kobietaxyz
21.02.09, 12:39
Mam 35 lat, w tym miesiącu minęła 2 rocznica naszego slubu. Przed
slubem znałam się z meżem 2 lata. Mamy 1,5 roczne dziecko.
Pracujemy, zarabiamy przeciętnei, nie mamy kredytów, kłopotów
mieszkaniowych, dziecko mamy zdrowe.
Mój mąż orzekł,że chce się ze mną rozejść. Ze on od dwu lat jest
nieszczęśliwy. Nie miałam wcześniej takich sygnałów od niego, nigdy
się nie skarżył, więc zostalam zaskoczona. Twierdzi, że nie poznał
innej kobiety i nei chodzi o zdradę.
Od kilku miesięcy jest u nas napięta atmosfera - chyaba stworzyłam
ją ja: odsunełam męża od sibei, traktowałam go jak niepotrzebnego,
gorszego, słabszego - tak chciałam bo miałam pretensje do niego
(niewypowiedzine) o to, że mi nei pomaga. Pracuje zawodowo i byłam
przytloczona codziennymi obowiązkami domowymi i bardzo wymagającym
uwagi dzieckiem.Byłam zła na męża, bo gdy ja sie dwoiłam i troilam
to on oglądał seriale w tv. Mój mąż jest uzależniony od tv. Kolejny
problem to seks - po slubie mógł dla mnie nei istneić - najpierw
ciąża zagrożona, później zmęczenie, poczucie nieatrakcyjnego
wyglądu, w końcu niesatysfakcynujące zbliżenia z mężem. Ale to mąż
wyprowadzil się ode mnie z lóżka pół roku temu pod pozorem, że
chrapię.Teraz od kilku miesięcy nei ma zbliżeń, mąż oglada
pornografie w internecie, a ja jestem oziębla calkowicie mimo, ze
tęsknię nie potrafię o tym powiedzieć. Zrobiłam się więc taka
jędzowata - docinałam mu o jego pracy, że się daje wykorzystywać, o
jego rodzicach, ze nie umią się zająć wnukiem, bo jakoś dziwnie
myślałam, że go poruszę i jakoś skłonię to zainteresowania się mną i
domem. Teraz widzę, ze stałam się szefem firmy pt. dom, który
funkcjonuje dobrze, ale całkowicie zepchnełam męża do roli niskiej.
Mój mąż jest człowiekiem bardzo miękkim, maminsynkiem, domatorem,
mało wymagajacym od życia, ale człowiekiem pozytywnym, miłym, dobrym
z natury. Za to go ceniłam i kochałam i kocham nadal. Ja jestem z
natury bardzo krytyczna, smutna i zamknieta w sobie i dominująca.
Nei umiem rozmawiać. W sumie on też. Teraz nei odbyła się żadna
rozmowa wyjaśniająca. Obawiam się, ze mój mąż odejdzie bez
wyjasnień. Juz kiedyś mialam taką sytuacje z nim. Chciał zrezygnowac
ze związku ze mną, bo jego rodzice byli mi przeciwni, bo myśleli, że
jestem za stara by mieć dzieci, a oni chcieli miec wnuki. Wiem, że
jest słaby. Nei wiem jak z nim rozmawiać i co powiedzieć, aby mu
wytłumaczyć, że bylam taka okropna w ostanim czasie z powodu braku
czasu i sił. Zależy mi na nim, bo mimo złości kocham go nadal.