Rodzina ma w nosie moje prośby i zakazy :((((

25.02.09, 19:32
Rozchodzi się o to,że właśnie u mojej małej córci zdiagnozowano alergię na
mleko i konieczna jest rygorystyczna dieta eliminacyjna.
Jadnak rodzina,pod opieką której jestem czasem zmuszona zostawić małą nie do
końca chce przestrzegać tych zakazów. Sama byłam do tej pory dość uległa,
jednak wyniki badań pokazały czarno na białym,że to nie przelewki i teraz
przestrzegamy tej diety zgodnie z zaleceniem lekarza. Natomiast babcie są
zdania,że "kawałek czekoladki, czy kawałek serka" małej nie zaszkodzi. Przy
mnie na razie nie dają,ale lada chwila wrócę do pracy i w ciągu tych 8godzin
to mogą nakarmić mi dziecko wszystkim tym,czym nie powinny. A jestem niemal
pewna,że tak się stanie!!! Dodatkowo "podburza" je do "buntu" moja siostra,
która oglądała program w TV,gdzie mówili,że dzieciom z alergią trzeba dawać
nabiał i ja wg niej też tak muszę robić,bo koleżanka nie dawała dziecku mleka
i zęby się mu zepsuły,to jej argumenty.
Leczę dziecko u specjalisty i mu ufam,a moja siostra z medycyną nie ma nic
wspólnego,nie wiem więc dlaczego mam stosować się do jej wytycznych a nie lekarza.
Próbowałam tłumaczyć, wymieniać zakazane produkty, nawet wypiszę, tylko co to
zmieni jak te mądre baby nie liczą się z moim i lekarza zdaniem, "bo dziecko
musi jeść to to i to", bo "tak mówili w TV"
Jak wyegzekwować swoje zdanie? Groźbą, prośbą,czy ograniczyć kontakt? Wiem,ze
trudno dziecku odmówić cukierka-mi też jest przykro-ale ma to swój cel!
    • lisaa33 Re: Rodzina ma w nosie moje prośby i zakazy :(((( 25.02.09, 22:15
      też tak miałam. Mały był ciągle chory bo to cholerne krowie mleko
      jest wszechobecne. Powiedziałam: dośc, gdy trafił do szpitala.
      Poszłam na zwolnienie lekarskie, potem na trzytygodniowy urlop i
      przez ten czas nie odzwiedzałam teściowej. Pod koniec urlopu
      powiedziałam jej, że moje dziecko nie toleruje białka mleka krowiego
      i musi to przyjąc do wiadomości albo nie będzie zajmowała się małym
      gdy ja będę w pracy (uwierz, nie miałam pojęcia kto mógłby się nim
      zając ale inaczej się nie dało z nią rozmawaic) popłakała, że niby
      ja ją w ten sposób posądzam o to, że młody wylądował w szpitalu i
      takie tam. Potwierdziłam, że to jej wina. Może to było okrutne ale
      to ja ratowałam synka, gdy nie mógł złapac oddechu. Dla
      bezpieczeństwa dziecka musisz zrobic wszystko. Jesteś matką i to Ty
      decydujesz a nie babcia. Wiem, ze ciężko jak się nie widzi. moja
      mnie oszukiwała ale przychodzi czas, że dziecko zaczyna mówic... a
      powie wszystko. Oczywiście, nie możesz czekac. Przeprowadź poważną
      rozmowę z babcią, doceń jej wysiłek w opiekę nad maluszkiem ale
      postaw wyraźne granice i ustal zasady. Powiedz też o konsekwencjach
      złamania zasad, niech wszystko będzie jasne. Powodzenia
    • lisaa33 Re: Rodzina ma w nosie moje prośby i zakazy :(((( 25.02.09, 22:26
      i jeszcze coś: dziecko powinno otrzymywac w małych dawkach ten
      alergen ale nie, gdy ma kilka miesięcy. Mój syn dostał pierwszą
      kostkę czekolady gdy skończył 3 lata! i trzy dni Go oglądałam zanim
      dostał dwie kostki. Tak mi doradziła moja wspaniała pediatra. Teraz
      syn ma 7 lat:) wisiała nad nim groźba astmy oskrzelowej, ale jest
      zdrowy. Mało tego, teraz bardzo dużo dzieci choruje, on nie:) fakt,
      nie pije mleka (pani w szkole też wie, że nie może mu na to pozwolic)
      ale je mizerię, sery to już wszystkie chociaż nadal pilnuję, żeby
      nie było tego za dużo na raz. Zęby ma zdrowe i może mi Twoje
      dordczynie powiedzą z jakiej racji skoro wg. nich powinien chyba
      miec próchnicę. Masz takie przeczucia jak ja. i uwierz: masz rację,
      Twój macierzyński instynkt Cię nie zawodzi. Nikt nie zna Twojego
      dziecka tak jak Ty sama. Walcz o to by było zdrowe.
    • marzeka1 Re: Rodzina ma w nosie moje prośby i zakazy :(((( 25.02.09, 22:36
      Nie reaguje, to zrób odstawienie i poinformuj dlaczego. Wolałabym dziecko z
      opiekunką (ty ustalasz zasady) niż z matką czy teściową, która ma w nosie
      zalecenia lekarza i naraża zdrowie dziecka. Postawiłabym sprawę na ostrzu noża.
    • uli Re: Rodzina ma w nosie moje prośby i zakazy :(((( 26.02.09, 13:10
      Podpisuję się pod kolezankami. Myślę, że przygotowywanie jedzenia dla córci na
      cały dzień też jest jakimś wyjściem. Oddajesz córeczkę wraz z drugim sniadaniem,
      obiadem, podwieczorkiem, które trzeba tylko podgrzać. I głośnym i wyraźnym
      powiedzeniem, że nie ma mowy o żadnych zmianach tego jadłospisu. I
      eksperymentach rodem z TV (to jest po prostu śmieszne). Poproś lekarza, żeby
      napisał na kartce, że zakazuje spozywania przez dziecko nabiału.
      Moja mama też nie wierzyła dopóki dziecko na nią nie zwymiotowało (w zupie był
      olej sojowy, to był pierwszy (i ostatni) raz tej zupki). Nie wiem co ci ludzie
      mają z tym niewierzeniem, myślą, że afirmacje zlikwidują chorobę?
Pełna wersja