Dodaj do ulubionych

Matka toksyczna czy troskliwa?

04.04.09, 11:57
Za trzy miesiące wychodzę za mąż i wyprowadzam się od rodziców. Mam 23 lata.
Jednak moja mama czasem traktuje mnie jak małą dziewczynkę, która ma robić
tak, jak ona chce.
Gdy dowiedziała się, że bierzemy ślub kościelny to się obraziła i spytała "a
co będzie dla mnie?". Teraz ciągle neguje mój wybór. Powtarza w kółko, że całe
to załatwianie jest chore, że to, co księża sobie wymyślili jest głupie, że
ona nie chce mieć z kościołem nic w spólnego. Wiem, że mama jest niewierząca,
ale to jest mój ślub i moje życie.
Gdy poszłam z mamą po suknie ślubną chciała mnie zmusić do kupna sukni-rybki
bo jej się taka podoba. Na szczęście pani w salonie pokazywała mi tylko takie
suknie, jakie ja chciałam.
Ciągle powtarza, że idę na poniewierkę na wieś (bo na wieś się wyprowadzam),
powtarza, że ona by tak nie mogła, że to wiocha, ze nie ma sklepów (są dwa),
że będę musiała krowy doić (oboje będziemy pracowali w mieście i nie mamy
gospodarstwa, tak jak większość mieszkańców tej wsi).
Ostatnio wymyśliła, że jak rodzice będą chcieli jechać na wakacje to ja z
mężem przeprowadzimy się na dwa tygodnie do ich mieszkania, bo będzie się
trzeba zająć psem. Powiedziałam, ze w takim razie weźmiemy psa do siebie.
Obraziła się, powiedziała, że ja nienawidzę tego psa i w takim razie ona na
wakacje nie pojedzie, a psa na poniewierkę nie da.
Najgorszy jest ton jakim mama to wszystko mówi i to, że w żaden sposób nie
można z nią porozmawiać, jeśli ma się inne zdanie niż ona.
Kiedyś wpadła na pomysł, że jak będziemy mieli dziecko to ja się wyprowadzę od
męża i zamieszkam z nią. Potem powiedziała, że jak będziemy mieli dziecko to
żebyśmy za często nie przyjeżdżali, bo ona nie znosi dzieci...
Przepraszam, że tak chaotycznie opowiadam. Nie wiem czy moja mama jest
toksycznym rodzicem. Cieszę się, że niedługo się wyprowadzam i aż boję się
wizyt u rodziców i rodziców u mnie. Tata jest pozytywnie nastawiony do
wszystkich moich pomysłów na życie. Mówi mi, żebym mamy wysłuchała, a potem i
tak zrobiła po swojemu, bo to moje życie i mam nie słuchać mamy, bo to nie ona
je za mnie przeżyje. Ale jak z mamą rozmawiać, skoro każda próba
przedstawienia jej moich racji przy założeniu, ze ona ma inne zdanie kończy
się "Boli mnie głowa, a Ty mi tu gadasz", "Boli mnie brzuch, a Ty mi tu
gadasz"... Teraz mama cały czas mnie stresuje, ze nie uda nam się załatwić
wszystkich formalności do ślubu, ze goście nie przyjadą, że świadek się
spóźni, ze wyłączą prąd i orkiestra nie zagra...
Obserwuj wątek
    • miacasa Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 04.04.09, 12:46
      Czy twoja mam zawsze taka była czy też palma jej odbiła jak zawisło nad nią
      widmo pustego gniazda? Odniosłam wrażenie, że nie radzi sobie z twoim odejściem
      z domu i stąd takie rozpaczliwe próby manipulacji. Ojciec ma rozsądne podejście
      i dobrze ci radzi, to wszystko minie, skup się na swoich sprawach a gadaniem
      mamy się nie przejmuj.
    • kicia031 Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 04.04.09, 14:31
      Zachowanie mamy jest idiotyczne, natomiast mnie jedno ciekawi - ze
      ty piszesz o tym na forum i traktujesz a kategorii problemu.
      Moi rodzice i tesciowie, i ex tescuiowie tez miewaja roznego rodzaju
      toksyczne jazdy, ale my sie po prostu z tego smiejemy.
      Ty zas przejmujesz sie, jakbys wlasnie byla dzieckiem, a nie dorosla
      kobieta. KIedy bralam pierwszy slub, mialam 21 lat i wiesz co - po
      suknie slubna poszlam nie z mama...
      Dorosnij.
      • dol-ga Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 04.04.09, 14:37
        Chyba po to jest takie forum, żeby pisać tu o tym co nas boli i gryzie...
        Ty się z takich zachowań śmiejesz, a mi jest przykro i nie wiem co mam
        powiedzieć, gdy mama po raz kolejny występuje do mnie z pretensjami, że biorę
        ślub kościelny. Bo jak powiem, że taki chce wziąć to odpowie, że narzeczony mnie
        przekabacił albo się obrazi.
        • miacasa Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 04.04.09, 15:09
          nie wiem co mam
          > powiedzieć, gdy mama po raz kolejny występuje do mnie z pretensjami, że biorę
          > ślub kościelny. Bo jak powiem, że taki chce wziąć to odpowie, że narzeczony mni
          > e
          > przekabacił albo się obrazi.

          A z jakich powodów bierzesz? Powiedz prawdę, NAJWYŻEJ się obrazi albo powie, że
          cię narzeczony przekabacił. Kicia ma rację, że nie należy się przejmować
          bzdetami, na które nie mamy wpływu. To twój ślub, twój narzeczony, twoje życie -
          powtarzaj to do znudzenia, w końcu matka się przyzwyczai i ty też.
        • brak.polskich.liter Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 04.04.09, 15:27
          Szczerze mowiac, nie rozumiem przymusu tlumaczenia sie i konsultowania z mama
          czegokolwiek - charakteru slubu, wygladu kiecki, planow zyciowych. Dorosla
          jestes. A jesli mama ma z tym problem, to coz... jej problem, nie Twoj. Niedlugo
          zakladasz wlasna rodzine, najwyzszy czas nauczyc sie lokalizowac granice
          pomiedzy "moj problem", a "cudza fanaberia/fochy".

          Jesli nie chcesz o czyms rozmawiac, to po prostu poinformuj rodzicielke, ze
          dyskusje na dany temat uwazasz za zakonczona. Proste, wykonalne.
          Obrazi sie? Trudno.
    • groszek-5 Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 04.04.09, 15:17
      W tym ukladzie w jakim sie znalazlas to powinnas sie zastosowac do rad,ktore Ci
      dal Twoj ojciec.Notabene:bardzo madry czlowiek.
      A Ty jesli chcesz dozyc swego slubu to postaraj sie swej matce przytakiwac lub
      kiwac glowa,ze wszystko akceptujesz a robic to co powinnas wedlog swych
      planow.Staraj sie troche tez unikac czestych spotkan z matka.Jak juz bedzie po
      slubie to ocenisz czy nastepuje pewna zmiana czy nie.Ale pozniej juz bedziesz na
      swoim.
      Poza tym w moim pojeciu to nie jest toksyczna matka ani troskliwa.
      Ona jest chora.Wybacz,ale tak to odebralam z Twej tresci.
      • marzeka1 Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 04.04.09, 16:34
        Powiedz mi jedno: CO strasznego się stanie, gdy matka się obrazi???? No będzie
        obrażona i tyle, a ty będziesz mogła pozałatwiać swoje sprawy tak, jak chcesz.
        Masz ewidentnie toksyczną mamuśkę, im mniej będziesz miała z nią kontaktu, tym
        lepiej dla ciebie.
        • efi-efi Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 05.04.09, 20:46
          >mama po raz kolejny występuje do mnie z pretensjami, że biorę
          ślub kościelny. Bo jak powiem, że taki chce wziąć to odpowie, że narzeczony mnie
          przekabacił albo się obrazi.

          - to powiedz, że masz konstytucyjnie zagwarantowaną wolność wyznania, ja tak
          mówię swojej mamie, która potrafi zadzwonić do mnie i przypomnieć , że jest
          niedziela palmowa i MAM iść do kościoła (dodam tylko, że mieszkam 3000 km od
          mojej mamy i mam skończoną czterdziestę - więc z wiekiem jej to nie minęło).
          Zrób jak Ci radzą - słuchaj taty.
          Świetnie Cię rozumiem, że to przykro jak własna mama tak przygaduje i co by się
          nie zrobło to zawsze nie tak.
    • kai_30 Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 06.04.09, 01:00
      Matki nie zmienisz. Jest toksyczna na maksa i jeśli jej na to pozwolisz, zmieni
      Ci życie w koszmar, niezależnie od tego, czy masz lat 23, czy będziesz miała 40.
      A jak na razie, niestety, jej na to pozwalasz. Spójrz po kolei:

      > Jednak moja mama czasem traktuje mnie jak małą dziewczynkę, która ma robić
      > tak, jak ona chce.
      To problem Twojej mamy, nie Twój. Niech Cię traktuje jak małą dziewczynkę, ale
      Ty zachowuj się jak osoba dorosła.

      > Gdy dowiedziała się, że bierzemy ślub kościelny to się obraziła i spytała "a
      > co będzie dla mnie?".
      A co miałoby być dla niej? Spokojna reakcja na takie absurdalne zarzuty - "Mamo,
      to jest mój ślub, nie twój" i już. Fochem się nie przejmuj, bo znów - to problem
      mamy, nie Twój.

      > Gdy poszłam z mamą po suknie ślubną chciała mnie zmusić do kupna sukni-rybki
      > bo jej się taka podoba. Na szczęście pani w salonie pokazywała mi tylko takie
      > suknie, jakie ja chciałam.
      Po cholerę poszłaś tam z mamą? A jakby pani pokazywała takie suknie, jakie się
      mamie podobają, to co by było? Chcesz być traktowana jak dorosła - zachowuj się
      jak dorosła!

      > Ciągle powtarza, że idę na poniewierkę na wieś (bo na wieś się wyprowadzam),
      > powtarza, że ona by tak nie mogła, że to wiocha, ze nie ma sklepów (są dwa),
      > że będę musiała krowy doić (oboje będziemy pracowali w mieście i nie mamy
      > gospodarstwa, tak jak większość mieszkańców tej wsi).

      Znów - spokój i opanowanie. "Mamo, to jest moje życie, nie twoje, to ja tam będę
      mieszkać, nie ty, mnie się podoba, tobie nie musi". I już. Focha konsekwentnie
      ignorujesz ;)

      > Obraziła się, powiedziała, że ja nienawidzę tego psa i w takim razie ona na
      > wakacje nie pojedzie, a psa na poniewierkę nie da.

      To jej problem, nie twój. Skoro woli się pozbawić urlopu, no cóż - to jej życie
      i jej wybór. Nie daj się wpędzić w poczucie winy, bo to jej wina, nie Twoja.

      > Najgorszy jest ton jakim mama to wszystko mówi i to, że w żaden sposób nie
      > można z nią porozmawiać, jeśli ma się inne zdanie niż ona.
      No i dobrze, nie musisz z nią rozmawiać czy jej przekonywać. Oświadczasz, że
      masz inne zdanie, i "jeśli ci się nie podoba, mamo, to trudno, ale to moje
      życie, nie twoje". Koniec dyskusji, a focha oczywiście ignorujesz, podobnie jak
      ton ;)

      Mówi mi, żebym mamy wysłuchała, a potem i
      > tak zrobiła po swojemu, bo to moje życie i mam nie słuchać mamy, bo to nie ona
      > je za mnie przeżyje.
      No jaki mądry człowiek! I chyba święty, skoro z Twoją mamą wytrzymuje ;) Jak
      widać - przy tej strategii się da ;)

      Ale jak z mamą rozmawiać, skoro każda próba
      > przedstawienia jej moich racji przy założeniu, ze ona ma inne zdanie kończy
      > się "Boli mnie głowa, a Ty mi tu gadasz", "Boli mnie brzuch, a Ty mi tu
      > gadasz"...
      Ale Ty nie masz z nią rozmawiać czy przedstawiać jej swoich racji, bo i tak jej
      nie przekonasz! Masz oznajmiać, że to Twoje życie i zrobisz inaczej. I już! A
      potem oddalasz się i pozwalasz mamie napawać się swoim bólem głowy w samotności ;)

      Teraz mama cały czas mnie stresuje, ze nie uda nam się załatwić
      > wszystkich formalności do ślubu, ze goście nie przyjadą, że świadek się
      > spóźni, ze wyłączą prąd i orkiestra nie zagra...
      Jej prawo gadać, nie zmienisz jej, a Twoje - olewać takie gadanie. Bo chyba nie
      wierzysz w te wizje? Albo obracać w żart, żeby się nie stresować. "Tak mamo, i
      pewnie jeszcze gradobicie będzie albo trzęsienie ziemi" ;)

      Powodzenia w odcinaniu pępowiny życzę. Poczucie humoru bardzo pomaga we
      wrzuceniu na luz, wierz mi :)
    • kati1973 Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 06.04.09, 11:14
      Oprocz tego, ze Twoja mama ma problem, wedlug mnie Ty jestes
      uzelzniona od mamy, rozpaczliwe potrzebujesz i szkukasz jej
      akceptacji i masz problem z wyrazaniem wlasnego zdania, z obawy na
      jej opinie. Prawdopodobnie to taksyczny wplyw jej wychowania, Zdanie
      z tego sobie sprawy i wiara w siebie, swoje wybory, przekonanie, ze
      masz prawo isc swoja droga i robic wlasne bledy, bez wzgledu na
      opinie mamy, to polowa sukcesu.
    • mrowka2581 Re: Matka toksyczna czy troskliwa? 09.04.09, 14:17
      witaj,ja miałam podobna sytuacj(chociaz nie az tak)jak skonczyłam
      szkole i poszłam do pracy,oznajmiłam w domu ze sie wyprowadzam i
      zamieszkam z moim obecnym już męzem,w domu wybuchła afera ze niedamy
      rady,ze niemam poco pozniej wracac juz do domu i wogole rozne
      naprawde przykre rzeczy.Myślę ze twojej mamie potrzeba troche czasu
      aby przekonała sie ze naprawde dajecie sobie rade,a to ze twierdzi
      ze nielubi dzieci to mówi w złości,a tak naprawde bedzie
      inaczej,bedzie kochana babcia,zobaczysz sama.Pozdrawiam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka