rozmowa męża z koleżanką z pracy

27.03.09, 08:38
Jakiś czas temu mój mąż przeprowadził na skype wg niego nic nie
znaczacą rozmowę z koleżanką z pracy.
Moje życie po przeczytaniu tego wywróciło się do góry nogami, nie
mogę zaznać spokoju, wciąż mnie to prześladuje, mąż tłumaczy to
bardzo oględnie.

Jak sądzicie, o czym ta rozmowa może świadczyć?

....
ona: takiego cię lubię …. ale to już przeszłość
on: dlaczego tak piszesz ????
ona: piszę to co czuję
on: ale co jest przeszłością – to że mnie lubisz, czy to że taki
jaki byłem już nie będę ??
ona: to że taki byłeś a już nie będziesz
on: tego nie wiesz, może za mało mnie znasz
ona: ja cię pamiętam innego, zawsze raczej z tej dobrej strony, do
czasu ….
on: jak myślisz do jakiego czasu
ona: ten czas już minął … niestety
on: .. przecież .. nic nie może przecież wiecznie trwać co zesłał
los trzeba będzie stracić .. :(
ona: to są pesymistyczne słowa i ja uważam że tak nie musi być
on: nie do końca za wszystko w życiu płacimy, za wszystko ale trzeba
iść naprzód …
ona: piękne słowa ….
on: jesteśmy podobni nie moglibyśmy razem żyć
    • marianka_marianka Re: rozmowa męża z koleżanką z pracy 27.03.09, 08:46
      Ta rozmowa jest wyrwana z jakiegoś kontekstu i dla mnie osobiście nic by nie znaczyła.
      Na marginesie - ta rozmowa kojarzy mi się z postem o żonie, która nadmiernie kontrolowała męża. Przynajmniej wiele uczestników forum jes to zarzucało. I z tego powodu mąż nie chciał mieć i nie miał z nią wspólnego tematu do rozmów.
      • 6jolka6 Re: rozmowa męża z koleżanką z pracy 27.03.09, 08:52
        Fakt, mąż nie miał i nie chciał ze mną miec tematów do rozmów. Jak
        ja mu opowiadałam o swojej pracy, on odpowiadał, że go to nie
        interesuje. Jak go zapytałam dlaczego odchodzi z telefonem na bok,
        odpowiedział, że zagmatwane sprawy firmowe, nie będzie mnie
        wtajemniczał.

        Kontekstem jest nasze małżeństwo. Bo sama rozmowa też była dla mnie
        wyrwana z kontekstu, bo mąż twierdził, że nie rozmawia z koleżankami.



        • annb Re: rozmowa męża z koleżanką z pracy 27.03.09, 09:22
          sprawdz czy nie zawadzasz porozem o futrynę
    • margotje Re: rozmowa męża z koleżanką z pracy 27.03.09, 10:55
      Dla mnie jest to ewidentny dowod na to, ze te pare cos laczy(lo). Rowniez
      przekonana jestem, ze Twoj maz nie "dal za wygrana" w odniesieniu do "kolezanki".
      Jesli (jeszcze) nie masz dzieci, to pilnie umow sie z adwokatem i wypros
      malzonka ze wspolnego zamieszkania.
      Chyba, ze wyzna wszystkie grzechy, szczerze a uczciwie przyzna sie do
      nielojalnoscii obieca poprawe. Mozesz mu wtenczas jeszcze dac szanse,
      jednoczesnie uwaznie miec go na oku przez dlugi okres probny.
      Nie chce Cie martwic, ale nie wyglada to dobrze.
      • czarnyraider Re: rozmowa męża z koleżanką z pracy 27.03.09, 11:51
        tez mi wyglada na stara znajomosc, bliska znajomosc. Zakonczona juz.
        Albo cos sie szykowalo, ale nie rozwinelo. Albo byli ze soba i tez
        zakoncyli zwiazerk z jakis przyczyn, a teraz zaczeli prowadzic ze
        soba dialog. Moze to tylko rozmowa luzna o przeszlosci. Tez jest
        kilka osob, z ktorymi moglabym poprowadzic podobne. Dowiedz sie
        dokladnie. To najwazniejsze. Na pewno nie warto martwic sie na
        zapas.
        • 6jolka6 sprzeczność faktów i wypowiedzi 27.03.09, 14:56
          Mąż mi powiedział, ze skończył ze wszystkim - nie powiedział mi zaś z czym.
          Ona napisała do niego, że oddalił się od niej jakiś czas temu.
          Że zerwał z nią (kontakt w domyśle).
          Że dlaczego twierdzi, że nie pasują do siebie.

          On nie ma najmniejszego zamiaru ustosunkować się do powyższych wypowiedzi tej
          kobiety.

          Mąż powiedział mi, że był głupi, że uganiał się za tymi małpami - nic zaś nie
          mówi za jakimi to małpami i na czym polegało to uganianie się.

          Mówił mi też, że nie chciał jej skrzywdzić i dlatego próbował z nią dalej
          rozmawiać (chodzi w domyśle o zacytowaną rozmowę).

          Twierdzi, że wiele razy mówił jej, że nie mogliby razem żyć, bo oboje lubili się
          napić i tak żyjąc przepili by wszystko - a zacytowana rozmowa nie ma przecież
          żadnego związku z piciem, czy imprezą.

          Twierdzi, że jego wypowiedź "za wszystko w życiu płacimy" oraz "nic nie może
          przecież wiecznie trwać" jest cytatem z piosenki (co jest prawdą) i nie ma
          żadnego związku z ich relacjami, z tym co jest i co było między nimi. Zatem
          dlaczego akurat taki cytat do takiej osoby i w takiej rozmowie? Po co? On
          odpowiada, że bez związku.

          W ogóle twierdzi, że miedzy nimi nic nie było, że zwykłe koleżeństwo, zwykłe
          kumpelstwo - pomimo iż powiedział, że go rozumiała, akceptowała, że jej pomagał;
          o ona, że mój mąż wiedział jak ona wszystko przeżywa, dlatego pisał smsy z
          pytaniem "jak się czujesz".

          Mój mąż twierdzi, że pisał do niej smsy tylko dlatego, że potrzebował się do
          kogoś odezwać, a rodzina którą odwiedzał jak ja byłam na zajęciach - no cóż nie
          mógł ich obarczać swoimi problemami. Jednak zapytany o czym rozmawiał i co pisał
          do tej koleżanki twierdzi, że nie zwierzał jej się z żadnych swoich problemów,
          przeżyć.
    • krzysztof-lis Re: rozmowa męża z koleżanką z pracy 27.03.09, 13:24
      Temat wałkujesz od lipca. Może starczy?
      • krzysztof-lis Re: rozmowa męża z koleżanką z pracy 27.03.09, 13:28
        W dodatku pod różnymi nickami...

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=92855012&a=92855012
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=82695775&a=82837821
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=92645907&a=92645907
        • 6jolka6 Re: rozmowa męża z koleżanką z pracy 27.03.09, 14:25
          Tak, zgadza się, wałkuje temat i wciąż tkwię w tym po uszy.
          Nie wiem, czy cieszyć się, że śledzisz moją historię ...
          Może Ty mi coś trafnego poradzisz, skoro znasz dobrze sytuację.
          Zacytowałam ich rozmowę, bo mąż twierdzi, że tak rozmawia ze wszystkimi, że nic
          tam "dziwnego" nie ma, że ja mam urojenia ... I dopóki o tym nie pisałam gotowa
          byłam poddać się jego sugestiom i uznać swoją "winę", ze jestem nadmiernie
          nieufna. Ale nie dawało mi to spokoju, że on tak mnie traktuje i postanowiłam
          zapytać innych na forum. Nie pytam znajomych, bo jest mi niezręcznie.
          Wałkuję temat od lipca? Z mężem od 1,5 roku i końca nie widać.
          Sprawa jest o tyle trudna, że on od tego czasu zmienił się jedynie w sferze
          stosunku do wykonywania prac domowych i seksu lecz nie w kwestii mówienia
          prawdy, szanowania mnie; dalej próbował mnie wodzić za nos.
    • marlena_mill Re: rozmowa męża z koleżanką z pracy 27.03.09, 14:00
      No i co z tego, że dziewczyna pyta się innych o zdanie,po to jest
      forum... widać że nie daje jej to spokoju i wcale jej się nie
      dziwię, bo czuje że znalazła się jakimś tunelu bez wyjścia.
      Facet do niczego się nie przyznaje, jest nie szczery, a jeśli do
      tego mówi jej, że jeśli jej sie nie podoba to się rozwiedźmy to
      chyba jest jasne, ze gdzieś uczuciowo dawno odpłynął.
      Moim zdaniem na pewno ich coś łączyło, z tego co piszesz to ona ma
      do niego żal że czegoś nie dotrzymał a on wyniguje się od jasnej
      odpowiedzi ( tak jak to robi też w domu).
      Prawdopodobie miał z nią romans, oddalił sie od ciebie emocjonalnie,
      ale nie chcę wprost, jak kazdy tchórz, jasno Ci tego powidzieć, bo
      się boi a udowodnić mu nie możesz niczegobo takie rozmowy nie są
      dowodem na ich uczucie i składanie przez niego wobec niej obietnic.
      Ale widać, że ona ma do niego żal, a on teraz nie umie jej wprost
      powiedziac, że nie będzie dla niej na przykład zostawiał rodziny.

      Dziewczyno musisz postawić sprawę jasno, że wiesz i że on musi się
      na coś zdecydować. Nie możesz się tak dalej katować, bo widać że
      trwa to od tylu miesięcy !

      Jeśli go kochasz i nie chcesz się rozwodzić to masz problem ! Ale
      musisz go rozwiązać bo takie rzeczy tylko pogłębiają się z czasem,
      niestety...



    • eastern-strix Re: rozmowa męża z koleżanką z pracy 28.03.09, 00:59
      >>>>Kontekstem jest nasze małżeństwo. Bo sama rozmowa też była dla mnie
      wyrwana z kontekstu, bo mąż twierdził, że nie rozmawia z koleżankami.<<<<

      Ze co, prosze?

      Wymagasz od meza, zeby w pracy nie rozmawial ze wspolpracownikami plci zenskiej???
      No, kochana, jesli Ty go ciagle podejrzewasz o zdrade to on to w koncu zrobi.
      Z doswiadczenia pisze - mialam takiego faceta, ktory wszedzie weszyl
      konkurencje. Najpierw to bylo slodkie, potem zastanawiajace, potem mnie
      wku*****o a na koncu znalazlam sobie innego, ktory mnie nie tlamsil.

      Milosc jak rtec - zacisniesz piesc i przeleci przez palce. A jak zostawisz dlon
      otwarta to zostanie.


      • eastern-strix aha... 28.03.09, 01:01
        ...zapomnialam dodac, ze ten Twoj maz to chyba rzeczywsicie ma problem,bo nie
        potrafi sie opanowac a potem oskarza o to kobiety, ktorym ubliza ('malpy').
        Czyli dla mnie w domysle - chcial czegos wiecej,ale tracil czas, bo one tylko
        flirtowaly.

        Moze lepiej byc z facetem, ktory nie lata za kazda spodniczka i wtedy Ty nie
        musisz go kontrolowac i tlamsic. :)
        • 6jolka6 Re: aha... 28.03.09, 12:11
          Czytaj ze zrozumieniem - ja jemu nie zabraniałam rozmawiac z
          osobnikami płci przeciwnej i nie to napisałam.

          I jeśli mi chciałaś napisać, ze mąz jest beznadziejny a ja głupia,
          to szkoda Twojej fatygi.

          Wolę zebyś sie ustosunkowała do mojego problemu - chcę odpowiedziec
          sobie na pytanie co ich mogło łączyć - bazując na tych strzępach
          informacji które posiadam.
          • eastern-strix Re: aha... 28.03.09, 16:37
            >>>>Wolę zebyś sie ustosunkowała do mojego problemu - chcę odpowiedziec
            sobie na pytanie co ich mogło łączyć - bazując na tych strzępach
            informacji które posiadam<<<<

            Ja Ci nie odpowiem, bo mnie z\ nimi nie bylo.
            A moze zapytaj meza?
Pełna wersja