Odejśc? Zostac? Co robic?

25.03.09, 07:54
Witajcie. Przedstawię na szybko moją sytuację.
4 lata temu poznałam dwóch mężczyzn. Pierwszy -P. młody i wolny, drugi -W. starszy, niestety, był w związku z kobietą, ma z nią trójkę dzieci. (To jego druga "poważna" partnerka, konkubina, choc mówił na nią "żona". Z pierwszą żoną ma dwójkę dzieci). Wstyd się przyznac ale ciągnęłam równolegle dwa związki przez długi czas. Konkubina W. dowiedziała się o nas po roku trwania naszego "związku", zapisała W. i siebie na terapię rodzinną, jednak nie przyniosła ona żadnego skutku. Ja nie nalegałam i nie prosiłam, aby on się wyprowadził z domu. Oczywiście przykro mi było, że codziennie tam wraca, że nie wykroił dla mnie nigdy czasu wieczorem, że nie zabrał na weekend. Ale jakoś to przeżyłam, bo miałam drugiego -P. Po 15 miesiącach, z dnia na dzień, W. wyprowadził się z domu. Podejrzewam, że gdyby nie pewna sytuacja z jego życia, nigdy by się na to nie zdecydował. Czas dzieliłam na nich obu, po jakimś czasie dowiedzieli się o sobie. Żaden nie chciał ze mnie zrezygnowac, ja sama nie potrafiłam podjąc decyzji. Mieszkałam raz z jednym, raz z drugim. W końcu nadszedł ten dzień, gdy zrozumiałam, że dalej nie da się tak życ. Poprosiłam P. aby wyprowadził się z mojego mieszkania.
W czym rzecz?
Jestem już z W. tyle czasu, starałam się wynagrodzic mu wszystkie krzywdy(?) (choc on święty nie był, ale o nieobecnych się nie mówi).
Jesteśmy z sobą praktycznie non-stop, on nie chodzi do pracy, spędzamy chwilowo życie na tzw. słodkim lenistwie. Nauczyłam się gotowac, specjalnie do niego, bo mi spokojnie wystarczą kanapki. Próbowałam wprowadzic do naszego życia jakiś ład i porządek. Chciałam byc dla Niego dobrą kobietą, wyrozumiałą, cierpliwą itp. Ale chyba przejechałam się na tym, bo gdy np. proszę go, aby uporządkował swoje papiery (mieszkamy od 2 miesięcy w nowym mieszkaniu) to jak grochem o ścianę. I tak cały czas. Mam dośc błagania, żeby wrzucił przysłowiowe skarpetki do kosza na brudną bieliznę. Powiedziałam, że dopóki nie sprzątnie tych swoich papierów, to ja nie posprzątam w mieszkaniu. I co? I wszędzie jest syf. A ja nie chcę tak mieszkac. Jak postępowac z człowiekiem, którego dzieci w ciągu półtora miesiąca (były u nas 3-4 razy) pobrudziły ściany w pokoju. Na moje delikatne zwrócenie uwagi obruszył się i powiedział, że nie będę wychowywała jego dzieci. Ok, nie muszę i wcale nie chcę. Ale nie chcę również, aby doprowadziły moje mieszkanie do ruiny. Gdy one u nas są, to ja się wtedy ulatniam na cały weekend. On nie uprzedza mnie, że zabiera je na weekend, dowiaduję się o tym w piątek. Wczoraj pokłóciłam się z nim i wróciłam do swojego mieszkania, gdyż słyszałam jego rozmowę z eks, która poprosiła go aby zajął się całą trójką pomiędzy 15 a 21, on powiedział, że się zastanowi. Przecież nie miałabym o to żadnych pretensji, w końcu to są również jego dzieci. Czekałam tylko kiedy skonsultuje ze mną ten fakt. A on wczoraj wieczorem oznajmia mi, że OBIECAŁ eks iż zajmie się dziecmi i mówi, że w tym czasie mogę poczytac sobie książkę, którą niedawno nadgryzłam. Wyparowałam, że słyszałam rozmowę i że wcale nie obiecał, na co on, że do mojej wiadomości jest to, iż on właśnie teraz to OBIECUJE. Nie wytrzymałam, spakowałam moje rzeczy i wróciłam do mojego mieszkania. On zostawił eks praktycznie wszystko to, co miał. My mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu. Jego żona wyjeżdża z dziecmi na wakacje na 3 miesiące, narty w zimie, majówki i inne takie. Dzieciaki są rozpuszczone jak dziadowski bicz, tata wynagradza im swoją nieobecnośc ciągle nowymi zabawkami, grami komputerowymi (8 latek ma około 200 gier!!!) itp. Dzieci uczą się w prywatnej szkole, są od 7 do 18 poza domem. Ich mama mieszka z przyjaciółką, a jednocześnie pracownicą W. Mama nigdy nie pracowała, zajęła się studiowaniem Pisma Świętego, to chyba też jeden z powodów zniszczenia ich związku. Zmusza dzieci do chodzenia na te spotkania, nie zwraca uwagi na to, że 8 latek broni się przed nimi. Próbowałam rozmawiac o tym z W., że dzieci nie wolno zmuszac do takich praktyk, ale on twierdzi, że nie chce się z nią kłócic. Jest mi bardzo przykro, że pościel, pod którą śpimy wzięta jest z tamtego domu, ma nawet jej inicjały. Gdy mówię mu, że potrzebujemy prześcieradła to słyszę, że za drogie albo że on weźmie z tamtego domu. Gdy mówię mu, że potrzebujemy garnka, on twierdzi, że kupi najtańszy. A jego eks kupuje w tym czasie wszystko, co chce. Gdy mówię mu o tym, że ta cała sytuacja mnie boli to on twierdzi, że przesadzam.

Co mam robic? :-(
    • kaz-oo Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 08:59
      Co masz robić, pytasz?
      Ja na Twoim miejscu nie przejmowałabym się tak bardzo tym, że jego dzieci
      doprowadzają mieszkanie do ruiny. W końcu Ty zrujnowałaś swoje życie.
      • filaretka Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 09:50
        Ja nie wiem jak można sobie w życiu taki kocioł urządzić.
        Pytasz co masz zrobić?
        Myślę, że zacząć zmiany od siebie - i odejść. Odjeść od chłopaków/
        mężów, żon, eksów, całej gromadki dzieci, sprzedać co masz, urządzić
        się samej w czymś małym i przytulnym i zacząć od nowa - ze zdrowym
        podejściem i zasadą nie wiązania się z ludzmi, którzy już mają
        kobiety/żony/rodziny/dzieci.
        • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:44
          Ale co? Wysnuwasz wniosek, że tacy ludzie nie mają prawa do życia? Muszą życ w samotności?
    • annb Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 10:04
      podsumujmy
      zrezygnowalas ze zwiazku z mezczyzną wolnym i bez obciazen
      i wybralas goscia z piatką dzieci, z ex partnerką i
      jeszcze_partnerką na stanie, który nie chodzi do pracy, jest
      przyzwyczajony do darmowej obsługi...
      I pytasz się co robic....
      • chicarica Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 10:09
        Zgłosić się na terapię. Im szybciej, tym lepiej. A pana odesłać do całego
        swojego majdanu, baby, dzieci. Po cholerę brać sobie takiego przechodzonego?
      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:35
        Tak, zrezygnowałam. Ale nie opisałam całegos swojego i ich życia. Młody facet pił, zero aktualnych zainteresowań. A ten? Ten jest ponadprzeciętnie inteligentnym mężczyzną, spędzamy milion godzin na fantastycznych rozmowach o literaturze, polityce, gospodarce. Chodzimy razem po górach, pływamy razem na basenie, itp. I nie to, że nie chce chodzic do pracy tylko on ma kilka firm, które może spokojnie nadzorowac.

        I tak, pytam co robic, gdyż ta sytuacja zaczyna mnie dobijac. Mimo wszystko go kocham i gdyby te "niedociągnięcia" byłabym z nim bardzo szczęśliwa.
    • kicia031 Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 10:10
      Co robic? leczyc sie, choc akurat slepota moralna nie podlega
      leczeniu, glupota tez nie.
      Ale warto probowac.
    • miacasa Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 10:11
      Tak musi chyba wyglądać piekło dla lasek, które rozbijają małżeństwa :)
      Co robić? Ano dźwigać swój krzyż. Bardzo ładny rozwój telenoweli, możesz
      sprzedać prawa autorskie.
      • annb Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 10:13
        bedzie na terapię
        ;)
      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:38
        Słuchaj, ja nie rozbiłam jego małżeństwa. Nie wiem czy dokładnie doczytałaś, owszem, mieliśmy romans, ale gdyby nie jedno zdarzenie, on prawdopodobnie nie odważyłby się nigdy na ten krok. Poza tym jego dzieci same mówiły, że tata od kilku lat spał na dole, mama na górze, mama biegała na spotkania J. a tata do pracy. Ich "związek" był fikcją i polegał raczej tylko na wychowywaniu dzieci i tzw. "pokazywaniu się".
        Nie prosiłam tutaj o ocenę swojej osoby.
        • miacasa Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:11
          Jakkolwiek byś się nie wybielała to romans z tobą nie był bez znaczenia dla
          tamtej rodziny nawet jeśli żona przymykała oko w nadziei że mu przejdzie to są
          jeszcze dzieci dla których cała ta sytuacja jest mocno krzywdząca. Wystawiając
          się na forum publicznym z brakiem kręgosłupa moralnego wystawiasz się pod
          pręgierz, takie życie kto sieje wiatr zbiera burzę.
          • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:16
            No dobrze. Niech Ci będzie. W takim razie ja byłam tylko tą, która przyniosła burzę tej drugiej kobiecie, ona wcześniej zasiała wiatr. To jest Twoja logika? Podałabym Ci wiele przykładów na obalenie Twojej tezy o burzy. Pierwszy na myśl przychodzi mi Stalin.
    • oklaska Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 10:26
      Sorki ale dla mnie to wszystko o czym piszesz jest lekko krzywe.
      Pomijając ciągnięcie dwóch związków na raz... widać,że nie wybrałaś
      właściwie.
    • triss_merigold6 Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 10:33
      Wzięłaś bezrobotnego faceta z piątką dzieci rozbijając jego związek
      to nieś swój krzyż.
      • chicarica Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 11:18
        Nie doczytałam, faktycznie, on ma piątkę drobiazgu! Jezusicku, prawdziwy
        dzieciorób bez grosza i bez perspektyw. Triss, tylko już nie pisz że gościu do
        odstrzału, co? ;)
        • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:41
          Gdzie wy wyczytałyście, że on jest bez grosza? To, że zostawił nieruchomości itp. swojej eks, to dlatego, że nie chciał z nią wojny. On ma kilka firm, którymi spokojnie może nadzorowac z domu. Owszem, czasami wychodzi do pracy, jeździ na spotkania biznesowe, ale po latach harówy wreszcie odpoczywa.

          Ta 5 drobiazgu to dwójka w sumie już dorosłych dzieci. Trójka jest młodsza.
    • aniazavonlea Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 10:57
      Najwyrazniej szukasz klopotów, lubisz sie zle czuc

      Co Ci do tego jak zyja jego była, wychowuje jego dzieci i on może zapewnia im
      byt, nie jestes jego żona nie masz z nim dzieci,
      sama kup sobie przescieradło
      Liczyłas ze zabierze dzieciom a da Tobie? Na co wogóle liczyłas w związku z tym
      facetem?
      Musisiałas taki chos wynieśc z domu, teraz marnujesz swoje zycie i niszysz
      innym...na plaster pchałas sie w zycie ojca 3 dzieci, zabrałas im ojca ateraz
      mówisz ze to przez biblię...
      zacznij od siebie a innych zostaw samym sobie
      • chicarica Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 11:19
        Nie 3, a 5! Taki facet to gorzej niż atak grzybicy.
        • uli Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 13:42
          znacznie gorzej niż atak grzybicy, hahaha :)
      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:51
        Źle zrozumiałaś.

        Podałam po prostu kilka przykładów z naszego życia, które ewidentnie mnie wkurzają. Pewnie, że sama kupuję w końcu te rzeczy, ale irytuje mnie jego podejście do takich drobiazgów.

        Ale że co zabierze dzieciom? Pieniądze? Jego dzieci mają wszystko i prawdopodobnie do końca swojego życia będą miały wszystko. To nie jest kwestia - dac tu lub tu. To jest kwestia jego podejścia.

        Na co liczyłam? Na to, że będę szczęśliwa. I po części jestem. Kocham tego mężczyznę, wiem, że on kocha mnie. Mamy wspólne zainteresowania, nadajemy na tych samych falach, mimo tych kilku lat wspólnie spędzonych raczej nie ma nudy i rutyny w naszym związku. Nie zabrałam dzieciom ojca. Ojciec odbiera dzieci o 15 ze szkoły, stara się spędzac z nimi sporo czasu (wydaje mi się, że jest tego więcej niż jak mieszkał z nimi), tylko w moim mniemaniu robi to zle. A czemu zle? Bo z tego, co widze, on stara się wynagodzic im krzywdy rzeczami materialnymi. Jego dzieci to w sumie fajne dzieciaki, lubię się z nimi bawic, ale gdy gdzies jestesmy i w zartach schodzimy na temat pieniędzy, to te dzieci się krzywią i mowią, że "100zł" to jest baaaaaaaaaardzo mało pieniędzy, a 8 latek chce iPhone'a.
        Tak, wiem co mówię. Oni zrujnowali swój związek po kilku latach, on przez swój pracoholizm, a ona przez "religię". Znam jej przyjaciółkę (nota bene ona ją w to wciągnęła) i sama mówi, że ten okras "poddaństwa Bogu" jej przejdzie, każdy tak ma w pierwszych latach tej "wiary" <--to jej słowa.
        Nie wyniosłam chaosu z domu. Mój dom rodzinny był pełen ciepła. Byłam niesamowicie szczęśliwym i beztroskim dzieckiem/nastolatką.
    • violettaa Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 10:59
      Wdepnełaś w niezłe bagno Ja na twoim miejscu uciekła bym od nich jak najdalej .Jesteś młoda osoba która ułoży sobie zycie od nowa ,napewno jestes na tyle zaradna ze sobie poradzisz.
      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:53
        Wiem, że sobie poradzę. Ale - banał(?) - kocham go? I wiem, że on kocha mnie?
    • an_ni Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 11:37
      nie no zostan! pomoz mu! doloz mu sie do tych dzieci i do zony
      i kup zesz te garnki sama! jak dobra gospodyni, kochajaca kobieta
      moze prosic faceta o kupno garnkow albo przescieradla!!
      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:26
        :-)))))
    • marianka_marianka Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 12:50
      wyczerpana.emocjonalnie napisała:
      " Witajcie. Przedstawię na szybko moją sytuację."

      Aż się boję, co by było gdybyś przedstawiła "na wolno"...

      Podsumowując Twój wybranek:
      - jest/nie jest w związku z konkubiną z która ma 3 dzieci
      - z żoną ma 2 dzieci
      - prowadził dwa związki na raz
      - jest bezrobotny (z czego Wy żyjecie??)
      - nie sprząta, kompletnie olewa zajmowanie sę wspólnym mieszkaniem
      - pozwala swoim dzieciom na demolowanie mieszkania
      - jakakolwiek krytyka z Twojej strony to atak na jego wolność
      - przekupuje dzieci kosztownymi zabawkami (skąd ma pieniądze??)
      - oszczędza na Tobie i waszym wspólnym mieszkaniu

      A Ty cytuję:
      "spędzamy chwilowo życie na tzw. słodkim lenistwie. Nauczyłam się gotowac, specjalnie do niego, bo mi spokojnie wystarczą kanapki. Próbowałam wprowadzic do naszego życia jakiś ład i porządek. Chciałam byc dla Niego dobrą kobietą, wyrozumiałą, cierpliwą itp."

      Napiszcie mi skąd się biorą takie kobiety???
      Czy Ty droga Autorko wcześniej mieszkałaś w Dżungli Amazońskiej, że "rzuciłaś" się na odpadek po poprzednich konkubinach/żonach z 5 dzieci?!
      Napisz, jakie są zalety Twojego ukochanego? Naprawdę jestem ciekawa...

      "Gdy mówię mu o tym, że ta cała sytuacja mnie boli to on twierdzi, że przesadzam."
      Ma rację, znałaś go rok, wiedząc że ma drugie życie i wiedziałaś co to za życie. Mimo to zamieszkałaś z nim planując wspólną przyszłość.

      "Jestem już z W. tyle czasu, starałam się wynagrodzic mu wszystkie krzywdy(?) (choc on święty nie był, ale o nieobecnych się nie mówi)."

      A tego to już kompletnie nie pojmuję...

      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:05
        Rozpisałam się, przepraszam :-)))))

        - Nie jest, odszedł od niej kilka lat temu
        - Tak
        - Prowadził. Ta konkubina powiedziała jemu - albo żona albo ja. On odszedł od poprzedniej żony.
        - Ma kilka firm, teraz odpoczywa po kilkunastoletniej harówie i nadzoruje nimi z domu, ale czasami tam wpada no i oczywiście chodzi na jakieś spotkania biznesowe
        - Jedyne co robi to zmywanie ;/ I robienie śniadań
        - Pozwala im na wszystko
        - To atak ja jego dzieci
        - Taaaak..."wynagradza" im swoją nieobecnośc. Jakby to dla dzieci było najważniejsze, te zabawki. Widzę, ile frajdy im sprawia, gdy organizuję im jakieś fajne zabawy, zabawki idą wtedy w kąt.
        - Na mnie nie oszczędza, oszczędza na wspólnym mieszkaniu


        Zakochałam się. Tylko tak mogę się wytłumaczyc? A jakie są jego zalety? Jest piekielnie inteligentnym mężczyzną, taki, o którym wiem, że mogę wszystkiego się od niego dowiedziec. Imponuje mi swoją wiedzą, zaradnością i doświadczeniem życiowym (bez docinek ;-) ). Mamy wspólne zainteresowania (polityka, ekonomia, prawo, literatura, podróże). Czujemy się bdb w swoim towarzystwie, nie nudzimy się, uwielbiamy chodzic razem do teatru, opery, kina, galerii. Uwielbiam leżec przy nim i wtedy czytamy razem książki. Poza tym on jest tolerancyjnym mężczyzną, ciepłym, dowcipnym, bystrym. Ma niesamowite poczucie humoru i naprawdę fajnych przyjaciół.

        Zamieszkałam z nim, bo się kochaliśmy.

        Krzywdy, tzn. ten podwójny związek. Ja od początku wiedziałam w co się pcham, chociaż nie chciałam, aby odchodził od niej.
        A wynagrodzic? Mhm, z tym drugim chłopakiem wiedliśmy zabawne życie, bez przejmowania się pierdołami, on gotował, ja sprzątałam, on prał, ja prasowałam, wyjeżdżaliśmy, bawiliśmy się i gdyby nie pił tyle to bym chyba zapłakała teraz z żalu :-)
    • premeda Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 12:57
      Jak widać źle wybrałaś, teraz radzę uciekać od tego gościa. Dać
      sobie czas na przetrawienie rozstania i poukładanie priorytetów.
      Nastepnie idź na terapię, gdzie się dowiesz dlaczego akurat takiego
      gościa wybrałaś, coby ustrzec się przed nastepnym razem. Później
      możesz zacząć szukać nastepnego pana.
      • kat-le Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 13:47
        tak, to jest bardzo sensowna rada. warta do zastosowania.
      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:29
        Ale jakiego "takiego" pana. Większośc związków przechodzi kryzysy i czy to jest powód do chodzenia na terapię? Widzę, co się dzieje w związkach moich znajomych, a przecież dokładnie w nich nie siedzę.
        • kat-le Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:38
          hym, wiele osob uwaza pojscie na terapie za cos wstydliwego i
          odnosze wrazenie ze ty rowniez - tak jakby to bylo za kare - a
          terapia dobrze prowadzone niezle rozwija, uczy spojrzec na siebie z
          innej perspektywy w ogole daje mozliwosc poznania siebie. ta rada to
          nie po to zeby ci "dokopac", nadla uwazam ze to dobra rada.
          • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:41
            Nie :-) Czemu wstydliwego? Lekarz jak lekarz, prawda?

            Chętnię pójdę, w końcu to nie jest stawianie kroku do tyłu. Mogę postawic dwa do przodu.

            Ale pójdę na terapię z nim. Zobaczę co o tym wszystkim myśli ktoś w miarę obiektywny.
            • kat-le Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 18:57
              tak dla scislosci: psycholog nie jest lekarzem
              zrobisz co chcesz - jak dla mnie mozesz rowniez skakac
              • thank_you Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 19:36
                Tak dla ścisłości: mówi się, że psycholog jest lekarzem dusz.

                Nie musisz się wypowiadac w tym wątku, jad cieknie ci po zębach.
        • premeda Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 26.03.09, 08:26
          > Ale jakiego "takiego" pana.
          Chodziło mi o to dlaczego mając do wyboru dwóch mężczyzn, z czego
          jeden wolny i równolatek, a drugi zajęty, z dziećmi, po dwóch
          nieudanych związkach i starszy od ciebie, wybrałaś tego drugiego.
          Nie mam nic do starszych partnerów, sama mam starszego o 9 lat ale w
          przypadku różnicy kilkunastoletniej czy nawet większej, uważam, że
          coś jest na rzeczy.
          > Większośc związków przechodzi kryzysy i czy to jest i czy to jest
          powód do chodzenia na terapię?
          Nie chodziło mi o kryzys w waszym zwiazku ale o terapię na kórej
          będziesz mogła poznać siebie, motywy jakimi się kierujesz dokonując
          życiowych wyborów, co powoduje, że przyciągasz/wybierasz ludzi o
          określnonym profilu. Ja np. mam takie szczęście, że trafiają mi się
          w związkach zawsze faceci bez kasy, więc wykorzystujacy mnie
          finansowo. Z obecnym jest już w miarę normalnie, raz ja jemu pomogę
          innym razem to on mi pomaga (ale z ręką na sercu, ta moja pomoc na
          razie jest większa). Inna rzecz, że ja na ogól nie pozwalam sobie
          pomóc, taka zosia samosia ze mnie. Jednak jak ten związek się sypnie
          to na taką terapię czy warsztaty się wybiorę.

    • brak.polskich.liter No jak to - co? 25.03.09, 13:06
      Strzelic sobie jeszcze trojke dzieci z bezrobotnym dzieciorobem. A ze pan
      plodny, to moze i czworke da rade machnac. Wtedy dylemat ¨odejsc czy zostac¨
      rozwiaze sie automatycznie.
      I wszyscy beda zyli krotko i nieszczesliwie.
      Koniec bajki.
      • kalam07 Leczyć sie na nogi. 25.03.09, 13:46
        Na nogi, bo na głowę to za późno !!!

        Zmarnowałaś swoje życie.
        • wyczerpana.emocjonalnie Re: Leczyć sie na nogi. 25.03.09, 16:43
          :-))) Serio? :-) A to bardzo interesujące :-)
    • kat-le Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 13:54
      popracuj nad soba. trudne sytuacje maja to do siebie ze zmuszaja do
      przemyslen, zatrzymania sie na chwile. zastanow sie czemu w ten
      sposob ukladasz sobie zycie. czemu podejmujesz takie decyzje - idz
      na terapie. goscia oczywiscie zostaw. i daj sobie czas, zanim znow
      rzucisz sie w wir milostek.
    • ewelina0907 Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 14:22
      Dziewczyny Pan jest chwilowo bezrobotny. I z tego co wyczytałam dobrze mu się
      powodzi finansowo. Pani wybrała zapewne jego właśnie z tego powodu. Liczyła, że
      też będzie prowadzić takie życie jak ex żona lub konkubina. Niestety przeliczyła
      się, Pan nawet nie chce zainwestować w dobre garnki i prześcieradła, nie
      wspominając o wycieczkach zagranicznych czy kupnie nowego mieszkania. I tego
      kobietka przeżyć nie może. Trafiła jak kulą w płot, nici z dobrobytu na który
      tak liczyła.
      • nick_ze_hej Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 14:48
        Możliwe, że masz rację, że na kasę poleciała i się przeliczyła, ale może to być
        taki typ kobiety, która wyznaje zasadę "czym gorszy tym lepszy". Miałem taką
        znajomą. Chłopak się do niej zalecał niegłupi, niebiedny, nieszpetny, dom dla
        niej budował, żenić się chciał. Były fumy, wybrzydzanie, szukanie dziury w
        całym, rzucanie pierścionkiem zaręczynowym. Drugi pan był już bardziej zbliżony
        do ideału. Podstarzały, żonaty i dzieciaty biurowy lowelas, który ją posuwał
        rekreacyjnie na biurku i w delegacjach. Ale też nie był bez wad. Dzieci były już
        prawie dorosłe, żona nad podziw wyrozumiała. Pełnię szczęścia znalazła przy
        trzecim też kolegą z pracy. Ten miał niepracującą żonę i trójkę dzieci w wieku
        przedszkolnym. To było to!
        Afera-gigant w pracy, ploty, żona płacząca ze skargą w kadrach i u dyrektora,
        ogólne potępienie, nawet ze strony własnej rodziny, wysokie alimenty, wynajęty
        pokój. Nareszcie była szczęśliwa;))
        • zosiasamosia_wawka Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:06
          Pewnei znajoma satysfakcjonuje zdobycz trudno dostępna
          Zwyciestwo daje słodycz, w dziecinstwie tatus nie byl dostepny ale w doroslym
          zyciu wydrę go innej kobiecie...he he
        • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:39
          Niestety pudło. Nie jestem taki typem kobiety. Cholera jasna, on w 90 % jest naprawdę cudownym człowiekiem. Mądrym, wyrozumiałym, ciepłym człowiekiem.
      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:36
        Błędna ocena sytuacji. Ja mam SWOJE mieszkanie. Nie liczę na jego PIENIĄDZE. Ewentualny dobrobyt zapewni mi moje wykształcenie i praca w moim zawodzie. Za granicę jeżdżę, chociaż w pełni zadowalają mnie polskie góry i jeziora. Interesuje mnie wschód i wolę wyprawy w tamte dzikie rejony niż byczenie się na plaży i niszczenie swojej skóry.

        Nie chodzi o inwestowanie w mieszkanie czy dom, lecz jego podejście. W. jest taki, że prawie siłą muszę zaciągac go do sklepu, w celu kupowienia nowego płaszcza, kurtki czy dżinsów, bo on sama nie chce ich sobie kupic. Chodziłby w jednym aż do zdarcia. A z drugiej strony z przyjemnością chodzi ze mną po sklepach i wybiera to i owo. On ma taki charakter, nie miał lekko w swojej młodości, prawdopodobnie stąd jego podejście. Teraz ciut przerysuję, ale czuję, że gdybym miała podobny rozmiar co jego eks to chętnie wymieniłby nasze ubrania ;-) On uważa, że to normalne, brac stamtąd pościel. Zachowuje się czasami jak słoń w składzie porcelany ;/
    • kalam07 Dobrze Ci tak ! 25.03.09, 15:16
      rozbiłaś kilku osob zycie, poleciałas na kase, teraz cie boli że nie
      możesz wydawać, bo wydaje ex-konkubina ...

      śmieszna jesteś w tych swoich zalach
      • premeda Re: Dobrze Ci tak ! 25.03.09, 15:25
        A jakaś rada dla autorki, bo przypominam, że to forum eksperckie
        (więc tutaj rady lepsze lub gorsze dajemy)! Jad można do woli
        wypluwać na sąsiednich forach, a szkoda, żeby w potoku nic nie
        wartych wypowiedzi zgubiły się słowa specjalisty. Ludzie miejcie
        trochę szacunku dla czyjejś pracy (w tym przypadku Pani Agnieszki).
        • nowy99 Re: Dobrze Ci tak ! 25.03.09, 15:47
          Nie, no tym razem (tu przepraszam) uśmiałam się do łez, komentarze
          (de facto zawierają właśnie poważne rady) są najprzedniejszego
          kalibru.
          ...szczerze mówiąc nie chce mi się wierzyć, że ta historia napisana
          jest w celu szukania rady, raczej ktoś dał upust swej fantazji i
          bawi się naszą reakcją...
          ...bo bardziej już se w życiu nakomplikować chyba nie można... nie,
          faktycznie, brakuje jeszcze kolejnej trójki dzieci pana W. z autorką
          wątku! Ale gość jest bydlę, sens życia mierzy chyba jedynie
          zarobionymi pieniędzmi. Bo o polityce to z każdym głupkiem (z
          przeproszeniem) można gadać bez końca.
          • wyczerpana.emocjonalnie Re: Dobrze Ci tak ! 25.03.09, 16:25
            Nawet nie wiesz jak się mylisz. Ale cieszę się, że mogłeś się dzisiaj tak roześmiac :-)
      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Dobrze Ci tak ! 25.03.09, 16:21
        Nic nie rozbiłam, nie poleciałam na niczyją kasę, bo mam swoją i ewentualnie moich rodziców, mogę wydawac pieniądze na co chcę, ale nie wydaję. Zdecydowanie wolę podróże, koncerty niż ubrania i kosmetyki, nie boli mnie, że wydaje pieniądze eks-konkubina, chodzi mi o podejście do wszystkiego.

        Śmieszny jesteś w swoich osądach.
    • chicarica Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:40
      Swoją drogą, to ta jego eks chyba najlepszy interes na tym wszystkim ubiła. Co
      prawda została z trójką dzieci, ale zawsze to lepiej niż trójka dzieci PLUS mało
      obrotny dzieciorób na stanie. Pozbyła się jednym słowem grzyba i teraz żyje jak
      człowiek.
      • brak.polskich.liter Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:47
        chicarica napisała:

        > Pozbyła się jednym słowem grzyba i teraz żyje jak
        > człowiek.

        Ano. Prawdziwe ¨blessing in disguise¨, huehue.
        • nowy99 Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:52
          Nie, no on nie jest taki "nieobrotny" - siedzi w domciu, prowadząc
          kilka firm, kasę rozpuszcza na to i owo - dobrze że choć dzieciaki
          coś z tej kasy skorzystają, szkolą się prywatnie, jeżdżą na wczasy.
          Gorzej, gdyby prowadząc te swoje firmy migał się od płacenia na
          dzieci, wykazując straty w prowadzonej działalności i my podatnicy
          musielibyśmy składać się na tę "piątkę"!
          • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:19
            Dwójka dzieci jest prawie dorosła. Starszemu synowi kupił dawno temu mieszkanie, pomaga mu do tej pory. Młodszy syn mieszka z mamą, ale ma udziały w jednej firmie. W. w tym miesiącu kupuje mu mieszkanie. W. utrzymuje do tej pory ich mamę, mają z sobą dobre relacje.

            A druga też ma za co życ, teoretycznie jest to dla dzieci, a praktycznie ona tym rozporządza.

            On się nie wymiguje od wychowywania dzieci.
      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:52
        Czemu mówisz, że dzieciorób? Tylko dlatego, że ma 5 dzieci? Ma, bo chciał, ma, bo go stac.
        • nowy99 Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 15:55
          Wyczerpana... no nie żartuj na Boga jedynego. Przyjmij do
          wiadomości: to dzieciorób, bo 5, bo z dwójką kobiet, bo je zostawił.
          Cóż tu jeszcze niezrozumiałego???
          • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:14
            Dzieciorób to takie określenie jak z kronik policyjnych. Określa człowieka, który niczym innym się nie zajmuje, tylko "montowaniem" dzieci. A on osiągnął w swoim życiu wszystko to, co mógł osiągnąc. I nie tylko dzieci są jego dumą.
        • nick_ze_hej Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:01
          Czyli reasumując gdyby facet mniej bałaganił, nie miał węża w kieszeni dla
          Ciebie i ciut ograniczył kontakty z liczną progeniturą to byłabyś całkiem
          szczęśliwa?
          • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:12
            Nie chodzi o ograniczenie kontaktu!!!!!!! Jego syn chciał z nami mieszkac, ale jego mama na to nie pozwoliła. Jak dla mnie to on może spotykac się z nimi codziennie, tylko niech je wychowuje normalnie, a nie przekupuje zabawkami. Niech się z nimi bawi w chowanego, a nie kupuje gry komputerowe. Niech się bawi z małą lalkami, zamiast kupowac jej domek dla barbie, bo ona wtedy sama sobą się zajmie.

            Nie chodzi tutaj o węża w kieszeni, tylko o jego podejście do TYCH spraw. Jeśli mówię, że potrzebujemy to to i to, to niech on nie zwozi tych rzeczy z tamtego domu! Może to błąd i powinnam jak inne kobiety nie dyskutowac z nim o każdej pie..., tylko isc do sklepu i po prostu kupic? Wtedy na pewno nie byłoby żadnego problemu.

            Nie o bałagan chodzi. Sama mam u siebie tzw. artystyczny nieład, bo inaczej nie odnajduję się w mojej przestrzeni. Ale jeśli go o coś proszę, to niech to zrobi, bo ile można patrzec na jakieś papiery?
            • nick_ze_hej Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:20
              - Wychowanie jego dzieci to nie Twoja sprawa, po co się wcinasz?
              BTW. ilu znajdziesz ojców bawiących się lalkami ?
              - Nie pytaj, nie dyskutuj tylko idź do sklepu i kup co uważasz za potrzebne,
              skoro to nie problem skąpstwa z jego strony.
              - Jego papiery to jego sprawa. Ty powinnaś się od nich trzymać z daleka. Czy on
              Ci grzebie w Twoich kosmetykach?

              Moim zdanie to szukasz dziury w całym ... albo problem jest zupełnie gdzie indziej.
              • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:24
                - Wcinam się, bo nie chcę, aby totalnie skrzywdził te dzieci. Po części zaczyna to przynosic rezultaty, bo gdy on jest z nimi, a ja w tym czasie dzwonię to słyszę głosy radosnych dzieciaków, które się BAWIĄ a nie siedzą przed kompem. Ilu znajdę? A daleko nie będę szukac. Mój ojciec. Do mojego rodzinnego domu ściągały watahy dzieciaków, które rewelacyjnie się z nami bawiły. No i mąż mojej siostry.

                - No i tak będę robiła :-(

                - Jego papiery byłyby jego sprawą gdyby leżały w jego gabinecie a nie w strefie codziennego użytku, czyli w salonie. Moje kosmetyki trzymam w odpowiednim miejscu, nie walają się po domu. On nie grzebie w moich rzeczach, ja nie grzebię w jego i tylko dlatego to jeszcze tam leży.
              • nowy99 Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:26
                A czy planujesz z nim założyć rodzinę? O te kolejne dzieci chodzi.
                Bo chyba tak, taka kolej rzeczy w życiu.

                I tutaj się MOCNO i RZETELNIE zastanów. Nad swoim przyszłym losem.
                Bo ryzyko sięga 100%.
                Z rozwagą układaj swoje klocki życiowe. I swoim dzieciom też.
                • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 16:28
                  Planowałam. Ale teraz mocno się nad tym zastanowię.

                  W nocy zarezerwowałam sobie wyjazd na tydzień (urodzinowy) do Rosji, odpocznę tam, przemyślę wszystko i jak wrócę, to podejmę stosowne decyzje :P
    • enith Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 19:52
      "Odejśc? Zostac? Co robic?"

      Po pierwsze: przestać wychowywać NIE_SWOJE_DZIECI. Rozumiem, że nie zgadzasz się ze sposobem, w jaki twój partner traktuje swoje dzieci, ale nie jesteś ani ich matką, ani nawet macochą, by to oceniać, krytykować, a już w szczególności ingerować w to. Baw się z dziećmi partnera po swojemu, przecież nic nie stoi na przeszkodzie, ale nie ustawiaj partnera na swoją własną modłę w kontaktach z jego własnymi dziećmi, bo NIE_MASZ_TAKIEGO_PRAWA.
      Po drugie: przestań WYCHOWYWAĆ_DOROSŁEGO_FACETA. Związałaś się z mężczyzną, któremu nieporządek nie spędza snu z powiek? Zaakceptuj to, a nie próbuj ustawiać go w sposób, a jaki wdraża się nastolatka do obowiązków domowych. Nie uważasz, że trochę na to za późno?
      Po trzecie: zajmij się domem sama, jeśli masz na tyle niedomyślnego partnera, że nie jest w stanie zrozumieć, czemu nie masz ochoty spać w tej samej pościeli, w której gził się z poprzednią konkubiną. Kup tę cholerną pościel, garnki i co jeszcze potrzeba i przyjmij do wiadomości, że masz takiego partnera, jakiego sobie wybrałaś.
      • wyczerpana.emocjonalnie Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 25.03.09, 19:59
        Już wiem, dziękuję.
    • wyczerpana.emocjonalnie Dziękuję wszystkim za pomoc. 25.03.09, 20:06
      Dziękuję wszystkim za pomoc i rady.

      Wiem, co poprawic i nad czym ewentualnie pracowac (oraz w jaki sposób) jeśli zdecyduje się na kontynuowanie tego związku. Wybiorę się również do terapeuty, nic mi to nie zaszkodzi, a zawsze może pomóc.

      Proszę moderatora o skasowanie tego wątku, tak mi będzie łatwiej :-(

      Pozdrawiam serdecznie,

      O.

      • carmita80 Re: Hej! 25.03.09, 20:19
        Jesli tu jeszcze zajrzysz to pozdrawiam i po przeczytaniu wypowiedzi
        (z czystej ciekawosci) uwazam ze jestem wyczerpana emocjonalnie ich
        brakiem jakiegokolwiek poziomu.

        Ja ci radzic nie bede bo to trudne gdyz nigy w podobnej sytuacji nie
        bylam, piszesz ze to inteligentny facet wiec moze dotrze do niego co
        chcesz mu przekazac. Glowa do gory!!!
        • nowy99 Re: Hej! 26.03.09, 09:59
          Wyczerpana, weź jeszcze jeden osąd pod uwagę. Mianowicie obaj Twoi
          faceci: P. i W. to ludzie z kategorii odrzutów społecznych. Pijak i
          gość zostawiający swoje liczne rodziny. Nigdy przenigdy nie tykaj
          takich przypadków, bo płacz będzię Ci towarzyszem do grobowej deski.
          Nawet jeśliś kulawa, ślepa, trędowata - żaden nie jest wart
          związania się z nim i poświęcenia choćby kilku dni. Takich gości po
          prostu dyskwalifikuje się z miejsca! Oni, z tego co opisałaś, nie są
          warci funta kłaków. Źle Cię traktują, pan W. nie zajmie się Waszymi
          dziećmi należycie - to wszystko pogrąży Cie z czasem w mroku
          depresji. A z niej wychodzi się (albo i nie) duuużo trudniej niźli z
          toksycznych związków.
          I nikt tu na forum źle Ci nie życzy tylko Twoja sytuacja i Twój
          poziom cierpliwości w znoszeniu jej jest zwalający większość z nóg.
          Powodzenia i dobrych decyzji.
    • efi-efi Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 28.03.09, 20:57
      Odejśc? Zostac? Co robic?

      Odejdź.
      Rozbij następną rodzinę.
      Skoro teraz zabrałaś ojca trójce dzieci to teraz weź się za faceta z czwórką z
      drugiego ,albo trzeciego związku i piątką z wcześniejszego.

      I nie chrzań, że facet zostawiający najpierw żonę z 2 dzieci, a potem partnerkę,
      której zrobił 3 dzieci jest fantastyczny.

      Kawał gnoja i tyle.
    • olimpiaxx Re: Odejśc? Zostac? Co robic? 28.03.09, 22:58
      Nie chcę oceniać Twojego postepowania, ale powiem Ci jedno; "Nie
      sadź kwiatów na betonie" Na pewno jesteś madrą kobietą i zrozumiesz.
      Nigdy nie wchodź w związek z żonatymi..Wiedz, że zawsze komuś kogos
      odbierasz, że ranisz...czy chciałabys, aby jakas kobieta Tobie
      odebrała mężczyznę? Nie wykorzystuj tego, że być mieli oni jakis
      kryzys w małżenstwie, może powiało im nudą...Nasze zycie to przeciez
      taka sinusoida, raz sielanka, drugi raz nieco mniej tych sił
      witalnych. Ty zawsze bedziesz odczuwac rozdrażnienie, ze On spotyka
      sie z dziećmi swoimi, a mógłby w tym czasie z Tobą byc itd...

      Czy na pewno nie ma wokół Ciebie fajnych, wolnych mężczyzn????
      Na pewno go kochasz, ale daj sobie z nim spokój. Będzie Ci
      trudno..Ale wybierz właściwie.
      Może kiedyś wspomnisz te słowa.............
    • eastern-strix zastanawia mnie... 30.03.09, 09:57
      ...ze Ty absolutnie nie widzisz zadnego wlasnego wkladu w te sytuacje.

      Randkowalas z kolesiem, ktory wikt i opierunek mial w domu, wiec jasne,ze byl
      super i czarujacy kilka godzin tygodniowo.

      A teraz masz go non-stop i mysle,ze najlepiej na tym wyszla jego eks - pozbyla
      sie trutnia i pewnie ma satysfakcje, ze kobieta, ktora rozbila jej zwiazek
      skonczyla tak jak ona kilka lat temu.

      Nie pisze tego,zeby pograzyc lezacego - znam to z wlasnego doswiadczenia.

      Nie wiem, co masz robic. Dokonalas takich a nie innych wyborow i sa konsekwencje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja