filaretka
09.03.09, 12:40
Witam, przeczytałam to całe forum bardzo niedawno. Oglądając już same posty,
czytając przeżycia poszczególnych osób - zastanawia mnie coś, na co odpowiedź
może przynieść przyszłość, ale może dzięki waszym doświadczeniom, można poznać
rąbek tajemnicy.
Przeraża (tak, to jest dobre słowo), przeraża mnie ilość postów, w których
pojawiają się problemy z facetami. To jakieś tajemnice, to chamski, to
kochanka, to jakieś inne problemy, chore wymysły i inne sytuacje które
destrukcyjnie wpływają na miłość. Nie brakuje też problemów z kobietami i
dziećmi, choć te ostatnie są bardziej podatne na nasz wpływ i na dodatek
obdarowane są miłością, której nic nie jest w stanie zniszczyć.
Czy to jest jakaś reguła? Czy na prawdę to właśnie małżeństwo generuje
problemy, których nie ma w okresie narzeczeństwa?
Jak to z wami było? Na prawdę po Narzeczonym nie było widać żadnych symptomów
że za kilka lat może sobie np. znaleźć kochankę?
A może to w was była wina?
Zawsze wyznawałam zasadę, że ludzie sami kreują swój związek, ale czy pewne
czynniki nie determinują pewnych zachowań wyłączając nas samych z tego koła
wpływu?
Może macie jakieś spostrzeżenia?