mwiktorianka
10.02.09, 15:35
Witam!Mam do Was prośbę dziewczyny,abyscie wypowiedziały się na
temat,który zaraz nakreślę.Moja mama ma 14-ego 60-te urodziny.Nigdy
nie robi z okazji urodzin czy imienin imprez,zgoda,że to okrągła
rocznica,ale 50 też taka była,a imprezy mama nie organizowała.Zawsze
w dniu jej święta robiłam tort kupowałam prezent i jechalismy do
niej z męzem i dziećmi choć nie zawsze razem bo jeśli m był wpracy
to jechałam tylko z dziećmi,zdarzało sie też,że jechałam sama jesli
dzieci były chore.Zazwyczaj takie odwiedziny wyglądają tak,ze jemy
ciasto czy tort jest herbata czasem mama robiła obiad.Siostra też
przyjeżdżała na takich zasadach,czasem spotykałyśmy się u mamy
czasem kazda przyjeżdżała o innej godzinie.Nigdy nie było
problemu.Teraz też tak miało być kupiłam prezent taki jak mama sobie
wymarzyła,miałam zrobić jej tort i jechać przed południem ponieważ
tym roku znajomi poprosili nas abysmy pojechali z nimi na imprezę
walentynkową,do miasteczka oddalonego od naszego miasta o 80
km.Zdecydowalismy sie jechac bo nigdy nie byliśmy na takiej
imprezie,wogóle nigdzie prawie nie chodzimy.Jedyne większe imprezy
na których byliśmy z meżem podczas naszego 18-letniego małżeństwa to
dwa wesela (mojej siostry i kuzynki)oraz jeden sylwester(prywatka u
znajomych) na którym byliśmy 15 lat temu.Nie chodzimy na imprezy
dlatego,ze raczej jesteśmy domatorami,ale też dlatego,że nie mamy z
kim zostawić dzieci(tym razem siostra zgodziła sie z nimi zostać).Na
tą imprezę mieliśmy wyjechać przed 16.00 bo tak mamy pociąg.Wszystko
już jest zapłacone.Dziś dzwoni moja mama z ogromnymi pretensjami jak
ja mogę jechać na imprezę w dniu jej urodzin,że nie powinnam się
była nigdzie umawiać i żebym wcale do niej nie przyjeżdżała,nie
robiła żadnego tortu bo ona nie potrzebuje żebym wpadała na chwilę
przelotem.Wcale nie miałam zamiaru wpaść przelotem tylko przed
południem ,a nie po południu.Wzbudza we mnie poczucie winy,że jestem
niedobra itd.Nie potrafi powiedzieć na spokojnie,że spodziewała
się,że przyjedziemy po południu,ze czuje sie zawiedziona itd.tylko
jak zachowuje się jak małe dziecko,które jest obrażone bo nie
dostało zabawki.Wiem,że te urodziny nie będa różniły sie od
innych,mama nie zamierza robić imprezy na której trzeba pojawić się
o okreslonej godzinie,nie zapraszała nas tez w sensie przyjedźcie na
godzinę taka i taka bo robię przyjęcie urodzinowe.Do głowy by mi nie
przyszło,ze zrobi się z tego taki problem,tym bardziej,że wiedziała
wcześniej o tym,iż jedziemy na imprezę.Mam strasznego doła z powodu
całej tej sytuacji.dzwoniłam do koleżanki żeby odwołac nasze
uczestnictwo w tej imprezie bo wcześniej mówła,że jesli my nie
pojedziemy to maja w zastępstwie kogos innego,ale to było dwa
tygodnie temu,a teraz nikogo juz nie maja bo do imprezy zostały 3
dni.Pieniądze są wpłacone,ale pomijam ten fakt bo to najmniejszy
problem,problem w tym,że wystawiam znajomych do wiatru i to w
ostatniej chwili.Dodam na koniec,że moje dzieciństwo nie było
udane,rodzice byli uzależnieni,ojciec od alkoholu ,mama od leków,a
później również od alkoholu.Ten czas w moim życiu wspominam jako
koszmar.Wiele razy ja i siostra ratowaliśmy ich z opresji,zawsze
mogli na nas liczyć.Do tej pory choc w sercu mamy ogromny zal nie
wypomniałyśmy im tego słowem.Darzymy ich szcaunkiem.Wiele lat temu
zaraz po ślubie chciałam wyprowadzić sie do rodzinnego miasta mojego
męża tam mieliśmy dużo lepsze perspektywy,mąż miał super pracę,ale
mama się sprzeciwiła,krzyczała,że moge się wyprowadzić,ale ona nie
chce mnie znac itd.Takich sytuacji było więcej,wymuszała na mnie
abym postępowała tak jak ona chce wzbudzając we mnie poczucie
winy.Do dziś łapię sie na tym,że boje się podejmować różnych decyzji
bo nie wiem jaka będzie jej reakcja.U mojej mamy wszystko jest
czarne albo białe,a życie przeciez tak nie wygląda.