Mąż hazardzista, a ja w ciąży

15.02.09, 22:34
Mój mąż jest hazardzistą. Mieszkamy za granicą, jestem w siódmym miesiącu ciąży. On jakiś czas temu stracił stałą dobrze płatną pracę, właśnie wtedy to wszystko wyszło na jaw. Czasem ma prace na miesiąc albo dwa a w międzyczasie bierze zasiłek .
Okazało się, ze przegrał nasze wspólne pieniądze odłożone na przyszłość – bardzo dużą kwotę. Kłamał wymyślał najprzeróżniejsze wymówki, wypierał się w żywe oczy, choć już to było oczywiste.
To jest strasznie, zabrałam mu kartę, on nie ma dostępu do mojego konta, ale to on odbiera zasiłek i ostatnio właśnie znowu go przegrał.
Jestem już taka wściekła, że czasem myślę, że mogłabym go zabić. To straszne co mnie spotyka, jestem w ciąży, chciałabym by to był czas szczęśliwy dla nas a tu takie rozczarowanie.
Zupełnie nie wiem jak się w stosunku do niego zachowywać, jak się go pytam, dlaczego to zrobił to on mówi, że pieniądze nie mają dla niego znaczenia, że nie myśli o przyszłości, tylko żyje dniem dzisiejszym. Jak pytam co będzie jak będzie dziecko, to on mówi, że jakoś to będzie. Nie mogę przez to spać, nie mogę tego zrozumieć, jak można być raz tak normalnym a zaraz potem zachowywać się tak irracjonalnie.
On nie przyjmuje do wiadomości, że musi się leczyć, mówi mi, że to ja się muszę leczyć, nie chce o tym gadać. Jego rodzice są alkoholikami, w domu była przemoc.
Krzyczałam nie skutkowało, płakałam też nic, tłumaczyłam, przyzna mi rację, powie, że już nigdy tam nie pójdzie, ale to kłamstwo, byłem mu tylko dała spokój.
Boję się co będzie jak będzie dziecko, co jeśli nam nie starczy na jedzenie, co jeśli on przegra pieniądze na pampersy. Ja pracuje, niedługo pójdę na urlop wychowawczy, ale co będzie po jego skończeniu, chciałam zostać z dzieckiem do roku czasu, ale teraz już mu nie ufam i nie wiem co zrobić.
Staram się nie denerwować ze wzg na dziecko, ale to nie takie łatwe.
Jak ja mam na jego zachowanie reagować, co zrobić by się zabezpieczyć na okres ciąży. Co robić kiedy on śpi a ja jestem tak strasznie wściekła, że to ja tu siedzę i zastanawiam się nad naszą przyszłością a on spokojnie śpi. Mieszkamy razem wynajmujemy mieszkanie, co jeśli kiedyś przegra pieniądze na czynsz?
Jak mam siebie chronić i jak postępować by nie pogarszać sprawy? Jak się w stosunku do nie go zachowywać żeby się zaczął leczyć i zrozumiał ze jest chory? Jak mu pomóc i czy ja w ogóle mogę mu pomóc? Wiem, że będzie dobrym ojcem dla naszego dziecka, ale tylko i wyłącznie jeśli przestanie to robić.
Bardzo proszę o pomoc Panią ekspert.
    • krzysztof-lis Re: Mąż hazardzista, a ja w ciąży 15.02.09, 22:46
      > Jak mam siebie chronić i jak postępować by nie pogarszać sprawy?

      Wyprowadzić się z domu.
    • 18_lipcowa1 Re: Mąż hazardzista, a ja w ciąży 15.02.09, 23:39

      > Jak mam siebie chronić i jak postępować by nie pogarszać sprawy?
      Jak się w stos
      > unku do nie go zachowywać żeby się zaczął leczyć i zrozumiał ze
      jest chory? Jak
      > mu pomóc i czy ja w ogóle mogę mu pomóc?



      ODEJSC.
    • izabelski Re: Mąż hazardzista, a ja w ciąży 15.02.09, 23:44
      to choroba taka jak alkoholizm
      uzaleznienie

      jesli on nie chce sobie pomoc - ty czy obecnosc dziecka nic nie
      wskoracie
      przygotuj sie teraz do odejscia
      zglos sie do pomocy spolecznej - jesli placisz podatki, to ona ci
      sie na pewno nalezy
    • triss_merigold6 Re: Mąż hazardzista, a ja w ciąży 16.02.09, 08:59
      Zabezpiecz się finansowo i odejdź. Oczywiście, że przegra pieniądze
      na czynsz prędzej czy później. Jeśli nie zechce się leczyć to mu w
      żaden sposób nie pomożesz.
    • sanciasancia Re: Mąż hazardzista, a ja w ciąży 16.02.09, 10:12
      Wyprowadź się.
      Wystąp o rozdzielność majątkową wstecz.
      Rozwiedź się.
    • marzeka1 Re: Mąż hazardzista, a ja w ciąży 16.02.09, 12:08
      Raczej będzie coraz gorzej, az w końcu faktycznie pzregra te
      pieniądze na czynsz. Jest chory, a pewnie uważa,że nie i zawsze
      może "się odkuć", grając.
      Dla włąsnego zdrowia psychicznego i dziecka, wyprowadziłabym się:
      albo leczenie, albo rozwód.
      Jak mogłaś związać się z kimś kto tak podchodzi do zycia?
    • uli Re: Mąż hazardzista, a ja w ciąży 16.02.09, 12:10
      Hazardziści ze wszystkich nałogowców przerażają mnie najbardziej. Bardzo Ci
      współczuję, co za straszna historia. Uciekaj dziewczyno, jak najszybciej i jak
      najdalej, bo będzie tylko gorzej.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mąż hazardzista, a ja w ciąży 16.02.09, 23:26
      Hazardzista to człowiek mający zaburzoną kontrolę impulsów. Należy to leczyć,
      jak każde zaburzenie psychiczne. Niestety, jak w każdym tego typu przypadku,
      motywacja do leczenia musi być po stronie męża. Pani go może zachęcać, wspierać,
      ale nie ma Pani mocy go zmusić ani nie ma Pani wpływu na przebieg i wynik
      leczenia. Niestety również warto pamiętać, że motywacja do leczenia u męża może
      nie być silna. Ta choroba nie boli, to jej konsekwencje są bolesne, ale często
      nie dla samego hazardzisty. Hazard nawet ma przyjemne aspekty: poczucie
      sprawczości, gdy się wygra, ryzyko, odświętność, przyjemność z wiecznie
      wzbudzanej nadziei, poczucie wyższości z powodu np: nieprzywiązywania wagi do
      pieniędzy lub bycia niekonwencjonalnym.
      Jak Pani widzi zawiła sprawa. Jeśli Pani zostanie w tym związku, musi się Pani
      liczyć, że mąż będzie nadal uprawiał hazard. Nie ma co liczyć na spełnienie
      obietnic, dotrzymywanie przyrzeczeń, prawdomówność i roztropność. Chyba, że
      zacznie się leczyć co i tak potrwa.
      To co napisałam, nie przekreśla Pani męża jako dobrego ojca czy dobrego
      partnera. Poza enklawą hazardu, tak może być. Wybór należy do Pani i żadna
      kolejna rada Pani nie pomoże. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz

    • firefo_x Re: Mąż hazardzista, a ja w ciąży 23.02.09, 08:31
      Ciężka sprawa, przerabiałam ją na własnej skórze.
      Zaczęło się od niewinnego grania na maszynach, w ciągu pół roku zostawił w
      lokalnym kasynie jakieś 30 tys.
      Przegrywał pieniądze na czynsz i na pieluchy również, wierząc, że robi to dla
      mnie i dla syna, bo jak wygra większą sumę to się odkuje.
      Kilkakrotnie obiecywał i przysięgał na grób ojca, że już więcej nie pójdzie.
      Kłamał w żywe oczy, potrafił nie wrócić z pracy i siedzieć w kasynie do 3 w
      nocy. Nawet gdy przyjechałam z dzieckiem na ręku i narobiłam mu wstydu. A
      najgorsze było jak dzwoniły żony jego kolegów i mówiły: "Słuchaj moje dziecko
      będzie miało chrzciny czy możesz oddać ten 1 tyś. który Twój mąż pożyczył"
      ...wstyd, bo nie miałam z czego oddać i szok, pojawił się strach: ile on może
      mieć jeszcze takich długów. I najgorsze było to krętactwa, nie pomagało
      tłumaczenie i prośby, więc po kolejnej awanturze nie wytrzymałam: spakowałam mu
      rzeczy i kazałam się wynosić.
      To go otrzeźwiło, zdał sobie sprawę, że może nie zobaczyć już ani mnie ani
      synka, wrócił i dał sobie pomóc. Od pół roku oddaje mi każdy grosz, dokładnie
      raportuje gdzie był i co robił, a zaprzyjaźniona ekipa kasyna zawsze zgłasza mi
      jeśli choćby przejdzie koło kasyna. A w telewizji oglądał ostatnio program o
      maszynach grających, że są one tak nastawione aby tylko 20% grających coś
      wygrywało i że jest to wielomilionowy interes i ktoś na nim zarobił trochę
      pieniędzy. Nie mógł uwierzyć, że był tak głupi.
      A ja się martwię, czy ten nałóg kiedyś powróci i jak wtedy sobie poradzę ?
      • fruzia07 Re: Mąż hazardzista, a ja w ciąży 26.02.09, 21:51
        Ja przechodzilam tez przez to bagno!!Maz gral glownie na maszynach i
        przegrywal tam ciezkie pieniadze(mieszkamy rowniez za
        granica).Potrafil pojsc grac zaraz po wyplacie i do domu
        przychodzil "pusty" i nad ranem.Przegrywal wszystko,lacznie z
        pieniedzmi na czynsz.Pozyczal od kogo sie dalo i ile sie
        dalo.Doprowadzil do tego ze nie mielismy za co kupic jedzenia.To byl
        bardzo trudny i ciezki okres w moim zyciu.Nie bylismy jeszcze wtedy
        malzenstwem i moglam od niego spokojnie odejsc ale tego nie zrobilam
        i czasami zastanawiam sie dlaczego bo boje sie ze to chyba zaczyna
        powoli wracac.Maz gra teraz nie wychodzac juz z domu.Sa to
        niewielkie kwoty ale dla mnie sam fakt sie liczy a ja nie mam sily
        sie ciagle z nim klocic i nie chce aby nasza mala coreczka byla
        swidakiem naszch klotni bo zaraz reaguje histerycznym placzem.
        Gra teraz w ruletke przez internet i az sie boje myslec co nas
        jeszcze spotkac moze.
        A dlugi splacal naprawde dlugo bo bylo ich duuuuuzo!!!
Pełna wersja