiadanie
                  partnera ma docelowo być do końca życia.

                  > Małe dziecko, to małe dziecko, potrzebuje mamy jak tlenu.

                  Mamy albo taty.

                  > ja np. wyobrażam sobie skupianie całej uwagi na dziecku, bo samo
                  > jeszcze jeść sobie nie weźmie, samo pampersa sobie nie zmieni, nie
                  > wykąpie się samo.....

                  A wyśpi się samo, czy wymaga kołysania w kołysce? A poleży sobie samo, czy
                  trzeba je nosić wciąż na rękach?

                  > A STARY KOŃ I OWSZEM!!!!! (tzn facet :)

                  Stary koń też ma pewne potrzeby, które może zaspokoić tylko jego żona. Albo
                  kochanka, jeśli żona nie znajduje dla niego czasu.

                  > Nic w związku nie jest ważniejsze niż dzieci!!!!

                  Błąd. Związek jest ważniejszy. Dzieci to etap przejściowy w życiu człowieka.
                  Jeśli kobieta tego nie rozumie, jest potem bohaterką wątków o złych teściowych,
                  które wtykają nos w sprawy dzieci do końca ich życia.

                  > Jeśli dwoje ludzi to akcepuje i wyznaje takie same zasady, to żyją
                  > razem długo i szczęsliwie.

                  Zgadza się!

                  > Ale w większości przypadków jakie znam i sama jestem jednym z nich,
                  > facet chce być na 1 miejscu !!! Egoiści!!! Mój taki był i dlatego
                  > dostał kopniaka :)

                  Bardzo mądrze zrobiłaś, jesteś o krok bliżej do bycia tą teściową z dowcipów. :)

                  Skoro większość facetów taka jest, to może należy to zaakceptować a nie zmieniać
                  na siłę pod naciskiem własnych hormonów macierzyństwa?
                  • kicia031 wartosc zwiazku 14.02.09, 17:10
                    Błąd. Związek jest ważniejszy. Dzieci to etap przejściowy w życiu
                    człowieka.

                    jest dokladnie odwrotnie. Dzieci sa naszymi dziecmi zawsze, choc
                    rodzaj wiezi z nimi sie zmienia, ale to nie znaczy, ze w
                    jakimkolwiek momencie zycia kocha sie je mniej. Ja sama mam na
                    codzien przyklad milosci moich rodzicow do ich corki i ich wnukow,
                    mimo ze corka od 20 prawie lat nie mieszka w domu i jest w pelni
                    samodzielna...

                    A partner? no coz, super, jesli tak jak moi rodzice, ludzie po 40
                    paru latach malzenstwa wciaz spaceruja trzymajac sie za rece. ale
                    jesli nie jest odpowiedni, zawsze mozna go zmienic, podczas gdy
                    dziecka nie mozna wymienic na nowy model. Zreszta, moja obserwacja
                    jest taka, ze facetowi, ktoremu poswieca sie zbyt wiele uwagi i
                    zajecia, traktujac go jak zastepcze dziecko i nie pozwalajac mu byc
                    czlowiekiem dojrzalym i doroslym, bardzo szybko odbija. Nie szanuje
                    sie tego, co przychodzi latwo i czego jest w nadmiarze.

                    Czytalam niedawno ciekawa ksiazke o badaniach zycia malzenskiego,
                    ktore dowodza, ze mezczyzni statystycznie maja wieksza potrzebe
                    bycia w zwiazku i zyja w ciaglym strachu przed porzuceniem... Moze
                    stad wlasnie plyna niektore wypowiedzi o [pierszenstwie zwiazku nad
                    wszystkim innym?
                    • krzysztof-lis Re: wartosc zwiazku 14.02.09, 17:48
                      > Czytalam niedawno ciekawa ksiazke o badaniach zycia malzenskiego,
                      > ktore dowodza, ze mezczyzni statystycznie maja wieksza potrzebe
                      > bycia w zwiazku i zyja w ciaglym strachu przed porzuceniem...

                      Podrzuć tytuł i autora. Zobaczymy co książka warta.

                      > Zreszta, moja obserwacja jest taka, ze facetowi, ktoremu poswieca
                      > sie zbyt wiele uwagi i zajecia, traktujac go jak zastepcze dziecko
                      > i nie pozwalajac mu byc czlowiekiem dojrzalym i doroslym, bardzo
                      > szybko odbija.

                      To dotyczy tylko Twojego partnera, czy wszystkich mężczyzn ogólnie?
                  • mloda_kobitka2 Re: drodzy panowie 14.02.09, 19:11
                    >
                    > Bardzo mądrze zrobiłaś, jesteś o krok bliżej do bycia tą teściową
                    z dowcipów. :
                    > )
                    >
                    > Skoro większość facetów taka jest, to może należy to zaakceptować
                    a nie zmienia
                    > ć
                    > na siłę pod naciskiem własnych hormonów macierzyństwa?

                    Nikt Cię nie prosił o ocenianie mojej postawy! Zrobiłam tak jak
                    zrobiłam i jestem z tego powodu przeszczęśliwa! Mój mąż nie
                    traktował mnie jak partnerke tylko jak osobista kucharkę, a jego gra
                    wstępna sprowadzała się do ściądnięcia gaci!!! Wiem,że miał
                    kochankę, chciał również żebyśmy się rozeszli, tylko był tchórzem i
                    sam nie potrafił związku zakończyć, więc robił wszystko bym ja to
                    podjęła ostateczne kroki!!!
                    Poza tym nie znasz mojego męża ani mnie i nie Tobie oceniać!!!



                    Skoro większość facetów taka jest, to może należy to zaakceptować a
                    nie zmienia
                    > ć
                    > na siłę pod naciskiem własnych hormonów macierzyństwa?


                    Ok, więszość nie znaczy wszyscy!!! Mam przykład moich rodziców,
                    którzy dopiero w drugich małżeństwach stworzyli idealne związki!


                    • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 14.02.09, 19:30
                      > Nikt Cię nie prosił o ocenianie mojej postawy!

                      Jeśli nie chcesz, by Twoje wypowiedzi (oraz postawy i zachowania) były oceniane,
                      nie pisz tutaj.
                      • mloda_kobitka2 Re: drodzy panowie 14.02.09, 20:19
                        krzysztof-lis napisał:

                        > > Nikt Cię nie prosił o ocenianie mojej postawy!
                        >
                        > Jeśli nie chcesz, by Twoje wypowiedzi (oraz postawy i zachowania)
                        były oceniane
                        > ,
                        > nie pisz tutaj.


                        ...Całe szczęście, nie ty o Tym decydujesz ;D
                        • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 14.02.09, 20:46
                          > ...Całe szczęście, nie ty o Tym decydujesz ;D

                          Podobnie ja i nie Ty decydujesz o tym, gdzie ja się będę wypowiadać.
                  • mloda_kobitka2 Re: drodzy panowie 14.02.09, 20:38
                    krzysztof-lis napisał:


                    >
                    > Pewnie, że bezsensowne, bo w hierarchi ważności dojrzałego
                    człowieka najpierw
                    > powinno być szczęście własne, potem partnera, potem dziecka.


                    Szczęście własne??? To dlatego mój mąż zamiast wiąść córkę na
                    weekend, sam wybrał się na dyskotekę z koleżankami??? To jest to
                    szczęście własne? Nie każdy jest stworzony do opieki nad dziecmi,
                    ale niektórzy się starają lub chcą się czegoś nauczyć...



                    >
                    > Przypominam, że opieka nad dzieckiem to proces przejściowy. Za to
                    posiadanie
                    > partnera ma docelowo być do końca życia.


                    Owszem. Opieka nad dzieckiem jest procesem przejściowym, ale
                    wychowanie i wprowadzenie dziecka w świat dorosłości, wymaga nieco
                    zachodu. A jeśli partnerzy juz na początku mają problemy z swoja
                    komunikacją to nie wierzę,że to pomoże dziecku i ułatwi start w
                    dorosłe życie...


                    >
                    > > Małe dziecko, to małe dziecko, potrzebuje mamy jak tlenu.
                    >
                    > Mamy albo taty.

                    Też racja, ale nie każdy tata jest do tego stworzony, niektórzy maja
                    przestarzałe stereotypy, "dziecko jest twoje, ja przecież pracuje..."
                    >


                    > > ja np. wyobrażam sobie skupianie całej uwagi na dziecku, bo samo
                    > > jeszcze jeść sobie nie weźmie, samo pampersa sobie nie zmieni,
                    nie
                    > > wykąpie się samo.....
                    >
                    > A wyśpi się samo, czy wymaga kołysania w kołysce? A poleży sobie
                    samo, czy
                    > trzeba je nosić wciąż na rękach?

                    Twoje porównanie mężczyzny do małego dziecka jest poprostu żenujące.
                    Opiekowanie się dzieckiem a mężem to chyba nie to samo??? Chyba
                    Twoja żona nie przynosi Ci nocnika jak chcesz siusiu????
                    >



                    > > A STARY KOŃ I OWSZEM!!!!! (tzn facet :)
                    >
                    > Stary koń też ma pewne potrzeby, które może zaspokoić tylko jego
                    żona. Albo
                    > kochanka, jeśli żona nie znajduje dla niego czasu.


                    Właśnie! Żona ma zaspakajać potrzeby męża....jak nie zaspakaja to
                    uciekają do kochanek... Proste! Ale żona też ma potrzeby właszcza
                    duchowe, a potem cielesne...
                    >



                    >
                    > Bardzo mądrze zrobiłaś, jesteś o krok bliżej do bycia tą teściową
                    z dowcipów. :
                    > )
                    >
                    Teściową to będę za mniej więcej ćwierć wieku, więc do tej pory mam
                    nadzieje ułożyć sobie życie na nowo i mieć jeszcze mnóstwo dzieci ;)


                    • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 14.02.09, 20:54
                      > Szczęście własne???

                      Tak, własne szczęście to podstawa.

                      > Nie każdy jest stworzony do opieki nad dziecmi, ale niektórzy się
                      > starają lub chcą się czegoś nauczyć...

                      Ale nie wszyscy muszą chcieć się tego nauczyć.

                      > Też racja, ale nie każdy tata jest do tego stworzony, niektórzy
                      > maja przestarzałe stereotypy, "dziecko jest twoje, ja przecież
                      > pracuje..."

                      Te stereotypy pojawiają się u kobiet i u mężczyzn.

                      Na przykład "teraz ważne jest tylko dziecko, ty jesteś tylko do pracy i
                      przynoszenia pieniędzy".

                      > Właśnie! Żona ma zaspakajać potrzeby męża....jak nie zaspakaja to
                      > uciekają do kochanek...

                      To chyba logiczne, prawda?

                      > Ale żona też ma potrzeby właszcza duchowe, a potem cielesne...

                      O to chodzi, by zaspokajać swoje potrzeby nawzajem.

                      Gorzej, gdy po urodzeniu dziecka kobieta nie potrzebuje już mężczyzny do
                      zaspokajania potrzeb duchowych i cielesnych, bo wystarcza jej przytulanie
                      niemowlaka i rozmawianie z nim. Wtedy mężczyzna zostaje zredukowany do roli
                      bankomatu i robota.
                      • mloda_kobitka2 Re: drodzy panowie 14.02.09, 21:02
                        krzysztof-lis napisał:


                        > Gorzej, gdy po urodzeniu dziecka kobieta nie potrzebuje już
                        mężczyzny do
                        > zaspokajania potrzeb duchowych i cielesnych, bo wystarcza jej
                        przytulanie
                        > niemowlaka i rozmawianie z nim. Wtedy mężczyzna zostaje
                        zredukowany do roli
                        > bankomatu i robota.

                        Owszem, ale jak sam powiedziałeś opieka nad dzieckiem to proces
                        przejściowy...
                        • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 15.02.09, 09:56
                          > Owszem, ale jak sam powiedziałeś opieka nad dzieckiem to proces
                          > przejściowy...

                          No i? Na ten przejściowy okres trwający circa about 20 lat facet ma być
                          zredukowany do roli bankomatu? Tak, jeśli chcesz by znalazł sobie kochankę.
                          • mloda_kobitka2 Re: drodzy panowie 15.02.09, 10:45


                            No więc, jak to jest? Kobieta ma się dostosować, a mężczyzna z
                            natury jest zdobywcą i jak mu nie pasi, to leci do kochanki... Może
                            też powinien się dostosować??? Nie wierzę w jakieś instynkty i siły
                            wyższe, które kierują facetami. Każdy JESLI CHCE, może sie odnaleść
                            do nowej sytuacji w związku, ale po co? Lepiej zwinąć nogi za pas i
                            twierdzić, że kobiety są od wychowywania dzieci.


                            krzysztof-lis napisał:


                            > No i? Na ten przejściowy okres trwający circa about 20 lat facet
                            ma być
                            > zredukowany do roli bankomatu? Tak, jeśli chcesz by znalazł sobie
                            kochankę.


                            To jest myślenie wyłącznie facetów!!! Kobiety potrzebują mężczyzny
                            przy opiece nad dzieckiem, przy jego wychowaniu. Ale faceci nie
                            pomagają, a potem twierdzą,że są tylko bankomatami! Ale sami sobie
                            ten los zgotowali.
                            • krzysztof-lis Re: drodzy panowie 15.02.09, 16:06
                              > No więc, jak to jest? Kobieta ma się dostosować, a mężczyzna z
                              > natury jest zdobywcą i jak mu nie pasi, to leci do kochanki... Może
                              > też powinien się dostosować???

                              Powinien, jasne. Tylko zależy, czego się od niego oczekuje.

                              Jak się oczekuje od niego, że zapomni o własnych potrzebach i będzie
                              funkcjonować jak bankomat, to w mojej opinii nie powinien się dostosowywać.

                              > Każdy JESLI CHCE, może sie odnaleść do nowej sytuacji w związku,
                              > ale po co?

                              Kobiet też to dotyczy? Czy kobiety też mogą zrozumieć, że pojawienie się dziecka
                              nie oznacza, że mąż ma się już nie liczyć?

                              > To jest myślenie wyłącznie facetów!!! Kobiety potrzebują mężczyzny
                              > przy opiece nad dzieckiem, przy jego wychowaniu.

                              Przecież właśnie o tym mówię
    • violettaa Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 11.02.09, 18:35
      A czasami mąż nie był przy porodzie ,mężczyzni są estetami i widok
      zakrwiawionego krocza kobiety moze spowodować blokadę.
    • mloda_kobitka2 Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 13.02.09, 14:49
      Mój np. przy porodzie nie był, a zablokował się na amen, zaraz po
      urodzeniu dziecka.... Krocza zakrwawionego nie widział,a i tak
      poszedł w długą...... Włosów z głowy z tego powodu nie wyrywam :)
      • krzysztof-lis Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 13.02.09, 15:20
        > Krocza zakrwawionego nie widział,a i tak poszedł w długą......

        Sam, czy go spuściłaś z wodą, jak napisałaś w innej wypowiedzi w tym wątku?
        • yadrall Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 13.02.09, 15:55
          Tak sobie czytam ten watek i jemu podobne i dochodze do wniosku,ze
          caly problem wlasnie polega na tym,ze po porodzie kobieta staje sie
          TYLKO matka,a przestaje byc zona... Wiec jak ona jest wylacznie na
          potrzeby dziecka to niestety zwiazek przestaje istniec-zanika wiez
          miedzy malzonkami i mamy krach... Trudno sie dziwic facetowi,ze ma
          dosc bycia sprowadzanym do roli bankomatow (a czesto do tego sie
          ogranicza jego rola po dzieciach)+ dodatowo wysluchiwanie ciaglych
          narzekan zony jaka to ona jest nieszczesliwa i biednabo uziemiona z
          dziecmi w domu... Coz,ja tez bym miala takiego domu serdecznie
          dosc...

          Mysle,ze w malzenstwie pojawienie sie dziecka to trudny moment,ale
          jezeli obie strony sie staraja to nie powoduje to krachu w
          malzenstwie.

          A tak swoja droga to jak kobieta siedzi z dziecmi w domu to przeciez
          ciezko pracuje,ale jak juz facet idzie na wychowawczy to zaraz
          jest,ze len!!! To akurat wniosek z innego forum :)
          • krzysztof-lis Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 13.02.09, 18:54
            > A tak swoja droga to jak kobieta siedzi z dziecmi w domu to przeciez
            > ciezko pracuje,ale jak juz facet idzie na wychowawczy to zaraz
            > jest,ze len!!!

            Ja pójdę na wychowawczy właśnie dlatego, że jestem leniem i mam dość etatu. ;)
        • mloda_kobitka2 Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 13.02.09, 16:08
          krzysztof-lis napisał:

          > > Krocza zakrwawionego nie widział,a i tak poszedł w długą......
          >
          > Sam, czy go spuściłaś z wodą, jak napisałaś w innej wypowiedzi w
          tym wątku?

          Raczej to drugie, tylko na tyle zasługiwał! Mój mąż to kawał drania,
          widzącego czubek własnego nosa... i wcale nie był zaniedbywany
          przeze mnie!!! Aczkolwiek, pojęłam takie kroki, bo pewnego pieknego
          dnia, oprzytomniałam i stwierdziam,że mam nie jedno dziecko, tylko
          dwoje, w tym jedno 30 letnie!!!!
          A tak nawiasem, to mój mąz do dzisiejszego dnia, nie rozumie
          dlaczego go wyrzuciłam z domu.... Sorry, ale on byl jedyny w swoim
          rodzaju..:)
          • ledzeppelin3 Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 13.02.09, 16:39
            Narodziny dziecka pokazują prawdziwą sytuację między mężem a żoną
            Co do siebie czują, do czego ssą sobie potrzebni, jakie potrzeby
            emocjonalne mają nadzieję w związku zaspokoić
            Ale co ich nie zabije, to icxh wzmocni
          • yadrall Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 14.02.09, 12:18
            Rany,a Ty nie widzialas kogo na ojca swoich dzieci wybralas???
            Wiesz, to dopiero kiepsko o Tobie swiadczy...
            • mloda_kobitka2 Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 14.02.09, 15:01
              A o Tobie kiepsko Świadczy Twoja wypowiedź w tym temacie... Nie
              prosze o ocene mojej osoby, tylko podaję jako przykład swoje
              nieudane małżeństwo, czyli, narodziny dziecka i powolny krach w
              małżeństwie, jeśli nie zauważyłaś, taki był temat tego postu!
              • scalla Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 15.02.09, 12:59
                przychylam sie do zdania poprzedniczek

                nie denerwuj sie kobitko_młoda bo tym sobie juz nie pomożesz
                współczuję wyboru męża
                • mloda_kobitka2 Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 15.02.09, 13:07
                  Dzięki, ale wkurza mnie takie szowinistyczne podejście do sprawy
                  dlatego,że mój mąż też miał... i do końca bronił swojej postawy!

                  Ja sobie też współczuje wyboru męża, ale cóż. To proces odwracalny :)
                  A zresztą, wypowiedzi krzysztofa na forum to prowokacja ;)
                  • krzysztof-lis Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 15.02.09, 16:09
                    > Dzięki, ale wkurza mnie takie szowinistyczne podejście do sprawy
                    > dlatego,że mój mąż też miał... i do końca bronił swojej postawy!

                    Hmmm... Może miał rację, gdy czuł się zaniedbywany? Wyrażanie własnych potrzeb
                    jest postawą szowinistyczną?

                    > Ja sobie też współczuje wyboru męża, ale cóż. To proces odwracalny
                    > :)

                    Powodzenia w szukaniu takiego, który zrezygnuje z własnego szczęścia bo urodzi
                    Ci się dziecko. Szczerze mówię! Bo wiem, że będziesz potrzebować dużo szczęścia,
                    żeby takiego odszukać.

                    > A zresztą, wypowiedzi krzysztofa na forum to prowokacja ;)

                    Zdaje Ci się.
                    • mloda_kobitka2 Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 15.02.09, 17:09
                      krzysztof-lis napisał:

                      > Hmmm... Może miał rację, gdy czuł się zaniedbywany? Wyrażanie
                      własnych potrzeb
                      > jest postawą szowinistyczną?
                      >


                      kobieta też może czuć się zaniedbywana...
                      Jesli kobieta może stać się robotem do zmieniania pieluch, mężczyzna
                      może być robotem-bankomatem!!!
                      Ta dyskusja jest bez sensu, można by pisać bez końca!!!
                      • krzysztof-lis Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 15.02.09, 17:46
                        > Jesli kobieta może stać się robotem do zmieniania pieluch, mężczyzna
                        > może być robotem-bankomatem!!!

                        A co w sytuacji, gdy kobieta robi z męża robo-bankomat i jeszcze oczekuje jego
                        udziału w opiece nad dzieckiem?
                        • mloda_kobitka2 Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 15.02.09, 21:39
                          krzysztof-lis napisał:

                          > > Jesli kobieta może stać się robotem do zmieniania pieluch,
                          mężczyzna
                          > > może być robotem-bankomatem!!!
                          >
                          > A co w sytuacji, gdy kobieta robi z męża robo-bankomat i jeszcze
                          oczekuje jego
                          > udziału w opiece nad dzieckiem?

                          A co jesli kobieta jest robotem od gotowania, sprzatania, zmieniania
                          pieluch, prasowania,odkurzania, prania, karmienia, przygotowywania
                          zupek, papek, robienia zakupow, 24h opieki nad dzieckiem, a jeszcze
                          oczekuje sie od niej nienagannego sexi wygladu i gotowosci do sexu o
                          kazdej porze dnia i nocy.... Wiesz, szczerze wolalabym byc robotem-
                          bankomatem!
                          • krzysztof-lis Re: Narodziny dziecka / krach w małżeństwie ??? 15.02.09, 22:45
                            > Wiesz, szczerze wolalabym byc robotem-bankomatem!

                            To czemu nie jesteś?
Pełna wersja