welling
06.02.09, 11:30
ech ... nie wiem jak to ocenic. Przyjezdza do mnie moj mezczyzna.
Bylismy umowieni na srodek tygodnia. W zwiazku z tym
zorganizowalysmy sobie babskie spotkanie na ten weekend. Wiadomo
dorosle, dzieciate kobiety,; bylo trudno z terminem. Udalo sie.
Potem juz miesiac razem my stesknieni juz tylko ze soba lub gdzies
razem. Poten On dzwoni i mowi, ze przyjezdza w ten weekend. Ja na
to, ze nie pasuje mi. I zaczelo sie....ze sie nie liczy, ze myslal,
ze sie uciesze itp. itd. A ja chcialam po prostu pogodzic obie
rzeczy. Tak normalnie. Co o tym sadzicie ? Czy to ja slusznie jestem
oburzona ? Ja wiem ,ze On byl bardzo wczesniej skrzywdzony, ze od
razu sie boi i martwi ,ze nic dla mnie nie znaczy. Wiem, wiem.
Pomocy, poprosze. Co tu myslec. Czy to wyglada, ze mi nie zalezy
rzeczywiscie ?