Kompleks niższości wobec męża

27.03.09, 06:49
Proszę o porady i spojrzenie ze strony, bo sama nie daje z tym rady.
Jesteśmy oboje po 40-tce, pobraliśmy się niedawno po nieudanych
związkach i kilkuletniej znajomości. Przeniosłam się z synem
nastolatkiem do niego, do innego kraju, całkowicie rezygnując z
dotychczasowego życia i zdając się całkowicie na jego łaskę i
utrzymanie. Nie mogę podjąć pracy, bo dopiero ubiegamy sie z
dzieckiem o stały pobyt, nie znam dobrze języka, bo czeka mnie
jeszcze szkoła językowa, nie mam ani swoich przyjaciół, ani swoich
ścieżek, zwyczajnie jestem obca...Mam straszne kompleksy i poczucie
niższości zarówno wobec zasiedziałych już tu jego znajomych, jak i
wobec męża. Jest pracowitym, odpowiedzialnym, troskliwym i
przystojnym mężczyzną, ma mnóstwo zalet, przewyższa mnie pod wieloma
względami, a to zamiast cieszyć zaczyna mnie coraz bardziej dręczyć:
zaczynam się wstydzić mojej zależności finansowej, nieposiadania
własnych dochodów, braku wiedzy językowej, braku własnego świata,
środowiska, wieku, brzydoty, nawet prawa jazdy nie mogę używać, bo
tylko stały pobyt pozwala na zdawanie na tamtejsze prawo jazdy.
W byle sprawie maz musi chodzić ze mną jak z dzieckiem za raczke,
czuje się bezradna i bezsilna bez niego. Z tego powodu z każdym
dniem coraz bardziej nie lubię siebie, wstydzę się za siebie, nie
szanuje siebie, po prostu jeden wielki kompleks! Wstydzę się nawet
mezowi w oczy patrzeć, bo ma taka beznadziejna zone... Unikam ludzi,
unikam wychodzenia z domu, płaczę i wiem, ze z każdym dniem pogrążam
się coraz bardziej.
On mowi mi, ze przesadzam i urywa rozmowę, denerwuje sie, może
inaczej wyobrażał to nasze wspólne życie... A ja przez to jeszcze
bardziej chce sie pod ziemie zapasc.
    • kaz-oo Re: Kompleks niższości wobec męża 27.03.09, 07:25
      A jaki był Twój świat i Twoje życie przed emigracją?
      • switanie Re: Kompleks niższości wobec męża 27.03.09, 08:48
        czesc! zycie bylo pracowite, aktywne, ale bez milosci i bez mezczyzny.
    • efi-efi Re: Kompleks niższości wobec męża 27.03.09, 09:43
      Emigracja sama w sobie jest stresująca. Wiem coś o tym.

      To , że trudno Ci się odnaleźć w nowej sytuacji wcale mnie nie dziwi.
      Człowiek czuje się "wykorzeniony", bez miejsc, które zna, bez swoich znajomych,
      bez pracy, bez całego dotychczasowego życia, w miejscu gdzie wszystko jest obce,
      nawet powietrze pachnie inaczej.
      Znajomi, którzy tak naprawdę nie są nasi i nas nie interesują.
      Im człowiek jest starszy tym trudniej mu zaakceptować zmiany, w pewnym wieku
      chce się mieć poukładane życie i zapewnione poczucie bezpieczeństwa.

      Ja bym Ci radziła zagryź zęby i ucz się języka, syn też.
      Nie obwiniaj się o to, że nie znasz języka, że nie masz pracy, że nie możesz
      używać prawa jazdy.
      DAJ SOBIE CZAS!
      Twój mąż też to przerabiał na początku jak przyjechał do obcego państwa. Ci
      wszyscy zasiedziali jego znajomi też przechodzili przez jakieś niefajne prace,
      brak języka, brak znajomości swoich praw.
      Nie zamęczaj męża gadaniem, że czujesz się brzydka, głupia.
      Jak nie wiadomo co robić to trzeba robić swoje, czyli skup się na tym żeby
      posprzątać w domu, ugotować i wkuwać słówka.
      Z czasem samo się ułoży.

      Jak będziesz tak źle o sobie myśleć to reszta świata też tak o Tobie będzie myślała.

      Piszesz, że Twój mąż jest spoko człowiekiem więc zdaje sobie sprawę, że nie da
      się przyjechać do obcego państwa i natychmiast dobrze się tam czuć.
      Mój mąż też mnie wszędzie musiał prowadzić "za rączkę", wozić, załatwiać i
      gadać za mnie bo nic nie rozumiałam.
      I też siedziałam w domu, nie wychodziłam do ludzi, wszystko mnie przerażało, a
      najbardziej własna nieporadność. Wydawało mi się, że ktoś ukradł moje życie.
      Z przedsiębiorczej kobiety stałam się bezbronnym dzieckiem.
      Ale WIERZ MI to jest do opanowania.
      Ja sobie pomyślałam, że skoro ileś ludzi opanowało ten język to i ja dam radę.
      Tobie też się uda, musisz tylko włożyć w to trochę pracy.
      • czarnyraider Re: Kompleks niższości wobec męża 27.03.09, 12:13
        przede wszystkim jesli zdecydowalas sie na tak odwazny krok (
        jeszcze raz sprobowac milosci + wyjazd - uwierz, to jest odwaga ) to
        pewnie jestes fajna babka.
        Rob po kolei to co zaplanowalas. Zaczelas zycie jakby od nowa z
        plecakim doswiadczen. To jest trudne, na pewno. Efi-efi ma racje,
        daj sobie czas. Potrzebny jest na zaklimatyzowanie sie, na nauke
        jezyka. Pal licho znajomych. Wy jestescie najwazniejsi. Jesli Twoj
        partner Cie wspiera to badz spokojna. On wie, ze potrzebny jest
        czas. Spokojnie, ale sie nie poddawaj. Realizuj to co zaplanowalas,
        a wszystko zacznie sie ukladac. Wazne tez chyba ,zeby czlonkowie
        Twojej rodziny widzeili i odczuwali ,ze sie starasz. Mniej sie beda
        o Ciebie martwic.
        • mrowkojad2 Re: Kompleks niższości wobec męża 27.03.09, 12:17
          Nie wiem, jaki masz zawód, ale jeżeli taki, że pracę możesz
          wykonywać zdalnie, to może spróbuj znaleźć w Polsce firmę, z którą
          możesz współpracować na odległość. Będziesz miała zajęcie, pieniądze
          i nie będziesz czuła się tak zależna. Wiem jak to jest z aktywności
          zawodowej przejśc nagle do bezczynności
    • switanie Re: Kompleks niższości wobec męża 27.03.09, 16:59
      Dziękuję za listy pełne życzliwości i mądrości. Rozsadek podpowiada,
      ze tak właśnie trzeba, ale jakieś niekontrolowane mroki wewnętrzne
      zaciemniaja umysl i wtedy tak bardzo potrzebna jest pomoc. Dziekuje.
Pełna wersja