uciekajacyaniol
17.03.09, 18:52
poznalam faceta...ktore uleczyl serce po moim poprzednim bolesnym
zwiazku...byl czuly, wrazliwy, dowartosciowywal mnie...nareszcie
czulam sie przy kims bezpiecznie...mielismy wspolne plany...chcial
ze mna mieszkac...spedzalismy kazda wolna chwile razem....nagle
pewnego dnia przyeszedl do mnie i powiedzial ze zrywa ze mna, nie
podal konkretnego powodu tylko ze na mnie nie zasluguje ze kiedys
mnie zniszczy...jak to mozliwe ze tak nagle mnie zostawil...skoro
ukladalo sie miedzy nami swietnie...gdyby byly jakies sygnaly,
gdybysmy choc raz sie poklocili to moze bym zrozumiala a tak jestem
w szoku....wiem ze odezwala sie do niego byla ze niby go kocha...ale
jak sie zapytalam jego to mi powiedzial ze nie ma zamiaru do niej
wracac...dowiedzialam sie rowniez ze mial wiele kobiet...czasem
bezdusznie z nimi spal a potem wychodzil w nocy bez
slowa...powiedzial mi ze zostal skrzywdzony i dlatego sie tak
zachowywal bo chcial sie zemscic na kazdej kobiecie...zastanawiam
sie czy ze mna nie zrobil tego samego rozkochal a potem rzucil bez
zadnego sensownego powodu...jest mi zle...bo nie wiem co
myslec...wydawalo mi sie ze to wszystko bylo szczere....ale teraz
mam watpliwosci...nie wiem czemu nie mam takiego szczescia w
milosci...ciagle dostaje po tylku i znow odechciewa mi sie
zyc...ledwo wydostalam sie z toksycznego zwiazku a znow dostaje po
dupie