problem z ojcem:(

30.03.09, 14:47
Moim problemem jest mój własny ojciec a dokładnie jego zachowanie w
stosunku do mojej córki.
Od dnia kiedy się mała urodziła (a ma teraz 20 miesięcy) mój ojciec
odwiedza nas codziennie, wszystko by było ok – wizyty mi nie
przeszkadzają ale on się wtrąca w wychowanie córki, w to jak ja ją
ubieram, jak karmie, czy karmie (pyta czy dostała kanapkę, czy
zjadła serek, pić jej dałaś), co jej daje jeść, przy tym krytykuje i
twierdzi, że on jest lepszy i on to by lepiej nakarmił, on się
lepiej z moją córką bawi niż ja i mój mąż, on lepsze zabawki kupuje
niż my. (takich i podobnych sytuacji mogłabym dużo wymieniać)
Ja siedzę w domu z córką mój mąż pracuje i widuje swoją córkę 3-4
godziny dziennie więc jak zbliża się weekend to cieszymy się że go
wspólnie spędzimy ale nie, mój ojciec nęka mnie telefonami że on
może zabrać wnuczkę na spacer i że on na pewno lepiej spaceruje niż
my, dodam że mój ojciec wychodzi z małą na spacer w tygodniu.
Tłumaczyłam ojcu i ja i moja mama, ale to nie pomaga kończy się
awanturami, obrazą ale potem jest tak samo jak było.
Już nie wiem co mam robić jak się zachowywać jak rozmawiać z ojcem
może mi coś doradzicie?
    • marianka_marianka Re: problem z ojcem:( 30.03.09, 16:47
      Wyluzuj trochę. Twój ojciec kocha swoją wnuczkę, chciałby ją widywać codziennie zabierać na spacery, a Ty jeszcze narzekasz...
      Nie podobają Ci się jego metody wychowawcze, uwagi itp to powiedz mu o tym, masz ułatwione zadanie bo to TWÓJ ojciec, a nie teściowa czy teść.
      Mój tata też zabiera wnuczka raz w tygodniu na spacer i zawsze z dumą mówi, że mały bardzo go słucha, nie broi, nie rzuca się na ziemię itp. W domyśle dodaje, że zdarza się to małemu przy mnie.
      Na co ja ze stoickim spokojem mówię: to dobrze że jest grzeczny przy Tobie, ze mną jest na okrągło więc na więcej próbuje sobie pozwalać.
      I tyle.
      • mama.79 Re: problem z ojcem:( 30.03.09, 23:57
        Ja mu nie zabraniam widywać jej codziennie to już napisałam że nie
        mam nic przeciwko - musisz bardziej dokładnie wczytac sie w tekst:),
        i niewydaje mi się, żeby można było w takiej sytuacji wyluzować
        skoro chodzi o moje dziecko.
        Jak pisałam już wcześniej - rozmawiałam z ojcem na ten temat nie
        tylko ja (czytaj uważnie!!!) ale to nie pomaga.
        Zachowanie mojego ojca to coś w rodzaju TOKSYCZNEGO DZIADKA i
        myślałam, że znajde na forum kogoś kto mi poradzi jak z takim
        dziadkiem postępować.
        • zosik1982 mam to samo 31.03.09, 00:45
          Moj tato opiekuje sie moja corka, 2 dni chodzi do zlobka a 3 dni
          zajmuje sie nia moj tata. Awanturki typu to robisz zle sa na
          porzadku dziennym Ale znalezlismy z mezem rozwiazanie, zaczelismy mu
          przytakiwac ale dalej robic swoje :) zawsze dodajemy, ze dziadzius
          kocha cie... i robimy tak jak dziadzius chce. Ale to tylko slowa...
          bo robimy po swojemu...i dziala :):) nareszcie, bo moj maz byl juz
          gotow namawiac mnie abym zrezygnowala z pracy.

          Rozumiem cie doskonale, ale znajdz sposob, a wydaje mi sie ze
          przytakiwanie twojemu poskutkuje.

          pozdrawiam
        • marianka_marianka Re: problem z ojcem:( 31.03.09, 00:53
          Przeczytałam bardzo dokładnie, zapewniam Cię. Dalej uważam, że to co opisujesz nie jest TOKSYCZNE, ewentualnie upierdliwe.
          Jedynym rozwiązaniem jest powtarzanie ojcu jak zdarta płyta: to nasze dziecko i to my decydujemy, co je, kiedy je, co ubiera, czym się bawi itp.
          Co nie zmienia faktu, że naprawdę czasem można odpuścić.
          Skoro wszyscy powtarzają ojcu, że postępuje niewłaściwie, a on obraża się i dalej swoje to jakiej porady oczekujesz?
          Ojciec nic sobie nie robi najwidoczniej z waszego gderania i jestem za tym, żebyście wzięli z niego przykład i robili swoje.
          To wy jesteście rodzicami. Oczywista oczywistość:)
    • lliimmonka Re: problem z ojcem:( 31.03.09, 22:47
      ze swoim mam identycznie, tyle, że mieszka z nami, ale mam wrażenie , że mu
      trochę przechodzi... Myślę, że pewne zachowania są jakimiś obawami z
      przeszłości, mój mnie wkurza z jedzeniem i karmieniem małej, no bo skoro ja
      byłam niejadkiem to wnuczka pewnie kopia mamy, a wnuczka drobnej budowy, ale je
      normalnie.Co do zabawek mam spokój, nie ingeruje,ciuchy raczej też nie...Ja
      ogólnie robię swoje, a jak nie to czasami jest ostra wymiana zdań.
      • kluchaleniwa Re: problem z ojcem:( 01.04.09, 16:32
        Może zbyt delikatnie tatusiowi zwracasz uwage,a może powinien ostro
        powiedzieć to Twój mąż?Gdyby nie skutkowało...zmieńcie miejsce
        zamieszkania i nie podawajcie adresu:-)
        • efi-efi Re: problem z ojcem:( 01.04.09, 21:32
          My tak mamy z dwóch stron od obu babć. Na szczęście telefonicznie.
          Wiecznie słyszę ile ma siedzieć przed TV, co jeść, a co nie, czy czysty, czy
          pazury obcięte, dlaczego tak długo kaszle, a dlaczego na dwóch kółkach jeszcze
          nie jeździ tylko z bocznymi - zaniedbujemy go. Kto go nauczył brztdko mówić, a
          ojcze nasz nie potrafi do końca powiedzieć, dawać odżywki lub nie (zależy która
          babcia).
          Wierzę, że jest to denerwujące, ale naprawdę fajniejszy jest dziadek, który
          kocha wnusię niż taki , któremu ona jest obojętna.
          Rób swoje i tyle. Powtarzaj do znudzenia, że masz tyle i tyle la, jesteś dorosła
          i chcesz mieć prawo wychowywać po swojemu nawet za cenę błędów, tak jak on mógł
          to robić.
Pełna wersja