Jak polubić ludzi?

07.02.09, 21:15
Mam 28 lat i mam problem z lubieniem ludzi.(Brzmi jak deklaracja ludzi z AA.)
Z rodziną jest ok., bo nawet jeśli coś mnie w nich wkurza, to odbieram to jakoś inaczej, akceptuje to, jakoś sobie z tym radzę. Oni są moją rodziną i trzeba się trzymać razem.
Czuję się z nimi ok. Pomimo tego, że wiem, że nie są idealni, akceptuje to.
Natomiast mam zastrzeżenia do wszystkich moich znajomych. Generalnie wydaje mi się, że jestem raczej lubiana i akceptowana, na normalnym poziomie, ale czuję się trochę jak oszust. Bo ja mam tyle w sobie gniewu i żalu do tych ludzi, a oni o tym nie wiedzą, sądzą że się zgadzam z tym co mówią.
Problem jest taki, wkurzają mnie bo: zachowują się lekceważąco wobec mnie. Z tym że ja jestem na tym punkcie wrażliwa bardzo. Łatwo mi o wrażenie, że ktoś mnie lekceważy. Nie słuchają tego co mam do powiedzenia. Całe spotkanie potrafi minąć a ktoś tylko o sobie gada. Zadzwoniłam kiedyś do koleżanki, spytałam jak jej leci i ona opowiadała przez 30 min. Pamiętam, że postanowiłam sobie wtedy w duchu, że już do niej nie zadzwonię.
Jeśli już ktoś mnie słucha, to widzę po nim, że jest zniecierpliwiony. Ja jak słucham to w miarę nie przerywam, daję się wypowiedzieć, a jak ktoś mnie słucha to wciąż przerywa, zadaje pytania, nie dając mi dojść do pointy. Mogłabym pomimo wszystko mówić, ale przeszkadza mi to, że widzę, ze kogoś to nie interesuje, zniechęcam się. Jedna z moich znajomych, slucha, widzę że słucha, nie przerywa, ale jak skończę, to tylko kiwnie głową i zaczyna mówić o sobie. Chciałam kiedyś tak się zachować kiedy ona mówi, ale nie mogłam, czułam się jakoś zobligowana coś jednak powiedzieć.
Poza tym mam takie dziwne uczucie jak ktoś mnie słucha, że muszę szybko skończyć i skierować tok rozmowy na tego kogoś bo inaczej ten ktoś się znudzi i przestanie mnie lubić!!!??
Widzę wiele hipokryzji i nie mogę się z nią pogodzić, ktoś narzeka na „debili co palą w autobusach” lub popełniają jakieś inne przewinienia, godne prawie kary powieszenia w ustach tego kogoś, czuję jak się w tym wywyższa, ze ja tak nie robię a ten motłoch owszem. I tego samego dnia jak idziemy na ulicy wywala opakowanie po papierosach na ulicę. Jak jeszcze byłam w stanie powstrzymać się od powiedzenia, że matko zobacz sam na siebie jak słuchałam opowieści, to już po tym zdarzeniu na ulicy jest mi wyjątkowo ciężko i robię się zła (???!!!!).
Nie chce zwracać uwagi, by nie wprowadzać dziwnej atmosfery, nie czuję się w pozycji, by komuś powiedzieć, sama przecież tak robisz, ale z drugiej strony gotuję się w środku. Z drugiej strony wiem, że jest wielce możliwe, że i ja mam wiele takich punktów, gdzie kogoś krytykuje, a sama przecież też tak robie.
Poza tym mam problem ze znajomościami, bo potrzebuje relatywnie dużo czasu dla siebie. Inaczej zle się po prostu czuje. Przychodzę z pracy, gdzie jestem cały czas z ludźmi, spotykam się mężem, jest jeszcze rodzina. Po tym wszystkim zostaje mi już mało takiej wewnętrznej chęci na widywanie się z kimś. Nawet jeśli w danej chwili moje stosunki z tym kimś są ok., nie jestem wewnętrznie zeźlona, to jednak po prostu mam dość, potrzebuje czasu dla siebie i unikam spotkań. To wiadomo tez nie sprzyja zawieraniu przyjaźni.
Tak ogólnie z „ilości” znajomości jaka teraz mam jestem zadowolona, ale potrzebuje rady jak się poczuć lepiej w tych już istniejących znajomościach.
Poza tym coś jest chyba na rzeczy ze mną w tej kwestii, bo czasem dopada mnie taki lęk, silny lęk, niepokój, że zostanę w życiu sama, bez znajomych. I paradoksalnie, to o tych znajomych chodzi, bo rodzina jest i z tym jest ok.
Nie rozumiem siebie, ale wiem, ze potrzebuje cos w sobie zmienić by poczuć się lepiej.
Może ktoś zna książkę na ten temat. Czytałam: Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi. Ale mam odczucie, ze to co się tam proponuje, to jest przepis na to jak zmanipulować ludzi tak by cie lubili, a nie na to jak stworzyć dorosła dojrzała satysfakcjonującą relacje.

Pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: Jak polubić ludzi? 07.02.09, 21:49
      Samoocenę sobie popraw, bo się czepiasz.
      • dziewczyna_123 Re: Jak polubić ludzi? 07.02.09, 22:32
        Pracuje nad samooceną, ale to potrwa jeszcze dość trochę, to nie jest coś co się zmienia z dnia na dzień. Chodzi mi bardziej o to, jak sobie z tym radzić w chwili obecnej. Bo to jest dla mnie bardzo uciążliwe:/
      • kicia031 Re: Jak polubić ludzi? 08.02.09, 09:47
        i asertywnosc.
        zamiast sie gotowac w srodku, bedziesz prostowac niesatysfakcjonujace sytuacje
        na starcie.
        • chocklit Re: Jak polubić ludzi? 08.02.09, 12:56
          Świetnie Cię rozumiem, bo mam podobnie. Tylko, że jak ktoś się
          zachowuje jak hipokryta, to nie mam problemu z tym, żeby mu to
          powiedzieć. Nie zależy mi na pozornie dobrych stosunkach z ludźmi -
          wolę mieć mniej znajomości ale szczerych, z dobrymi ludźmi, a nie
          np. z zazdrośnikami, czy takimi, którzy interesują się głównie
          sobą. Ludzie się nie patyczkują jak sama widzisz (przykład: piszesz
          że po Twojej wypowiedzi następuje kiwnięcie głową i zmiana tematu,
          albo wręcz w czasie wypowiedzi zniecierpliwienie), dlatego i Ty się
          nie patyczkuj. Mi szkoda byłoby czasu na osoby zachowujące się tak,
          jak opisujesz.
          Poza tym i mniej starasz się, by Cię lubili, tym większa szansa, że
          będą Cię lubili.
          Pozdrawiam~!
    • uli Re: Jak polubić ludzi? 08.02.09, 15:06
      Miałaś gorszy dzień czy zawsze tak jest?? Wiesz, najwazniejsze jest między
      słowami, w sumie nie rozmawiamy tylko po to, żeby wyimeniać informacje.
      Rozmawianie i bycie wśród ludzi jest przyjemne. Każdy czasem gada bzdury. Sama
      widzisz, że rodzina to też ludzie, tacy sami jak inni. Mieszkasz z rodziną??
      MOże tu lezy problem - po prostu nie masz interesu żeby dogadywać się z
      "obcymi", bo zawsze możesz wrócić do kogoś kto Cię wysłucha.
    • doctor.no.1 Re: Jak polubić ludzi? 14.02.09, 23:08
      :)) ale cudownie się oszukujesz... nie ma mołziwości, by w Towjej
      rodzinie było ok, a Ty masz takie problemy w relacjach społecznych.
      Pomiajam uwarunkowana biologiczne - (pewnie jestes introwertykiem),
      ale Twoje odczucia maja korzenie w Twoim dzieciństwie i tym, jakie
      relacje z ludxmi mieli Twoi rodzice i jak traktowano Ciebie. Skąd to
      poczucie lekceważenia??? Skąd nadmierna wrażliwość. Twój opis
      rzeczywiście pasuje, ale nie do AA, ale do DDA - czyli Dorosłe
      Dzieci Alkoholików.

      Skąd taka zanizona samoocena - poczucie, że nudzisz innych ludzi, że
      może to, co mówisz jest nieciekawe...

      Wiele pytan się nasuwa, prawda? Dobrym pomysłem byłoby uczestnictwo
      w Grupie Otwarcia. To kilkudniowe sesje wyjazdowe - tam mozna
      przyrzec się swoim relacjom społecznym. nie wiem skad jestes. W
      Wawie - polecam Laboratorium Psychoedukacji. Taki wyjazd kosztuje
      1100 PLN. Ale warto poodkładać sobie pieniadze i pomóc sobie.

      Pozdrawiam
      • ilekropek Re: Jak polubić ludzi? 18.02.09, 12:26
        Ja też chciałabym poznać odpowiedź na to pytanie. Najbardziej
        denerwuje mnie zakłamanie, ktoś udaje, że Cię lubi, a kiedy masz
        problem ma Cię gdzieś. Czasem robi mi się przykro, że nie ma wokół
        mnie tłumu przyjaciół, ale za chwilę uświadamiam sobie, że najlepszą
        przyjaciółką jest moja siostra, a przyjacielem mój chłopak. Mam
        dobry kontakt z mamą, która zawsze mnie wysłucha. Mam dwie
        przyjaciółki, które niestety mieszkają teraz za granicą, ale na
        szczęście jest internet. Na co dzień nie czuję się nieszczęśliwa.

        Co do niskiej samooceny to oczywiście prawda, Ci którzy ciągle
        przerywają, albo zupełnie nie słuchają tego co się do nich mówi
        pewnie nie mają z nią problemu.

        Ja w zasadzie wiem dlaczego "nie lubię ludzi", a właściwie czemu się
        ich boję. W dzieciństwie i w okresie dojrzewania byłam raczej
        pulchna, a w liceum byłam po prostu gruba. Nosiłam okulary (zez) i
        bardzo dobrze się uczyłam. Typowe, lubili mnie bo było od kogo
        odpisać pracę domową, ale nie należałam do najpopularniejszych ludzi
        w szkole. Miałam kilka koleżanek, wtedy zależało mi żeby mnie
        akceptowali. Jedna z nich, figura modelki, ładna i nie głupia
        należała do paczki tych "fajnych", ze mną zakolegowała się jakoś tak
        przypadkiem. Wydawało mi się, że znalazłam bratnią duszę. Któregoś
        dnia poszłam razem z nią i jeszcze dwiema koleżankami na wagary. W
        knajpie spotkałyśmy trzech chłopaków ze starszych klas. Wtedy
        rozegrała się scena, która miała wielki wpływ na moją samoocenę i na
        moje kontakty z ludźmi, szczególnie w grupie. Zaczęli się namawiać,
        dziewczyny chichotały, ja nie wiedziałam o co chodzi. Chłopcy grali
        w bilard i ten, który przegra miał coś zrobić. Kiedy siedliśmy do
        stolika zaczął mówić: "pewnego dnia z knajpie Roxana siedziało
        siedem osób, o jedną osobę było za dużo - wtedy spojrzał na mnie -
        tą osobą jesteś Ty!" Zatkało mnie, zabrałam torebkę i wyszłam. Moje
        koleżanki chichotały dalej, żadna się do mnie nie odezwała, nawet na
        mnie nie spojrzały. Kiedy wróciłam do domu byłam przekonana, że nie
        pójdę już do tej szkoły. Jednak wróciłam. Minęło już tyle lat, a to
        wspomnienie ciągle budzi we mnie smutek i żal...

        Oczywiście udało mi pozbyć okularów, w tzreciej klasie liceum
        przeszłam zabieg. Kiedy wyjechałam na studia zaczęłam się odchudzać
        i zmieniłam się do tego stopnia, że po kilku latach, kiedy w centrum
        miasta mijałam ludzi ze szkoły mój wygląd ich zachwycał. Nagle
        okazało się, że chłopak z mojej klasy, w którym byłam beznadziejnie
        zakochana przez połowę liceum, nagle był mną żywo zainteresowany.

        Wystarczyło zmienić wygląd, nabrać większej pewności siebie i nagle
        mogłam już należeć do grona "fajnych". Z tym, że już nie chciałam.

        Teraz mam przy sobie ludzi, którym ufam i trudno mi zaprzyjaźnić się
        z kimś nowym. Jakoś trudno mi uwierzyć w bezinteresowność relacji w
        dorosłym życiu.



    • toshiko_chino Re: Jak polubić ludzi? 26.02.10, 22:51
      Czytając Twój post doszłam do wniosku ze dobrze Cię rozumiem.
      Podobnie jak Ty mam problem z lubieniem ludzi. Staram sie ich
      polubic, zainteresowac sie ich zyciem, tym co u nich slychac ( pisze
      o ludziach z uczelni np ) ale w sumie wiem ze tak naprawde sa mi
      obojetni a wrecz czasami ich nie lubie. najcześciej odczuwam stres
      kiedy z kims rozmawiam ( chodzi o rowiesników ze starszymi nie mam
      problemu- moze to dlatego ze byłam oczkiem w głowie rodzicow, prawie
      jedynaczka bo mam o nascie lat starszego brata )po prostu brakuje mi
      pewnosci siebie z powodu braku "obycia" w rozmowie z rówieśnikami -
      wiadomo ze inaczej rozmawia sie ze znajomymi niz z rodzicami. moim
      problemem jest to ze jak jestem zestresowana to malo sie usmiecham
      (to chyba oczywiste ze jak człowiek sie boi to sie nie usmiecha ale
      inni o tym nie wiedza), mowie strasznie poważnie, nie mam poczucia
      humoru tkaiego jak inni - lubie czarny humor np kawały o pogrzebach,
      trumnach, cmentarzach, zmarłych co raczej nie przysparza mi
      znajomych a przede wszystkim nie mam prawdziwej, szczerej ochoty na
      rozmowe z ludzmi. a jak juz wydaje mi sie ze mam to nie potrafie
      smiac sie, zartowac, rozmawiac o pierdołach. I - też jestem
      przewrazliwiona na punkcie tego czy ktos mnie slucha czy
      nie...lepiej - czy ktos na mnie patrzy czy nie. Denerwuje mnie kiedy
      ludzie nie patrza mi w oczy jak z nimi rozmawiam. Nie chodzi mi o
      ciagle gapienie sie jeden na drugiego ale o utrzymywanie kontaktu
      wzrokowego podczas rozmowy. miałam takich znajomych którzy mowiac do
      mnie patrzyli na boki, w szybe autobusu, na przejezdzajace
      samochody, w ziemie itd, to samo kiedy ja do nich mowiłam. mało do
      mnie mowili w ogole. juz nie sa moimi znajomymi.
      a co do checi i niecheci na kontakty - ja tez mam tak, że jak długo
      pobede z ludźmi, porozmawiam z nimi to potem potrzebuje dluzszej
      chwili samotnosci. wrecz jestem zmeczona przebywaniem z nimi. moze
      to ekstrema - pewnie tak bo kto jescze tak ma ? - ale rozmowa z
      drugim czlowiekiem, usmiechanie sie do obcych czy nawet do nowo
      poznanych osob sa dla mnie duzym wydatkiem energetycznym po którym
      musze sporo odpoczywac zeby znow nabrac sily na zycie społeczne.
      jaka jestem naprawde? ludzie sa mi obojetni ale nie chce byc sama
      (samotnosc mi bardzo doskwiera, w sumie mam jednego tylko
      przyjaciela, kilku znajomych z którymi gadam przez net tylko od
      czasu do czasu i to tyle ) co jest bardzo egoistyczne, niewiele
      tematów do rozmow mnie interesuje a własciwie interesuje mnie tylko
      to co dotyczy mnie, dalej zachowuje sie dziecinnie jakby mi sie
      wszystko nalezało i jakbym byla pepkiem swiata, mam niskie poczucie
      wlasnej wartosci, duzo zahamowan, duzo leku, zero spontanicznosci, a
      jak sie zestresuje to dziwnie sie zachowuje - poruszam sie w
      spowolnionym tempie cala spieta. W sumie moj przyjaciel zna mnie od
      innej strony ale znamy sie dosyc długo. po co to pisze ?
      przynajmniej jestem SZCZERA i SWIADOMA SIEBIE.to drugie to pierwszy
      krok zeby sie zmienic bo CHCE SIE ZMIENIC. juz zaczelam probowac...:)
      mam juz pierwsze sukcesy nie powiem ale brakuje mi wytrwałosci. no
      coz tylko ten nie wygrywa ktory nie probuje co nie? p.s. zastanawiam
      sie jakie macie odczucia po moim tekscie;p aha mam 23 lata
      pozdro dla Ciebie dziewczyna_123. wiesz mam wiele refleksji jak
      mozna sobie pomoc sie zmienic ale jest juz późno napisze je moze w
      nastepnym poście. tymczasem bye i pozdro :)
    • nick_ze_hej Re: Jak polubić ludzi? 27.02.10, 08:18
      Jeśli już ktoś mnie słucha, to widzę po nim, że jest zniecierpliwiony. Ja jak
      słucham to w miarę nie przerywam, daję się wypowiedzieć, a jak ktoś mnie słucha
      to wciąż przerywa, zadaje pytania, nie dając mi dojść do pointy.


      No cóż, mówić tak aby słuchano z zainteresowaniem, dojść do celnej pointy nie
      zanudzając słuchaczy, to duża sztuka.
      • kulka_82 Re: Jak polubić ludzi? 27.02.10, 12:21
        Myślę, że lepiej mieć jednego dobrego przyjaciela niż całą grupe byle
        jakich znajomych. Zwłaszcza jeżeli nas wkurzaja i czujemy się przy
        nich źle. Szkoda czasu i nerwów na małowartościowych ludzi. Może to
        nie Ty masz kłopot, tylko po prostu kiepskich znajomych trafiłaś. Z
        książek to polecam "Ja" T.Niwińskiego, może nie jest dokładnie o
        znajomościach i lubieniu ludzi, ale można dużo się dowiedzieć o sobie,
        o asertywności i o tym co ( a raczej kto) kieruje naszym życiem.
        Polecam.
Pełna wersja