Co dzieje się z tą młoda matką?

07.03.09, 22:27
Niepokoi mnie zachowanie mojej siostry,która szczęśliwie po kilku latach
leczenia urodziła ślicznego,zdrowego synka.Wszyscy w rodzinie okazujemy jej
wiele serca, ale nikt z nas nie narzuca się z pomocą (siostra mieszka z mężem
oddzielnie i doskonale radzi sobie z opieką nad 7-mio miesięcznym Jasiem).
Jednak w czasie wizyt rodziny NIKOMU nie pozwala dotknąć dziecka.Nawet naszej
mamie i drugiej babci, które chciały by przytulić malucha.Jedyna osobą,która
może mieć kontakt z dzieckiem - jest mąż siostry. Nie sposób też porozmawiać z
siostrą na ten temat, gdyż wtedy po prostu milczy. Nasza mama bardzo przeżywa
fakt,że dotąd ani razu nie trzymała swego pierwszego wnuka w ramionach. Co się
dzieje z siostrą, jaka może być przyczyna tego zachowania i jak jej
ewentualnie pomóc?
    • miacasa Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 07.03.09, 22:44
      Na początek niech mąż wypuści ją z domu bez dziecka, później niech poprosi ją o
      wyjście tylko we dwoje do kina/restauracji/po zakupy jeśli siostra nie będzie
      potrafiła zostawić dziecka pod opieką którejś z babć to chyba mąż powinien
      zabrać ją do psychologa. A tak na marginesie to dlaczego nikt z rodziny nie
      wychyla się z pomocą w opiece nad sporym już dzieckiem? Okazywanie serca to też
      odrobina zrozumienia dla potrzeby złapania oddechu od macierzyństwa, może
      siostra ma żal, że nikt jej nie nie oferuje pomocy.
      • eweli-na15 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 07.03.09, 22:51
        miacasa napisała:

        > Na początek niech mąż wypuści ją z domu bez dziecka, później niech poprosi ją o
        > wyjście tylko we dwoje do kina/restauracji/po zakupy jeśli siostra nie będzie
        > potrafiła zostawić dziecka pod opieką którejś z babć to chyba mąż powinien

        Nie, siostra wręcz nie chce pomocy. Nasza mama sama wozi jej jedzenie,które ona
        lubi, ale musi się zapowiadać telefonicznie. Ja także nie mogę przyjść bez
        zapowiedzi, a na propozycję wizyty innego członka rodziny zawsze słyszymy "nie".
        Pomysł wyjścia wieczorem z mężem jest dobry, ale już próbowaliśmy - była
        odmowa.Siostra wychodzi sama na zakupy, do fryzjera itp.ale tylko wtedy, gdy z
        małym zostaje jej mąż.
        > zabrać ją do psychologa. A tak na marginesie to dlaczego nikt z rodziny nie
        > wychyla się z pomocą w opiece nad sporym już dzieckiem? Okazywanie serca to też
        > odrobina zrozumienia dla potrzeby złapania oddechu od macierzyństwa, może
        > siostra ma żal, że nikt jej nie nie oferuje pomocy.
    • krzysztof-lis Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 07.03.09, 22:59
      > Jednak w czasie wizyt rodziny NIKOMU nie pozwala dotknąć dziecka.

      Jeśli kilka lat starała się o zajście w ciążę, teraz przesadnie chce uchronić
      dziecko od chorób, infekcji, zarazków, krzywdy.

      Jak dla mnie jest to zachowanie na granicy normy.

      Dzieci nie są po to, by zadowolić babcie czy ciocie.
    • makurokurosek Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 08.03.09, 01:26
      Nigdy nie chciałam mieć dziecka, dlatego tym bardziej zaskoczyło mnie moje
      zachowanie po urodzeniu córki. Dosłownie szlak mnie trafiał gdy ktoś tylko
      chciał zobaczyć małą, nie mówiąc już o braniu jej na rękę. Ja w przeciwieństwie
      do twojej siostry zmuszona byłam szybko wrócić do pracy, przez ten czas małą
      zajmowała się moja mama wizja tego, że mała bardziej przyzwyczai sie do niej
      była dla mnie jak koszmar senny. Gdy mała miała kilka miesięcy i wyciągnęła
      łapki do znajomej którą widział codziennie spowodowało to ukucie w sercu. Ta
      psychoza minęła chyba gdy mała zbliżała się do roczku, wtedy zrozumiałam że
      niezależnie ile osób pozna i tak będę bardzo ważną osobą w jej życiu.
      • ziuta2040 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 08.03.09, 06:31
        tak. zgadzam sie z przedmówczynią.
        widzę po sobie podobne zjawisko, tzn. babcie od poczatku pomagają
        przy małej ma 11 mies. ale jest jakaś obawa we mnie że "wybiorą" je
        a nie mnie za jakiś czas (haha zwłaszcza teściową), o mame tak nie
        mam.
        wiem ze to chore uczucie zazdrosci, ale poki co nie
        pozwoliło mi to na jakies chore zxachowania, poprostu wszystko jest
        w mojej głowie.
        nie uważam zeby normalne było, typowe że przez 7 mies. matka nie da
        dotknąć dziecka komuś innemu.
        niepewnie sie czuje chyba w roli matki. może porozmawiajacie z meżem
        jej. przecież dziecko musi mieć kontakt z dziadkami.jest wtedy
        szczesliwsze, bo wie że nie tylko mama i tata kochają.
        ale przyczyna pewnie jest dużo głębiej, psycholog pewnie by pomógł.
        ale jak ich zachęcić...
    • kol.3 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 08.03.09, 08:36
      Przede wszystkim rodzina tłumnie odwiedzająca młodą mamę zaraz po
      porodzie jest nie tylko męcząca ale i nie do przyjęcia.
      Za bardzo nie dziwię się, że młoda mama nie pozwala babaciom i
      ciociom dotykać i miętosić dziecka, ludzie roznoszą mnóstwo
      zarazków, są epidemie grypy, infekcje rotawirusowe itp. mały
      organizm wszystko łapie a jest nieodporny. Niedawno opisywano
      przypadek niemowlecia ucałowanego przez osobę z opryszczką na
      wargach, dziecko zmarło.
      Uważam jej postępowanie za w pełni uzasadnione. Babcie powinny mieć
      trochę rozumu.
      • zefirekk Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 08.03.09, 10:38
        dziecko ma 7 miesięcy, wiec od porodu trochę czasu minęło.
        • kol.3 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 08.03.09, 14:43
          Wiesz przypominam sobie własne doświadczenia w podobnym okresie.
          Niekończąca się watahy krewnych i znajomych, wymądrzanie się babć,
          cioć, kuzynek, które wszystkie rozumy pozjadały, mimo iż niektóre z
          nich w ogóle nie miały dzieci, każdy musiał dziecko pomietosić,
          potrzymać, co poniektórzy domagali się nie to, że herbatek, kawek
          itp. ale wódeczek i przyjęć, niekórzy zasmarkani, choć prosiłam by
          nie przychodzili zaziębieni, teść-lekarz wymądrzający się, że
          dziecko musi udopornić się na obce zarazki, efekt infekcja wirusowa
          w 5 miesiącu życia malucha - zapalenie ucha,antybiotyk, prywatni
          lekarze, wydatki, nieprzespane noce - moje, bo przecież rodzina była
          do pooglądania dziecka i składania wizyt.
          Przy tym wszystkim radzę pamiętać, że telewizja pokazuje
          przepełnione szpitale, szalejące infekcje, rotawirusy,sepsy - w
          sumie nie należy za bardzo młodej mamie się dziwić. Być może po
          sezonie infekcyjnym narzucona rodzinie dyscyplina zelżeje.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 08.03.09, 09:55
      Może nic się nie dzieje z młodą matką, tylko świadomie, wspólnie z mężem
      wybrała taki styl opieki nad dzieckiem. Rozumiem, że jest on odmienny od
      oczekiwań reszty rodziny, może jest podyktowany nadmiarowym lękiem o dziecko czy
      też nadmiernie manifestowaną samodzielnością siostry, może nadmiernie stawianymi
      przez nią granicami. Trudno. Pozostaje akceptacja tego, bez przymuszania
      siostry do zmiany lub robienia z niej dziwoląga lub osobę którą trzeba ratować
      przed nią samą.
      Domyślam się, że babciom i ciociom jest przykro z powodu niemożności łatwego
      kontaktu z wnukiem, który jest wszak ważną dla nich małą osobą. Też trudno i
      trochę szkoda, ale tu chyba trzeba dostosować się do kierunku wybranego przez
      siostrę i go uszanować.
      Frustrację rozładujcie rodzinnymi plotkami i tyle. Pozdrawiam. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
      • verdana Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 08.03.09, 12:41
        Mam powazne watpliwosci, czy rzeczywiscie nalezy "uszanować", bo
        chyba pominięty tu został bardzo wazny element całej sprawy -
        dziecko.
        Dziecko wychowywane tak, ze nikt nie ma prawa go dotknąć, ze jest
        świadomie izolowane od najblizszej rodziny - to nie tylko nie jest
        normalne, to groźne dla dziecka. Jak długo siostra zamierza
        traktowac dziecko jak swoja niepodzielną własność? Nadejdzie moment,
        kiedy będzie musiała przekazać opieke komu innemu, a wtedy zacznie
        sie dramat - i to dramat dla dziecka. Nieprzyzwyczajone do innych
        ludzi nie przejdzie latwo etapu oddzielenia od matki. Własna babcia
        będzie obcym człowiekiem, przedszkole - wrogim swiatem.
        Najprawdopodobniej zacznie tez chorowac - nagłe, nie stopniowe
        zetknięcie z innymi ludźmi dla organizmu tak chronionego to znacznie
        dłuższy i cięższy ciąg chorob, niż gdyby było stopniowo wprowadzane
        w coraz szersze kregi - rodziny, rowiesnikow, przedszkola.
        Uwazam, ze "uszanowanie" zachowania, ktore na pewno nie jest dla
        dziecka dobre jest powaznym błędem.
        • miacasa Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 08.03.09, 13:10
          Verdano, "cała nadzieja" w dziecku, przecież ono niebawem zacznie się
          samodzielnie przemieszczać, oblizywać różne przedmioty i podchodzić również do
          innych ludzi, ba nawet zwierząt spotkanych na spacerze. Oczywiście zgadzam się z
          Tobą, że takie izolowanie dziecka od kochających je ludzi, zdecydowanie zubaża
          je. Wielka szkoda, bo im więcej osób z najbliższej rodziny okazuje dziecku
          uczucia i poświęca uwagę, tym większa szansa na harmonijny rozwój malucha.
          • uli Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 12.03.09, 16:17
            Ja też myslę, że koło roczku - dwóch lat dziecko ma naturalną potrzebę kontaktu
            ze światem, chodzi, dotyka, powącha, uszczypnie itd
            Mój syn miał taki okres jak miał jakies 9 mies, że zaczepiał wszystkich ludzi,
            np bylismy w restauracji a on podrywał (dosłownie) jakaś panią, chcieliśmy wyjść
            bo skończylismy jeść ale gdzie tam, pani fajniejsza :) co siostra wtedy zrobi?
            zawiąże oczy żeby nie widziało innych ludzi?? to jest niewykonalne, nie da się
            tak zyć.

            skoro oni ich odwiedzają, to to nie będą obcy ludzie. Przecież sisotra chyba nie
            bedzie trzymać dziecka w kojcu. Ja bym chyba nie naciskała na siostrę bo to
            przynosi odwrotne efekty.

            Może siostra chce Was za coś ukarać??
        • beliska Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 08.03.09, 16:30
          Myślę dokładnie tak samo, jak Verdana.
          Takie izolowanie dziecka przed innymi ludzmi nie jest dla mnie ani trochę normalne. O ile mogłabym zrozumieć gdyby to był noworodek lub dwu,no trzymiesięczne dziecko, to w przypadku dziecka ponad półrocznego jest to grubą przesadą.
          Mam półroczną córkę na którą czekałam 10 lat, ale nie wzbraniam nikomu brać jej na ręce, czy pogłaskać. Wręcz przeciwnie chcę, by znała jak najwięcej ludzi. Ma kontakt z dziecmi, dorosłymi, starszymi osobami, śmieje się do spotykanych ludzi na zakupach i jak dotąd nawet kataru nie miała. Wątpię czy dziecko nieprzyzwyczajone do innych osób, zacznie wyciagać do nich ręce, zechce podejść,
          a i matka pewnie mu zabroni. Dziewczyna ma spore szanse wychować aspołeczny typ malucha, który będzie bał się ludzi, bliskiego kontaktu z nimi, będzie postrzegał takie kontakty nieprawidłowo np. w przedszkolu, gdzie dzieci dotykają się przecież. Nie wiem, jak można zareagowac, ale na pewno próbowałabym dla dobra dziecka. Być może jak zda sobie sprawę, że takie izolowanie dziecka przed innymi na dłuższą metę jest niebezpieczne dla niego, to zmieni podejście.
          • pudelek09 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 09.03.09, 20:05
            Moze to tak jak Kusy z <rancza>!Boi sie zarazkow od innych!
        • mama-cudownego-misia Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 09.03.09, 20:10
          A ja na bazie własnych doświadczeń wsadzę kij w mrowisko :-)

          Przede wszystkim nie wiemy, dlaczego ta mama sie tak zachowuje, jednak należy
          założyć, że może mieć swoje powody. Może pomocne babcie za bardzo się wtrącają i
          doprowadzają rodziców do szału swoim pouczaniem i dobrymi radami? Może w ogóle
          rodzina jest trochę zbyt nachalna w kontaktach z siostrą? Dziwi mnie na przykład
          zdziwienie autorki postu, że ona i mama muszą się zapowiadać z wizytą i że za
          obraźliwy uznają fakt, że siostra nie chce gościć dalszej rodziny. Kobieta ma
          małe dziecko, może karmi piersią, może sie nie wysypia, może nie wie, w co ręce
          włożyć i sprzątanie nie jest jej priorytetem, może się dociera z mężem, jak to
          po urodzeniu dziecka, może dziecko jest chorowite... Tak czy siak tłumaczyć się
          nie musi, jej życie, jej dziecko. Skoro zdecydowała się zachować tak
          restrykcyjnie rozumianą prywatność kosztem stosunków z dalszą rodziną, jest to
          jej wybór i jej konsekwencje.

          Podsumowując, jeśli kobieta nie ma objawów depresji, to ja bym jej dała spokój i
          przestała się wtrącać, to może z czasem i ona przestanie być tak rygorystyczna w
          kontaktach z rodziną. To jej dziecko, a nie dobro wspólne, ona jest za nie
          odpowiedzialna i niech je wychowuje tak, jak chce.
          • arieta Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 09.03.09, 20:14
            Też mi się tak zdaje. Też bym tak pewnie się zachowywała (tzn nie chciałabym zbyt czestych odwiedziń, nie wiem jak z podejściem do dziecka). Maluchowi nie dzieje się wg mnie krzywda, a matka ma prawo się tak zachowywać.
            • verdana Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 09.03.09, 22:33
              Nie, to jednak nie jest normalne. Normalne byłoby zrobienie awantury
              i nie wpuszczanie do domu niespodziewanych gosci, zmiana zamków,
              wyprowadzka do Honolulu - czy ja wiem? Ale nie pozwolenie na
              dotknięcie przez 7 miesiecy dziecka przez nikogo z rodziny
              absolutnie normalne nie jest. Mamo Misia - masz córeczkę - czy
              wyobrazasz sobie, że ona nie kiedyś pozwoli Ci dotknąć Twego wnuka
              przez 7 miesięcy? Ze panicznie chroni dziecko przed Toba? Czy
              uznałabys to naprawde za zupełnie normalne i oczywiste - jestem
              babcią, ale nigdy nie pogłaskałam swojej wnuczki, nigdy jej nie
              przytuliłam?
              Może i matka nie jest zaburzona, ale wtedy oznacza to cos innego,
              nie wiem, czy duzo lepszego. Wykorzystuje swoje dziecko jako
              przedmiot, za pomoca ktorego moze nareszcie odegrac się na rodzinie.
              W takim ukladzie dziecko jest tylko rzeczą do wykorzystania w
              rozgrywkach, a nie małym człowiekiem, ktory ma babcię i dziadka.
              • mama-cudownego-misia Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 09.03.09, 23:01
                > Mamo Misia - masz córeczkę - czy
                > wyobrazasz sobie, że ona nie kiedyś pozwoli Ci dotknąć Twego wnuka
                > przez 7 miesięcy? Ze panicznie chroni dziecko przed Toba? Czy
                > uznałabys to naprawde za zupełnie normalne i oczywiste - jestem
                > babcią, ale nigdy nie pogłaskałam swojej wnuczki, nigdy jej nie
                > przytuliłam?

                Widzisz, mam też matkę z piekła rodem, która ma szlaban na dotykanie dziecka od
                półtora roku. Ale fakt faktem, że 2 razy je do ręki dostała - raz je spaliła na
                słońcu mimo zakazu pediatry, a drugi raz przewijała w taki sposób, jakby
                faszerowała kurczaka, z wrzeszczącym dzieckiem wiszącym za jedną nogę (mąż nie
                zdzierżył i jej zabrał). Może ta mama bardziej antycypuje, niż ja?
                Matki są różne - to, że ta konkretna mama nie pozwala swojej mamie dotknąć
                dziecka, nie świadczy od razu o tym, ze jest nienormalna, tylko że nienormalna
                jest ich relacja. Po czyjej stronie leży problem i jaki jest jego charakter, nie
                wiemy i się nie dowiemy, bo jej siostra szuka tu nie zrozumienia problemu, a
                sposobu nagięcia młodej mamy do oczekiwań rodziny.
                Jednak to do matki dziecka należy, przynajmniej w tym wieku, kształtowanie jego
                stosunków z dalszą rodziną, i jej decyzje trzeba uszanować, bo po prostu nie ma
                innej rady. Jej prawo jako rodzica, jej konsekwencje, jeśli (jest takie ryzyko)
                dziecko z czasem będzie się do niej odnosić tak, jak ona do własnej matki, albo
                jeśli się na nią rodzina obrazi.

                A wracając do mojej Małgosi... Tak, wyobrażam sobie, że w przyszłości może mnie
                darzyć równie umiarkowaną sympatią, jak ja jej babcię i że również będzie się
                mnie starała odciąć od swoich dzieci. Jest to wręcz jedna z moich większych obaw
                rodzicielskich. Jeśli jednak tak sie stanie, to będzie to oznaczało, że
                porządnie dałam plamę i widocznie nie zasłużyłam sobie na jej zaufanie. Ta
                perspektywa bardzo stymuluje do bycia możliwie dobrym rodzicem...
                • mama-cudownego-misia Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 09.03.09, 23:35
                  I wiesz, żeby nie było, że jestem potworem grającym dzieckiem: babcia ma prawo
                  się z Małgosią bawić, może jej poczytać książeczkę, pogoić się z nią w berka,
                  ale nie bierze jej na ręce, bo w kontekście jej filozofii dziecka oraz moich
                  doświadczeń z dzieciństwa ja się z tym nie czuję bezpiecznie.
                  Tu sytuacja może być podobna. W miarę, jak dziecko będzie rosło i bardziej
                  samodzielnie kształtowało swoje kontakty z dalszą rodziną, np. podraczkowując do
                  gości, stosunki pewnie ulegną polepszeniu. Pod warunkiem oczywiście, że babcia z
                  siostrzyczką ich nie zaognią...
                  • verdana Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 10.03.09, 16:44
                    Otóż to - a poza tym rozumiem, ze to nie dotyczy absolutnie calej
                    rodziny, tylko jednej mamy, ktora sobie na to zasłużyła i zagrazała
                    zdrowiu dziecka. To jest innego typu problem.
                    Tu sprawa dotyczy absolutnie wszystkich - nikt nie ma prawa dotknąć
                    dziecka, a wiec przyczyna nie moze tkwić w tym, że wszyscy z rodziny
                    zagrazaja dziecku. Dla mnie jednak jest to niepokojace.
                    • mama-cudownego-misia Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 10.03.09, 17:47
                      Wiesz, czort wie, czy jej ta rodzina za skórę nie zalazła jakoś. Naprawdę znam
                      takie rodzinki, gdzie niby do patologii nie dochodzi, nikt nie pije, i nie bije,
                      wszyscy się o wszystkich troszczą, ale tak przesadnie, że im to uszami wychodzi
                      i że rodzinka Adamsów to przy tym mały pikuś.
                      Tak czy siak ta rodzina nie ma żadnego pola manewru. Przecież jej praw
                      rodzicielskich nie odbiorą, zażądać sądownie potrzymania dziecka też nie mogą.
                      To matka wyznacza granice kontaktów dziecka z dalszą rodziną. Trzeba poczekać,
                      aż dzieciak sam przejmie inicjatywę (bo przejmuje, wierz mi, moja latorośl przy
                      każdej sposobności do babci lezie, jeśli tylko babcia się zachowuje normalnie i
                      dziecka nie straszy), a na razie nie zaogniać sytuacji komentarzami.
                      • verdana Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 10.03.09, 18:18
                        Bo przyjmujesz, ze wina jest po stronie rodziny - całej, jak jeden
                        mąż. A jesli nie? Bo jakos dziewczyna rodziny nie przegania, tylko
                        patologicznie trzyma dziecko przy sobie - ja jednak bałabym sie, ze
                        to nie jest zdrowy objaw. Łatwo uznać , ze "jest matką i ma prawo",
                        zamiast w porę udzielić pomocy. A coś mi się widzi, ze tu pomoc jest
                        potrzebna, nic innego - bo wyglada to na patologiczny strach o
                        dziecko. Może nie minąć sam z siebie.
                        • mama-cudownego-misia Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 10.03.09, 19:09
                          No dobrze, załóżmy, ze masz rację. Czy ta wiedza w ogóle coś zmienia? Jak
                          miałaby wyglądać pomoc rodziny, zanim będzie za późno?
                          • verdana Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 10.03.09, 19:36
                            1. Na pogadaniu z ojcem dziecka (zadziwiajace jest, ze on - mimo, ze
                            ojciec nie ma nic do powiedzenia w sprawie wlasnego dziecka - bo
                            jakos nie wierzę, ze on też wlasnej matce nie chcie dac dziecka choc
                            na chwile do potrzymania)
                            2. Na pojsciu (samodzielnie) do psychologa i przedstawieniu
                            problemu. Może cos poradzi
                            3. Na zwracaniu uwagi, czy oprocz niedopuszczania do dziecka, matka
                            zachowuje sie poza tym normalnie - czy nie ma depresji, stanów
                            lekowych itd.
                            4. Na zobaczeniu, czy cała sprawa nie lezy w złych kontaktach z
                            rodzina - jesli tak, nalezy przegonić rodzinę, a nie traktowac
                            dziecko jako karte przetargową.
                            • mama-cudownego-misia Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 11.03.09, 09:31
                              No jest to jakieś wyjście z sytuacji, chociaż należałoby zachować dalece idącą
                              dyplomację. I mimo wszystko dałabym jeszcze kobicie czas.
                              • uli Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 12.03.09, 16:26
                                Ja myślę, że to nie do końca tak. Ta mama daje dziecko szwagrowi - czyli komuś
                                de facto spoza "układu". Obstawiam, że jednak chodzi o to, żeby rodzina się nie
                                wtrącała, lub nawet więcej, to jest jakastam kara dla nich. Pewnie, nie powinno
                                się grać dzieckiem, zdrowiej jest im wygarnąć.
                                No ale to już inna rozmowa, i z kims innym zdajsie niż z siostrą.
                                Pozdrawiam dawno nie widzianą (nie czytaną) Mamę Misia :)
                                • premeda Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 13.03.09, 08:20
                                  Wątek ponownie przeczytałam ale nic w nim o szwagrze nie ma, autorka
                                  wspomniała tylko o mężu młodej mamy. Klucz do wyjaśnienia sprawy
                                  tkwi chyba w stosunkach rodzinnych, wnioskuję po tym oburzeniu
                                  autorki, że mamy i siostra muszą telefonicznie uprzedzać wizyty, a
                                  one przecież chcą tylko pomóc. Jesli tak to nie dziwię się nawet
                                  temu milczeniu mamy i nie podejmowaniu dyskusji, bo pewnie i tak
                                  nikt jej nie wysłucha do końca, za to będzie odwracanie kota ogonem
                                  i tłumaczenie się, że to i tak przez nią. To już moje domysły. Na
                                  pewno tez myślałabym o depresji poprodowej. I najważniejsze co na to
                                  wszystko ojciec dziecka? Bo jeśli oni we dwójkę takie ustalenia
                                  poczynili to rodzinie pzostaje się z tym jedynie pogodzić.
                                  • uli Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 13.03.09, 13:03
                                    Źle zrozumiałam - fakt, mąż siostry to nie szwagier tylko własnie mąż "tej"
                                    siosty :)
                                    • mama-cudownego-misia Uli :-) 13.03.09, 18:29
                                      Ja tez pozdrawiam i dziękuję za pamięć :-)
      • eweli-na15 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 10.03.09, 16:49
        Dziękuję wszystkim, którzy wypowiedzieli swoja opinie o sytuacji, która jest
        powodem zmartwienia w naszej rodzinie.Z wieloma wypowiedziami się zgadzam, z
        niektórymi - nie, ale spróbuję wytłumaczyć naszej mamie, która najbardziej
        przeżywa brak fizycznego kontaktu ze swoim wyczekiwanym wnukiem, żeby odpuściła
        i spokojnie czekała aż siostra sama da jej wnuka na ręce.Ja też myślę, że takie
        kilkuletnie leczenie niepłodności, zagrożona ciąża, leżenie w łóżku dla jej
        podtrzymania, itp problemy - mogły spowodować u siostry "lekkiego fioła" na tle
        dziecka.
        • fajnalutowamama Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 11.03.09, 11:43
          eweli-na15 zapewniam Cię, że to minie, dajcie jej trochę czasu:)Miała dokładnie
          tego samego "lekkiego fioła" z dokładnie tych samych powodów(leczenie, szpitale,
          poronienia, ciąża, poród itp)takie doświadczenia zmieniają kobietę, dla której
          to wyczekane dziecko jest po prostu na pewnym etapie wręcz jakąś świętością,
          której nie wolno nikomu dotknąć, kobieta myśli wówczas, że dziecko jest tylko
          jej, boi się o nie , chce mieć je tylko dla siebie i to normalne, po prostu
          trzeba poczekać:)
          mój mały ma już 14 m-cy i teraz sama dzwonię i zapraszam dziadków i rodzinę,
          cieszę się że mały nie boi się kontaktu z nimi, wkurzam się czasem o pewne
          rzeczy, zachowania, mówię żeby czegoś tam nie pozwalali małemu robić
          mój mąż też miał takie podejści, bo bardzo przeżywał te nasze starania o małego,
          dopiero niedawno się "dotarliśmy" i dziś jest super, bo po urodzeniu dziecka
          wiele się zmienia, ale wszystko jest do przeżycia
          acha i zastanówcie się czy gorsze jest czekanie na pozwolenie na przytulanie itp
          czy kilka lat walki o zajście w ciąże, łzy, złość, zazdrość, poczucie bycia
          gorszą kobietą, tęsknota do macierzyństwa, leżenie w szpitalu i modlenie się o
          każdy kolejny dzień dla maluszka
          pozdrawiam i życzę cierpliwośći
        • premeda Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 12.03.09, 08:38
          Tak jakoś nie widzę w tych wypowiedziach troski o młodą mamę, to
          określenie "lekkiego fioła". Fioła to chyba wy macie, że mając
          gdzieś skumulowane przez te wszystkie lata emocje w dziewczynie
          chcecie, żeby traktowała swoje dziecko najnormalniej na świecie. Dla
          niej to dziecko jest cudem, a cudu nie oddaje sie ot tak w ręce
          nawet własnej matki. Przecież nawet kobiety z zupełnie normalnie
          przebiegających ciąż, często mają wrażenie, przy pierwszym dziecku,
          że jak czegoś zaraz nie zrobią to dziecko umrze. Wy się za to
          dziwicie dziewczynie, która przeszła tak trudną drogę do
          macierzyństwa. Tutaj nic nie trzeba tłumaczyć tylko przez chwilę
          postawić się na jej miejscu. Jak to dziecko dotkniecie za kilka
          miesiecy to nikt od tego nie umrze.
          • triss_merigold6 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 12.03.09, 09:06
            Się podpiszę. Babcia + reszta rodziny spokojnie może dać sobie na
            wstrzymanie.
            • alice734 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 12.03.09, 10:04
              Dla mnie fakt, że przez 7 miesięcy dziecka nie mógł nikt dotknąć,
              nie jest normalny. Rozumiem bardzo dobrze rozterki i obawy młodej
              mamy oraz to, że fakt, iż długą drogę przeszła by nią zostać,
              wpłynął na jej zachowanie. Ale co by się stało gdyby podczas wizyty
              swojej mamy dała jej chociazby na chwileczkę potrzymać dziecko?
              Zakładając że babcia przyszła sama, zapowiedziana, zdrowa, nie
              przeziębiona, ma umyte ręce itp. Babcia wzięła by dziecko w jej
              obecności, potrzymała chwilkę i oddała. Ja rozumiem, że młoda matka
              sama decyduje o swoim dziecku, ale można też chyba mieć trochę
              zrozumienia dla uczuć innych ludzi, tzn. w tym konkretnym przypadku
              chociaż własnej matki. Nie są chyba tak bardzo skłócone ze sobą,
              skoro matka ją moze odwiedzac. Zresztą nie chodzi tu moim zdaniem o
              konflikt z matką, skoro tesciowa ani inni ludzie tez nie mogą
              dotykać dziecka. Nie musi brać pod uwage poglądów czy rad babć
              odnosnie wychowywania dziecka, ale nie dac dotknąć przez tyle
              miesięcy to jednak dla mnie bardzo dziwna sytuacja.
              • triss_merigold6 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 12.03.09, 11:18
                A musi? Pytanie czy obowiązkiem rodziców jest dawanie niemowlaka na
                ręce każdemu z rodziny kto wyrazi taką ochotę. Otóż nie jest.
                Przypuszczam, że rodzina zachowuje się w taki sposób, że tylko
                utwierdza matkę niemowlaka w decyzji.
                Sama tak nie miałam, niemowlę było w miarę integrowane z ludźmi ale
                dotykać każdemu też nie pozwalałam. To nie zabawka.
                • hanka20074 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 12.03.09, 13:20
                  Dziewczyna boi się o swoje dziecko.Przecież poroniła,były
                  problemy,wcale sie jej nie dziwie.
                  Ja też na początku bałam się o swoją dzidzię bo w każdym "gościu"a
                  szczególnie w kobiecie widziałam rywalkę która mogłaby okazać się
                  lepsza w opiece nad dzieckiem niż ja matka .
                  Teraz jest inaczej choc jeszcze nie tak jakbym chciała.Wewnętrzna
                  blokada jest czasem silniejsza i wierzcie mi potrzeba czasu.
                  • efi-efi Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 12.03.09, 14:38
                    Niech siostra postara się szybko o następne.
                    Minie jej ten "fioł" jak ręką odjął.
                    A podobno w drugą ciążę łatwiej zajść.
                    • marianka_marianka Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 12.03.09, 14:55
                      Też to chciałam zaproponować. Zaraz po pierwszym dziecku starałam się o drugie, bo bałam się że potrwa to dłużej niż przy pierwszym. Jak będzie miała dwójkę to siłą rzeczy rozdzieli uwagę, opiekę i nie będzie już taka przewrażliwiona. Mnie też wydaje się dziwne nie pozwolić własnej mamie wziąźć dziecka na ręce, ale z drugiej strony nie mam pojęcia co siedzi w głowie tej mamie. Trzeba przeczekać, ale i też bacznie obserwować. Mam ciągle przed oczami znajomą młodą mamę zakochaną nieprzytomnie w swoim dziecku, ale chorującą na depresję. Była już w trakcie leczenia, kiedy nagle wyszła z domu i szukała jej cała rodzina i mąż szalejąc z niepokoju. Znaleźli ją - niestety za późno - popełniła samobójstwo. Nikt nie mógł uwierzyć jak taka kochająca mama mogła zrobić sobie i swojej rodzinie tak straszną rzecz...Depresja jest podstępna i rozwija najczęściej jak dziecko ma kilka miesięcy. Czyli trzeba być czujnym w takich sprawach.
    • kol.3 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 12.03.09, 15:21
      Generalnie rzecz biorąc, to nic nie wiemy o rodzicach/teściach
      młodej mamy, żeby coś wyrokować. Może są jakieś przesłanki, żeby im
      dziecka nie dać do rąk (przewlekłe choroby, wiek, złe dotychczasowe
      doświadczenia itp.). Samo to, że młoda mama milczy i nic nie
      wyjaśnia,może świadczyć o tym, że nie chce nikomu sprawić przykrości.


    • jagodzianka05 Re: Co dzieje się z tą młoda matką? 13.03.09, 15:34
      Rozumiem tą MŁODĄ MAMĘ;)
      Sama przeżywałam coś podobnego...
      Staraliżmy się o dziecko kilka lat...
      To były lata frustracji, smutku, żalu, poczucia że się jest kimś gorszym, czasem
      nikim, patrzenia jak wszystkie koleżanki mają już kolejne i patrzą tak
      dziwnie..podpytywania kiedy wreszcie..moje kłamstwa dla innych że nie chce na
      razie...
      Tylko ja i maż naprawdę żyliśmy tym problemem to nas bardzo zblizył0..
      W szpitalu po porodzie nie spałam 4 doby...dla mojego dziecka, aby być non stop
      przy nim...
      Gdy była naświetlana przy żóltaczce stałam obok jak ona płakała ja też.......
      Wszyscy gadali że to nienormalne...
      Mąż był przy mnie , czuł to co ja.....
      Gdy wróciliśmy do domu nie pozwoliłam jej brać na ręce nikomu, tylko mężowi..
      Moja mama przychodziła co dzoennie, chcąc mi pomóc, nie narzucała się ale mnie
      to strasznie drażniło tylko czekałam aż pójdzie i wreszcie zostaniemy sami w
      naszej 3 osobowej rodzince....
      Gdy mała od początku przesypiała całe noce ja ciągle wsztawałam, patrzyłam,
      czasem budziłam...
      Miałam kilka miesięcy studiów podyplomowych przed sobą, chciałam je rzucić....
      Ale przemówili mi do rozsądku i pojechałam kilka razy co wiązało się z przymusem
      pozostawienia córki, był mąż i moja mama bo po jakimś czasie nabrałam do niej
      zaufania...ale i tak non stop myślałam co będzie z tym mim dzieckiem??????????????
      Nadeszło lato, wyjazd wakacje jakoś mi to wszystko puściło..
      Teraz mała ma niecałe 17 miesięcy, nie mam oporów zostawić ją z moją mamą,
      siostrą, nawet czasem z prababcią (przeszły moje próby)z nikim innym nie
      zostawiam tylko jeszcze z mężem.
      Z tej dawniejszej paniki i kołowrotka myśli o niej do dziś pozostał strach o jej
      bezpieczeństwo i zdrowie, ale na tym dobrze wyszłam bo nigdy nie miała żadnych
      poważniejszych zdarzeń;)
      Jestem z nią 24 na dobę i trudno mi się z nią rozstać, druga strona medalu
      czasem poszłabym sama w siną dal..bo mam już dość..
      czasem (rzadko, bo nie mam dla niej opieki) wychodzę i robię wszystko w takim
      tempie że sama się dziwię że można tyle załatwić w godzinę, wiem że mogłabym się
      nie spieszyć ale nie mogę czuję taki wewnętrzny nakaz, przymus nie wiem jak to
      nazwać..
      I WŁAŚNIE COŚ TAKIEGO SIĘ CZUJE, JAK TO NAZWAĆ NIE WIEM ALE TO UCZUCIE POWODUJE
      TAKIE ZACHOWANIA MŁODEJ MATKI, DLA INNYCH NIE ZROZUMIAŁE, MOŻE NAWET DLA NIEJ
      TEŻ....
Pełna wersja