Chcę drugiego dziecka,a on nie.

20.02.09, 14:29
Właśnie wczoraj sie dowiedziałam, że mój mąż nie chce więcej
dzieci :-(. Jest mi z tym źle, ponieważ przed ślubem inaczej
planowalismy swoje życie. Wczoraj mąż mi powiedział, że nie chce
wiecej dzieci, a własciwie nie, że nie chce tylko, że chyba sobie
nie poradzimy. Mój mąż ma 40 lat, ja 36. Mamy dwu letniego synka.
Mój mąż ma jeszcze bliźniaki - parkę -z poprzedniego małżeństwa.
Niestety nie spotykamy sie z nimi, ponieważ rodzinka zmarlej zony
nie pozwala (ale to nie temat na ten wątek). Jest mi żal, że nasz
syn bedzie sam, bo co to za rodzeństwo, którego nie zna, a oni nie
znają jego? Kto wie, może kiedyś gdy tamte dzieci stana sie
samodzielne (teraz chodza do 6 klasy) to może zdecyduja sie z nami
kontaktowac, ale do tej pory to nasz syn bedzie juz większy i
najfajniejsze lata wspólnych zabaw pójda w siną dal. Miałam
nadzieję, że będziemy mieli jeszcze jedno dziecko. Czy mam go do
tego przekonywać? Nie uzyje podstępu ("wpadka"), bo nie leży to w
mojej naturze. Nie chcę tkwić przez resztę życia w kłamstwie. Żal mi
synka, bo będzie miał tylko kuzynostwo, a tego dla niego nie
chciałam.
    • miacasa Re: Chcę drugiego dziecka,a on nie. 20.02.09, 14:38
      jest przepaść pomiędzy "nie chce więcej dzieci" a "obawia się, że sobie nie
      poradzimy", to dwa różne stwierdzenia, dopytaj się swojego męża o co tak na
      prawdę chodzi
    • kicia031 Re: Chcę drugiego dziecka,a on nie. 20.02.09, 15:27
      A moge zapytac, dlaczego ojciec nie ma kontaktu z dziecmi z
      poprzedniego zwiazku? czy ma odebrane prawa rodzicielskie?
      • agusiak.1 Możesz zapytać. 20.02.09, 15:58
        Praw nie ma odebranych. Ma kontakt z dziećmi tyle, że ja nie mam.
        Nie przychodza do nas,bo mieszkają z dziadkami i z ciotkami.
        Cioteczki nastawiły dzieci przeciwko nam. Ale tak jak wspomniałam,
        to nie jest temat tego wątku. Dodam tylko, że mój mąz jest
        przykładnym mężem i ojcem. Znany jest z dobrej strony, ale czasami
        tak się dzieje, że osoby trzecie mieszają, a dla dobra dzieci...
        Koniec. To nie ten temat.
        • 18_lipcowa1 Re: Możesz zapytać. 20.02.09, 16:11
          No to w takim razie dziwie Ci sie ze chcesz miec z nim kolejne
          dziecko, jesli widzisz ze juz pierwsza dwojka nie umial i nie chcial
          sie zaopiekowac,,,,,
          Po cholere mu kolejne??????
          • agusiak.1 A kto napisał, że nie umiał i nie chciał? 21.02.09, 18:11
            • 18_lipcowa1 skoro ich nie znaczy ze za slabo chcial albo za 21.02.09, 18:41
              slabo umial....
    • 18_lipcowa1 Re: Chcę drugiego dziecka,a on nie. 20.02.09, 16:10
      Chwila chwila,skoro zona mu zmarla dlaczego on sie nie opiekuje
      swoimi dziecmi???????????????????
      • marzeka1 Re: Chcę drugiego dziecka,a on nie. 20.02.09, 16:56
        No właśnie o tym samym pomyślałam, znam 2 ojców, którzy wychowują dzieci, mimo
        że zmarły im zony.
        • agusiak.1 NIe potraficie czytać za zrozumieniem. 21.02.09, 18:16
          Po pierwsze: to nie temat tego wątku.
          Po drugie: nie chce mi sie opisywać dlaczego dzieci nie mieszkają z
          nami. To dla nas bardzo ciężka sytuacja. A Wam najłatwiej oceniać z
          góry. Jeszcze raz powtarzam: nie będę wyjasniać dlaczego tak jest.
          Zapewniam tylko, ze nie jest to z naszej winy. Może dodam tylko,
          że... dzieci i mąż mieszkali razem z teściami. Gdy mąż poznał mnie
          to dziadkowie i cioteczki zaczęły dzieci buntować przeciwko nam i
          dzieci nie chciały mieszkać z nami. Mieliśmy coś załatwiać na siłę?
          Robic coś przeciwko dzieciom. Jedno jest pewne - cioteczki po latach
          odkrywaja, że źle zrobiły.
          Bardzo Was prosze czytajcie ze zrozumieniem. Dziękuję.
          • marzeka1 Re: NIe potraficie czytać za zrozumieniem. 21.02.09, 18:26
            To wtedy zabiera się dzieci i wyprowadza, bo to ojciec po śmierci żony jest
            najbliższym opiekunem dzieci i tyle.A nie zostawia u cioci i dziadków.- nie
            oceniam, po prostu to budzi zdziwienie.
            A może mąż zwyczajnie nie chce już więcej dzieci, w końcu jest już ojcem 3.
          • 18_lipcowa1 chyba ty? 21.02.09, 18:44
            agusiak.1 napisała:

            > Po pierwsze: to nie temat tego wątku.


            Alez to ma WIELKI zwiazek z jego ojcostwem wobec Waszych dzieci.


            > Po drugie: nie chce mi sie opisywać dlaczego dzieci nie mieszkają
            z
            > nami. To dla nas bardzo ciężka sytuacja. A Wam najłatwiej oceniać
            z
            > góry. Jeszcze raz powtarzam: nie będę wyjasniać dlaczego tak jest.

            Nie dziwie sie. Pewnie nie ma sie czym chwalic.
            Powiem Ci krotko-ojciec po smierci matki powinien opiekowac sie i
            wychowywac wlasne dzieci a nie babcia i ciocie.
            Z twoim panem cos nie tak i to rzutuje bardzo na to jakim moze byc
            ojcem dla waszych wspolnych dzieci.


            > Zapewniam tylko, ze nie jest to z naszej winy.


            Ehe jasne.

            Może dodam tylko,
            > że... dzieci i mąż mieszkali razem z teściami. Gdy mąż poznał mnie
            > to dziadkowie i cioteczki zaczęły dzieci buntować przeciwko nam i
            > dzieci nie chciały mieszkać z nami. Mieliśmy coś załatwiać na
            siłę?


            Mieliscie zalatwic to jak dorosli ludzie. To jest ojciec , a one
            jego dziecmi.
            I przykre jest to ze nowa dupa ( Ty ) jest wazniejsze niz
            biologiczne dzieci.
            Prawdziwy facet ustawilby do pionu tesciowa i ciotunie i zajalby sie
            wlasnymi dziecmi.

            > Robic coś przeciwko dzieciom. Jedno jest pewne - cioteczki po
            latach
            > odkrywaja, że źle zrobiły.
            > Bardzo Was prosze czytajcie ze zrozumieniem. Dziękuję.

            To Ty sie uwazniej panu swojemu przyjrzyc. Niezla faja z niego
            wychodzi.
            • sir.vimes Re: chyba ty? 21.02.09, 23:03
              > > Zapewniam tylko, ze nie jest to z naszej winy.
              >
              >
              > Ehe jasne.
              >
              > To Ty sie uwazniej panu swojemu przyjrzyc. Niezla faja z niego
              > wychodzi.

              Masz 100% racji, Lipcowa. Poz tym ciężko mi pojąć jak można decydować się na
              dziecko z facetem, który porzucił potomstwo.
            • amb25 Re: chyba ty? 22.02.09, 08:41
              Ja bylam takim dzieckiem, ktore chciela wychowywac rodzina. Bo
              ojciec mial druga zone. Rodzina byla fajna. Zabrali mnie bez zgody
              ojca, ale musie oddac, gdy zagrozil, ze zglosi wszystko policji.
              Ja rozumiem rodzine, bo pewnie przeczuwali, ze latwo mi nie bedzie.
              Ale z drugiej storny gdyby ojciec nie zabral mnie to przez cale
              zycie mialabym do niego pretensje, ze mnie porzucil. Nawet gdyby
              mnie odwiedzal. Rodzinie mamy ojciec nigdy nie wybaczyl.
              Wydaje mi sie, ze rozumiem tez dlaczego twoj maz zrobil tak jak
              zrobil. Wychowywanie dwojki cudzych dzieci nie jest latwe i takze
              moze byc przyczyna rozpadu zwiazku. Tego nigdy nie przewidzisz. Za
              to stosunki miedzy dziecmi pewnie bylyby blizsze. Ja mam przyrodnie
              mlodsze siostry, pamietam jak sie urodzily i choc mamy inne matki to
              jednak uwazam je za prawdziwe siostry. W przeciwienstwie do ich
              matki, choc mnie wychowala i jej tez pewnie nie bylo latwo.
              Nie jest takze pewne czy przyrodni bracia twojego ojca beda chcieii
              poznac braciszka teraz i w przyszlosci. Ja choc mam prawie 40 nie
              jestem jeszcze gotowa by spotkac sie z moja przyrodnia siostra,
              ktorej niegy nie widzialam. Ona jest starsz ode mnie o jakies 10lat
              i chyba tez nie jest do tego gotowa.
              Mysle, ze chyba powinnas wyjsnic o co chodzi z tym, ze on nie chce
              wiecej dzieci. I jesli rzeczywiscie nie chce dzieci to powinnas to
              uszanowac, albo zmienic mezczyzne.
              Nie wiem czy to dobra rada,z mojej perspektywy to chyba dobrze
              byloby zblizyc jakos chlopcow do siebie. Moze maz moglby czasem
              zabrac wszystkich chlopcow gdzies razem?
              No to wszystko nie jest latwe a skutki nie do przewidzenia.
    • eastern-strix Re: Chcę drugiego dziecka,a on nie. 20.02.09, 23:42
      no nie wiem,

      moze przed slubem chcial ale sie zmienilo?

      ludziom sie zmienia i nie ma na to rady.

      co oczywiscie nie oznacza,ze to latwa sytuacja dla Ciebie anl dla partnera - na
      pewno wie, ze Cie rozczarowuje.

      Pomysl,ze przynajmniej byl szczery i nie chcial Cie oklamywac- tak jak Ty nie
      chcialas i dlatego nie znizylas sie do 'wpadki' (ktora uwazam za ostatnie
      swinstwo i wbijanie noza w plecy)

      Ufacie sobie nawzajem i sie szanujecie- to jest najwazniejsze.

      A co do bycia jedynakiem - ja jestem jedynaczka i dobrze mi. Slyszalam gdzies,
      ze jedynaki (pod warunkiem,ze nie rozpieszczone jak dziadowski bicz) latwiej sie
      dziela z innymi i maja wiecej empatii. Chyba to prawda - jesli dzieciak nie musi
      sie wyklocac o wszystko z rodzenstwem to ma mniejsza potrzebe rywalizacji i jest
      bardziej szczodry.

      Nie pisze tego przeciwko 'wielorakom' ;) tylko tak,zeby pokazac,ze szczesliwe
      jedynaki tez sie zdarzaja.

      :)
      • marionaud_1 Re: Chcę drugiego dziecka,a on nie. 21.02.09, 09:44
        ale coś jest u twojego mężą, że mu się nie układa z dziećmi! Nie do
        pojęcia jest, że odpuścił wychowywanie starszej dwójki i godzi się
        na jakiekolwiek ograniczenia. Może ma tego świadomość i dlaego nie
        chce?
    • nick_ze_hej Re: Chcę drugiego dziecka,a on nie. 21.02.09, 18:32
      Facet ma na karku 40-tkę i troje drobnych dzieci. Ja mu się nie dziwię, że ma dość.
Pełna wersja