Nastolatka- to dopiero problem

10.03.09, 15:05
Moja córka ma 14 lat, jest w drugiej klasie gimnazjum i zaczęła właśnie chodzić na randki ( z równolatkiem). Uważam jednak, że to stanowczo za wcześnie. Gdybym mogła to zapewne zabroniłabym takich spotkań, boję się jednak,że wtedy pojawią się kłamstwa.Ostatnio zapytała czy w sobotę może iść z chłopakiem do kina. Nie wiem czy jest cos złego w pójściu do kina, ale dobrego tez nic nie widzę.
W ogóle mam mieszane uczucia .Jestem wręcz sparaliżowana ze strachu, obużenia. Do tego zrobiła się kłótliwa ( choć sprzeczać zawsze się lubiła). Na jakąkolwiek odmowę,prośbę o wyłączenie tv lub komputera reaguje wręcz cholerycznie, wpada w furię. Jak radzić sobie z taką nastolatką.
    • krzysztof-lis Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 15:27
      > W ogóle mam mieszane uczucia

      Jakie mieszane? Przecież nie widzisz w tym nic dobrego.

      Jeśli teraz nie jest pora na randki, to kiedy?
      • mulka1 Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 16:05
        Może 16- 17 lat to właściwy czas aby umawiac sie z chłopakiem.
        Nie wykluczam jednak,że zwyczajnie jestem nadopiekuńcza.
        Dlatego proszę o wasze zdanie.
        • ruta.dl Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 16:23
          rozmawiaj z nia jak z doroslym czlowiekiem. Dopytaj sie delikatnie
          co to za chlopiec, moze niech go zaprosi do siebie - poznaj go.
          Corce powiedz ze wszystro ladnie, pieknie, ale dopoki milosc nie
          zakloca nauki to nie powinna byc problemem.
    • olenka_a Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 16:06
      Pierwszego "chłopaka" miałam w wieku 13 lat. Moi rodzice wyszli z
      założenia, że nie ma w tym nic złego i nie zabraniali mi tych
      spotkań. Większośc "randek" odbywała się u nas w domu, rodzice
      woleli nas miec na oku :-)
      co jest Twoim zdaniem złego w wyjściu do kina? Nie widzisz w tym nic
      dobrego? Dzieciaki miło spędzą czas! To chyba przesada...

      Teraz sama mam już swoje lata i znajomych, którzy mają syna w wieku
      Twojej córki. Koleżanka bierze jego dziewczynę i chodza do kina we
      trójkę. Albo po prostu ich odwozi, a sama np.jedzie w tym czasie na
      zakupy.

      Najważniejsze mieć zaufanie do dziecka.
      • olenka_a Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 16:09
        aha, wszystko tez zalezy od wychowania córki, jakie zasady jej
        wpoiłaś.

        dodam, że miałam koleżanke, której rodzice wszystkiego zabraniali. W
        wieku 18 lat poszłyśmy na dyskotekę. Dziewczyna chyba musiała
        odreagować, bo siadała nowopoznanemu facetowi na kolanach i całowała
        się z nim. Zerwana z łańcucha.

        We wszystkim nalezy zachowac umiar.
    • vienetta Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 16:08
      Mam to samo, tylko z synem. Pytałam się kilku psychologów, jak sobie
      radzić z nastoletnimi fochami i każdy ma inne zdanie:) Toteż robię
      to na wyczucie:) Rozmawiam, ale staram się nie obrażać, ale są
      rzeczy, które konsekwentnie wymagam (pomoc w domu, odrabianie lekcji
      i uczenie się, niespóźnianie się do szkoły, niepicie alkoholu,
      staram się im wpoić, że nauka jest bardzo ważna). Duzo sobie
      odpuściłam :) mój najstarszy syn to ma taki foch, że potrafi się do
      nas nie odzywać bardzo długo...Czasami też mam dość i reaguję zbyt
      wybuchowo, co nie daje zbyt dobrych rezultatów, ale mówie wtedy "ja
      też jestem człowiekiem".
      I co ja mam robić z takim nastolatem, co się do mnie nie odzywa
      tygodniami za byle co??? Chyba zostanę świętą:)
      • verdana Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 16:46
        Fochy ma najwyzej mama, ktora z pójscia 14-latki do kina z
        chłopakiem robi problem.
        • vienetta Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 17:10
          Ja myślałam o tej kłótliwości, bo rzeczywiście zakaz wyjścia do kina
          to przesada.
          • filaretka Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 19:34
            Z kinem - przesada - ale to już chyba wiesz. 14 latki w kinie - z reguły patrzą
            na film - i to nie są lata 80 gdzie do kina chodziło się całować.

            I może zastanów się tez nad swoim podejściem do niej. Myślę że ona też czuje, że
            masz "mieszane" uczucia - choć wg mnie twoja córka ma świadomość, że tobie się
            to bardzo nie podoba. Tylko że nie licz na to, że w związku z tym da sobie z
            chłopakiem spokój. Wręcz przeciwnie - zacznie cię kłamać i spotykać się
            potajemnie i zacznie się w twoim domu historia stara jak świat.

            Na razie pyta o pewne rzeczy - i masz wpływ na jej zachowanie. Ale jej uczucia
            są zdruzgotane - bo wg niej jest to pewnie miłość życia - a ty jesteś wielkim
            murem na jej drodze do szczęścia. A jak mur jeszcze powie zmrożonym tonem -
            "wyłącz komputer" - no to nie spodziewaj się czego innego niż reakcji tego typu
            jakie twoja córa prezentuje.

            I naucz się patrzeć na świat jej oczami. Jeśli to jest jej pierwszy chłopak - to
            ona przeżywa życiową rewolucję, która tylko tobie wydaje się pierdołą.

            Powiem ci jedynie z punktu widzenia osoby która parenaście lat temu była w
            położeniu twojego dziecka i wspaniałą mamę i babcię - ze reakcja jakiej ja bym
            oczekiwała - i po której a) nabrałabym więcej zaufania do matki b) słuchałabym
            jej rad, powinna być taka (przykładowo - z mojego życia wzięte):

            - Kochanie, przemyślałam sobie twoje ostatnie zachowanie. Domyślam się w jakim
            trudnym jesteś wieku, ale wiedz że poważnie traktuję twoje uczucia. Ten chłopak
            musi być dla Ciebie ważny, dlatego nie widzę przeszkód dla których nie
            mielibyście się razem spotykać. Miłość w każdym wieku jest piękna, dlatego ciesz
            się z tych chwil. Jak przyjdzie po ciebie - poznaj go z nami. Zobaczymy co to za
            przystojniak. Myślę, ze jak cię odprowadzi to do 20 możecie w tym kinie posiedzieć.

            Uwierz mi, że córka po kinie przyjdzie się przytulić i poopowiada ci o chłopaku.
            Za miesiąc pewnie powie że facet jest durna świnia, ale powie - i to będzie
            najważniejsze. Zaufa ci - a ty będziesz wiedziała co tak na prawdę robią.

            Rodzice nie traktują tego poważnie - bo wiedzą, zę "miłość" w wieku 14 lat to
            pic na wodę. Ale dla 14 latki to są cieżkie chwile, wielkie uniesienia,
            nieprzespane noce, godzinne rozmowy z koleżankami - i jak będzie czuła że nie
            rozumiesz jej uczuć - to jesteś przegrana.

            A pewne rzeczy możesz egzekwować żartem - który działa na taką rozdrażnioną
            duszyczkę kojąco a nie drażniąco - np. (czule klepiąc po głowie) - Kochana -
            wiem że ostatnio bardziej interesują cię słowa Tomka, ale może słowa lektur
            szkolnych nie będą aż tak złe? Przynajmniej na godzinke? Wiersze o miłości chyba
            też się w podręczniku znajdą? :)

            lub

            - Mała wyłącz już ten komputer, bo będziesz mieć oczęta czerwone. Chcesz, żeby
            ci się w takie czerwone oczy Tomek wpatrywał?

            A przyjmij strategię "anty" - to zyskasz wroga w córce, wieczne fochy i problem
            dziewczyny która będzie cie okłamywać, spotykać z nim potajemnie i traktować dom
            jak więzienie, z któego będzie chciała jak najczęściej wychodzić na przepustki -
            a za tym się posypie szkoła i cała reszta.
            Pozdrawiam :)
    • jola_ep Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 19:16
      Hm... ja w tym wieku miałam już moją pierwszą miłość :) Pamiętam te romantyczne rozmowy pod roziskrzonym niebiem (o samolotach ;) ) W zasadzie już od VI klasy twierdziłam, że tylko z nim można pogadać. Ale tak poważniej zaczęło się rok i dwa lata później.

      Moja mama - o czym nie wiedziałam - za moimi plecami dogadała się z matką mojego chłopaka i wspólnie ustaliły, że jak mamy się spotykać, to lepiej "legalnie". Bo co to da, jak zabronią? Nie wiem, kiedy była ta rozmowa (dowiedziałam się o niej po latach), ale pamiętam, że zawsze czułam zaufanie mojej matki. I nie zawiodłam go.

      Różnie nasz związek wyglądał, były wzloty i upadki. Ale po dziś dzień jesteśmy razem i nadal go kocham. Więc jak patrzę na moją trzynastolatkę i myślę, że jest za młoda, to przypominam sobie moją pierwszą broszkę w prezencie, jego spojrzenia, nasze rozmowy... Ech ;)

      Pozdrawiam
      Jola
      • mulka1 Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 20:09
        Bardzo uważnie przeczytałam wasze odpowiedzi. Naprawdę wiele one dla mnie
        znaczą, gdyż zwyczajnie nie mam z kim porozmawiać o nastolatkach i rozwiać
        pewnych wątpliwości. Kino więc będzie oczywiście przed zmrokiem córka musi
        dotrzeć do domu ( to warunek konieczny).
        Postaram się też nie patrzeć karcącym wzrokiem jak będzie wychodzić na randkę.
        Powiem jednak szczerze,iż mam nadzieję,że znajomość szybko się zakończy i na
        jakiś czas będzie spokój.
        • burza4 Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 20:26
          przed zmrokiem? litości, kobieto zachowujesz się jakbyś się urwała z
          choinki. Aż mi trollem zapachniało, bo naprawdę mało kto jest tak
          nieżyciowy

          Skoro córka jest w gimnazjum, to przecież ze szkoły czy zajęć
          dodatkowych wraca po ciemku, bo w zimie ciemno jest o 16 tej!
          • verdana Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 21:05
            W zimie tez przed zmrokiem? A cóż takiego nie da się zrobic przed
            zmrokiem, co da się zrobic po?
            Rozumiem, ze sie denerwujesz, ale twoje nerwy - Twoja sprawa. Nie
            mozna wychowywac dziecka na zasadzie "najwazniejszy jest spokoj
            mamusi".
        • mkostki Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 22:07
          Powiem szczerze, że nie mam zbyt wiele zrozumienia dla dzisiejszych
          nastolatków (;-), a moim dzieciom jeszcze daleko do tego wieku, ale
          uważam, że powiedzenie czegoś w rodzaju "mam nadzieję, że ta
          znajomoścszybko sięzakończy.. " zakochanej nastolatce jest dość
          wyrafinowanym okrucieństwem. Jeśli chcesz, żeby córka uznała cię za
          najbardziej podłą i wredną osobe na świecie (a pamiętaj, że dla
          wieku dojrzewania właściwe są sądy przesadne i skrajne) - to dawaj
          dalej w ten deseń. Za kilka miesięcy przeczytamy post: "Moja córka
          uciekła z domu".
          Rozumiem, że można byc zasadniczym i w dodatku mocno sie niepokoić,
          ale jakis umiar należy zachować. Ostatecznie dorośli ludzie
          kontrolują swoje odczucia.
          • filaretka Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 23:24
            Dopóki nie spojrzysz na świat jej oczami - to nie widzę żadnej drogi
            porozumienia między wami. Czytasz opinie - ale mam wrażenie, że zbyt
            mocno zakorzeniłaś się w myśleniu, że jej 14 lat to za wcześnie.
            Polecam słynnego już bloga sadosia.blog.onet.pl - o perypetiach
            wychowywania córki od 12 do obecnie 15 roku życia. Zobacz sobie jak
            dzięki mądrości mamy i jej cudownemu podejściu do dziecka -
            problem "dojrzewania" może po prostu nie istnieć.

            (nie chcę niczego reklamować - ale przeczytanie bloga od deski do
            deski może Ci pomóc - bo to nie z córką jest problem :) )

            Na serio - powinnaś wrzucić na luz.
            I nie przesadzaj z tym zmrokiem :) Myślisz że po zachodzie słońca
            twojej córce z chłopakiem nagle odbije palma? Że wtedy wyłażą świry
            na ulice? Że wtedy się złe rzeczy robi? :)
            Pamiętam że za czasów mojego liceum tanie wina koledzy pili od 6
            rano, zeby na 8.30 w miarę trzeźwi iść do szkoły.
            • mamusiafranusia Re: Nastolatka- to dopiero problem 10.03.09, 23:59
              "mam nadzieję,że ta znajomość szybko się skończy..." to strasznie przykre :(
              ja w wieku 14 lat zakochałam się bezpamiętnie,rok później pojechałam z moim
              chłopakiem pierwszy raz pod namiot,wychodziłam z nim bardzo często na
              imprezy.Moja mama mi ufała i nigdy nie była przeciw tej miłości,
              chociaż pewnie zachowywałam się jak nastolatka,czasem coś odburkłam,
              czasem nie posprzątałam itp.
              Po 7 latch pobraliśmy się (i nie było żadnej wpadki)a w tym roku obchodzimy
              swoje "dwudziestolecie" bycia razem.
              Jak to dobrze,że ta znajomość nie zakończyła się szybko!

              Szanuj uczucia Twojej córki i traktuj je poważnie :)
              • phantomka Re: Nastolatka- to dopiero problem 11.03.09, 09:43
                Pierwsze milosci nastolatkow nalezy wspierac, a nie ucinac. To jest
                wazny moment w ich zyciu. Pamietaj, ze teraz nastolatki dojrzewaja
                wczesniej i co za tym idzie ich potrzeby tez wczesniej zaczynaja sie
                odzywac. Mam wrazenie, ze nie chcesz dostrzec w corce nastolatki.
                Nie chce zle wrozyc, ale takim sposobem mozesz tylko zepsuc relacje
                miedzy wami.
                Moja mama zawsze umiala odnalezc sie w rozmowach o moich
                milostkach:) Dzieki temu, ze nie zabraniala, miala dostep do
                najlepszej wiedzy, bo ja wiedzialam, ze moge jej duzo powiedziec.
                Wyplakac sie, pochwalic, itd. To jest swietna metoda. Na randki
                zaczelam chodzic wczesnie, ale wpojono mi szacunek do siebie samej i
                dlatego, mimo licznych "chlopakow" nie poszlam do lozka od tak dla
                rozrywki. Kiedy to zrobilam, bylam juz dorosla osoba, swiadoma
                zwiazku, w ktorym sie znajdowalam. I tez wiem, ze to duza zasluga
                mamy.
                • mulka1 Re: Nastolatka- to dopiero problem 11.03.09, 10:34
                  To nie jest taki,że zabraniam córce spotkań z kolegą, bo zdaje sobie sprawę iż skutek mógłby byc odwrotny. Oczywiście pewne zasady muszą być. Z wami dzielę sie swoimi wątpliwościami miedzy innymi dlatego że nie chcę urazić jej uczuć. Natomiast jej kłótliwość to juz zupełnie inna sprawa. Syn, choć jest od niej starszy o kilka lat nigdy otwarcie mi sie nie postawił, nie "odszczekiwał", nie dyskutował dlaczego tak a nie inaczej .Dzieci jednak potrafią być skrajnie różne.
        • kicia031 Blagam powiedz, ze zartujesz 11.03.09, 10:44
          Kino więc będzie oczywiście przed zmrokiem córka musi
          dotrzeć do domu ( to warunek konieczny).
          Postaram się też nie patrzeć karcącym wzrokiem jak będzie wychodzić
          na randkę.
          Powiem jednak szczerze,iż mam nadzieję,że znajomość szybko się
          zakończy i na
          jakiś czas będzie spokój.

          jako matka prawie 17-latka i macocha prawie 15-latki moge tylko
          zlapac sie za glowe.
          • merfii Re: Blagam powiedz, ze zartujesz 11.03.09, 12:06
            Wątpliwości mulki jako rodzic nastolatków doskonale rozumiem. Nie do końca zaś wypowiedź kici jest dla mnie zrozumiała. Czyżby twoja piętnastolatka mogła wieczorami znikać z domu bez ograniczeń a ty wogóle o nią się nie martwisz???
            • kicia031 Re: Blagam powiedz, ze zartujesz 11.03.09, 12:25
              Czyżby twoja piętnastolatka mogła wiec
              > zorami znikać z domu bez ograniczeń a ty wogóle o nią się nie
              martwisz???

              No nie moja, ja tylko macocha jestem. ;-))

              Ad meritum: zmierzch a wieczor czy noc to zupelnie inne pory. Mnie
              wychowano tak, ze jako 13 - 14 latka mialam opowiedziec sie rodzicom
              gdzie ide i byc w domu na 22. Takiez metody stosuje wobec moich
              dzieci i takie zalecam ojcu Malej, czyli mojemu partnerowi. Nie
              dostaje histerii z powodu wyjscia dziecka do kina, nawet o zgrozo na
              nocny seans, tylko po prostu wsiadam w samochod i odbieram dzieciaka
              spod kina o polnocy.
              Korzysci: dzieciaki dobrze sie ucza, maja do mnie zaufanie,
              zwierzaja sie ze swoich problemow, szanuja mnie, bo wiedza, ze nie
              wydaje bezsensownych zakazow - BO TAK, tylko staram sie znalezc
              rozwiazanie.
              • moreno68 Re: Blagam powiedz, ze zartujesz 11.03.09, 16:59
                A w jaki sposób reagujesz na randki syna?Podobają Ci się jego
                dziewczyny czy też nie zwieża Ci się z takich spotkań?
                • kicia031 Re: Blagam powiedz, ze zartujesz 11.03.09, 17:21
                  Kurcze, no wlasnie bardzo sie martwie, ze ma samych kolegow. czasami
                  przychodza jakies dziewczyny, ale rzadko.

                  Chociaz jesli jest gejem, to tez OK.
                  • tuuska1 Re: Nastolatka- to dopiero problem 11.03.09, 20:44
                    Ja, tak ogólnie wychodzę z założenia że wina zawsze leży po stronie dorosłych.
                    Wczoraj jednak mój nastoletni syn zwyczajnie mnie osłabił.
                    Chciałoby się dać ogłoszenie " Oddam nastolatka w dobre ręce"
    • efi-efi Re: Nastolatka- to dopiero problem 11.03.09, 22:30
      Moi rodzice nigdy nie rozmawiali ze mną o seksie. Ja sobie obiecałam, że jak
      będę miała własne dzieci, będę brała pod uwagę hormony i wsystkie głupawki z tym
      związane. Mojej córce zapowiedziałam, że jak będzie chodzić z chłopakiem i
      podejmą decyzję o współżyciu to ma mi powiedzieć , pójdziemy razem do ginekologa
      po stosowne środki. Tak też się stało. MOja wówcza s17-letnia córka i tak w
      moich oczach była za młoda na "te rzeczy", ale uważałam, że gorzej jest udawać ,
      że seksu nie .
      Twoje dziecko ma dopiero 14 lat , pogódź się z tym, że dojrzewa, pogadaj z nią o
      antykoncepcji ( i tak to wie)i okaż jej zaufanie.
      Wiem, że uważasz ją za gó...arkę, której bije na dekiel, ale możesz być spoko
      mamą, której się o wszystkim mówi, albo wrogiem No 1.
    • monala1 Re: Nastolatka- to dopiero problem 11.03.09, 23:48
      Moja siostra ma córkę w wieku 14 lat. Rozmawia z nią codziennie o sprawach tabu.
      Jest szczera i mówi to co myśli. Nastolatka wie wszystko o seksie. Mówi jej o
      chłopcach którzy mogą ją wykorzystać. Zdaje sobie sprawę z konsekwencji "
      randek". Może się umawiać z chłopcami ale jak zauważyłam jest bardzo ostrożna i
      bardzo rzadko się umawia. Sama mówi mamie o wszystkich problemach. Są
      przyjaciółkami. Mama codziennie mówi jej, że ją kocha i ma do niej pełne
      zaufanie. Tutaj jest to bardzo ważne. Jeśli nie masz do córki zaufania a ona do
      ciebie, stworzysz sobie wroga.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nastolatka- to dopiero problem 14.03.09, 10:12
      Rzeczywiście, nastolatka to jest problem, ale nie w tym miejscu gdzie go Pani widzi.
      Problem nastoletniej córki polega na tym, że jest to czas określania swojej
      tożsamości, integralności, wartości, preferencji w tym preferencji seksualnych.
      Do tego dochodzą intensywne bodźce z ciała, przewartościowanie hormonalne,
      zmienianie się ,w przypadku Pani córki, z dziewczynki w młodą kobietę. Ten
      konglomerat przeżyć przejawia się to różnie czasem burzliwie, kłótliwie,
      płaczliwie , konfrontacyjnie. czasem jawnie, czasem w ukryciu.
      Dla Pani natomiast ten problem jest w dostosowywaniu się do zmian, do tego, że
      córka robi i robić będzie rzeczy nad którymi Pani nie będzie już miała kontroli,
      że staje się coraz mniej dzieckiem i zaczyna mieć dorosłe potrzeby, a jej
      zachowania są przez Panią przeżywane jako wymierzone przeciwko rodzicom i ich
      zasadom.
      Na oba te niezrozumiałe jeszcze i nowe światy, swój i córki, reaguje Pani
      lękiem, konsternacją, niepewnością, może i złością.
      Sposób, aby te zjawiska zniwelować, który zawsze jest pod ręką i do tej pory
      działał, to wzmożenie dyscypliny i wdrożenie trudnych zasad, w nadziei, że to
      przejdzie. Nie wydaje mi się to najlepszą drogą, choć pewne zasady muszą
      obowiązywać. Ale już inne, niż gdy córka była mała.
      Pani córka zachowuje się zgodnie z wiekiem. Dziewczynki i chłopcy w tym wieku
      zakochują się, chcą być ze sobą, rozmawiać, czuć się atrakcyjnie dla drugiej
      płci, czuć się wybranymi, czuć rówieśnicze wsparcie. Lubią i potrzebują
      pierwszych erotycznych, niewinnych jeszcze, dotyków. Nie ma w tym nic złego.
      Mnie wydaje się to raczej ładne i wzruszające.
      Dlatego warto z nią teraz częściej rozmawiać, ale nie tylko dyscyplinująco i
      krytycznie. Raczej poznawać jej poglądy w sprawie randek, rówieśników, seksu,
      jej samej, światopoglądu w ogóle. Słuchać nawet jak te poglądy wydadzą się
      naiwne lub , przeciwnie, nazbyt nowoczesne. Mówić jej o sobie to samo. Jak Pani
      to widzi i przeżywa. Nie ganić i zabraniać pierwszych drgnień w kierunku
      chłopców. Przecież ona musi się gdzieś nauczyć jacy chłopcy jej odpowiadają a
      jacy nie, co w nich lubi czego do nich potrzebuje, a czego nigdy nie
      zaakceptuje. Musi zobaczyć co ona im chce dawać a gdzie ma postawić granice.
      Pani spokojną rozmową o tym , może jej w tym pomóc. Ona zaczyna się
      przygotowywać do doroślejszych już relacji, a tu nie ma określonego momentu
      kiedy to następuje. Czy 14 lat to jeszcze nie, a 17 lat to już tak ? To zależy
      od stopnia dojrzałości emocjonalnego nastolatka. Niektórzy w wieku 17 lat na nic
      jeszcze nie są gotowi.
      Jeśli chodzi o dyscyplinę, to ustalać zasady wspólnie i negocjować je. Może nie
      warto ustalać sztywnych godzin powrotu zawsze tych samych , ale umawiać się na
      konkretną godzinę w zależności co córka zamierza robić, jaki jest dzień
      tygodnia, co ma do zrobienia z innych obowiązków. Czyli raz powrót z kina o 21 a
      raz np; o 19. Raz randka tylko przed południem a raz może trwać do 22. i tych
      ustaleń pilnować.
      Randki niech się odbywają, ale żeby można było wiedzieć gdzie idą i co robią.
      Niech córka z raz zadzwoni do Pani w trakcie gdy jest poza domem. tak się też
      możecie umówić. Wszelkie takie sposoby trzeba dostosowywać do charakteru i
      możliwości córki ale i uwzględniając własny system wartości, który ujawnić. Nich
      to będzie do rozmowy.
      Jednym słowem mądre uczenie swobody ale i zasad na jakich umawiają się już
      dorośli ludzie i przestrzegania ich. To lepszy sposób na relacje z nastolatką
      niż ślepa dyscyplina, zawsze taka sama bez uwzględniania kontekstu i
      zmieniającej się sytuacji.
      Mam nadzieje, że dzięki temu można lepiej poznawać własne dorastające dziecko i
      jego świat. Z takiego poznania może wypłynąć jedynie obopólna
      korzyść.Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz

Pełna wersja